Hej, mam dziwny problem i nie wiem co o tym myśleć. W pokoju mam kąt przy oknie (okno wychodzi na północ), gdzie systematycznie giną mi rośliny. Postawiłem tam już chyba z pięć różnych gatunków, w tym sukulenty które podobno są nie do zabicia. Każda z nich zaczyna więdnąć mniej więcej po tygodniu, liście żółkną od środka. Ogrodnik znajomy mówi że wszystko z podłożem i nawodnieniem ok, kąt jest jasny, temperatura normalna. Ale to nie jest jedyne dziwne. Znalazłem ostatnio stare zdjęcie z dzieciństwa, leżało w szufladzie, i zauważyłem że na środku zdjęcia gdzie byłem ja i mama detale jakby się zacierają. Twarz mamy jest wyraźna, moja też, ale przestrzeń między nami i to co mamy za plecami jest coraz bardziej rozmyte - i mam wrażenie że to postępuje. Czy to może mieć jakiś związek? Czy ktoś miał coś podobnego z roślinami?
To z roślinami brzmi niepokojąco, bo sukulenty naprawdę trudno wykończyć. Kiedy mówisz że liście żółkną od środka, to znaczy że od łodygi zaczyna się żółcenie? Bo to by wykluczało przeleanie. A to zdjęcie - od jak dawna zauważasz te zmiany? Bo papier fotograficzny może się sam niszczyć, ale zazwyczaj równomiernie, nie wybiórczo w konkretnym miejscu kadru.
Czytam ten post i przechodzą mnie ciarki. Bo mój kolega miał podobnie z roślinami w jednym miejscu mieszkania i okazało się że tam wcześniej stało łóżko osoby która umarła w tym domu. Nie wiem czy to ma związek, ale warto sprawdzić historię mieszkania.
Chwila, zanim zaczniemy od razu skakać do duchów - Bartez83, to mieszkanie jest stare, nowe, wynajmujesz czy własne? I czy ten kąt przy oknie to jest w miejscu gdzie np. kiedyś była ściana, przejście, coś takiego? Pytam bo zanim interpretujemy to razem, wolę wiedzieć czy mamy do czynienia z jakimś miejscem naładowanym energetycznie czy raczej z czymś lokatorskim.
A czy babcia coś mówiła o tym kącie? Albo sama tam coś trzymała, może jakieś przedmioty? Pytam bo czasem rzeczy po bliskich potrafią przechowywać energię i jeśli babcia miała np. swoje ulubione miejsce...
Ale to zdjęcie mnie bardziej niepokoi niż rośliny szczerze. Skoro reszta zdjęć w tej samej szufladzie jest ok a to jedno się psuje, to naprawdę dziwne. Czy to zdjęcie jest jakoś powiązane z tym mieszkaniem? Znaczy czy zrobiono je właśnie tam?
To że mama nie żyje i zdjęcie jej dotyczy to może być ważny trop. W tradycji słowiańskiej wierzono że zdjęcia bliskich po śmierci mogą zachowywać pewien rodzaj więzi. Nie mówię że to wyjaśnia sprawę, ale połączenie tych dwóch rzeczy - kąt w mieszkaniu i zdjęcie - może wskazywać na obecność. Czy masz w tym kącie pokoju jakieś zdjęcie mamy lub jej rzeczy?
Czytam od początku i mam takie wrażenie że te dwie sprawy mogą być ze sobą powiązane właśnie poprzez ciebie, nie poprzez miejsce. Jakby energia skupiała się na tobie a nie na mieszkaniu.
Dobrze że to wyjaśniliśmy. Bartez83, mam jeszcze jedno pytanie bo to ważne - ten kąt z roślinami jest w tym samym pokoju gdzie trzymasz to zdjęcie? Czy to dwa różne miejsca w mieszkaniu?
Może to głupie pytanie, ale czy sprawdzałeś czy w tym kącie nie ma jakichś przeciągów albo wilgoci? Pytam bo zanim zaczniemy szukać przyczyn duchowych to może być coś zupełnie zwykłego z roślinami. Chociaż to ze zdjęciem trudniej wytłumaczyć normalnie.
Właśnie to zdjęcie jest najbardziej niesamowite w tej historii. Bartez83, czy możesz opisać dokładnie co jest na tym zdjęciu i co konkretnie się zaciera? Bo jeśli to jest przestrzeń za plecami was dwojga to mnie zastanawia co tam było w tle.
Na zdjęciu jesteśmy ja i mama, stoimy na tle jakiegoś ogrodu, chyba przed domem dziadków. Za nami jest płot, drzewa, coś w tle. I właśnie ta część - tło - jest jakby rozmyta, ale nie jak przy złym ostrzu aparatu, bo my jesteśmy wyraźni. Bardziej jakby ktoś palcem rozsmarował mokrą farbę w tym miejscu. Nie potrafię tego inaczej opisać. Twarze nasze są ok.
To co opisujesz z tym rozsmarowaniem to brzmi jak coś innego niż zwykłe blaknięcie. Zwykłe stare zdjęcia blakną równomiernie albo żółkną. Ale ta selektywność, że wy jesteście wyraźni a tło nie, to jest osobliwe. Bartez83, czy to zdjęcie było kiedyś w ramce albo wystawione na słońce? Próbuję myśleć czy nie ma jakiegoś normalnego wytłumaczenia zanim pójdziemy dalej.
Nie mam pojęcia kto robił, zdjęcie po prostu było w moich rzeczach od zawsze. Nie było w ramce, leżało w szufladzie między innymi zdjęciami, wszystkie razem. Sprawdziłem teraz jeszcze raz - inne zdjęcia z tego samego okresu, podobne odbitki, są normalnie. To jedno wygląda tak jakby... nie wiem, jakby w tym miejscu coś było czego już nie ma.
No dobra ale wróćmy chwilę do tych roślin bo trochę o nich zapomnieliśmy. Bartez83, ile roślin próbowałeś i po jakim czasie więdną? Bo jeśli to jest naprawdę kwestia dni to brzmi poważniej niż jakaś wilgoć w ścianie.
Chwila, bo to jest ważne. Skrzydłokwiat zwiędł w pięć dni? To jest roślina która normalnie daje się zabić bardzo powoli, jest wyjątkowo odporna. Jeśli mówisz że inne rośliny w mieszkaniu są zdrowe to naprawdę warto wykluczyć podłoże, bo może być coś z ziemią albo z doniczkami. Kupowałeś doniczki z tym samym podłożem czy sypałeś z jednej torby?
Ok, to faktycznie już zaczyna wyglądać inaczej. Bartez83, ostatnie pytanie z mojej strony na razie w tej kwestii - czy ten kąt jest przy grzejniku albo w pobliżu jakiegoś nawiewu, wentylacji, czegoś takiego?
Ale nawet jeśli jest przy grzejniku to nie wytłumaczy kaktusa, grzejnik by go wysuszył a nie gnił od środka. To jest dwa różne mechanizmy uszkodzenia. Moim zdaniem ten kąt to jest ważny punkt w tej historii, tak samo jak zdjęcie. Może ktoś ma doświadczenie z czyszczeniem przestrzeni, bo mi się wydaje że tutaj trzeba zacząć działać a nie tylko analizować.
Teraz jak o tym myślę to... nie wiem czy to nie jest sugestia po tym wątku, ale ten kąt mi jakoś nie leży. Rzadko tam siadam, chociaż jest przy oknie i właściwie jest tam dobre miejsce do siedzenia. Zawsze wolę drugie krzesło po drugiej stronie. Ale czy to było tak zanim te rośliny zaczęły więdnąć, to szczerze nie powiem.
Przepraszam że wtrącę, ale czy ktoś myślał o tym żeby sprawdzić co tam było przed remontem w latach 90? Bartez83, wspominałeś że babcia robiła wtedy remont - czy wiesz co konkretnie robiła, może przestawiała ściany, zasłaniała okno, coś takiego? Pytam bo czasem takie zmiany mogą blokować jakiś naturalny przepływ.
Dodam coś od siebie bo trochę znam się na tym. W miejscach gdzie energia jest zakłócona rośliny rzeczywiście reagują jako pierwsze, szczególnie te wrażliwsze. Skrzydłokwiat jest często używany właśnie do badania przestrzeni, bo jest czuły. Ale to co mnie bardziej zastanawia to czy Bartez83 gdziekolwiek w tym pokoju, niekoniecznie w tym kącie, nie czuje że jest jakoś nieswojo po zmroku?
@Centa po zmroku raczej nie siadam w salonie, więc ciężko powiedzieć. Nie ma jakiegoś konkretnego momentu który bym zapamiętał, że coś mnie przestraszyło. Ale ta sprawa z roślinami zaczęła mnie niepokoić i teraz może przez to bardziej zwracam uwagę.
Czytam i myslę że warto by było sprawdzić runy ochronne przy tym kącie, ale najpierw rozumiem że trzeba wiedzieć co tam jest. Bartez83, to mieszkanie babci, ona tam długo żyła - czy wiesz jak umarła, czy to było w domu? Nie pytam żeby straszyć, tylko to ma znaczenie.
Czytam i myslę że warto by było sprawdzić runy ochronne przy tym kącie, ale najpierw rozumiem że trzeba wiedzieć co tam jest. Bartez83, to mieszkanie babci, ona tam długo żyła - czy wiesz jak umarła, czy to było w domu? Nie pytam żeby straszyć, tylko to ma znaczenie.
To może nie chodzi o babcię w ogóle, tylko o kogoś wcześniejszego. Ktoś tu pisał że to mieszkanie z lat 70, to ma jakieś 50 lat. Bartez83, naprawdę nie masz żadnych informacji o tym kto tam mieszkał przed babcią?
To może nie chodzi o babcię w ogóle, tylko o kogoś wcześniejszego. Ktoś tu pisał że to mieszkanie z lat 70, to ma jakieś 50 lat. Bartez83, naprawdę nie masz żadnych informacji o tym kto tam mieszkał przed babcią?
No to jest coś. Nie twierdzę że ściana sama w sobie cokolwiek znaczy, ale jeśli energia - cokolwiek to jest - jest skoncentrowana w tym miejscu, to ściana nośna to jeden obiekt ciągły. Kąt w salonie i szuflada w sypialni mogą być po prostu po dwóch stronach tego samego punktu. Kunia, ty masz więcej doświadczenia z takimi układami przestrzennymi - spotkałaś się z czymś takim?
