Nie wiem do kogo się z tym zwrócić, więc próbuję tutaj. Od jakiegoś czasu słyszę w ścianie sypialni regularne odgłosy, które brzmią jak kroki. Nie szuranie, nie pukanie, tylko właśnie takie miarowe, spokojne stąpanie. Dom jest wolnostojący, sąsiadów nie ma blisko, a za ścianą jest tylko ziemia. Byłam pewna, że to może jakieś zwierzę, ale hydraulik i elektryk powiedzieli, że nic tam nie ma. Mąż śpi jak kamień i nic nie słyszy, więc zaczynam myśleć, że warię. Czy ktoś miał coś podobnego?
Szczerze to pierwsze co mi przyszło do głowy to nornice albo kuny. Potrafią robić niesamowite odgłosy w ścianach i naprawdę można to pomylić z krokami. Czy sprawdzałaś może fundament od zewnątrz? Nie mówię, że na pewno tak jest, ale zanim wejdziemy w temat duchów to warto wykluczyć takie rzeczy.
A czy te kroki mają jakiś rytm? Chodzi mi o to, czy to jest zawsze ta sama pora dnia albo nocy. Bo jeśli tak, to może to być ślad emocjonalny po poprzednim mieszkańcu, czyli coś w rodzaju zapisu energetycznego, który odtwarza się cyklicznie. Czytałem o takich przypadkach.
Ta godzina nie jest bez znaczenia. Mówi się, że między drugą a czwartą w nocy zasłona między światami jest najcieńsza. Nie wiem czy w to wierzysz, ale jeśli te odgłosy pojawiają się regularnie właśnie wtedy, to warto to odnotować. Czy wiesz coś o historii tego domu? Kto tam wcześniej mieszkał?
Zanim ktoś zacznie od razu diagnozować, chciałabym się upewnić co do kilku rzeczy. Czy te odgłosy są zawsze z tej samej ściany, czy przemieszczają się? I czy jest jakiś inny towarzyszący im efekt - zmiany temperatury, dziwny zapach, coś co się przesuwa?
A czy robiłaś jakieś zdjęcia tej ściany? Słyszałem że czasem na zdjęciach wychodzą różne rzeczy których gołym okiem nie widać, jakieś smugi albo kształty. Nie wiem czy to prawda ale może warto spróbować.
Ja sie wtrące bo ta hstoria bardzo mi cos przypomina. Miałam koleżankę która miała kroki w domu i okazało sie że dom stał na miejscu gdzie dawniej było obejście gospodarskie i były tam pochówki zwierząt. Nie mówię że u ciebie tak jest, ale energia miejsca ma znaczenie, nie tylko tego co sie działo wewnątrz budynku.
Czytam ten wątek z uwagą. Historia z bratem poprzedniej właścicielki jest dla mnie kluczowa. Jeśli człowiek silnie związał się z miejscem przez lata, a odejście było nagłe lub trudne, to ślad energetyczny może zostać. To nie jest od razu 'duch' w filmowym sensie, raczej coś jak odcisk. Ale żeby cokolwiek radzić, chciałbym wiedzieć więcej - czy wiesz jak ten brat umarł i czy śmierć nastąpiła w domu?
Może zamiast pytać wprost o śmierć, możesz porozmawiać z nią o domu w ogóle, o tym jak tu było, o wspomnieniach. Ludzie często sami zaczynają mówić rzeczy, których nie pytasz, jeśli poczują że ktoś jest zainteresowany szczerze, a nie ze strachu.
Ta historia z bratem, który leżał w ostatnich miesiącach i to właśnie w tej sypialni - to jest jakiś klucz, prawda? Mam takie wrażenie że to nie przypadek, że odgłosy są akurat od strony zachodniej. Zachód to w wielu tradycjach strona, z którą kojarzy się odejście. Nie wiem czy to coś znaczy w tym przypadku, ale jakbym był na miejscu Leny, to bym to odnotował.
Dobre pytanie. Nie wiem tego na pewno. Dom ma trzy pokoje, sypialnia gdzie słyszę odgłosy jest największa i chyba była sypialnią główną. Logika podpowiada, że tak, ale to tylko moje przypuszczenie. Właśnie przez to kręcę się wokół rozmowy z tą panią - bo to jedyna osoba, która mogłaby mi coś powiedzieć.
A może zamiast pytać ją o konkrety, po prostu zaproś ją na kawę i pozwól jej mówić? Ludzie w pewnym wieku lubią opowiadać o domach, w których mieszkali całe życie. Ona pewnie sama zacznie od wspomnień i ty po prostu słuchasz.
Od zakupu właściwie zero kontaktu. Wymieniliśmy się dokumentami i tyle. Może właśnie to sprawia że to wydaje się teraz dziwne - ona jakby chciała jak najszybciej zamknąć ten rozdział.
To jest bardzo typowe zachowanie bliskich po trudnej stracie. Sprzedaż domu rodzinnego i szybkie odcięcie się od wspomnień - to mechanizm obronny, nie ukrywanie tajemnicy. Nie zakładałbym z góry że coś ukrywa. Ale wróćmy do tej ściany zachodniej, bo Dobrusia coś ważnego powiedział. Czy wiesz co jest za tą ścianą od zewnątrz? Co się tam znajduje?
Stare drzewa przy zachodniej ścianie to ciekawy szczegół. W wielu tradycjach ludowych drzewa rosnące przy domach od zachodu były traktowane jako strażnicy progu, ale też jako miejsca gdzie energie miały tendencję do 'zostawania'. Nie mówię że to wyjaśnienie, ale warto chyba wiedzieć co to za drzewa i ile mają lat.
Są dwa, wyglądają jak lipy. Naprawdę stare, pień jednego z nich jest szeroki, nie obejmuję go ramionami. Nigdy nie zwracałam na to uwagi w tym kontekście.
Chcę trochę ostudzić atmosferę, bo widzę że wątek bardzo szybko poszedł w kierunku budowania coraz bardziej rozbudowanej narracji. Stare lipy, zachodnia ściana, brat który tam leżał - to są osobne elementy i nie wiemy czy w ogóle mają ze sobą związek. Lena, jak się czujesz z tym wszystkim emocjonalnie? Bo to też ma znaczenie - czy te odgłosy ci przeszkadzają w życiu codziennym czy raczej tylko cię ciekawią?
Rozumiem cię doskonale, mnie też by odwaga opuściła w środku nocy. Ale jak pomyślę że to może być ktoś kto po prostu tam jest i nie ma złych intencji, to robi się trochę mniej straszne. Simma, czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy taki ślad energetyczny ma zamiar nam zaszkodzić, czy jest neutralny?
A może to ma związek z jakimś układem planet? Mam na myśli że niektóre okresy są bardziej aktywne jeśli chodzi o tego typu zjawiska. Kiedy dokładnie zaczęłaś słyszeć te odgłosy, bo to mogłoby coś powiedzieć.
Właśnie to mnie zastanawia - Lena, czy te odgłosy pojawiają się o tej samej porze każdej nocy, czy raczej o różnych godzinach? Bo jeśli jest jakaś regularność godzinowa, to da się to porównać z powtarzającymi się tranzytami, np. Księżyc wraca w to samo miejsce mniej więcej co miesiąc, ale w skali doby... to już inna historia.
Mniej więcej ta sama pora, gdzieś między drugą a trzecią w nocy. Nie sprawdzałam za każdym razem zegarek, ale generalnie budzę się zawsze w podobnym czasie. Nie wiem czy to cokolwiek znaczy, ale ta regularność jest chyba tym co najbardziej mnie niepokoi.
Dobra, zanim pójdziemy dalej w ten astrologiczny kierunek - czy ktoś tu w ogóle rozważał że między drugą a trzecią w nocy temperatura w ścianach spada najbardziej? Materiały budowlane się kurczą, szczególnie w starym budownictwie. Pytam serio, bo to by tłumaczyło regularność godzinową bez szukania tranzytów.
Równomierny. To chyba właśnie to sprawia że tak ciężko mi to zbyć. Jakby ktoś chodził w tę i z powrotem, dość wolno. Nie da się tego porównać do żadnego pękania czy osiadania, bo to słyszałam i wiem jak brzmi.
No dobra, równomierny rytm to już trudniej wytłumaczyć fizycznie. A zwierzęta? Pytam bo myszy albo kuny robią w ścianach naprawdę dziwne rzeczy i ludzie się mocno mylą co do tego jak to brzmi.
Jest strych ale bardzo niski, bardziej taka przestrzeń między stropem a dachem, nie da się tam wejść normalnie. Sprawdzałam kiedyś przez właz - ciemno, dużo kurzu, nie wyglądało żeby cokolwiek tam chodziło. Ale czy kuna mogłaby się tam zmieścić... nie wiem.
Mam pytanie do Leny, które może się wydać dziwne, ale jest dla mnie ważne. Czy kiedy słyszysz te kroki, czujesz coś oprócz samego dźwięku? Mam na myśli temperaturę w pokoju, jakieś zmiany w oddechu, uczucie że ktoś patrzy - cokolwiek towarzyszącego? Bo to bardzo zmienia obraz sytuacji.
Tak, zapomniałam o tym wspomnieć wcześniej. Jest takie dziwne uczucie jakby powietrze gęstniało. Trudno to opisać. Zimno nie, przynajmniej nie wyraźnie. Ale to wrażenie że coś się zmieniło w pokoju - owszem.
