Mieszkam sam, mieszkanie jednopokojowe z kuchnią. Od jakiegoś czasu słyszę rozmowy z kuchni, kiedy siedzę w pokoju. Niby nic, ale to wyraźne głosy, jakby dwoje ludzi rozmawiało spokojnie. Nie po polsku. Brzmi trochę jak rosyjski albo ukraiński, ale nie jestem pewny. Wstaję, wchodzę - cisza, nikogo. Okno zamknięte, radio wyłączone, telefon leży przede mną. To już trzeci raz w tym tygodniu. I teraz dopiero skojarzyłem - kilka razy stałem przed lustrem w łazience i miałem wrażenie, że moje odbicie mrugało sekundę przed tym, zanim ja mrugnąłem. Może paranoja, ale te dwie rzeczy naraz zaczynają mnie niepokoić.
To z tym lustrem to już jest coś osobnego i nie wrzucałabym tego razem z głosami do jednego worka, bo to mogą być zupełnie różne rzeczy. Ale zacznijmy od głosów - jak długo mieszkasz w tym miejscu i czy wcześniej coś podobnego się zdarzało? Chodzi mi o to, czy to nowe zjawisko, czy może zawsze coś tam czułeś, tylko teraz to się nasiliło.
Obcy język to szczegół, który mnie zatrzymał. Czy masz jakieś skojarzenie z tym językiem - coś nieprzyjemnego, może jakaś historia miejsca gdzie mieszkasz? Starsze budownictwo, kamienica, może coś wiesz o poprzednich lokatorach?
Zanim zaczniemy szukać wyjaśnień nadprzyrodzonych - co to za budynek? Kamienice potrafią przewodzić dźwięk tak, że słyszysz rozmowę sąsiadów przez instalację wentylacyjną albo rury. Obcy język wpisuje się w to całkiem logicznie, bo sąsiad może być cudzoziemcem. To nie deprecjonuje twojego doświadczenia, po prostu warto wiedzieć, z czym faktycznie masz do czynienia. A to z lustrem opisz dokładniej - jak to wygląda?
Lustro w wielkiej płycie to mogłoby być stare, fabryczne szkło, które ma mikrodeformacje i czasem rzeczywiście coś można zobaczyć inaczej niż oczekujesz. Ale to z głosami w obcym języku - mnie bardziej niepokoi ta regularność. Trzy razy w tygodniu to nie jest przypadkowe zdarzenie, to jest wzorzec. Czy to zawsze o podobnej porze?
Obcy język w tym kontekście jest dla mnie kluczowy. Czytałam kilka relacji o zjawiskach, gdzie duchy albo energie z przeszłości miejsca odtwarzały coś jak echo - zdarzenia, które naprawdę miały miejsce w tym pomieszczeniu. To się nazywa residual haunting, czyli ślad energetyczny. Ono się nie komunikuje, po prostu odtwarza. Czy te głosy brzmią jak rozmowa na żywo, z reakcjami, zmianami tempa - czy bardziej jak zapętlona pętla?
Nie wiem czy identycznie, bo nie nagrywałem. Wydaje mi się, że to jest rozmowa, nie monolog, słyszę jakby dwa głosy. Ale nie umiem powiedzieć czy to samo zdanie za każdym razem.
To z lustrem i to z głosami połączone w czasie może coś znaczyć. Jeśli lustro reaguje inaczej niż powinno, to w wielu tradycjach jest to traktowane jako znak, że granica między przestrzeniami jest w tym miejscu cienka. Nie twierdzę, że tak jest, ale warto zapytać - czy w kuchni też jest jakieś lustro albo szklana powierzchnia, w okolicy której pojawiają się głosy?
Żeby nie gubić wątku - mamy dwa zjawiska, które mogą być powiązane albo nie. Głosy w obcym języku z pustego pomieszczenia i lustro z opóźnionym odbiciem. Oba zaczęły się mniej więcej w tym samym czasie? Bo jeśli tak, to szukałbym jednej przyczyny, a nie dwóch osobnych.
Dobra, to raczej nie jest wentylacja, bo wentylacja w bloku nie daje efektu z konkretnego miejsca w kuchni. Przyznam rację. Ale mam pytanie do tych, którzy od razu idą w stronę residual albo energii miejsca - skąd wiecie, że lustro z opóźnieniem to nie jest zwykłe złudzenie zmęczonego mózgu? Mózg dość sprawnie produkuje takie rzeczy, szczególnie rano, kiedy nie jest jeszcze do końca rozbudzony.
Wróćmy na chwilę do języka - czy próbowałeś nagrać te głosy telefonem? Zostawić telefon w kuchni nagrywający i samemu usiąść w pokoju? Jeśli to jest powtarzalny wzorzec o podobnej porze, to jest szansa, że uda się coś zarejestrować. I wtedy już wiemy, czy to sąsiad przez ścianę czy coś innego.
Nie pomyślałem o nagraniu, a to proste. Zrobię to dzisiaj wieczorem jak będę w domu. Ale właśnie - co jeśli nagranie wyjdzie puste? To znaczy, że to tylko w mojej głowie? Trochę się tego boję, szczerze.
Puste nagranie nie znaczy, że to w twojej głowie. Znaczy tylko, że to czego doświadczasz może nie rejestrować się na sprzęcie. Są relacje, gdzie ludzie słyszeli coś przez lata i żaden mikrofon tego nie złapał. To nie dyskwalifikuje doświadczenia, tylko zmienia kategorię pytania.
Zgadzam się z Kometką co do pułapki logicznej, ale jest jeszcze coś innego. Szeptun, to pytanie o to, czy boisz się, że to w twojej głowie - czy masz na myśli coś konkretnego? Czy zdarzało ci się coś podobnego wcześniej, jakieś epizody, które potem miały inne wyjaśnienie?
Nie, wcześniej nic takiego nie miałem. Nie jestem typem, który widzi duchy za każdym rogiem. Właśnie dlatego to mnie niepokoi, bo to nie jest mój klimat. Nagrywam dziś wieczór, zobaczymy.
Dobrze, że nagrywasz, ale zrób to porządnie - telefon połóż gdzieś niewidocznym miejscu w kuchni, sam wyjdź do drugiego pokoju i siedź cicho. I zostaw nagrywanie przez dłuższy czas, nie tylko kilka minut. Jak głosy są o konkretnej porze, to zostaw od dwudziestej do może dwudziestej drugiej.
Mam pytanie, które mi chodzi po głowie od dłuższego czasu w tej rozmowie. Szeptun, czy w tym mieszkaniu jesteś sam? Pytam bo dwa głosy, które słyszysz, rozmowa a nie monolog - to szczegół, który jakoś wszyscy odpuścili, a mi wydaje się ważny.
Coś słowiańskiego, ale nie polskie - to naprawdę zawęża. Ukraiński, czeski, słowacki, białoruski brzmią dla nieucha podobnie do polskiego, ale jednak inaczej. Czy jesteś w stanie powiedzieć, czy to bardziej twarde czy miękkie? Czy słyszysz coś co brzmi jak sz, cz, czy raczej coś bardziej płynnego?
To co mówi o dwóch głosach i tym słowiańskim brzmieniu mnie zatrzymało. Wielka płyta, lata 70., Szeptun powiedział że to blok. Czy wiesz cokolwiek o historii budynku albo o poprzednich lokatorach twojego mieszkania? Bo to nie musi być aż tak egzotyczne - jeśli to residual, odtwarza coś co tam się zdarzyło, a w tamtych czasach niepolskojęzycznych lokatorów mogło być całkiem sporo.
A co jeśli to nie jest ani residual, ani coś ze sąsiedztwa? Szeptun, czy zauważyłeś, czy głosy reagują na coś co robisz? Na przykład kiedy wchodzisz do kuchni, milkną? Albo nasilają się w konkretnym miejscu w pomieszczeniu?
To z milknięciem jest kluczowe i właściwie zmienia wszystko. Bo jeśli to rury albo wentylacja, to nie reaguje na twoje wchodzenie - dźwięk albo jest albo go nie ma. Ale jeśli milknie gdy wchodzisz, to albo - i sorry za banał - sąsiad cię słyszy i też milknie, albo coś jest bardziej skomplikowane.
Zostańmy przy tym przez chwilę - czy jeśli sąsiad by cię słyszał, to milkłby dlatego że się boi? Że myśli, że podsłuchujesz? Brzmi absurdalnie, ale fora pełne są prostych wyjaśnień, które brzmiały absurdalnie. Mam na myśli to, że nie powinniśmy jeszcze tego wykluczać, nawet jeśli statystycznie mało prawdopodobne.
Dobra, ale wróćmy do lustra, bo mi się wydaje, że za bardzo o nim zapomnieliśmy. Dwa zjawiska, podobny czas, jedno mieszkanie. Jeśli głosy milkną gdy wchodzisz do kuchni, to czy lustro też zachowuje się inaczej gdy na nie patrzysz bezpośrednio, a inaczej gdy je łapiesz kątem oka? Szeptun, jak to było z tym mruganiem?
Dobra, to odpowiadam na Apolonię bo to ciekawe pytanie. Z lustrem jest tak, że głównie zauważam to kątem oka, nie patrząc bezpośrednio. Jak się skupiam i patrzę wprost, to wszystko normalnie. Nie wiem czy to znaczy że zjawisko odpada przy bezpośrednim kontakcie, czy po prostu mój mózg wtedy działa inaczej.
Tylko to lustro. Inne lustra w domu są okej. To jest stare, było tu jak się wprowadzałem, zostało po poprzednikach. Może powinienem się go pozbyć, ale jakoś nie wpadłem na to wcześniej.
Zostało po poprzednikach i jakoś nikt na forum o to jeszcze nie zapytał - skąd masz lustro? Mam na myśli, czy wiesz cokolwiek o ludziach, którzy tu mieszkali wcześniej? Bo lustro ze spadku albo po kimś nieznanym to osobna kategoria w kontekście przedmiotów.
Zatrzymałabym się chwilę bo robimy z lustra główny wątek, a Szeptun powiedział że to dwa zjawiska i niekoniecznie powiązane. Lustro i głosy mogą być niezależne. Czy ktoś ma powód żeby sądzić że to na pewno jedno źródło, a nie dwie różne sprawy które akurat zbiegły się w czasie?
