Sama bierze i siada. To jest właśnie ten impuls z zewnątrz, tylko że ona go odbiera jako swój własny. Tak właśnie działa kontakt z duchem który szuka ujścia. On nie straszy, nie krzyczy, on ciągnie lekko i dziecko idzie za tym ciągnięciem bo nie ma filtru który by to blokowało. Mietek64, a czy po takim rysowaniu wnuczka jest zmęczona, wyczerpana, czy przeciwnie, spokojna?
To że wraca do normy od razu to jest dobry znak, naprawdę. Dziecko które zostaje w tym stanie po skończeniu byłoby bardziej niepokoją ce. Ale mam inne pytanie, czy te rysunki zostają u niej, czy oddaje je komuś, czy może wyrzuca?
Zatrzymałem się na tym że nie wyrzuca. Mietek64, ile tych rysunków macie teraz w sumie? Bo jeśli to jest seria która trwa od jakiegoś czasu i się zbiera, to może warto by je jakoś chronologicznie ułożyć i zobaczyć czy jest jakiś rozwój tej historii którą rysuje.
Dwadzieścia rysunków to już całkiem sporo. Mietek64, czy na tych rysunkach jest zawsze ta sama kobieta i ten sam mężczyzna, czy pojawiają się inne postacie? Pytam bo jeśli historia się rozrasta o nowe twarze, to może być ważne.
Chcę się tu wtrącić z czymś konkretnym. Zbieranie tych rysunków to dobry pomysł, ale zanim je ułożycie, sfotografujcie każdy osobno w dobrym świetle. Nie po to żeby szukać w nich wizji, ale żeby mieć zapis który można pokazać komuś innemu bez niszczenia oryginałów. Mietek64, czy zdjęcia macie już zrobione?
Ta starsza kobieta z boku może być kluczowa. Mietek64, czy wnuczka coś mówiła o tej postaci, jeśli to w ogóle była postać a nie np. drzewo albo słup? Bo trzy postacie zamiast dwóch to już inna historia.
To że ta trzecia postać stoi z boku i obserwuje jest ciekawe. Mietek64, czy wnuczka narysowała tę starszą kobietę raz, czy pojawia się na więcej niż jednym rysunku? Bo jeśli raz, to może przypadek, a jeśli częściej, to już coś innego.
Właśnie dlatego warto je teraz zebrać i przejrzeć razem, bo szczegóły których nie widać w jednym rysunku mogą się pokazać gdy patrzy się na całość. Mietek64, czy macie wszystkie rysunki w jednym miejscu czy są rozproszone?
Jak już będziecie je przeglądać, to sprawdźcie też czy ta kobieta i mężczyzna na różnych rysunkach wyglądają tak samo, te same ubrania, ta sama fryzura. Dzieci często rysują tę samą postać za każdym razem identycznie, jakby ją po prostu przepisywały.
To jest dobra obserwacja, ale trzeba też wziąć pod uwagę że dzieci często mają swój schemat rysowania twarzy czy sylwetek i po prostu go powtarzają bez związku z treścią. Mam córkę i przez rok rysowała wszystkie kobiety identycznie, bo tak jej się utrwaliło. Mietek64, czy wnuczka inne postacie na innych rysunkach też rysuje tak samo, czy ta para jest jakoś wyjątkowa jeśli chodzi o sposób kreślenia?
Właśnie ta różnica jest kluczowa. Jeśli przy normalnych rysunkach jest swoboda i różnorodność, a przy tej parze sztywny powtarzalny schemat, to znaczy że tam nie ma twórczości tylko odtwarzanie. Tak właśnie działa przekaz z innego wymiaru czasu, nie ma w nim miejsca na interpretację.
Argument Julisii jest całkiem sensowny, ale bym go nie traktował jako dowód. Dzieci też tworzą postacie bez nazwy, bo dla nich ważny jest sam rysunek, nie etykietka. Mietek64, czy wnuczka w ogóle nadaje swoim rysunkowym postaciom imiona, tym z codziennych rysunków?
To jednak mówi coś ważnego. Mietek64, a czy wnuczka kiedykolwiek sama zaczęła mówić o tych postaciach, bez że ktoś ją pytał? Takie dziecko które ciągnie za rękaw i mówi 'dziadku patrz tę panią narysowałam'?
To odkładanie bez komentarza mnie zastanawia bardziej niż same rysunki. Jakby dla niej to była czynność do wykonania, a nie coś co chce pokazać. Bronek01 wcześniej wspomniał o tym impulsie z zewnątrz, i tu chyba wrócimy do tego samego miejsca.
To że zbieracie po cichu jest moim zdaniem dobrym podejściem. Ale mam pytanie do Mietka64, czy wnuczka w ogóle reaguje inaczej gdy rysuje te konkretne sceny? Chodzi mi o nastrój, skupienie, może jakieś niezwykłe wyciszenie podczas rysowania w porównaniu do zwykłych rysunków?
No właśnie, to skupienie to jest ważne. Mietek64, a czy wnuczka rysuje te sceny o konkretnych porach dnia? Bo słyszałem że dzieci które mają kontakt z czymś z tamtej strony często robią to rano albo wieczorem, rzadziej w środku dnia.
Ta teoria o 'cienkiej granicy' o konkretnych porach to bardziej folklor niż cokolwiek sprawdzonego. Mietek64, wróćmy do sedna. Wspomniałeś wcześniej że meble wracają do normy. Jak rozumiesz to 'wracanie'? Ktoś je przestawia z powrotem czy po prostu są znowu na miejscu bez wiadomości kiedy?
To brzmi jak klasyczny poltergeist ale nie ten głośny z filmów, tylko taki spokojny. Czytałem że takie spokojne przesunięcia to częściej obecność kogoś kto po prostu czuje się u siebie i wraca do swoich przyzwyczajeń niż jakakolwiek agresja. Mietek64, który mebel to robi najczęściej?
Fotel w stronę okna to dla mnie mówi coś. Jakby ta obecność woliła patrzeć na zewnątrz niż na telewizor. Zastanawiam się czy to w ogóle jest powiązane z rysunkami wnuczki, czy są to dwa oddzielne zjawiska w tym samym domu.
To prawda że ta liczba siedem pojawia się w wielu tradycjach, ale Julisia.1 pamiętajmy że to są interpretacje, nie mechanizm który można traktować dosłownie. Mietek64, ile ma lat wnuczka?
To ciekawy zbieg. Ale wracając do fotela, Mietek64, czy przestawianie fotela zaczęło się mniej więcej wtedy co rysunki? Czy jedno było wcześniej niż drugie?
Według mojej wiedzy o astrologii domowej, ważne jest też w jakim kierunku to okno wychodzi. Południe i wschód to inne energie niż północ. Jeśli fotel jest zawsze ciągnięty na wschód albo południe, to może to wskazywać na energię słoneczną przyciągniętą do miejsca, a nie obecność jako taką. Mietek64, w którą stronę jest to okno?
Może jednak zapytam tych sąsiadów. Jedna pani mieszka tutaj od urodzenia, musi coś wiedzieć. Tylko nie wiem jak podejść do tematu żeby nie wyjść na dziwaka.
Mietek64, to bardzo ważny trop. Staraj się nie sugerować od razu duchów ani niczego w tym stylu, po prostu zapytaj o historię domu, kto tu mieszkał, jak to miejsce wyglądało dawniej. Ludzie chętnie opowiadają o przeszłości okolicy, szczególnie starsze osoby.
Sylwetki bez twarzy to ciekawe. Jakby ta obecność nie chciała być w pełni rozpoznana, albo nie potrafi się jeszcze w pełni pokazać. Mietek64, a czy wnuczka coś mówi o tych rysunkach? Że coś jej się przyśniło, że widziała, czy po prostu rysuje?
'Tak było' powiedziane przez pięciolatka to naprawdę coś. Dzieci w tym wieku nie wymyślają takich odpowiedzi, bo one generalnie chętnie opowiadają skąd wiedzą rzeczy, kto im powiedział. Jak mówi że 'po prostu wie', to brzmi bardziej jak wspomnienie niż wyobraźnia.
O, to jest bardzo konkretna informacja. Czyli ona narysowała układ który istniał fizycznie, a o którym nikt w rodzinie jej nie mówił? Mietek64, czy ta informacja o śladach po drzwiach pochodzi z pierwszej ręki czy to przekaz przez kilka osób?
