Zostawiłaś ją otwartą czy zamknęłaś? To nie jest pytanie bez powodu - pytam bo to może coś mówić o tym co sama czujesz, nawet jeśli świadomie nie podjęłaś decyzji.
To znaczy że jej nie odrzuciłaś, ale też nie zapraszasz aktywnie. Jesteś na progu. I to jest w porządku - nie każdy próg trzeba od razu przekraczać. Mam pytanie, bo to ważne zanim cokolwiek powiemy dalej: czy w ciągu tych kilku dni śniłaś coś jeszcze, czy tamten sen był jeden?
Czekaj, bo chcę się upewnić - ty mówisz że generalnie nie pamiętasz snów, czy że konkretnie po tamtej nocy nie masz już żadnych wyraźnych? Bo to chyba różnica.
To akurat zgadza się z tym o czym pisała Konwalia wcześniej - ten kontrast między zwykłym snem a takim, który zostaje, jest ważny. Ale mam inne pytanie do całej grupy, bo się zastanawiam: mówimy o śnie i o książkach jako o dwóch osobnych zdarzeniach. A co jeśli połączyć je inaczej - nie jako dwa znaki od ojca, tylko jako jeden proces, który rozłożył się na dwie rzeczy? Czy to zmienia jak na to patrzymy?
Właśnie o to chciałam zapytać od początku. Bo Celestyna od początku mówi że nie kładła tej książki na biurku. To jest konkrety fakt albo nie. I tu nie chodzi o gotowość czy nastrój - tu chodzi o to czy ta książka gdzieś leżała czy nie. Celestyna, czy masz pewność, naprawdę pewność, że jej tam nie było wieczorem przed snem?
Może weszłaś po nocy po wodę i przyniosłaś ją przez sen? Lunatycy robią dziwne rzeczy i nic nie pamiętają. Moja koleżanka kiedyś zrobiła sobie kanapkę w nocy i dopiero rano znalazła.
Poza tym - Riksza - nawet jeśli założyć lunatykowanie, to skąd miałaby wiedzieć że ma otworzyć akurat na tej stronie? To nie jest tak że wzięła książkę z półki i rzuciła. Ona leżała otwarta na konkretnym miejscu. To jest poziom precyzji który nie pasuje do lunatyzmu.
No właśnie. Bo lunatykowanie to jedna sprawa, ale nawet jeśli ktoś chodzi po nocy, to nie otwiera książki na konkretnej stronie z konkretną notatką. To nie jest losowe zachowanie. Celestyna, mam pytanie które mnie gryzie od dłuższego czasu - ta notatka była pisana ręką ojca? Czy to jego charakter pisma?
Tak. Jego ręka. Bardzo charakterystyczna, mocno pochylona w lewo. Nie mylę się. Dlatego to było takie... uderzające. Gdyby to była jakaś anonimowa notatka, może bym się zastanawiała. Ale to był jego pismo.
To jest ważny szczegół który wcześniej nie wybrzmiał tak wyraźnie. Pytam, bo to zmienia trochę perspektywę - czy znałaś treść tej notatki wcześniej? Czy widziałaś ją za jego życia, czy to było dla ciebie nowe?
Ale to jest uczciwa odpowiedź. Lepiej taka niż pewność na siłę. Mam inne pytanie, bo zaczęłam myśleć o czymś innym - co ta notatka zawierała? Bo cały czas mówimy 'notatka' jakby to był banał, a może treść coś mówi o tym zdarzeniu.
To było zdanie po angielsku. Ojciec czasem tak robił, notował rzeczy po angielsku. Napisał 'the door is always open'. Tyle. Nic więcej na tej stronie.
O. No to jednak nie jest banał. 'Drzwi są zawsze otwarte'. Celestyna, czy to zdanie ma dla ciebie jakieś osobiste znaczenie? Czy ojciec mówił coś takiego, używał takich słów?
Zatrzymajcie się na chwilę, bo to jest naprawdę ważne. Takie zdanie w kontekście śmierci i snu - to jest bardzo konkretny sygnał, cokolwiek kto myśli o jego źródle. Celestyna, jak zareagowałaś gdy to przeczytałaś? Nie co pomyślałaś, jak zareagowało ciało.
Czyli reakcja była przed myślą. To chyba coś znaczy, nie? Że to nie było intelektualne, tylko coś głębszego? Przepraszam, wiem że to banalne sformułowanie, ale nie wiem jak inaczej to powiedzieć.
I ten człowiek napisał 'the door is always open' w swoich notatkach. To jest albo przypadek, albo jest to coś, co miało dotrzeć do ciebie właśnie teraz, właśnie w tej formie. Mam pytanie - kiedy ta książka była ostatnio otwarta? Znaczy, czy jest jakiś sposób żebyś wiedziała czy ktoś ją przeglądał? Czy to typ książki który cokolwiek zapamiętuje - zagięcia stron, zakładki?
Dobra, ja dalej jestem sceptyczna, ale to zdanie mnie zatrzymuje. Bo nawet jeśli przyjmiemy czysto racjonalne wyjaśnienie z lunatykowaniem albo pamięcią którą wyparłaś - to zdanie, akurat to zdanie, akurat na tej stronie - to jest poziom precyzji który trudno wytłumaczyć przypadkiem. Nie twierdzę że to duch. Ale twierdzę że coś się tu składa w całość.
Czytam od początku tego wątku i nigdy nic podobnego nie przeżyłam, ale zastanawiam się nad czymś innym - czy Celestyna rozmawiała z kimś bliskim o tym śnie zanim znalazła tę książkę? Czy był ktoś, kto wiedział o śnie tej samej nocy?
Nie. Nikomu nie mówiłam. Zrobiłam kawę, usiadłam przy biurku, i wtedy zobaczyłam książkę. Cały czas byłam sama.
To wyklucza przynajmniej jedną możliwość, którą ktoś mógłby zasugerować - że ktoś z rodziny coś przygotował. Mam jeszcze jedno pytanie i przepraszam że drążę, ale to ważne: czy po tamtym ranku zmieniło się coś w tym jak siebie słyszysz? Nie mówię o wielkich przełomach, mówię o małych rzeczach.
Ta książka dalej leży na biurku. Celestyna, i co z nią robisz? Czytasz ją, bierzesz do ręki, czy po prostu jest?
To ciekawe, że szukałaś. Bo to oznacza, że jakaś część ciebie uważa, że tam może być więcej. I nie jest to irracjonalne.
Zaraz zaraz - 'mówił o tym co robi teraz'? Czy on w tym śnie wiedział że nie żyje? Bo to brzmi jakby był gdzieś, miał jakieś zajęcie. Czy tak to odebrałaś?
Przepraszam że znowu się wtrącam, bo raczej słucham niż mówię, ale to zdanie 'drzwi są zawsze otwarte' - czy to nie może znaczyć właśnie tego? Że on może się kontaktować kiedy chcesz, że nie musisz czekać na szczególny moment?
Samochód to ciekawy szczegół. Czy ojciec lubił jeździć, czy macie jakieś wspomnienie związane z samochodem i nim?
To może nie być przypadkowe miejsce. Znaczy, on wybrał coś co było między wami, jakiś wspólny kod. Tak to czuję, chociaż nie wiem czy mam rację.
Słucham i nadal nie wiem co myśleć o całości, ale jedno mnie uderza - w obydwu snach jest ten spokój. Nie ma żadnego niepokoju, żadnej próby powiedzenia czegoś pilnego. To jest albo twój umysł który sam się leczy po stracie, albo jeśli cokolwiek innego - to przynajmniej dobre.
