To nie jest głupie. Mam jeszcze jedno pytanie które siedzi mi z tyłu głowy od dawna - ta kobieta w pociągu wyglądała jak babcia czy nie wyglądała jak babcia? Czytałem cały wątek i chyba nigdzie nie pada bezpośrednia odpowiedź na to.
Właśnie, też to chciałem sprawdzić. Gdzieś na początku wątku celestyna opisywała wygląd ale nie pamiętam co dokładnie mówiła o podobieństwie.
Mówiłam o tym wcześniej ale może nie wprost. Nie wyglądała jak babcia - nie miała jej twarzy, nie miała jej głosu. Ale miała coś w sposobie siedzenia, w tym jak trzymała ręce. Coś co rozpoznałam dopiero później, nie w momencie rozmowy. Jakby ciało wiedziało a głowa nie.
To jest bardzo charakterystyczne dla tego typu kontaktu. Nie ma mimetycznego odwzorowania wyglądu bo to nie jest nagranie. Jest coś z esencji tej osoby - gest, postawa, obecność. Celestyna, czy kiedy po tej rozmowie telefonicznej mama zaczęła mówić o babci, przypomniało ci się tamto trzymanie rąk? Albo cokolwiek z tamtego spotkania?
Nyja zadała pytanie zanim zdążyłam odpowiedzieć na poprzednie, ale spróbuję. Tak, coś tam było. Mama powiedziała jedno zdanie o babci - że miała w sobie taki spokój którego mama nigdy nie rozumiała za życia. I że teraz rozumie. Nie wiem czy to odpowiedź na twoje pytanie, ale to wszystko co powiedziała w tamtej chwili.
To jest dokładnie to o co pytałam. Ten spokój który babcia miała, a mama nie rozumiała - myślę że ta kobieta w pociągu też to coś miała, prawda? Celestyna, czy w momencie rozmowy z nieznajomą poczułaś właśnie ten spokój? Nie pytam o późniejsze interpretacje, pytam o sam moment.
Tak. W trakcie rozmowy byłam dziwnie spokojna. Wtedy myślałam że po prostu miła podróż z rozmowną współpassażerką. Ale po fakcie, kiedy zaczęłam to składać - tak, ten spokój był uderzający. Jakby czas trochę zwolnił.
Czas który zwalnia to często sygnał że coś jest 'nie z tego miejsca', nie? Słyszałam że przy kontaktach z tymi co odeszli czas działa inaczej. Celestyna, jak długo jechałaś z tą kobietą? Bo mam wrażenie że te kilka minut mogło trwać krócej albo dłużej niż normalnie.
Nie umiem odpowiedzieć precyzyjnie. Pamiętam że wsiadła gdzieś za Częstochową i wysiadła przed Katowicami. Ale ile to faktycznie trwało... mogło być pół godziny, mogło być dwie. Serio nie wiem.
To ciekawe że nie możesz tego ocenić. Bo zazwyczaj w podróży pociągiem dość dobrze wiadomo ile się jedzie. Celestyna, sprawdzałaś kiedyś na mapie ten odcinek? Ile to normalnie zajmuje?
Kwadrans subiektywnie rozciągnięty do godziny - to albo intensywna rozmowa która angażuje uwagę, albo rzeczywiście coś z percepcją czasu. Nie mówię że jedno wyklucza drugie. Ale czy ta rozmowa była intensywna? O czym rozmawiałyście?
Zaczeakj, ona SAMA zaczęła mówić o relacjach między kobietami w rodzinie?? To nie ty zagaiłaś ten temat?? Celestyna to nie jest normalne, to jest jak gdyby wiedziała dokładnie co ci potrzebne!
Wandalena ma rację że to znaczące. Celestyna, czy w tamtym momencie ta rozmowa o relacjach między kobietami wydała ci się dziwna? Czy odebrałaś to jako przypadkowy temat przez który ktoś nawiązuje kontakt z nieznajomą?
Wtedy brzmiało naturalnie. Jakby to był logiczny ciąg rozmowy, chociaż teraz kiedy próbuję odtworzyć jak do tego doszłyśmy - nie pamiętam przejścia. Pytała dokąd jadę, powiedziałam że do mamy, i nagle byłyśmy już w środku tego tematu. Bez wyraźnego mostu.
Brak pamięci przejścia to klasyczny element takich kontaktów. Jakby pewne fragmenty były wycięte albo złożone razem w inny sposób niż normalne wspomnienia. To ma związek z tym jak energetycznie zapisuje się tego typu spotkanie - nie jako linearny ciąg zdarzeń tylko jako paczka. Celestyna, czy inne części tej rozmowy pamiętasz równie wyrywkowo czy jest coś co zostało w całości?
Albo po prostu rozmowa była tak naturalna że mózg nie zakodował wszystkich przejść bo nie było powodu żeby zwracać uwagę. Nie każda luka w pamięci jest nadprzyrodzona. Większość rozmów z nieznajomymi pamiętamy wyrywkowo.
To prawda, trochę to ważne. Celestyna, ile osób pytałaś i w jaki sposób? Bo jeśli to był przedział czy pociąg bez przedziałów - w takim przepełnionym wagonie w ogóle nie pamiętasz kto siedział dwa rzędy dalej.
Pytałam konduktora i dwie osoby które siedziały naprzeciwko mnie przez całą drogę. Wagon był podzielony na czteromiejscowe zestawy, siedzenia twarzą w twarz. Oni siedzieli naprzeciwko, widzieli dokładnie to miejsce obok mnie gdzie ona siedziała. I oboje powiedzieli że jechałam sama.
To już zmienia obraz sytuacji. Bo to nie jest kwestia że ktoś mógł nie zauważyć. Siedzieli naprzeciwko i patrzyli w to samo miejsce. Celestyna, jak oni to powiedzieli? Zdziwili się że pytasz, czy zareagowali jakoś inaczej?
