Hej wszystkim! Mam pytanie bo nie wiem czy to normalne czy mnie sie juz cos przewiduje 🙂 ostatnio wstaje rano i w kuchni mam rozsypaną sol na blacie, nikt jej nie rozsypal bo mieszkam sama. raz to bym zrozumiala ale to juz trzeci raz w tym miesiacu. czytalam gdzies ze duchy zostawiaja takie znaki ale nie wiem czy wierzyc. czy ktos mial cos podobengo?
O, ciekawy temat! Ja raz mialam podobnie, tylko z mąką. Wstałam rano, mąka dosłownie rozsypana na kuchennym stole w taki dziwny wzór, prawie jak linia. Mieszkałam wtedy z mężem i on mówi że nie dotykał. No i wtedy akurat byłam w takim trudnym momencie życiowym, dużo się działo. Nie wiem czy to przypadek ale jakoś tak… zbiegło się w czasie. Zawsze mnie to zastanawiało.
A nie przyszło wam do głowy że to może być po prostu nieszczelne opakowanie albo przeciąg? Sól sama z siebie nie chodzi. Duchy akurat wybierają sól żeby dać znak, a nie np. stukają w ścianę czy coś bardziej oczywistego? Trochę to naciągane.
a skąd w ogóle wiadomo że to duch ma dobre intencje? Bo jak ja to czytam to trochę się boję w sumie. Czy rozsypana sól to zawsze znak dobry czy może być też zły?
Zależy od tradycji. W słowiańskiej symbolice sól była ochronna i odpędzała złe duchy, więc paradoksalnie jej pojawienie się mogło być odczytywane jako znak że coś dobrego czuwa. Ale to nie jest tak prosto. Wzór, ilość, miejsce, pora - to wszystko ma znaczenie jeśli w ogóle przyjmować że to nie jest przypadek fizyczny.
Hmm, a co z cukrem? Bo u mnie kilka razy znalazłam rozsypany cukier i zastanawiałam się czy to ma inne znaczenie niż sól. Nigdy nie wiedziałam co o tym myśleć, może coś słodkiego przyciąga… inne energie? Nie wiem, brzmię teraz głupio.
myszy haha, to byloby mniej straszne 😀 u mnie raz rano znalazlem mąke rozsypaną ale mialem potem myszy wiec to jednak nie byl znak z zaswiatow tylko wlasnie gryzonie. wiec zanim sie ekscytujecie to naprawde warto sprawdzic te prozaiczne wytlumaczenia najpierw. choc rozumiem ze jak sie mieszka samotnie i nic nie bylo to czlowiek mysli rozne rzeczy
No ale myszy to byśmy chyba zauważyły inne ślady, nie? Chodzi mi o to że gryzonie zostawiają też inne znaki, nie tylko rozsypanie. Jak ktoś mieszka sama i mówi że wzór jest dziwny, to jednak trudno to tak z miejsca zbagatelizować. Chociaż rozumiem sceptyczne podejście.
Ja powiem tak, bo mam podobne doświadczenie i jest dość ciekawe. Kiedy zmarła moja babcia, przez jakieś dwa tygodnie regularnie znajdowałam rzeczy poruszone w kuchni. Raz był rozsypany cukier, innym razem przesunięty kubek. Nie robiłam z tego wielkiej sprawy ale… czułam taką obecność w tym czasie. Potem minęło i wszystko wróciło do normy. Nie wiem czy to był przypadek ale jakoś pasowało to do okresu żałoby i pożegnania.
To co opisuje Leontynka63 jest dość typowe dla tego co badacze zjawisk paranormalnych nazywają 'kryzysową aktywnością'. Pojawia się w momencie straty lub dużej zmiany emocjonalnej i z czasem wygasa. Nie twierdzę że wiem co to jest, ale schemat jest powtarzalny. Warto zapytać - czy u ciebie, która zakładasz temat, niedawno coś się zmieniło w życiu?
ojej, to jest bardzo wzruszające. przepraszam za stratę. ale serio czy duchy mogą dawać znaki przez takie zwykłe rzeczy? myślałam ze do tego trzeba jakichś specjalnych warunków albo że to tylko w filmach
Hm, przepraszam że wtrącę ale jednak to jest trochę tak że jak już wiemy o stracie ojca to zaczynamy pod to podciągać znaczenie. Wcześniej może by to było 'dziwne zjawisko', a teraz nagle ma konkretną twarz. Nie mówię że nie wierzę w żadne zjawiska, ale ta interpretacja przyszła DOPIERO po pytaniu o zmiany w życiu. Może warto to uwzględnić.
ale Willowa75 to chyba normalne że nie mówi się od razu wszystkiego na raz! Poza tym to co opisała jest naprawdę niesamowite i ten zwyczaj z solą i chlebem to nie jest przypadkowa rzecz. Jak dla mnie to wyraźny znak.
No to co mówi Willowa ma jednak sens. Ludzki mózg jest świetny w znajdowaniu wzorców i dopasowywaniu. Nie mówię złośliwie, ale to jest ważne żeby o tym pamiętać. Chociaż rozumiem że dla osoby która straciła kogoś bliskiego taki znak może być pocieszający i może to jest nawet ważniejsze.
Wiecie co, ja nie będę tu rozstrzygać czy to duchy czy nie, bo to każdy musi ocenić sam. Ale powiem jedno - te momenty kiedy coś się dzieję po stracie bliskiej osoby i to pasuje do jej życia… ja przez to przeszłam i nawet jeśli to 'tylko' mój mózg szuka wzorców, to mi pomogło. I chyba taka jest też rola tych znaków, prawda?
Dziekuje wszystkim za te slowa, naprawde. To co napisala Rezeda jest bardzo trafne i jakos mi ulzylo ze nie jestem jedyna ktora przez to przeszla. Wciaz mysle o tym zwyczaju taty z sola i chlebem, to bylo tak jego… rano wstawał, kroil chleb, soloł grubo. Kazdy dzien tak. Czy ktos moze mi powiedziec czy jest jakis sposob zeby sprawdzic czy to on probuje sie komunikowac? Czy moge cos zrobic zeby mu odpowiedziec?
Zanim zaczniesz cokolwiek 'robić' to najpierw powiedz - jak się czujesz przy tych zdarzeniach? Jest jakiś lęk, niepokój, czy raczej spokój i ciepło? To jest naprawdę ważne, bo charakter energii przy takich manifestacjach dużo mówi o intencji. Przy duchach bliskich osób zazwyczaj jest ta druga opcja, ale chcę żebyś sama to oceniła, nie żebym ci sugerowała odpowiedź.
To co czujesz jest ważną informacją. Ciepło i spokój to nie przypadek. W numerologii data śmierci twojego ojca też mogłaby wiele powiedzieć o tym jak i kiedy energia bliskiej osoby stara się nawiązać kontakt - są okresy w roku kiedy to jest po prostu łatwiejsze. Nie wiem kiedy odszedł, nie musisz mówić, ale miej to z tyłu głowy.
Ale hej, żeby nie odpłynąć za daleko od początku - bo ja miałam pytanie wcześniej na które nikt nie odpowiedział. Czy rozsypana sól to zawsze dobry znak? Bo teraz wychodzi że tak, ale nie wiem czy to tylko w tej konkretnej sytuacji (po stracie) czy generalnie jak ktoś widzi rozsypaną sól to powinien się cieszyć a nie bać?
No właśnie, to jest super że to uczucie jest takie ważne! Ja zawsze uważałam że intuicja jest najważniejsza przy takich rzeczach. Jak coś czujesz to masz rację, koniec kropka. Żaden podręcznik ci tego lepiej nie powie 🙂
Obie macie trochę racji i obie trochę przesadzacie. Intuicja jest ważna jako pierwsze sposób orientacji, ale konfirmacja z zewnątrz też ma wartość. Dlatego warto obserwować wzorzec w czasie, a nie wyciągać wniosku z jednego zdarzenia. Jeśli sól pojawia się regularnie, w podobnych sytuacjach, z podobnym odczuciem - to jest mocniejszy argument niż jednorazowe zdarzenie.
no wlasnie wzorzec w czasie to klucz, ja z tymi myszami myslalem ze to byl wzorzec ale okazalo sie ze to po prostu myszy 😉 ale serio - Macierzanka ile razy juz sie to zdarzalo i zawsze po przebudzeniu czy o roznych porach dnia?
Rano to jest bardzo charakterystyczne i ja też miałam te swoje rzeczy głównie rano albo późnym wieczorem. Moja znajoma która się tym zajmuje mówiła że granice dnia, czyli świt i zmrok, są momentami kiedy 'zasłona' między tutaj a tam jest cieńsza. Może to mit może prawda, ale ta regularność u Macierzanki jest uderzająca.
Okej ale to 'cieńsza zasłona' o świcie brzmi jak coś z Tolkiena. Skąd w ogóle pochodzi ten pomysł, bo widzę że dużo osób to traktuje jak oczywistość a ja pierwszy raz słyszę
A wracając do mojego cukru, bo czuję się trochę zapomniana 🙂 Mnie ciekawi właśnie ta różnica między substancjami. Sól u Macierzanki ma wyraźne powiązanie z tatą. A u mnie cukier nie wiem z czym miałby być powiązany. Czy to w ogóle ma szukać powiązania z osobą czy raczej z czymś innym?
Glicynia, a w twoim domu ktoś bliski odszedł albo było jakieś ważne zdarzenie w okolicach kiedy ten cukier się pojawił? Bo kontekst tu jest kluczowy. Sama substancja to tylko tyle co sama litera - bez słowa nie znaczy nic. Cukier może być kojarzony z czymś radosnym, z dzieciństwem, ze świętami, z konkretną osobą która lubiła słodkie. To jest zawsze indywidualne.
O, to jest naprawdę piękne. I to jest właśnie to - jak się już zna kontekst to nagle wszystko nabiera sensu. Czy po tym odkryciu coś poczułaś, Glicynia? Bo to jest ważne, czy ta myśl przyszła z uczuciem 'tak, to to' czy raczej 'może, ale nie wiem'?
