To zamyka temat usterki. Różne urządzenia, różni fotografujący, różne kąty, a wynik ten sam. Mietek, mam jedno pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu: czy ta osoba piła? Jadła coś? Czy ktokolwiek pamięta żeby trzymała szklankę, cokolwiek w ręku?
Ale czy naprawdę ktokolwiek pamięta takie szczegóły o obcej osobie z imprezy? Ja na własnych imprezach nie pamiętam co piły osoby które znam od lat. To nie jest dowód na nic.
Szczerze? Próbowałem sobie przypomnieć właśnie to co Wierzbina pyta. I nic nie mam. Stał przy stole, ale czy coś trzymał, czy coś jadł, nie potrafię powiedzieć. Zapytałem jedną z koleżanek i ona też mówi że nie wie.
Mietek, a czy ktoś z gości czuł coś dziwnego w tamtym momencie, podczas imprezy, nie po? Jakiś dyskomfort, chłód, chęć żeby zmienić temat kiedy on był w pobliżu? Często takie wrażenia są bagatelizowane w trakcie, ale potem wychodzą kiedy się pyta wprost.
A czy próbowałeś napisać na ten numer jeszcze raz po tym jak operator powiedział że numer nie był aktywny? Bo zastanawiam się co by się stało, czy dostałbyś błąd dostarczenia czy może znowu jakąś odpowiedź.
Wysłana ale bez potwierdzenia dostarczenia to standardowe zachowanie przy numerach które technicznie nie istnieją w sieci. To akurat zgadza się z tym co powiedział operator. Ale skąd ta pierwsza wiadomość w ogóle dotarła, to już inna sprawa.
Mnie to zdanie cały czas chodzi po głowie. Nie napisał 'dzięki za imprezę' ani 'dobra zabawa', tylko 'dziękuję za wieczór'. Tak jakby to był inny rodzaj wdzięczności. Bardziej oficjalny, starszy sposób wyrażania się.
Chcę wrócić do pytania Arbogiego o odczucia w trakcie. Mietek, czy Ty sam czegoś nie czułeś kiedy on był w pobliżu? Nie musisz tego interpretować, po prostu opisz czy było coś co zarejestrowałeś ale może zlekceważyłeś tamtego wieczoru.
Chcę się upewnić że dobrze rozumiem jedną rzecz: ten numer pojawił się w telefonie Mietka, ale skąd? Mietek zapisał go sam po imprezie, czy on po prostu pojawił się jako nadawca tej wiadomości? Bo to robi dużą różnicę.
Dobra, ale teraz mam pytanie do ekspertów bo nie rozumiem jednej rzeczy. Fraida, Arbogi, Seid, jeśli to naprawdę była jakaś obecność, to po co w ogóle przychodziła na tę imprezę? Co można z takiego wieczoru wynieść jeśli nie je, nie pije, ledwo jest zapamiętana? Jaki jest sens takiego pojawienia się?
Bo jestem naprawdę ciekawa co z tego wyciągnęła ta obecność. Fraida, Arbogi, ktokolwiek, bo nie rozumiem logiki tego. Po co przychodziła?
To nie jest do końca właściwe pytanie. Nie każda obecność przychodzi po coś konkretnego w sensie materialnym. Niektóre obecności po prostu... są. Mogą być przyciągane przez energię zgromadzonych ludzi, przez emocje, przez konkretne miejsce. Pytanie 'po co' zakłada że ma jakiś plan jak człowiek.
Dokładnie to chciałam powiedzieć. Mietek, wracam do Twojego wspomnienia o ochocie żeby odejść. To nie jest dorzucanie czegoś po fakcie. To jest jeden z najczęstszych opisów jakie słyszę. Ciało rejestruje coś czego umysł jeszcze nie przetwarza. Czy ta chęć odejścia była nagła, czy narastała?
Szczerze to nie pamiętam żeby narastała. Pamiętam że po prostu w pewnym momencie miałem to uczucie i odszedłem po piwu albo coś. Ale czy było stopniowe, nie wiem. Mogło być i mogłem nie zauważyć.
Mam wrażenie że skupiamy się na odczuciach Mietka, a zapominamy że była tam cała grupa ludzi. Mietek, czy rozmawiałeś z kimś kto stał bliżej tego człowieka przez dłuższy czas? Ktoś kto rozmawiał z nim więcej niż chwilę?
To jest niesamowite. Był na imprezie przez jakiś czas, ludzie go widzieli, a jednak nikt nie miał z nim normalnej rozmowy. Jakby był postacią ze snu, wiesz, tą która jest obecna ale z którą nie możesz naprawdę porozmawiać.
Ale na imprezach tak bywa. Ja sama byłam na niejednej imprezie i są osoby które stoją gdzieś z boku, może zamieniają dwa słowa tu i tam, i nikt ich nie zapamięta konkretnie. To nie jest aż tak niezwykłe.
Właśnie to mnie zastanawia. Te zdjęcia. Mietek, powiedz mi jeszcze raz, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. On był na zdjęciach zrobionych tamtego wieczoru i potem zniknął z tych zdjęć? Czy od razu nie było go na żadnym?
Zastanawia mnie jedna rzecz w związku z tymi zdjęciami. Czy na zdjęciach widać miejsca gdzie powinien stać? Tzn. czy np. ktoś stoi obok pustego miejsca albo coś jest jakby przesunięte, nie wiem jak to ująć, jakby ktoś wyciął postać z kadru?
A czy ta koleżanka od zdjęć wie że pytasz? Tzn. czy ona jest świadoma całej tej sytuacji z numerem i z pamięcią o tej osobie? Bo jestem ciekawa jak ona to odbiera.
Mietek, to może być ważne żeby jej nie mówić za dużo z góry. Jeśli ona sama zauważy coś dziwnego na tych zdjęciach bez sugestii z Twojej strony, to jest czystsze świadectwo. Jak jej powiesz co szukać, to siłą rzeczy zacznie to znajdować.
I żeby sprawdziła czy na którymś zdjęciu jest jakaś dziwna przestrzeń albo cień który nie pasuje do reszty. Czasem na zdjęciach zostają ślady nawet jak postać sama znika.
Dobra, napisałem do koleżanki. Powiedziałem żeby przejrzała zdjęcia z tamtego wieczoru i opisała mi kto gdzie stał, ogólnie, bez żadnego naprowadzania. Zobaczymy co powie. Teraz czekam.
Dobrze że tak to ugrałeś. Tylko jeszcze jedno, czy ona w ogóle kojarzy tego człowieka? Tzn. czy jak zapytałeś o niego wcześniej to go pamiętała, czy też miała tę samą mgłę co inni?
To ciekawe że wszyscy potwierdzają obecność, ale nikt nie ma konkretów. To nie jest tak jak z osobą nieśmiałą którą się po prostu nie zapamięta. Tu jest coś innego, wszyscy aktywnie czują że był, a jednocześnie nie ma żadnego śladu w pamięci który by to udowodnił.
Właśnie to mnie zatrzymuje. Jest różnica między luką w pamięci a poczuciem obecności które pozostaje mimo tej luki. Mietek, czy ktokolwiek z uczestników tej imprezy mówił że go nie pamięta? Tzn. czy była choć jedna osoba która po prostu powiedziała, nie wiem o kim mówisz?
To jest właśnie to co mnie najbardziej zastanawia w całej tej historii. Obecność bez treści. Jakby ktoś zostawił w ludziach samo wspomnienie istnienia, ale zabrał wszystko co by to wspomnienie wypełniało.
