Właśnie to jest zastanawiające, że energia nie znika od razu. Jeśli cokolwiek się zjawiło, to zostawia po sobie jakiś ślad w przestrzeni. Trochę jak temperatura w pokoju po tym, jak ktoś wyjdzie, powoli wyrównuje się z otoczeniem. Pytanie do ciebie, czy w domu było coś innego, jakiś dziwny zapach, zimne miejsca, albo zwierzęta zachowywały się inaczej tej nocy?
Raz, i dopiero teraz to rozumiem, kiedy po kilku dniach od pogrzebu wziąłem zegarek do ręki żeby go nakręcić, dostałem nagle bardzo wyraźny obraz. Dziadek przy stole, popołudnie, filiżanka kawy. Nic dramatycznego, zwykła chwila. Pomyślałem, że to wspomnienie. Może było.
To co opisujesz z zegarkiem, to nie jest zwykłe wspomnienie. Wspomnienia mają inny charakter, są jakby rozmyte, niewyraźne, przychodzą stopniowo. A to co opisujesz, nagły obraz, konkretna scena, filiżanka, popołudniowe światło, to brzmi jak coś, co zostało ci pokazane, a nie coś, co sam sobie przypomniałeś. Goris, czy tamten obraz był jakby twój własny, czyli czy byłeś w nim jako obserwator z zewnątrz, czy raczej widziałeś to oczami dziadka?
Byłem z zewnątrz. Widziałem go przy tym stole, ale nie byłem w środku tej sceny. Jakby przez szybę, jeśli to ma sens.
To ma ogromny sens i to jest właśnie ta różnica. Obrazy, które pochodzą z naszej własnej pamięci, odtwarzamy od środka, bo byliśmy ich częścią. Kiedy widzisz cudzą chwilę z zewnątrz, jakąś scenę, w której sam nie byłeś, to jest zupełnie inne źródło. Czy byłeś kiedyś przy dziadku w tej konkretnej chwili, przy tej kawie, czy to mogło być twoje prawdziwe wspomnienie?
Okej, ale moment. Czy nikt inny nie widzi, że zaczynamy wszystko łączyć ze wszystkim? Zegarek, licznik, telefon, sen. Może to zbiegi okoliczności, a my szukamy wzorca, bo tak działa ludzki mózg. Nie mówię, że tak jest, ale czy ktoś się nad tym zastanowił?
Wracam do kwestii licznika, bo ta dyskusja trochę od niego odpłynęła. Goris, czy rozmawiałeś z kimś z administracji albo z zakładem energetycznym w sprawie tych wskazań? Pytam serio, bo czasem takie anomalie są rejestrowane po ich stronie i można prosić o wydruk historii zużycia z dokładnością godzinową.
Można, serio. Zadzwoń do swojego dostawcy prądu i poproś o historię zużycia z rozbiciem na godziny albo przynajmniej na doby. Większość liczników elektronicznych to rejestruje. Jeśli naprawdę był nocny skok w konkretną noc, to tam to będzie. Wtedy wiemy przynajmniej, czy to nie było jednorazowe, czy powtarzające się.
To dobry trop, ale ja chcę przy zegarkiu zostać chwilę dłużej. Marylka wspomniała o energii naładowanych przedmiotów, i to jest coś, o czym naprawdę się mówi w kontekście obiektów po osobach bliskich. Czy ktoś tu kiedyś pracował z takim przedmiotem? Nie mówię o oczyszczaniu, bo to inna kwestia, ale o świadomym kontakcie przez przedmiot?
Czytam od dłuższego czasu i mam jedno pytanie do Gorisa. Ten telefon, ten numer który nie istnieje, czy próbowałeś potem oddzwonić? Czy numer nadal nie istnieje, czy może gdzieś figuruje?
Wracając do wątku astrologicznego na chwilę, bo Goris powiedział, że jest Wagą, a to zmienia trochę to, co mówiłam wcześniej. Waga jako znak jest rządzona przez Wenus, ale ma w sobie bardzo silną relacyjność, czyli wszystko, co dotyczy połączeń z innymi. W połączeniu z tym, co Pluton robił w tamtym czasie, otwarcie na sygnały z drugiej strony mogło być dla Gorisa naturalniejsze niż dla kogoś innego. Goris, znasz datę urodzin co do dnia?
Mówi całkiem sporo. Słońce masz wtedy w środku Wagi, ale to nic nie mówi o reszcie mapy, bo do tego potrzebuję godziny i miejsca urodzenia. Jeśli chcesz, możemy to rozwinąć osobno, żeby nie zaśmiecać wątku Gorisa. Ale nawet bez tego ta data w połączeniu z tym co działo się w tamtym czasie niebem jest znacząca.
Chcę wrócić do sedna, bo mamy kilka warstw tej historii i nie chcę żebyśmy zapomnieli o tej głównej. Goris, po tamtym telefonie, po tamtej nocy, czy cokolwiek jeszcze się zdarzyło? Czy licznik znowu skoczył, czy był jeszcze jakiś sygnał, cokolwiek, co mogłoby być kontynuacją?
Budzisz się nagle, przytomny, bez powodu, i zegarek jest obok. Goris, powiedz mi jedno, w której mniej więcej godzinie to było? Bo to nie jest bez znaczenia. Trzy w nocy to zupełnie co innego niż czwarta czy piąta.
To i tak nie wyjaśnia licznika. Czy obudzenie się w nocy ma przełożenie na zużycie prądu? Nie bardzo widzę ten związek.
Właśnie dlatego ta historia z dostawcą prądu jest ważna. Dane historyczne i tak są u nich, więc te notatki możesz mieć retrospektywnie. Goris, serio, zadzwoń. To może być pierwszy twardy punkt odniesienia w tej całej układance.
Chcę wrócić do zegarka, bo mam wrażenie, że za szybko od niego odeszliśmy. Goris, gdzie konkretnie leży ten zegarek w nocy? Przy głowie, przy stopach, na szafce po lewej czy prawej stronie?
i śpisz po prawej stronie łóżka? Bo to ma znaczenie jeśli chodzi o kierunki i o to, jak ciało przyjmuje sygnały. Prawa strona jest stroną odbiorczą w wielu tradycjach. Nie chcę od razu budować teorii, ale pytam, bo to może dużo powiedzieć o charakterze tych przebudzeń.
Przepraszam, że wchodzę z innym pytaniem, ale nikt jeszcze nie zapytał. Goris, ten głos w telefonie, coś mówił? Czy to było tylko że słyszałeś, że ktoś jest po drugiej stronie? Bo to spora różnica.
Samo imię. To jest coś. W wielu tradycjach imię jest kotwicą, czymś co łączy tu i tam. Czy ktoś poza mną ma wrażenie, że ten kontakt był celowy i spokojny, a nie przypadkowy?
Dobra, ale zastanówmy się przez chwilę nad tym od strony mniej metafizycznej. Czy jest jakaś możliwość, że ktoś zadzwonił z numeru zastrzeżonego albo z karty SIM, która potem przestała działać? Mam na myśli zupełnie przyziemne wytłumaczenie. Ktoś z rodziny, żart, cokolwiek.
Jedno mnie zastanawia od kilku postów. Mówisz, że poczułeś że coś się domknęło. Czy dziadek odszedł nagle, czy miałeś szansę się pożegnać?
No właśnie. To zmienia perspektywę na cały ten telefon. Jeśli nie było domknięcia, to takie kontakty, o ile w ogóle się zdarzają, mogą być dokładnie tym, czego wcześniej nie dało się powiedzieć. Goris, czy czułeś po tym telefonie coś w rodzaju spokoju, jakby tamten wieczór z wypadkiem był trochę mniej otwarty?
Właśnie to mi się wydaje kluczowe. Nie strach, nie chaos, tylko spokój i domknięcie. W tarocie mamy karty, które mówią o zakończeniu cyklu, i one nie są złowrogie, są po prostu ostateczne. Zastanawiam się, czy ten telefon nie był właśnie czymś takim.
Wracam na chwilę do licznika, bo mam poczucie, że ten wątek trochę zaginął. Goris, te skoki na liczniku, czy nadal się zdarzają? Pytam, bo chcę wiedzieć czy to był jednorazowy okres, czy coś trwającego.
To akurat jest konkret. Jeśli skoki ustały mniej więcej w tym samym czasie co telefon, to mamy wzorzec, który warto odnotować. Goris, masz jakiś sposób żeby ustalić dokładniej kiedy ostatni raz widziałeś wyraźnie wyższe wskazanie? Chociażby z grubsza.
To jest naprawdę ciekawy układ. Telefon jako punkt zwrotny, po którym zarówno emocje jak i te fizyczne anomalie wyraźnie się uspokoiły. Nie mówię, że to dowód na cokolwiek, ale takie wzorce warto brać poważnie, szczególnie kiedy dotyczą osób, a nie abstrakcyjnych zdarzeń.
