Moja wnuczka ma sześć lat i od jakiegoś czasu rysuje bardzo dziwne rzeczy. Nie bajkowe, nie z bajek, tylko sceny które wyglądają jak z dawnych czasów. Chłopi przy pracy, jakieś drewniane chałupy, studnia na środku wsi, kobieta w czepku i długiej spódnicy. Zapytałem ją skąd to bierze i powiedziała że 'widzi takich ludzi'. Nie wiem co myśleć. Żona mówi żeby nie drążyć, ale mnie to nie daje spokoju.
To brzmi poważnie. Moje pytanie jest takie - czy ona rysuje cały czas te same miejsca, tych samych ludzi, czy to się zmienia? Bo jeśli wraca do tych samych motywów to może to nie być przypadek.
To co opisujesz jest bardzo charakterystyczne dla pewnego zjawiska które niektórzy nazywają pamięcią między wcieleniowej. Dzieci do jakiegoś wieku mają cieńszą granicę między tym co my uważamy za teraźniejszość a innymi warstwami czasu. Ale nie spieszył bym się z wnioskami. Czy dziecko ogląda jakieś stare filmy, czy może ktoś w domu ma stare fotografie na ścianach?
Serio pytam bez złośliwości - nie ma szansy żeby po prostu gdzieś widziała takie obrazki? W książce, w telewizji, u dziadków na strychu? Dzieci mają niesamowitą pamięć wzrokową, potrafią odtworzyć coś co widziały raz przelotnie.
To może być echo przeszłości. Czytałam że miejsca przechowują energię wydarzeń i wrażliwe osoby, szczególnie dzieci, mogą to odbierać jak sygnał. Czy mieszkacie w starym domu albo w okolicy gdzie dawniej była wieś? To ma ogromne znaczenie.
To zdanie o kimś kto nie wrócił jest bardzo konkretne jak na sześciolatka. Dzieci w tym wieku raczej nie operują takimi kategoriami emocjonalnymi, chyba że to zasłyszane. Ale nie mówię że wiem co to jest. Pytam tylko - czy kiedyś rozmawiałeś z nią przy niej o wojnie, o kimś kto zginął, o czymś podobnym?
O, to jest ważna informacja. Czyli w rodzinie jest historia ucieczki z wsi. A czy wiesz skąd dokładnie pochodziła ta prababcia teściowej? Bo jeśli dziecko rysuje tamtą wieś to byłoby niesamowite.
No właśnie, sprawdźcie to! Nie ma co tu gdybać w nieskończoność, można przecież ustalić skąd pochodzi ta rodzina i porównać z rysunkami. Czy są jakieś stare zdjęcia tej wsi?
Zatrzymajmy się na chwilę. Nawet jeśli uda się dopasować jakieś szczegóły z rysunków do prawdziwej wsi, to i tak będzie trudno to jednoznacznie ocenić. Dziecko mogło usłyszeć strzępki rozmów i podświadomie je przetworzyć. Ale zgadzam się że warto zebrać te informacje, zanim zaczniemy snuć dalej idące teorie.
Mam pytanie do Mietek64 - czy dziecko rysuje te sceny o konkretnych porach dnia albo po przebudzeniu? Bo to może coś mówić o stanie w jakim się wtedy znajduje. Niektórzy ludzie, szczególnie dzieci, mają bardziej otwarte kanały percepcji w określonych momentach.
Po południu i wieczorem to w astrologii czas Księżyca w dominacji, szczególnie u dzieci Raka albo z silnym Księżycem w ascendencie. Wiem że to trochę z boku tematu, ale medium są z reguły osoby z takim układem. Znacie datę urodzenia dziecka?
Właśnie, to bardzo dobre pytanie. Jeśli to jest coś więcej niż zabawa wyobraźnią, to rysunki powinny się rozwijać, opowiadać jakąś historię. Tak jakby dziecko stopniowo odbierało kolejne fragmenty czegoś.
Mam wrażenie że tak właśnie jest. Na początku rysowała samą wieś, potem pojawiła się ta kobieta, potem dziecko na rękach, teraz rysuje coraz więcej szczegółów. Ostatnio narysowała coś co wygląda jak droga w lesie i mężczyznę który odchodzi. Żona to schowała bo się przestraszyła.
Ten mężczyzna który odchodzi... i kobieta która czeka na kogoś kto nie wrócił. To brzmi jak jedna spójna historia. Mietek64, a czy wnuczka kiedy rysuje te sceny, to wygląda jakby 'była gdzieś indziej'? Mam na myśli, czy to jest mechaniczne rysowanie, czy ona jest skupiona, rozmawia przy tym?
Właśnie że jest skupiona, ale inaczej niż przy normalnym rysowaniu. Zwykle przy rysowaniu pyta co narysować, gada, śpiewa. A przy tych... jest cicho. Żona mówi że to ją niepokoi bardziej niż same obrazki.
To milczenie jest istotne. Dzieci w transie płytkiej też wyglądają właśnie tak, skupione ale jakby nieobecne. Nie twierdzę że to trans, ale ten stan skupienia przy specyficznych rysunkach a rozluźnienie przy zwykłych to wyraźna różnica. Czy ktoś jeszcze to obserwował oprócz żony?
Ona słucha. No to już jest konkret. Słyszy coś? Głosy? Mietek64, pytałeś wprost czy słyszy jakieś dźwięki albo głos tej kobiety?
Dziecko które nie rozumie. To może być sam symbol, nie dosłowne dziecko z historii. W wielu tradycjach dziecko w wizji symbolizuje duszę która nie przeszła dalej bo jest uwięziona w momencie który nie dobiegł końca. Ta kobieta, ten mężczyzna który odchodzi, to wszystko brzmi jak niedomknięta historia.
Może zanim zaczniemy interpretować symbole, warto by ustalić czy ta prababcia teściowej faktycznie była z jakiejś konkretnej wsi. apolonia pytała o to wcześniej i jakoś Mietek64 nie odpowiedział. Bo jeśli da się to sprawdzić, to byłoby o wiele ciekawsze niż gdybanie.
Ale może nie tak mało. Wieś za lasem niedaleko rzeki, Mazowsze, kobieta która uciekła i nigdy nie wróciła. A wnuczka rysuje wieś, studnię, kobietę która czeka i mężczyznę który odchodzi. Mietek64, a czy na tych rysunkach jest coś co mogłoby wskazywać na okolicę? Jakiś kościół, krzyż, most, cokolwiek?
Drewniana dzwonnica na Mazowszu to sporo zawęża ale i tak jest ich pewnie kilkaset. Chociaż jeśli połączyć to z innymi detalami... Mietek64, czy próbowałeś pokazać jej zdjęcia starych wsi, żeby zobaczyć jak zareaguje? Bez naprowadzania, po prostu jako ciekawość?
Słucham tego wszystkiego i mam jedno pytanie do Mietek64 - czy wnuczka w ogóle wie że te rysunki są 'inne'? Czy ona traktuje to tak samo jak rysowanie kotków i domków, czy sama czuje że to coś innego?
Że 'musi'. To jest bardzo znaczące słowo z ust dziecka. I w połączeniu z tym milczeniem podczas rysowania, i z tym że 'słucha'... Nie chcę nikogo straszyć, ale to nie brzmi jak swobodna ekspresja twórcza. Mietek64, czy rozmawiałeś z kimś poza tym forum? Rodzicami dziecka, może psychiatrą dziecięcym? Pytam serio, bez ironii.
Mietek64 powiedział coś ważnego i chcę się przy tym zatrzymać. Dziecko które mówi 'muszę' zamiast 'chcę' to jedno, ale to że rodzice są sceptyczni to niekoniecznie jest problem. Czasem sceptyczni rodzice są buforem który chroni dziecko przed nadmiernym nakręcaniem tematu przez otoczenie. Czy wnuczka ma rodzeństwo? Czy z innymi dziećmi rysuje te same rzeczy, czy tylko sama?
Ale czekajcie, bo się gubię. Ona 'słucha', 'musi', jest nieobecna przy rysowaniu. Mietek64, czy to się dzieje o konkretnych porach dnia? Rano, wieczór, po szkole? Bo jeśli to jest wieczór to mam zupełnie inną teorię niż jeśli to jest południe.
Po południu to może być czas kiedy dziecko jest już zmęczone i ma obniżoną kontrolę, przez co jest bardziej 'otwarte' na co tam przychodzi. Rano jest bardziej w trybie szkolnym, nastawionym. Ale to tylko moje obserwacje z innych tematów tu na forum, nie twierdzę że wiem na pewno.
To co Bronek01 mówi o zmęczeniu ma pewne oparcie, ale ja bym to ujął inaczej. Nie tyle zmęczenie, co obniżenie trybu analitycznego. Dziecko które wróciło ze szkoły i odpoczyna nie kontroluje tak bardzo co robi. Mietek64, a czy wnuczka rysuje to sama z siebie, czy ktoś jej daje kartkę i mówi żeby coś narysowała?
