Patrzę na to od innej strony i mam pytanie może trochę z innej beczki - ile czasu minęło między pierwszym a drugim snem? Bo w numerologii czas między zdarzeniami też może coś mówić.
Wracam do tej notatki, bo coś mi nie daje spokoju. Celestyna, czy rozmawiałaś już o tym z kimś z rodziny? Czy jest ktoś, kto pamiętałby czy ojciec używał tego zdania, tego 'the door is always open', przy jakiejś okazji?
To pytanie Kapturka jest ważne. Jeśli to było jego zdanie, które powtarzał za życia, to mogło po prostu wrócić z pamięci podczas snu. Ale jeśli nikt go nie pamięta, to jest inny trop. Celestyna, czy masz rodzeństwo?
Ale poczekajcie - my cały czas rozmawiamy o tym zdaniu z notatki, a ja wróciłabym do tego co Dobrusia prawie skończyła pisać kilka postów wyżej. Napisała że to albo umysł który się leczy albo jeśli cokolwiek innego to coś i się urwało. Dobrusia, co chciałaś powiedzieć?
Dobrusia ma rację i Kapturek też dobrze to uchwytuje. W snach kontaktowych, jeśli tak je nazywać, nieobecność lęku jest faktycznie charakterystyczna. Ale Celestyna, mam pytanie które może się wydać dziwne: czy po tym ranku, kiedy znalazłaś te ułożone fiszki, zmieniło się coś w tym jak śpisz? Czy sny w ogóle się zmieniły?
To co mówisz o tym że coś się 'otworzyło na spokój' bardzo mi się zgadza z tym zdaniem o drzwiach. Może te drzwi to nie metafora kontaktu, tylko metafora właśnie tego stanu? Że jest przejście do czegoś spokojniejszego?
