Zostańmy przy tym co sprawdzalne. Ramka jest w przedpokoju od kiedy dokładnie? I jak mineła ta ostatnia noc?
Będę czekać na ten raport. Naprawdę ciekawa jestem czy jedna noc wystarczy żeby cokolwiek poczuć różnicę.
A czy ktoś myślał o tym że to może nie być ramka jako taka, tylko sama sypialnia? Pytam szczerze, bo może jest coś w układzie pomieszczenia albo w ścianie za łóżkiem. Słyszałem że niektóre miejsca mają swoje... nie wiem jak to nazwać, historię?
Okej, mam raport z nocy. Spałam z ramką w przedpokoju. Nie powiem że było idealne - był jeden moment kiedy poczułam coś w rodzaju ciężkości, ale nie to przeciąganie. Może sugestia, może naprawdę lżej, nie wiem. Ale jednak nie obudziłam się z tym samym uczuciem co zwykle. Trudno mi to jednoznacznie ocenić po jednej nocy.
Jedna noc to za mało żeby wyciągać wnioski, ale to już coś. Nawet jeśli nie było idealnie, to zmiana jest zmianą. Ile nocy planujesz testować bez ramki?
To bardzo ważne że rozróżniasz między 'ciężkością' a 'przeciąganiem'. Czy to uczucie ciężkości było podobne do poprzednich nocy, tylko słabsze, czy to było coś innego jakościowo?
I tu jest problem z takim testowaniem. Kiedy czekasz na efekt, to go znajdziesz. Albo jego brak też jakoś interpretujesz. Jedna noc nic nie dowodzi w żadną stronę, to raczej obserwacja pilotażowa. Potrzeba przynajmniej tygodnia regularnych nocy.
A co jeśli ramka nie jest przyczyną, tylko wzmacniaczem czegoś co i tak jest w sypialni? Wtedy jej wyniesienie osłabiłoby efekt, ale nie usunęło. Czy to możliwe?
Lustro w sypialni to w wielu tradycjach osobna kategoria. Babcia zawsze zakrywała lustra na noc w całym domu, mówiła że nie powinno być żadnego otwartego lustra w pokoju gdzie się śpi. Nie wiem czy to ma związek, ale skoro zaczęłyśmy liczyć stare przedmioty...
O rany, zakrywanie luster na noc to słyszałam też od swojej babci. Myślałam że to jakiś stary przesąd bez sensu. A tu wszędzie to samo.
Lustro w sypialni to ciekawy wątek, ale nie odchodźmy za daleko. Jasnowidzka, gdzie dokładnie stoi to lustro w stosunku do łóżka? Czy możesz w nim widzieć łóżko kiedy leżysz?
To jest ważna informacja. Komoda z lustrem naprzeciwko łóżka, stara ramka po babci, i te epizody. Mam jedno pytanie: czy którykolwiek z tych przedmiotów po babci - komoda, lustro, ramka - pojawił się w sypialni mniej więcej w tym samym czasie kiedy zaczęły się odczucia? Albo inaczej: jak dawno masz te rzeczy i od kiedy śpisz z nimi w jednym pokoju?
No to mamy potencjalny punkt zwrotny w czasie. Dwa, trzy miesiące temu ramka w sypialni i dwa miesiące temu pierwsze epizody. To nie jest dowód, ale zbieżność jest na tyle wyraźna że warto ją potraktować poważnie. Ile nocy jeszcze planujesz trzymać ramkę poza sypialnią?
Tydzień to minimum, żeby mieć jakieś podstawy do wniosków. Ale właśnie teraz wróciłabym do lustra, bo to zostało w sypialni. Jasnowidzka, czy zamierzasz coś z nim zrobić, czy na razie testujesz tylko wpływ ramki?
To uczucie 'nie chcę go dotykać wieczorem' jest według mnie warte uwagi. Babcia mówiła że jak przedmiot sam się jakoś broni przed ruszeniem, to znaczy że ma swoją historię. Nie twierdzę że tak jest, ale Jasnowidzka - skąd pochodzi to lustro? Kupione nowe, odziedziczone?
Dwa stare przedmioty po tej samej osobie, w tym samym pomieszczeniu. I ramka też po babci, tak rozumiem? Bo to zaczyna wyglądać jak pewien wzorzec. Nie panikuję, pytam spokojnie - czy babcia miała jakieś szczególne zainteresowania, cokolwiek co mogłoby tłumaczyć dlaczego po niej zostało tyle... nazwijmy to 'naładowanych' rzeczy?
O matko, teraz jak to czytam to robi mi się trochę nieswojo. Czyli teoretycznie mogłabyś mieć całą sypialnię wypełnioną energią jednej osoby? To by mogło coś robić z psychiką niezależnie od paranormalności.
Wróćmy na chwilę do sedna. Jasnowidzka, ta spokojna noc była po wyniesieniu ramki - ale lustro zostało. Jeśli ta noc była rzeczywiście spokojniejsza, to albo ramka robiła więcej niż lustro, albo sam fakt że coś zrobiłaś wpłynął na twój sen. Czy czułaś się spokojniejsza idąc spać, psychicznie mówię?
I dlatego powiedziałem o tygodniu. Efekt psychologiczny pierwszej nocy po zmianie jest prawie zawsze inny. Dopiero od drugiej, trzeciej nocy zaczyna być widać czy coś realnie się zmieniło czy to tylko ulga po podjęciu jakiejś decyzji.
Ta niechęć do dotykania lustra wieczorem - kiedy się pojawiła? Przed tą rozmową na forum czy jeszcze wcześniej?
Ale czy to że coś dostrzegasz dopiero teraz, oznacza że tego wcześniej nie było? Bo wydaje mi się że ludzie często mają jakieś odczucia i je zagłuszają, bo nie pasują do racjonalnego obrazu świata. Dopiero jak temat się pojawia, zaczynają łączyć kropki.
To jest właśnie ten rodzaj informacji który wiele znaczy. Ona nic nie wiedziała, nie miała sugestii z twojej strony, a coś poczuła. Czy możesz ją zapytać dokładniej co to było i czy to się powtórzyło przy kolejnych wizytach?
Właśnie napisałam do przyjaciółki. Zapytałam bez kontekstu, czy pamięta jak u mnie nocowała. Odpisała że tak, i że miała dziwną noc, ale nie chciała mi wtedy o tym mówić żeby nie robić głupiego wrażenia. Powiem więcej jak odpisze dokładniej.
To że sama z siebie o tym nie wspomniała przez pół roku jest znaczące. Ludzie zazwyczaj albo mówią o złej nocy od razu, albo w ogóle. Zatrzymanie czegoś przez kilka miesięcy sugeruje że to było na tyle nieprzyjemne, żeby pamiętać, ale na tyle trudne do opisania, żeby milczeć. Jasnowidzka, pytając ją, użyłaś jakichś konkretnych słów czy pytanie było otwarte?
Dobrze że zapytałaś ogólnie. Gdybyś zapytała 'czy czułaś że coś cię ciągnie' to wynik byłby bezużyteczny. To co opisujesz to jakiś minimalny standard jeśli chodzi o zbieranie takich relacji.
A czy ta przyjaciółka wie w ogóle o czym jest ten wątek? Bo jeśli zna forum i czytała, to jej odpowiedź i tak może być skażona. Jasnowidzka, znacie się dobrze, jest szansa że ona tu zaglądała?
Czekam na tę odpowiedź szczerze mówiąc bardziej niż na cokolwiek innego w tym wątku. Bo to byłby pierwszy głos z zewnątrz, od kogoś kto nic nie wiedział. Wszystko inne to Jasnowidzka relacjonuje własne odczucia i trudno to ocenić.
