Siedzę w domu przy biurku i od jakiegoś czasu czuję coś dziwnego. Krzesło skrzypi jakby ktoś na nim siedział, a ja stojąc obok czuję wyraźny opór, jakby masa. Nie mam żadnego zwierzaka, dzieci też w tym momencie nie było w pokoju. Ale to co mnie najbardziej zmroziło to klocki mojego siostrzeńca. Bawił się wcześniej, wyszedł do kuchni, a jak wróciliśmy po kilku minutach, klocki były rozrzucone i jakaś budowla którą zaczął była przewrócona. Byliśmy razem w kuchni, nikt tam nie wchodził. Czy ktoś miał coś podobnego? Nie wiem nawet jak to nazwać.
To z klockami brzmi naprawdę niepokojąco. Rozrzucone same z siebie to jedno, ale skrzypienie krzesła plus to uczucie masy to już coś innego. Pytanie pierwsze jakie mi się nasuwa: jak długo to trwa? Bo jeśli to się zaczęło nagle, to coś musiało poprzedzić.
Też miałam coś podobnego, uczucie że ktoś jest w pokoju, ale u mnie to były dźwięki z kuchni. To uczucie masy przy krześle to ciekawe. Czy próbowałeś usiąść na tym krześle zaraz po tym jak poczułeś opór? Zastanawiam się czy to uczucie byłoby wtedy silniejsze czy znikało.
Poczekaj, bo to co mówisz o przestawieniu biurka jest ważne. Zmieniłeś układ przestrzeni, a to potrafi ruszyć energie które stały w miejscu. Czy to stare mieszkanie? Mam na myśli czy wiesz coś o historii tego miejsca?
Zanim wszyscy zaczniemy mówić o duchach, jedna rzecz. Krzesło skrzypi. Krzesła skrzypią. Uczucie oporu przy krześle to też może być napięcie mięśniowe albo autosugestia. Nie mówię że kłamiesz, ale czy ktoś inny był przy tym i też to poczuł, czy tylko ty?
a ile ma lat siostrzeniec? bo dzieci czesto widza i czuja rzeczy których dorośli nie zauwazają, moze warto go zapytac czy czuje cos dziwnego w tym pokoju?
Rozrzucone klocki i przerwy w zabawie kiedy nie ma nikogo w pobliżu to klasyczny motyw w opisach aktywności duchów niespokojnych, szczególnie tych związanych z miejscem a nie z osobą. To co opisujesz, ta masa przy krześle, to ciekawe zjawisko. Chciałabym zapytać, czy czujesz w tym coś wrogiego, czy raczej neutralnego? Bo to spora różnica.
To uczucie zwyczajności przy takich zdarzeniach jest często mylące. W słowiańskich wierzeniach duchy domowe, tak zwane domowiki czy strzybogi, miały właśnie taki charakter. Obecność neutralna, domowa. Problem polega na tym, że każda obecność której nie zaprosiłeś wymaga jakiejś odpowiedzi z twojej strony. Czy w tym mieszkaniu ktoś wcześniej mieszkał, ktoś starszy?
a czy mogło to byc zwykłe przeciąganie? jak otwierasz okno to powietrze może przestawić lekkie przedmioty? pytam bo sama bym chciała wiedzieć jak odróżnić te zwykłe rzeczy od tych paranormalnych
Wróćmy do tej zmiany ustawienia biurka. To nie jest drobnostka. Meble mają swój obieg energii w przestrzeni i przestawienie ich, szczególnie w miejscu gdzie coś już było aktywne, to jak otwarcie drzwi. Czy to biurko stało zawsze w tym samym miejscu przed tobą, czy też je ktoś przestawiał?
Czytam ten wątek i zastanawia mnie jedna rzecz. To uczucie masy przy krześle i skrzypienie to jest fizyczne, da się zmierzyć, ale nikt poza tobą tego nie potwierdził. Nie mówię że zmyślasz, ale czy w takich przypadkach nie powinno się najpierw wykluczyć wszystkich zwykłych przyczyn zanim uznamy że to coś paranormalnego?
Mam jedno pytanie do tych co mają doświadczenie. Czy jeśli to rzeczywiście jest jakaś obecność, to siedzenie przy tym biurku każdego dnia jest bezpieczne? Nie chcę robić pochopnych ruchów jak napisał Zaklinacz, ale też nie chcę siedzieć codziennie obok czegoś nie wiedząc co to jest.
Wróćmy do tego co Sewer napisał, bo to pytanie o bezpieczeństwo jest ważne i nie powinniśmy go zbagatelizować. Miesiąc to już sporo czasu. Czy przez ten miesiąc cokolwiek się zmieniło, nasilało, czy jest cały czas na tym samym poziomie?
Chyba trochę częściej. Nie byłem pewien, ale jak teraz liczę, to na początku to było raz na kilka dni, a teraz jakby regularniej. Prawie każdy wieczór kiedy siadam do roboty.
To jest istotna informacja. Regularność i nasilanie to dwa zupełnie różne sygnały niż jednorazowe zdarzenie. Ale żebym mógł cokolwiek powiedzieć na temat bezpieczeństwa, muszę wiedzieć coś więcej. Czy czujesz ten opór zanim siadasz, czy dopiero po? Znaczy, czy to krzesło opiera się zanim na nim usiądziesz?
Nasilanie się przez miesiąc to dla mnie też ważny sygnał, ale niekoniecznie negatywny. Domowik który poczuł że ktoś go zauważył może po prostu... reagować na uwagę. Im bardziej skupiasz się na tym krześle, tym wyraźniej czujesz. Pytanie brzmi, czy to wzmocnienie pochodzi z tej strony czy z twojej.
Miałam podobną sytuację z fotelem po babci i też nikt z rodziny mi nie wierzył dopóki moja córka nie usiadła i nie powiedziała że czuje że ktoś jej kładzie rękę na ramieniu. Nie sugeruję że tu jest identycznie, ale ten test z zewnętrzną osobą naprawdę ma sens.
a co z tym siostrzeńcem? pytałaś już wcześniej ktoś czy warto zapytac dziecko, ale Sewer nic nie odpisał na ten temat. ile on ma lat w ogóle bo to ważne?
Zapomniałem odpowiedzieć, przepraszam. Ma siedem lat. Nie wiem jak go zapytać żeby go nie przestraszyć, zresztą siostra by mnie zjadła żywcem gdybym mu coś nagadał do głowy.
Siedem lat to dobry wiek, dzieci w tym wieku mówią wprost co czują, nie filtrują przez to co powinny czuć. Ale masz rację, że trzeba uważać na formę pytania. Można po prostu zapytać czy lubi bawić się w tym pokoju albo czy mu tam nie przeszkadza kiedy tam jest sam. Bez słowa duch, bez niczego.
ale właśnie chciałam zapytac, te klocki które były rozrzucone, to były klocki siostrzeńca? bo jak tak to może po prostu sam je rozrzucił przed wyjściem z pokoju i nikt nie zauważył kiedy wychodził?
To z tymi klockami brzmi naprawdę niepokojąco. Jedno to skrzypienie krzesła, które można tłumaczyć różnie, ale klocki złożone które leżą rozsypane na środku pokoju kiedy nikogo nie było, to jest inna kategoria. Czy coś jeszcze było przestawione, czy tylko one?
Dzieci zostawiają ślad energetyczny w miejscach gdzie się bawią, szczególnie jeśli bawiły się tam często. Klocki dziecka to nie jest neutralny przedmiot. Jeśli coś jest w tym pokoju aktywne, to mogło po prostu... zareagować na ten ślad. Nie twierdzę że to wyjaśnienie, ale pytam, czy siostrzeniec bawi się w tym pokoju regularnie, czy był tam może częściej zanim przestawiłeś biurko?
To wracamy do biurka. Sewer, jedno konkretne pytanie. W którą stronę biurko stało wcześniej, a w którą teraz? Czy to było obrócenie, czy przesunięcie w inne miejsce, czy jedno i drugie naraz? I drugie, czy pod nowym miejscem jest coś w podłodze, złączenie desek, stara klepka, cokolwiek co odróżnia to miejsce od poprzedniego?
Czytam i mam wrażenie że cały czas krążymy wokół tego samego. Nikt jeszcze nie zapytał o jedną podstawową rzecz. Co jest za oknem po tej stronie gdzie teraz stoi biurko? I czy to nowe ustawienie sprawia że siedzisz plecami do drzwi, czy twarzą?
Plecami do drzwi. No to mamy coś konkretnego. To nie jest kwestia ezoteryczna, to kwestia podstawowej zasady, która funkcjonuje we wszystkich tradycjach od słowiańskiej po dalekowschodnie. Siedzenie plecami do wejścia to zaproszenie. Nie metaforyczne, dosłowne. Sewer, od kiedy dokładnie przestawiłeś to biurko na tę pozycję?
Mniej więcej dwa miesiące temu. Przestawiłem bo miałem lepsze światło z okna i mniej odbijało się w monitorze. Nie myślałem wtedy o żadnym ustawieniu, po prostu tak było wygodniej.
