To jest jeden z tych momentów gdzie naprawdę ciężko o wytłumaczenie racjonalne. Przesunięte drzwi to szczegół architektoniczny, nie coś co dziecko zbuduje z wyobraźni. Czy ktoś z rodziny sprawdził czy inne szczegóły z rysunków też się zgadzają z jakimś wcześniejszym stanem budynku?
Archiwum gminy to naprawdę dobry pomysł. Często są tam stare plany i dokumenty budowlane, czasem nawet fotografie. Mietek64, warto też poszukać w lokalnym muzeum jeśli jest, albo u regionalnych historyków. Daty budowy domu też mogłyby coś powiedzieć.
Skoro mówimy o archiwach, to można by też sprawdzić kto był zameldowany pod tym adresem w dawnych latach. Nie wszędzie to jest dostępne, ale w niektórych gminach takie dane historyczne są. Mietek64, wiecie mniej więcej kiedy ten dom był zbudowany?
Osiemdziesiąt lat to już naprawdę kawał historii. Jeśli dom był budowany przed wojną albo w jej trakcie, to mógł przejść przez ręce kilku rodzin w nieoczywistych okolicznościach. Mietek64, a czy przy zakupie domu dostaliście jakiekolwiek dokumenty, choćby stary akt notarialny z datami poprzednich właścicieli?
Ale po co tyle zachodu z dokumentami? Nawet jak dowiecie się że sto lat temu mieszkała tu rodzina Kowalskich, to co z tego wyniknie? Nie rozumiem jak to ma pomóc z tymi rysunkami wnuczki.
Ale jak miałby wyglądać taki szczegół, który by cokolwiek potwierdził? Dziecko rysuje salon, stół, sylwetkę. Każdy dom sto lat temu miał salon i stół. Gdzie tu jest coś unikalnego?
Meble z innej epoki to dla mnie mocniejszy sygnał niż sama architektura. Dom można przebudować, ale dziecko rysujące meble których nigdy nie widziało, to jest coś innego. Czy ta szafa czy kredens był w jakimś konkretnym miejscu na rysunku, czy tak ogólnie?
To jest classic przykład pamięci miejsca. Niektóre punkty w przestrzeni są energetycznie zakotwiczone i przyciągają te same rozwiązania przez pokolenia. Meble wracają na to samo miejsce bo tam jest węzeł energetyczny. Zresztą o takich węzłach pisało wielu badaczy.
Poczekaj, to teraz mamy dwa wątki. Rysunki wnuczki to jedno, a przesuwające się meble to drugie. Czy one w jakiś sposób się ze sobą łączą? Bo jeśli tak, to mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko dziecięcą wrażliwością.
Pytanie czyy te przsunięcia są w nocy czy też w dzień kiedy nikt nie patrzy? Bo to robi różnice. Nocne przsunięcia mebli to poltergeist, a dzienne to może po prostu ktoś z rodziny chodzi i nie pamięta.
Kamera to naprawdę dobry pomysł, ale nie po to żeby kogoś podglądać, tylko żeby mieć twarde dane. Mietek64, rozumiem że to może brzmieć dziwnie, ale ustawienie telefonu nagrywającego w salonie na noc rozwiązałoby sporą część zagadki. Przynajmniej wiedzielibyście czy ktoś z domowników wstaje.
A jak kamera nic nie pochwyci? To znaczy że mebel nie jest przesuwany przez żadną fiyzcną osobę. Co wtedy, bo to byłoby dosyć niepokujące chyba?
To skrzypienie podłogi to akurat ciekawy szczegół. Jeśli ktoś z domowników wstawałby w nocy i przestawiał to krzesło, ta podłoga by zdradziła. A skoro nikt nic nie słyszy, to albo nikt nie wstaje, albo... cokolwiek to robi, nie chodzi po podłodze tak jak my. Mietek64, a to krzesło które się przestawia, czy jest w tym samym salonie co szafa o której mówiłeś wcześniej?
