Nie wiem nawet jak zacząć, bo to brzmi pewnie dla wielu dziwnie, ale muszę się tym z kimś podzielić. Moja córka ma 4 lata i od jakichś pół roku opowiada o 'swoim poprzednim domu'. Na początku myślałam że wymyśla, dzieci mają bujną wyobraźnię, ok. Ale ona mówi rzeczy, których nie mogła nigdzie usłyszeć. Że mieszkała 'w innym mieście gdzie były tramwaje' i że 'miała dużo dzieci'. No i że 'umarła jak bolał brzuch'. Mam ciarki jak to piszę. Skąd ona to wie?? Nie ogląda żadnych programów ani filmów dla dorosłych, ma 4 lata. Zastanawiam się czy to może być reinkarnacja, czy ktoś tu miał coś podobnego?
To nie jest rzadkie zjawisko, wbrew pozorom. Są całe opracowania na ten temat, najbardziej znane to badania Iana Stevensona - ten człowiek przez kilkadziesiąt lat zbierał przypadki dzieci, które opisywały poprzednie życia, i część z nich dało się zweryfikować. Małe dzieci, mniej więcej do 5-6 roku życia, są podobno bardziej 'przepuszczalne', bo jeszcze nie mają do końca zablokowanego dostępu do tego co niosą w sobie. Ale mam pytanie - czy ona sama o tym zaczyna mówić czy raczej reaguje gdy coś ją wyzwoli, jakaś sytuacja?
wow to brzmi bardzo ciekawie, moja kuzynka tez mówila jakies dziwne rzeczy jak miala malą ale myslismy ze wymysla. A moze to sie wlasnie tak zaczyna? Nie wiem nic o tym temacie ale czytam z zainteresowaniem 🙂
no dobra, ale zanim pójdziemy w reinkarnacje - zastanówmy się co jeszcze mogło to wywołać. Dzieci w tym wieku mają absolutnie fenomenalną pamięć do strzępków zasłyszanych rozmów. Może ktoś rozmawiał przy dziecku o czymś, jakaś babcia, sąsiadka? Tramwaje - no to może był jakiś film w tv w tle. Nie mówię że kłamię, mówię że trzeba wykluczyć inne opcje zanim się wyciągnie wnioski.
Słuchajcie, znam osobiście dwie osoby których dzieci robiły coś podobnego. W jednym przypadku chłopiec opisywał szczegółowo dom w którym podobno mieszkał, a rodzina sprawdziła i okazało się ze taki dom istnieje w miejscowości o której chłopiec mówił. Nie mówię że to dowód, ale i nie mówię że to bzdura. Mam pytanie do Ciebie - zapisujesz co ona mówi? Naprawdę polecam prowadzić notatki z datami, bo potem się miesza i trudno to poukładać.
O matko, czytam to i mam dreszcze. Sama nie wiem co o tym myśleć, bo z jednej strony jestem trochę sceptyczna, a z drugiej takie rzeczy jakoś trudno zbagatelizować gdy dotyczą własnego dziecka. A powiedz, jak ona reaguje gdy pytasz ją o to więcej? Chętnie opowiada czy raczej się zamyka?
Warto wiedzieć że w tradycjach buddyjskich i hinduskich taka pamięć poprzednich wcieleń u dzieci nie jest niczym niezwykłym, po prostu jest częścią systemu. Na zachodzie podchodzimy do tego z dystansem bo jesteśmy uwarunkowani inaczej. Sam Stevenson o którym piszecie skatalogował ponad 3000 takich przypadków z całego świata. Nie wszystkie dało się zweryfikować, ale spora część tak. Pytanie jest inne: co zamierzasz z tym zrobić? Bo to chyba najważniejsze.
Czytam i nie wiem co napisać, ale to mnie bardzo porusza. Mam takie dziwne uczucie ze te dzieci moze naprawde cos pamietają a my jako dorośli po prostu odbieramy im te wspomnienia mówiąc ze to wymysły. Czy nie powinno sie jej po prostu sluchac i nie oceniac? Przepraszam ze tak naiwnie, nie znam sie na tym za bardzo.
ok Tanzanit_55, masz rację że to nie jest proste 'zasłyszała gdzieś'. Przyznam. Ale zanim reinkarnacja, jest jeszcze jedna opcja - kryptomnesja. To zjawisko gdzie mózg przyswaja informacje których świadomie nie pamiętamy że przyswajał i potem produkuje je jako 'własne'. Nawet u dorosłych to działa. U dzieci które wchłaniają wszystko jak gąbka - tym bardziej. Nie mówię że to na pewno to, ale warto mieć z tyłu głowy.
A czy to nie może być tak, że ona po prostu ma jakiś szczególny dar? Niektóre dzieci rodzą się z cieńszą zasłoną, jak to mówią. To chyba nie jest tylko reinkarnacja, to może być też dostęp do jakiejś zbiorowej pamięci albo coś takiego. Słyszałam ze dzieci przed 7 rokiem życia są w ogole bardziej otwarte na takie rzeczy niż dorośli.
To co opisujesz, ta spokojność i nostalgiczny ton, to podobno bardzo charakterystyczne dla prawdziwych przypadków reinkarnacyjnych a nie wymyślonych historii. Dzieci które 'pamiętają' mówią o tym zwyczajnie, bez dramatyzowania, bo dla nich to po prostu fakt. W odróżnieniu od dzieci które snują fantazje - te zwykle budują narrację stopniowo i reagują na Twoje reakcje, modyfikują historię. A ona modyfikuje swoją opowieść?
Jeden praktyczny komentarz - jak zaczniesz notować, zapisuj dokładnie jej słowa, nie swoje streszczenie. I data, i sytuacja w której to powiedziała. Jeśli kiedykolwiek będziesz chciała to sprawdzić albo skonsultować z kimś, te notatki będą bezcenne. Szczegóły się myją w głowie bardzo szybko, a potem nie wiesz czy ona naprawdę tak powiedziała czy ci się wydaje.
Hm, czytam ten wątek i myslę sobie że ciekawe iż ona mówi o bólu brzucha jako przyczynie śmierci. To strasznie konkretne. Nie 'było mi smutno' albo coś ogólnego tylko fizyczny ból. Mała wyobraźnia raczej nie idzie w takim kierunku bo skąd dziecko ma wiedzieć że tak się umiera. I to 'miałam dużo dzieci' - czterolatka raczej nie konstruuje sobie takiej roli społecznej samodzielnie, nie?
no i to jest wlasnie to co mnie tu wciagnelo - ten szczegol z bólem brzucha. bo dziecko moglby powiedziec 'upadłam' albo 'zachorowałam' coś ogólnego ale nie - mówi o bólu brzucha. to jest strasznie konkretne. zastanawiam sie czy kiedys probowałas jakos sprawdzic te szczegoly? nie wiem jak ale moze jest jakis sposob
właśnie to jest problem - nie wiem od czego zacząć sprawdzać. nie mam żadnego punktu zaczepienia, żadnej miejscowości, żadnego nazwiska. ona mówi 'mój poprzedni dom', 'tamte dzieci', 'ten tramwaj' - jakby to było oczywiste dla mnie tak samo jak dla niej. jakby mówiła o czymś co oboje powinniśmy znać
ten tramwaj to bardzo konkretny trop geograficzny. tramwaje nie jeździły wszędzie. jeśli wiesz mniej więcej w jakim czasie to było - bo ona coś sugeruje o epoce, o wyglądzie, cokolwiek - to można zawęzić obszar. może jakiś historyk lokalny, może archiwa. mówię serio, nie z wyobraźni, Tucker właśnie tak weryfikował przypadki ze swoich badań
dobrze że nie ciągnęłaś. to jest ważne - specjaliści którzy zajmują się takimi przypadkami mówią żeby nie zadawać pytań naprowadzających. najlepsza metoda to po prostu słuchać i ewentualnie pytać 'a co jeszcze pamiętasz?' zamiast 'a czy było tak czy tak'. różnica jest fundamentalna dla wartości tych relacji
o matko, właśnie to czytam i mam takie wzruszenie, naprawde. to z tym 'tęsknię za tamtymi dziećmi' - to musiało być niesamowite przeżycie dla mamy. dzięki że w ogóle się tym dzielisz, to wymaga odwagi żeby pisać o takich rzeczach publicznie 🙂
jeden konkret do kwestii notowania - jak zaczniecie rozmawiać, koniecznie zapisuj też jej mimikę i ton głosu. czy jest smutna gdy mówi o tych dzieciach, czy raczej spokojnie-opowiadająca. to może być istotne. i jeśli kiedyś będziesz konsultować z kimś kompetentnym, te szczegóły mają znaczenie, naprawdę nie przesadzam
a czy ona kiedyś powiedziała coś o tym jak wyglądała w tym poprzednim życiu? albo jak wyglądali ci inni ludzie? dzieci chyba łatwiej mówią o obrazach niż o uczuciach, ciekawi mnie czy są jakieś opisy wizualne
właśnie to mnie ciekawi - ile mniej więcej ma ta córka? bo Tucker zaobserwował że ta pamięć zanika zwykle między 5 a 7 rokiem życia. jeśli ma teraz 4 lata to macie może rok dwa na zbieranie tych relacji zanim po prostu… przestanie. nie straszy, tak to po prostu działa
w zasadzie to co mówi Ismer jest dobre, ale powiem wam coś z innej strony. nawet jeśli ta pamięć zaniknie, nie oznacza to że te doświadczenia nie zostawiają śladu. w wielu tradycjach wierzy się że pewne wzorce, pewne lęki albo upodobania z poprzednich wcieleń pozostają w duszy jako coś w rodzaju odcisku. i to może tłumaczyć dlaczego dziecko ma pewne charakterystyczne zachowania które nijak nie pasują do obecnej rodziny czy środowiska
hm, trochę mnie drażni ten kierunek rozmowy. bo z 'tramwaj i ból brzucha' zrobiło nam się nagle 'odciski z poprzednich wcieleń'. to jest duży skok. ja bym jednak została przy konkretach, bo to co opisuje Andromena_Z jest wystarczająco interesujące bez dokładania do tego kolejnych warstw spekulacji
to ze zdjęciami to naprawde coś… mam ciarki czytając. mam takie wrażenie że ona naprawdę może szukać tych dzieci o których mówi. może warto podsunąć jej kiedyś jakieś stare zdjęcia i po prostu obserwować? bez zadawania pytań, tak żeby sama zareagowała albo nie
właśnie, zgadzam się z Judytką. a z drugiej strony - co to miałby być za specjalista? psychiatra dziecięcy? psycholog? bo w polskich realiach trudno trafić na kogoś kto to potraktuje poważnie a nie od razu wpisze pod jakąś kategorię diagnostyczną
zaraz, jest formularz na który można zgłosić dziecko?? to w sumie brzmi dziwnie ale też ciekawie. oni potem co, przyjeżdżają i rozmawiają z dzieckiem? bo wyobrażam sobie że to musi być skomplikowane logistycznie szczególnie jak dziecko jest w Polsce
wracając do tej awersji do tłumów - mnie to bardzo uderza w kontekście czakry solarnej. dzieci które mają silną pamięć poprzednich żyć często mają bardzo wrażliwe pole energetyczne i fizycznie czują dyskomfort tam gdzie jest dużo osób. to nie jest koniecznie trauma, to może być po prostu inny próg percepcji. a te zdjęcia to osobny wątek, bardzo charakterystyczny
