No to jest coś. Nie twierdzę że ściana sama w sobie cokolwiek znaczy, ale jeśli energia - cokolwiek to jest - jest skoncentrowana w tym miejscu, to ściana nośna to jeden obiekt ciągły. Kąt w salonie i szuflada w sypialni mogą być po prostu po dwóch stronach tego samego punktu. Kunia, ty masz więcej doświadczenia z takimi układami przestrzennymi - spotkałaś się z czymś takim?
Mniej więcej naprzeciwko. Nie mierzyłem co do centymetra ale wydaje mi sie że tak. Szuflada jest po prawej stronie łóżka, a kąt z roślinami jest w salonie po lewej od wejścia do sypialni. Blokowałem się na tym ale teraz jak rysuję to sobie w głowie... chyba tak.
Mniej więcej naprzeciwko. Nie mierzyłem co do centymetra ale wydaje mi sie że tak. Szuflada jest po prawej stronie łóżka, a kąt z roślinami jest w salonie po lewej od wejścia do sypialni. Blokowałem się na tym ale teraz jak rysuję to sobie w głowie... chyba tak.
Bartez83, a możesz zrobić prosty rysunek i wrzucić? Nawet na kartce, zdjęcie telefonem. Żeby widzieć układ pomieszczeń. Pytam bo ciężko mi to zwizualizować i myślę że nie tylko mi.
Bartez83, a możesz zrobić prosty rysunek i wrzucić? Nawet na kartce, zdjęcie telefonem. Żeby widzieć układ pomieszczeń. Pytam bo ciężko mi to zwizualizować i myślę że nie tylko mi.
Też bym chciała zobaczyć rzut. Ale mam inne pytanie bo trochę gubi mnie ta rozmowa o ścianach - Bartez83, to zdjęcie które więdnie, to ono jest w tej szufladzie cały czas od kiedy się wprowadziles? Czy może wcześniej gdzieś stało albo leżało w innym miejscu w mieszkaniu?
Też bym chciała zobaczyć rzut. Ale mam inne pytanie bo trochę gubi mnie ta rozmowa o ścianach - Bartez83, to zdjęcie które więdnie, to ono jest w tej szufladzie cały czas od kiedy się wprowadziles? Czy może wcześniej gdzieś stało albo leżało w innym miejscu w mieszkaniu?
O, to jest ważne. Jeśli zdjęcie wcześniej leżało w innym miejscu i nic mu nie było, a zaczęło się psuć dopiero w sypialni albo po przeprowadzce, to mamy jakiś punkt odniesienia w czasie. Bartez83, kiedy zauważyłeś pierwsze zmiany na zdjęciu - przed roślinami czy po?
O, to jest ważne. Jeśli zdjęcie wcześniej leżało w innym miejscu i nic mu nie było, a zaczęło się psuć dopiero w sypialni albo po przeprowadzce, to mamy jakiś punkt odniesienia w czasie. Bartez83, kiedy zauważyłeś pierwsze zmiany na zdjęciu - przed roślinami czy po?
Pół roku po wprowadzce to brzmi jak czas potrzebny do stabilizacji. Jeśli tam coś jest, mogło potrzebować czasu żeby tak powiedzieć - poczuć nową obecność i zareagować. To nie jest natychmiastowe w większości przypadków które znam. Ale martwi mnie jedno - Bartez83, powiedziałeś że na zdjęciu zatarte są konkretne detale. Co dokładnie znika? Twarz, tło, jakiś przedmiot?
Pół roku po wprowadzce to brzmi jak czas potrzebny do stabilizacji. Jeśli tam coś jest, mogło potrzebować czasu żeby tak powiedzieć - poczuć nową obecność i zareagować. To nie jest natychmiastowe w większości przypadków które znam. Ale martwi mnie jedno - Bartez83, powiedziałeś że na zdjęciu zatarte są konkretne detale. Co dokładnie znika? Twarz, tło, jakiś przedmiot?
Twarz na zdjęciu... to jest akurat element który w różnych tradycjach ma znaczenie. Nie chcę przesadzać ale to nie jest przypadkowy element fotografii. Czy to jedyne twoje zdjęcie z dzieciństwa które tam leży, czy jest ich więcej z tamtego czasu?
A czy wiesz ile mniej więcej lat ma to zdjęcie? I czy babcia wiedziała o tym zdjęciu, miała je u siebie, czy to było twoje od początku? Próbuję zrozumieć historię tego zdjęcia bo może to ma znaczenie.
Muszę się tu wtrącić bo mam inne zdanie niż kilka osób wyżej. Zamazana twarz na zdjęciu i gineące rośliny to mogą być dwie kompletnie niepowiązane sprawy, i myślę że trochę za szybko zestawiamy je w jeden pakiet bo tak jest ciekawiej. Bartez83, czy ty sam czujesz że to jest powiązane, czy to my tu na forum próbujemy to połączyć?
Nie wiem szczerze. Jak zacząłem pisać ten temat to myślałem tylko o roślinach, zdjęcie przypomniałem sobie dopiero w trakcie wątku. Ale kiedy to opisałem to sam zacząłem myśleć że może nieprzypadkowo oba te miejsca są w tym samym narożniku mieszkania. Może sugestia, może nie.
Szczerość doceniam, serio. Słuchajcie, mam wrażenie że grzęźniemy w spekulacjach i Bartez83 za chwilę będzie miał dziesięć teorii i zero konkretów. Może zamiast tego - Bartez83, czy jest coś co możesz sprawdzić teraz, fizycznie? Na przykład czy przy tej ścianie jest jakaś wilgoć, zagrzybienie, cokolwiek? Bo zanim pójdziemy w duchy to jednak warto to wykluczyć.
Kunia ma rację z tym sprawdzaniem, ale mam wrażenie że to już było omawiane wcześniej w wątku. Bartez83 pisał chyba że ściana wygląda normalnie? Mnie bardziej zastanawia to że on sam rzadko siada w tym kącie mimo że jest przy oknie. To jest taki naturalny, nieświadomy sygnał.
To że samo ci wyszło przy pisaniu to jest akurat dobra informacja, Bartez83. Takie rzeczy które wychodzą bez planowania często są bardziej wiarygodne niż te które człowiek układa z góry. Ale chcę wrócić do jednej rzeczy - mówiłeś wcześniej że babcia te rzeczy zostawiła. Czy wiesz cokolwiek o tym jak ona sama odnosiła się do takich tematów? Czy była osobą która w coś wierzyła, miała jakieś zwyczaje?
Babcia była religijna, ale nie jakoś fanatycznie. Chodziła do kościoła, miała obrazki święte. Nic ezoteryczyego o ile wiem. Ale była bardzo przywiązana do domu, do miejsca. Ciężko jej było jak musisła sie przeprowadzić pod koniec życia. Mówie o tym bo moze to ma znaczenie?
Moim zdaniem ma. Przywiązanie do miejsca to jedna z częstszych przyczyn dlaczego coś zostaje. Nie musi to być nic złego ani groźnego, ale jeśli babcia bardzo przeżyła tę przeprowadzkę, część jej energii mogła zostać związana z przedmiotami które zabrałeś. To nie jest oskarżenie o nic - to może być po prostu tęsknota utrwalona w rzeczach.
Komoda jest jej? To jest ważny szczegół którego wcześniej nie było. Bartez83, a ta komoda stoi w sypialni - po tej samej stronie co kąt z roślinami czy gdzieś indziej?
To już nie są dwie osobne rzeczy, to jest właściwie jeden skupiony punkt. Komoda z jej rzeczami w sypialni, kąt w salonie za ścianą, zdjęcie w szufladzie tej komody. Jakby wszystko kręciło się wokół jednego miejsca w mieszkaniu.
Budzenie w nocy bez wyraźnego powodu pojawia się dość często przy takich sprawach. Nie mówię że to definitywnie ta przyczyna, ale to kolejny element który pasuje do obrazka. Bartez83, w jakichś godzinach mniej więcej? Czy to losowo?
Notowanie to dobry pomysł i mówię to poważnie, nie żeby coś udowodnić, tylko żeby mieć fakty. Ale wróćmy na chwilę do kwestii praktycznej bo Kunia wcześniej słusznie pytała o to co można sprawdzić. Bartez83, czy miałeś kiedyś kogoś w tym mieszkaniu, znajomego albo kogoś bliskiego, kto bez twojego sugerowania powiedział że coś w tym kącie czy w tym miejscu czuje?
A kanapa przy oknie to jest blisko tego kąta z roślinami czy dalej? Pytam bo to by coś mówiło.
To jest już trzecia osoba która coś czuła w tym samym miejscu - ty, ta koleżanka, i jeśli dobrze rozumiem ty sam omijasz ten kąt. Rozumiem że to nie jest dowód na nic, ale to nie jest już tylko twoja sugestia. Bartez83, ta koleżanka wie o tym wątku czy rozmawiałeś z nią o tym?
Warto by się dowiedzieć co dokładnie powiedziała i czy mówiła o jakimś konkretnym odczuciu - zimno, ciężko, coś w rodzaju że ktoś patrzy. Takie szczegóły mają znaczenie. I zapytaj ją czy coś jeszcze czuła, bo ludzie często mówią mało a pamiętają więcej.
