Kupiłam ostatnio na targu staroci kamienną figurkę, podobno z wykopalisk, sprzedawca twierdził że ma ze 200 lat. Nie wzięłam jej dla żadnych magicznych celów, po prostu mi się spodobała estetycznie. Ale od kiedy stoi u mnie w salonie, zaczęły się dziwne rzeczy. Pierwszej nocy obudziłam się o 3 w nocy bez żadnego powodu, poczułam że ktoś na mnie patrzy. Potem zaczęły mi się przesuwać drobiazgi na półkach, klucze lądowały nie tam gdzie je zostawiłam. Mąż twierdzi że to ja jestem nieuważna, ale ja wiem swoje. Czy ktoś miał podobną sytuację z przedmiotem z drugiej ręki albo ze staroci?
O matko, czytam i mi ciarki po plecach. Moja ciocia miała podobno stary obraz kupiony na jakimś bazarze i też opowiadała że po jego pojawieniu się w domu dziwne rzeczy się robiły. Słyszałam że przedmioty mogą w sobie zachowywać energię poprzednich właścicieli albo nawet duchy mogą być z nimi związane. Ale nie wiem czy to prawda, po prostu tak słyszałam. A ta figurka jak wygląda? Bo może to ma jakieś znaczenie, co przedstawia?
Sprawa z przedmiotami używanymi jest dobrze znana w środowisku. Mam pytanie do autorki tematu - skąd dokładnie pochodzi ta figurka, co ci mówił sprzedawca o jej historii? Bo to czy to jest zwykły stary ceramiczny drobiazg czy coś z konkretnego miejsca mocno zmienia sposób podejścia do tematu. I co konkretnie przedstawia ta rzeźba, bo to też nie jest bez znaczenia.
Kobieca figura bez twarzy z uniesionymi rękami z tego regionu - to nie jest przypadkowy opis. Takie figurki wytwarzano na terenach Europy Wschodniej i Środkowej od epoki brązu. Mogła pełnić funkcję wotywną albo być składana w określonych rytuałach. Pytanie jest dla mnie takie: czy masz jakiś sposób na sprawdzenie jej faktycznego wieku? Bo to czy to rzeczywiście artefakt sprzed 200 lat czy replika z ubiegłego stulecia ma ogromne znaczenie dla tego co może za sobą nieść.
a te przesuwnięcia przedmitów to zawsze w nocy czy też w dzień? Bo czytałam że poltergeist działa głównie kiedy są w domu nastolatkowie, u ciebie są jacyś? przepraszam za pytanie może głupie ale chcę zrozumieć
Pies nie reaguje to dość ważna informacja. Zwierzęta zazwyczaj reagują na to co fizyczne, ale nie zawsze na to co energetyczne. Choć to akurat zależy od konkretnego zwierzęcia i jego wrażliwości. Filomena - mówisz o figurce wotywnej, ale czy sam fakt że była używana rytualnie przez kogoś dawno temu musi oznaczać że coś w niej siedzi? Pytam serio, bo mam wrażenie że często automatycznie zakładamy że stary = nawiedzony.
No dobra ale co z tym zrobić praktycznie? Wyrzucić, oczyścić, schować? Bo czytam tę dyskusję i wszyscy analizują skąd to, co to, a tymczasem kobieta ma problem w domu i chyba chciałaby wiedzieć co robić.
przepraszam że wchodzę z pytaniem może podstawowym, ale jak w ogóle działa to że przedmiot coś w sobie przechowuje? znaczy, co to fizycznie jest? energia poprzednich właścicieli? czy coś w rodzaju ducha który jest przywiązany do przedmiotu? bo to chyba dwa różne zjawiska i chciałabym zrozumieć różnicę
Słucham tej dyskusji i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Autorka mówi że uczucie obecności zaczęło się pierwszej nocy, czyli praktycznie natychmiast. Czy to nie jest trochę podejrzane? Znaczy nie mówię że nic się nie dzieje, ale czy nie mogło być tak że sama podświadomie czekała na jakiś znak po kupieniu starej figurki i zinterpretowała pierwsze przebudzenie jako coś nadprzyrodzonego? Pytam bez złośliwości, serio.
Mnie w tej historii zastanawia jedno - mówisz że mąż jest sceptyczny. A czy on też cokolwiek odczuwa od czasu pojawienia się figurki, jakieś sny, gorsze samopoczucie, cokolwiek? Bo jeśli tylko ty to odczuwasz i on jest zupełnie nietkniętý, to może być ważna informacja o tym czy chodzi o energię przedmiotu czy o coś innego.
Drażliwość i zaburzony sen u obojga domowników, uczucie obecności, przesunięcia przedmiotów - i to wszystko startuje po konkretnym zdarzeniu czyli pojawieniu się nowego obiektu. Taka korelacja czasowa jest trudna do zignorowania. Nie mówię od razu że to byt, ale zdecydowanie coś się zmieniło w energetyce domu. Mam pytanie do Sliwki - gdzie stoi ta figurka i czy od jej kupna zmieniłaś jej lokalizację?
Dziękuję wszystkim za tę dyskusję, naprawdę dużo się uczę. Mam pytanie bo mnie to ciekawi - czy samo dotykanie takiego przedmiotu przy czyszczeniu mogło coś uruchomić albo nasilić? Gdzieś czytałem że kontakt fizyczny wzmacnia połączenie z energią obiektu.
Właśnie weszłam w ten temat i siedzę z otwartą buzią. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy że kupując coś na targu staroci biorę do domu coś więcej niż przedmiot. Teraz patrząc na swoje półki zastanawiam się co tam właściwie mam 🙂
Czytam tę dyskusję od początku i jest jeden wątek który mnie zastanawia. Mówicie o oczyszczaniu, o tym żeby schować albo wyrzucić. Ale nikt jeszcze nie zapytał Śliwki o jedno - czy od kiedy ta figurka stoi w salonie, cokolwiek się poprawiło, czy jest tylko gorzej? Pytam bo to może zmienić interpretację całej sytuacji.
Szczerze? Trudno powiedzieć żeby cokolwiek się poprawiło, ale też nie mam wrażenia żeby było drastycznie gorzej z tygodnia na tydzień. To jakby ustaliło się na jakimś poziomie. Przesunięcia się powtarzają, uczucie obecności wieczorami zostaje, mąż śpi nieregularnie. Ale nic nowego nie przybyło, jeśli to ma znaczenie.
Ten rytm co opisujesz jest dość charakterystyczny. Aktywność kiedy jesteś sama albo zmęczona, spokój kiedy jest więcej osób. To może iść w różnych kierunkach - albo coś reaguje na twój stan energetyczny, albo po prostu sama jesteś wtedy bardziej wyczulona. Nie przesądzam. Ale warto to zanotować przez jakiś czas, żeby mieć konkretne dane, a nie wrażenia.
Przepraszam że się wtrącę, ale mam pytanie może naiwne. Ta figurka stoi przy oknie jak napisałaś. Czy to ma jakieś znaczenie? Okno to taki punkt gdzie wchodzi i wychodzi energia, tak to rozumiem, więc może nie jest to najlepsze miejsce? Albo się mylę?
Ogród, nie ulica - to znaczy nie ma stałego przepływu ludzi, energii z zewnątrz. Pytam dlatego, że przedmioty ustawione przy oknach wychodzących na spokojną przestrzeń mogą zachowywać się inaczej niż te wystawione na ruch. To nie diagnoza, tylko kontekst.
Wróćmy na chwilę do tego co powiedziała Sliwka o rytmie - weekendy spokojniejsze, tygodniowe wieczory trudniejsze. To może też mieć związek z czymś prozaicznym jak poziom jej stresu, ale numerologicznie ciekawe jest co innego. Czy pamięta kiedy dokładnie kupiła tę figurkę? Dzień miesiąca, chociaż orientacyjnie?
a propos tego notowania to mam pytanie do Sliwki - czy od czasu jak pojawiła się figurka miałaś jakieś sny związane z nią albo w ogóle jakieś sny których normalnie nie miasz? pytam bo słyszałam że przedmioty z energią mogą wpływać na sny i to jest często pierwsza ozanka że coś jest nie tak
Ten opis snu, postać bez twarzy tyłem... trochę koresponduje z opisem samej figurki, prawda? Kobieta bez twarzy z uniesionymi rękami. Może to zbieżność, może nie. Ale gdyby to samo śnił się ktoś kto nic o figurce nie wie, to byłby mocniejszy argument.
Chcę się tu wtrącić z czymś praktycznym, bo ta dyskusja pięknie się rozwija w stronę diagnozy, a nie widzę żeby ktoś zaproponował najprostszy możliwy test. Sliwka, a co by się stało gdybyś przeniosła figurkę do innego pomieszczenia - na przykład do sypialni albo do szafy - na powiedzmy tydzień i zobaczyła czy cokolwiek się zmienia? Nie wyrzucasz, nie oczyszczasz, tylko zmieniasz lokalizację i obserwujesz.
Etyczne w stosunku do artefaktu? To ciekawy odruch, bo on sam w sobie mówi dużo o tym jak do tego podchodzisz intuicyjnie. Ale praktycznie - nie chodziło mi o piwnicę. Miałam na myśli inne neutralne miejsce, może przedpokój albo spiżarnia, jakieś pomieszczenie gdzie nie śpisz i nie spędzasz dużo czasu. Chodzi o to żeby zobaczyć czy coś się zmieni w salonie i w sypialni kiedy jej tam nie będzie.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie którego chyba nikt jeszcze nie zadał - Sliwka, a co tak naprawdę wiesz o tym sprzedającym? Na giełdach staroci bywa różnie. Czy to był ktoś stały, kto handluje regularnie, czy jednorazowy wystawca? I czy cokolwiek powiedział o tym skąd ma tę figurkę?
'Z prywatnej kolekcji' to może znaczyć wszystko. Ale to że nie chciał mówić więcej - mógł po prostu nie wiedzieć, albo nie mieć ochoty na gadanie. Nie zakładałbym od razu że coś ukrywał. Mam jednak pytanie - czy figurka miała jakiekolwiek oznaczenia od spodu? Wyryte, namalowane, wypalane? Cokolwiek?
Jest gładka od spodu, ceramika nieglazurowana, lekko szorstka. Nic wyraźnego. Chociaż... jest jakieś wgłębienie, coś jakby niedokończony rysunek albo ślad po czymś, ale myślałam że to defekt z produkcji. Nigdy nie sprawdzałam tego dokładniej.
Sliwka, 'niedokończony rysunek' - czy możesz opisać to dokładniej? Kształt, orientacja, czy to linie proste czy krzywe? Bo defekty produkcyjne wyglądają inaczej niż coś celowo wykonanego, nawet niedbale.
