Dobra, powiem co myślę bo inaczej eksploduję. Przez ostatnie kilkanaście postów wszyscy się nawzajem nakręcacie i każde nowe informacje pasują idealnie do teorii. Glicynia nie pomyślała o babci wcześniej, ale jak Nemezis rzuciła pytanie to nagle wszystko się zgadza. Tak działa mózg który szuka wzorców, nie duchy. Nie mówię że to niemożliwe, mówię że ta rozmowa nie jest dobrą metodą żeby to sprawdzić.
I widzicie co się tu dzieje? Glicynia nie pomyślała o babci przez dwa lata, Nemezis pyta o ciasta i cukier i nagle 'o matko, to ona!' To się nazywa efekt potwierdzenia i to jest dokładnie to o czym mówię. Nasze mózgi są zaprogramowane żeby szukać wzorców i połączeń, szczególnie jak ktoś nam podpowie kierunek. To nie jest zarzut wobec Glicynii, bo to normalna psychologia, ale serio - nie możemy udawać że tego nie ma.
Wchodzę tu bo widzę że rozmowa zeszła na ważny temat, ale chcę wrócić do samej substancji. Sól, cukier, mąka - każda z nich ma inną 'wagę' energetyczną jeśli mogę tak powiedzieć. Sól to granica i ochrona w prawie każdej tradycji z którą zetknęłam się w pracy. Cukier jest łagodniejszy, bardziej 'zapraszający'. Mąka z kolei pojawia mi się w kontekście domu i codzienności, tego co zwykłe i swojskie. Czy ktoś może doprecyzować w jakim miejscu ta mąka się pojawiła jeśli ktoś tu w ogóle o mące pisał?
o mące chyba nikt nie pisal? a przynajmniej ja nie widzialem. ale teraz jak Mediumka pyta to mam pytanie - moj dziadek praboze jego duszyczke byl mlynarzem i mielil zboza. jakby u mnie sie kiedys maka pojawila to by to mialo sens czy to zbyt naciagane?
dobra ale czy ktoś może mi odpowiedzieć na moje pytanie z wcześniej bo chyba wszyscy zapomnieli? ja pytałam czy sól rozsypana to zawsze dobry znak czy tylko w kontekście żałoby. bo u mnie nie ma żadnej żałoby a ta sól się pojawiła i chcę wiedzieć czy mam się martwić czy nie
a ja mam takie pytanie ogólne bo nie wiem czy tu o tym pisano - czy te znaki zawsze muszą być od bliskich którzy odeszli? bo ja w sumie nie miałam nikogo bliskiego kto umarł a raz miałam coś dziwnego w domu i zawsze zakładałam że to musi być ktoś obcy. czy duchy nieznajomych też zostawiają takie znaki?
okej to mam pytanie które mnie trochę nurtuje od początku tej dyskusji. wszyscy mówią o tym co czujemy jako kluczowym dowodzie. ale co jeśli dwie osoby znajdą tę samą sól i jedna poczuje spokój a druga strach? to który odczyt jest 'prawdziwy'? bo nie mogą być oba jednocześnie prawdziwe jesli mają nam mówić coś o tej soli.
no i Celestyn powiedział coś z czym mogę się zgodzić. uczucie to informacja o sobie, nie o zjawisku. to akurat wydaje mi się uczciwe i sensowne. choć pewnie zaraz ktoś powie że ja tylko szukam dziury w całym 😉
Glicynia, nie odpowiedziałaś na moje pytanie o to czy jak połączyłaś to z babcią, poczułaś 'tak, to to' czy raczej 'może, nie wiem'? Bo to jest ważna różnica i jestem ciekawa.
to 'o' które opisuje Glicynia to bardzo charakterystyczne i ja to znam. Raz jak szukałam znaczenia jednej z run i nagle połączyłam ją z sytuacją z dzieciństwa to miałam dokładnie takie samo uczucie. Nie euforia, nie pewność - po prostu coś zatrzasnęło się na miejscu. Nie wiem czy to dowód na cokolwiek paranormalnego ale to zdecydowanie nie jest zwykłe skojarzenie.
dobra ja tu siedzę i czytam od dłuższego czasu i mam wrażenie że mieszamy dwie różne rzeczy. jedno to czy duchy zostawiają fizyczne znaki w ogóle - to jest pytanie o istnienie zjawiska. drugie to jak interpretować konkretne znaki w konkretnej sytuacji. te pytania wymagają osobnych odpowiedzi i trochę mam wrażenie że dyskusja skacze między nimi bez zatrzymania.
Adept trafia w sedno. Zanim będziemy interpretować, warto się zatrzymać na chwilę przy tym pierwszym pytaniu. I tu dodam tylko tyle że w numerologii sama data pojawienia się znaku bywa kluczem do tego czy to w ogóle jest przekaz czy przypadkowe zdarzenie. Macierzanka pisała o trzech razach - a daty tych trzech zdarzeń pamiętasz? Nawet przybliżone?
Macierzanka, to jest pierwszy naprawdę mądry moment w tej dyskusji moim zdaniem, serio. To że sama o tym myślisz zamiast od razu notować i szukać połączeń to dobry znak. Może notować datę i okoliczności, ale bez z góry założonego 'to na pewno tata'. Niech dane będą surowe.
okej ale czy ktoś mi w końcu powie wprost - sól bez kontekstu żałoby to dobrze czy źle? bo Runiarka napisała że 'niekoniecznie źle' a Mediumka że 'zależy od energetycznej wagi' i ja naprawdę nie wiem co z tym zrobić. mam tę sól i co, siedzę i czekam?
no i wracam do tego co pisałem wcześniej - czy wiemy w ogóle czy duchy fizycznie rozsypują sól czy to my rozsypujemy sól i potem szukamy znaczenia? to są dwa zupełnie różne mechanizmy i w tej dyskusji cały czas je mieszamy jakby to była jedna sprawa
no właśnie macierzanka od początku nie napisała chyba gdzie ta sól była? na podłodze, na stole, w kuchni, na parapecie? bo to chyba trochę zmienia sprawę nie? bo jak na podłodze pod oknem to inna historia niż jak na środku sypialni
oj przepraszam ze nie napisałam! ta sól to byla na parapecie w kuchni - małe kupe, tak z łyżeczkę może. a solniczka stoi zawsze na stole przy oknie, nie na parapecie. wiec nie mogla sama tam 'wskoczyc'. drugI raz była na schodach ale to byl cukier, małe ziarnka rozsypane
okej, parapet przy oknie - ale czy ktoś z domowników mógł tam postawić solniczkę i rozsypać? dzieci, mąż, ktoś? serio pytam bo zanim to będzie 'znak' warto wykluczyć ludzi którzy chodzą po tym domu
to jednak wyklucza sporo, przyznam. mieszkanie się samemu i substancja w miejscu gdzie być nie powinna - ok to jest bardziej interesujące niż 'może ktoś z rodziny'. chociaż i tak wolę sprawdzić czy okno nie było otwarte i wiatr czegoś nie przewrócił zanim powiem 'duch'
no i Macierzanka mówi że był też cukier na schodach - a to już dwie różne substancje w dwóch różnych miejscach. to mnie bardziej zastanawia niż jednorazowe zdarzenie. u mnie jak byłam mała to babcia zawsze mówiła że jak coś się samo rozsypie to 'ktoś cię odwiedził'. ale mówiła też żeby nie wierzyć w bajki, więc nie wiem co z tym zrobić 😀
Leontynka63, ale właśnie ta dwoistość którą opisujesz u babci jest ciekawa. Jakbyś miała powiedzieć - co ona naprawdę myślała, a co mówiła oficjalnie? Bo mam wrażenie że wiele starszych osób tak miało, mówiły jedno a robiły drugie.
to co Leontynka pisze o babci to bardzo typowe dla tamtego pokolenia. moja mama dokładnie tak samo, sól przy progu, zioła nad drzwiami, a oficjalnie 'to tylko tradycja'. Ale wiecie - może właśnie ta 'tradycja' to jest skumulowana mądrość że coś tu jest, tylko nikt nie chce tego powiedzieć wprost?
albo ta 'tradycja' to skumulowany przesąd bez podstaw który przetrwał bo ludzie lubią rytuały i poczucie kontroli. nie mówię że tak jest, ale to też możliwa opcja. nie każdy zwyczaj ma głębię, czasem to po prostu nawyk który się nie zakwestionował przez pokolenia
Zielarz.pl ma rację w tym jednym - większość z nas tu przyszła z już wyrobioną tezą. co nie znaczy że dyskusja jest bez sensu, ale warto to nazwać. Macierzanka - ty szukasz potwierdzenia czy naprawdę nie wiesz co o tym myśleć?
Macierzanka, to co napisałaś jest naprawdę ważne i chyba w tym cały sęk tej rozmowy. nie wiem czy to duch czy nie, ale to że tęsknisz i chcesz wiedzieć że on gdzieś jest - to jest prawdziwe. niezaleznie od tego co z tą solą
chcę wrócić do daty bo Macierzanka wspomniała że pierwsze zdarzenie było tydzień po jej urodzinach. w numerologii urodziny to moment kiedy twój cykl życiowy się zeruje i otwiera nowy - to czas kiedy kontakt z innymi wibracjami jest statystycznie łatwiejszy. to nie jest przypadek jeśli to wtedy zaczęło się dziać.
hej a nikt mi nie odpowiedział czy duchy mogą być zupełnie obce dla osoby w danym miejscu! bo ja to pytałam i temat poszedł w inną stronę. Eweliniuniaa coś napisała ale trochę ogólnie. czy jeśli u mnie coś się dzieje to na pewno musi to mieć związek z kimś z mojej rodziny?
