Zanim Mietek to wyśle, chcę wrócić do mojego pytania bo odpowiedzi nie dostałem. Czy ktoś na tej imprezie faktycznie rozmawiał z tą osobą, czy tylko ją widział? Bo to jest fundamentalna różnica dla tego co próbuję zrozumieć.
Ten brak głosu w pamięci jest dla mnie bardziej niepokojący niż zdjęcia. Głos to coś bardzo osobistego, bardzo wyrazistego, człowiek zazwyczaj zapamiętuje brzmienie nawet jeśli zapomni twarz. Że Marek wie że rozmawiał ale nie pamięta jak ona mówiła, to jest dziwne.
Ale czy to nie może być tak że po prostu upił się i dlatego nie pamięta? Nie chcę być nieuprzejma, tylko to jest logiczne wytłumaczenie. Albo że po prostu to była taka krótka wymiana zdań że głos się nie utrwalił?
A ile osob w sumie widziało tę postać? Bo myśmy mówili o różnych opisach, ale nie padła żadna liczba. Czy to było pięc osob, dziesięc? Bo im wiecej swiadków z takim samym brakiem pamieci głosu, tym bardziej to jest wymowne.
Cztery z siedmiu to jest dużo. I to że trzy w ogóle nie pamiętają jest też informacją, nie brakiem informacji. Mietku, a te trzy osoby które nie pamiętają, czy były bardziej czy mniej w centrum wydarzeń tamtego wieczoru? Czy może to przypadek że właśnie one nie mają tego wspomnienia?
Zrobiłbym teraz krok w tył i popatrzył na całość. Mamy: obecność której nie pamięta część gości, brak głosu w pamięci u tego który rozmawiał, zdjęcia bez postaci albo z plamą, SMS z nieistniejącego numeru wysłany w trakcie. To nie jest jeden dziwny element, to jest kilka niezależnych anomalii które wszystkie dotyczą tej samej osoby. Nawet sceptyk powinien to zauważyć.
Dobra, wysłałem Arbogiemu zdjęcie na prywatną. Czekam co powie. Ale chcę jeszcze odpowiedzieć Wierzbinie na to pytanie o te trzy osoby które nic nie pamiętają. Jedna z nich spędziła większość wieczoru w kuchni, więc może po prostu nie weszła w kontakt. Ale dwie pozostałe były w tym samym salonie co reszta. Jedna nawet twierdziła chwilę po imprezie że było nas mniej więcej dwadzieścia osób, a teraz jak pytam, to mówi siedemnaście.
Ta różnica w liczeniu gości mnie zatrzymuje. To znaczy że ta osoba wcześniej liczyła kogoś, kogo teraz nie liczy. I robi to nieświadomie, bo skąd by wiedziała ile to ma być. To nie jest kwestia pamięci alkoholowej, to jest aktywna zmiana obrazu przeszłości w czyjejś głowie.
Dostałem zdjęcie. Patrzyłem na nie chwilę. Plama jest nieregularna, nie przypomina typowego efektu rozmycia ruchomego obiektu który znam. Przy ruchu obiektu masz zazwyczaj smugę w kierunku ruchu, a tu jest coś bardziej skoncentrowanego, bez wyraźnego kierunku. Ale nie chcę wyciągać ostatecznych wniosków z jednego spojrzenia. Mietku, czy masz jeszcze jakieś inne zdjęcia z tej samej imprezy gdzie ta postać mogła być w kadrze?
Chcę zapytać o ten SMS bo myślę że to jest element który umknął w dyskusji o zdjęciach. Mietku, co dokładnie było w tej wiadomości? Czy to było zdanie, słowo, czy może coś bez sensu? I czy wiadomość przyszła do Ciebie osobiście czy do kogoś innego z imprezy?
Dziękuję za wieczór. To zdanie mnie mrozi. To jest uprzejme pożegnanie, jakby ta osoba wiedziała że to był jednorazowy kontakt i że więcej go nie będzie. Nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej.
Chwila, ale jak operator może powiedzieć że numer nigdy nie był aktywny? Czy oni mają dostęp do historii wszystkich numerów? Bo mam wrażenie że takie informacje to dość poufne i nie każdy pracownik infolinii by to wiedział. Może po prostu numer był z innej sieci?
Ale czy to nie mogło być podrobione? Są aplikacje do spoofingu numeru, można wysłać SMS z dowolnie wpisanym numerem nadawcy, włącznie z numerem który nie istnieje. To nie jest żadna magia, to jest technika dostępna każdemu. Ktoś mógł tak zażartować.
A mogło to być tak, że ta osoba celowo zostawiła po sobie tylko tę wiadomość? Jakby to był jedyny ślad który chciała zostawić? Bo wszystko inne znika, zdjęcia, pamięć, a ta jedna wiadomość zostaje. To by miało jakiś sens jeśli to była świadoma decyzja z jej strony.
To że wiadomość pozostaje a oddzwonienie jest niemożliwe to jest bardzo charakterystyczne. Jakby kontakt był jednostronny z założenia. Mietku, mam jedno ważne pytanie które może wydać się dziwne: czy od tamtej imprezy cokolwiek zmieniło się w Twoim domu albo w Twoim samopoczuciu? Cokolwiek, nawet pozornie nieistotne.
Pytam bo jest taka zależność, którą znam z kilku opisów, że kontakt z pewnym typem bytu zostawia ślad nie tylko w dokumentacji czy pamięci, ale też w miejscu. Dom który był punktem spotkania staje się jakby zaznaczony. Nie mówię że tak jest na pewno, ale te kroki są dla mnie ważną informacją. Czy to jest zawsze w tym samym miejscu?
Poczekaj, kroki w przedpokoju to nowe. Czy ktokolwiek inny kto był na tej imprezie u Ciebie mieszka albo często bywa? Bo zastanawiam się czy to może być po prostu psychika, człowiek zaczyna nasłuchiwać po czymś takim i słyszy więcej niż wcześniej.
To co Fraida mówi o zaznaczeniu miejsca jest ważne. Mietek, chcę się upewnić że dobrze rozumiem chronologię: najpierw impreza, potem rano wiadomość, a kroki zaczęły się kiedy? Czy to było blisko tego samego czasu, czy minęło kilka tygodni?
Mietek, a te kroki słyszysz w konkretnej porze dnia, czy o różnych godzinach? Pytam bo pora jest ważna jeśli chodzi o rodzaj obecności, nie wszystkie działają tak samo w różnych przedziałach doby.
Mnie bardziej nurtuje to że wiadomość była rano. Jakby ta osoba wiedziała że Mietek będzie już trzeźwy i spokojny, i że ją przeczyta uważnie. Czy to nie jest zbyt przemyślane jak na przypadkowy kontakt?
Ale zdjęcia też mają banalne wytłumaczenie? I to że kilka osób nie pamięta tej osoby? To już nie jest jeden dziwny SMS, to jest kilka rzeczy naraz. Mnie to zdanie 'dziękuję za wieczór' nadal nie daje spokoju, takie coś się nie pisze do obcej osoby.
Chcę zapytać o coś innego. Mietek, ten człowiek jak się zachowywał na imprezie? Czy był aktywny, rozmawiał, wchodził w interakcje z ludźmi, czy raczej stał z boku? Bo jeśli prawie nikt nie pamięta żadnej rozmowy z nim, to może po prostu nie nawiązał kontaktu i dlatego go nie zapamiętali?
To jest bardzo konkretny opis i bardzo ważny. Forma bez treści. Czy ktoś z gości wspominał cokolwiek podobnego, że pamiętają go w grupie ale nie pamiętają słów?
Czekajcie, a czy ktoś próbował go po prostu wygooglować? Jeśli ktoś go zaprosił to chyba zna przynajmniej imię i nazwisko? Nie rozumiem czemu ten trop nie był szerzej omawiany.
To jest chyba najbardziej uderzający element tej historii. Że każdy zakładał że ktoś inny go zna. Tak jakby jego obecność była logicznie spójna dla każdego z osobna, ale nikt nie był jej źródłem. To nie jest coś co da się wytłumaczyć nieuwagą.
Wierzbina ma rację i to jest też coś co znam z opisów pewnych zjawisk. Obecność która jest akceptowana bez weryfikacji, bo wydaje się oczywista. Mietek, mam pytanie do zdjęcia: czy ta plama jest na wszystkich zdjęciach z tego samego miejsca w pokoju, czy pojawia się w różnych miejscach kadru?
To jest kluczowe. Plama nie jest artefaktem aparatu, bo artefakt byłby w tym samym miejscu kadru. Jeśli przemieszcza się razem z pozycją tej osoby, to znaczy że coś tam jest, tylko aparat rejestruje to inaczej niż resztę. Ile osób robiło te zdjęcia, jeden telefon czy kilka?
