no to chyba mamy odpowiedź. wizyta kontrolna = lęk się odbudził = ciało sobie 'przypomniało' gdzie siedziałaś gdy się bałaś poprzednim razem = kąt znowu zaczął działać na twoje zmysły. to nie jest żadna mistyczna spirala, to jest po prostu tak jak działa pamięć ciała. i niestety to może się powtarzać przy każdym stresującym momencie dopóki nie przepracujesz tego skojarzenia
ale chwila, to że jest wytłumaczenie psychologiczne nie znaczy że nie ma też energetycznego. co jeśli wizyta kontrolna mamy otworzyła jakiś kanał lęku i to przez to coś co już tam siedziało zaczęło być bardziej aktywne? jakby się przebudziło bo poczuło znajomą energię? czy takie scenariusze mają sens?
Czcibor, to już jest nadbudowywanie teorii na teorii bez żadnego oparcia. mamy jedno konkretne wytłumaczenie które wszystko wyjaśnia: stres, pamięć ciała, kotwica lękowa w miejscu. dodawanie do tego 'czegoś co się przebudziło' to tylko komplikowanie czegoś prostego. czasem prostsze wytłumaczenie jest po prostu prawdziwsze
ja tu czytam całą tę dyskusję i sama mam podobny problem u siebie w pokoju i teraz nie wiem co myśleć. bo u mnie nie ma żadnego trudnego okresu który mógłby to tłumaczyć, nic takiego nie było. i mam to samo uczucie z tego samego kąta. jak to wyjaśnicie przez pamięć ciała?
przepraszam że wchodzę bo nie pisałam tu jeszcze, ale czytam od początku. mam pytanie do Walentynki - czy te sny w ostatnim czasie jakoś się zmieniły? pytam bo jak jest jakieś miejsce które gromadzi taką energię to często najpierw pojawia się w snach zanim człowiek zacznie świadomie to czuć
dobra, bo mi się wydaje że wątek poszedł w dobrym kierunku ale zgubiliśmy jeden praktyczny wątek. Nyja wcześniej zaproponowała żeby przestawić fotel. Walentynka, czy zrobiłaś to już albo chociaż próbowałaś? bo to naprawdę dałoby konkretną odpowiedź na pytanie czy to kąt czy fotel, i bez względu na to czy przyczyna jest energetyczna czy psychologiczna, ta informacja jest potrzebna do dalszego kroku
fotel nie przestawiałam jeszcze, Wlostka84 masz rację że to by dało odpowiedź. ale jakoś… nie wiem, trochę się boję że jak go ruszę to coś się zmieni i nie wiem czy w dobrą stronę. to głupie chyba co piszę
to nie jest głupie, to jest bardzo charakterystyczne. ten opór przed przestawieniem fotela to akurat dobre świadectwo że coś tu jest - nieważne czy to psychologicznie czy energetycznie, to przywiązanie do miejsca jest realne. ale właśnie dlatego warto to zrobić. co najgorszego może się stać?
ten opór to bardzo interesujący sygnał sam w sobie. czy to jest lęk przed zmianą w sensie ogólnym, czy raczej poczucie że fotel 'nie powinien' być ruszony? bo to są dwie różne rzeczy i mówią o czymś innym.
to jest kolejne nadinterpretowanie zwykłej ludzkiej niechęci do działania. opór przed przestawieniem fotela to po prostu lenistwo albo lęk przed konfrontacją z własnym problemem, nie żaden sygnał energetyczny. nie wszystko musi być znakiem.
mam pytanie bo mnie to ciekawi - Walentynka, jak wyobrażasz sobie ten strach po przestawieniu fotela? że coś się wydarzy fizycznie, że poczucie obserwacji się przeniesie, czy raczej że… nie wiem jak to ująć… że zrobisz coś nieodwracalnego?
hej, zapytałam wcześniej o sny i nikt nie odpowiedział, więc powtórzę bo naprawdę uważam że to może być ważne - czy masz ostatnio jakieś dziwniejsze sny, Walentynka? albo śnisz o tym kącie, o fotelu, o babci? pytam bo takie rzeczy często wyłażą najpierw w snach zanim człowiek to w ogóle zacznie świadomie czuć na jawie
moim zdaniem tak. babcia siedząca w fotelu i robiąca na drutach to nie jest straszny sen, ale to jest bardzo wyraźny obraz. ona jakby wciąż tam jest w tym sensie, że twoja psychika ją tam umieszcza. nie wiem czy to znaczy obecność energetyczną czy po prostu pamięć, ale wydaje mi się że to połączenie jest ważne
sen o babci siedzącej w fotelu po tym jak cały wieczór czytałaś o fotelu babci i jej energii to żadna wskazówka, to normalne przetwarzanie przez mózg tego co było w ciągu dnia. przepraszam że to tak brutalnie, ale nie chcę żeby ktoś budował na tym spiralę
ale czy to że babcia robiła na drutach nie jest znaczące? bo na drutach to się tworzy, splata, trzyma razem - może to symbol że ona trzyma coś razem? albo że jest w tym miejscu aktywna a nie tylko obecna? może Serenity coś powie o tej symbolice?
dobra ale wróćmy do praktyki bo mi się wydaje że trochę odpłynęliśmy. mamy dwie konkretne propozycje które padły wcześniej - przestawienie fotela i oczyszczenie miejsca. Walentynka, które z tego jest dla ciebie bardziej do zrobienia i czy w ogóle chcesz coś robić, czy wolisz najpierw zrozumieć co to jest?
właśnie, bo mam wrażenie że Walentynka cały czas oscyluje między 'chcę to wyjaśnić' a 'chcę to naprawić' i to są trochę inne ścieżki, nie? bo jeśli chcesz wyjaśnić to może najpierw nie ruszaj niczego i poobserwuj jeszcze trochę. a jeśli chcesz żeby to uczucie po prostu minęło to może warto zacząć od czegoś praktycznego nawet bez pełnego rozumienia
chyba chcę żeby minęło 🙂 bo to uczucie obserwowania jest po prostu nieprzyjemne nawet jeśli nie jest groźne. ale też chcę wiedzieć skąd. oba naraz to za dużo? haha
to nie jest za dużo, to jest normalne. ale Judytka ma rację że to dwie różne ścieżki i warto wybrać którą idziesz najpierw. mam jedno konkretne pytanie które mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu - ten fotel, czy on jest w tym kącie cały czas od kiedy go pamiętasz, czy kiedyś był gdzie indziej w tym mieszkaniu?
skoro babcia to byl jej ulubiony kat i fotel od zawsze tam stoi, to ta tkanina naprawdę wchłaniała lata jej obecnosci. a teraz wchłoneła tez stres Walentynki z tamtego okresu. to jest taka warstwa na warstwie. mam pytanie - jest jakis zapach w tym fotelu? stara wełna ma specyficzny zapach i węch jest bardzo silnie powiązany z pamięcią i emocjami, może to też coś uruchamia?
Walentynka, to co napisałaś o zapachu to jest dla mnie bardzo ważna informacja. Zapach to jeden z najsilniejszych nośników pamięci, ale też - i to chcę podkreślić - jest to jeden z kanałów przez które obecność może dawać o sobie znać. Nie mówię że jedno wyklucza drugie. Możliwe że to jest i pamięć i coś więcej jednocześnie. Czy ten zapach jest stały, czy pojawia się w konkretnych momentach? Bo to jest różnica.
dobra, mam dość owijania w bawełnę. Walentynka powiedziała że chce żeby to uczucie minęło. to zróbmy coś konkretnego. mam propozycję: zacznij od czegoś małego i odwracalnego. nie musisz od razu ruszać fotela. czy jest możliwe żeby na kilka dni przykryć ten kąt czymś? zasłona, koc rzucony na fotel, cokolwiek. i poobserwować czy to coś zmieni.
o zapachu - nie wiem czy stały bo wcześniej w ogóle nie zwracałam uwagi. teraz jak weszłam do pokoju to go poczułam i jakby… jest. nie wiem czy jest cały czas czy tylko jak się skupię. to może być sugestia po tym co tu piszemy, prawda?
to może być sugestia, tak. teraz kiedy masz na to uwagę to będziesz go wąchać wszędzie. mózg tak działa, szuka wzorców które mu się pokazało. nie mówię że zapach nie istnieje, mówię że twoja interpretacja jego znaczenia jest teraz mocno zabarwiona kontekstem tej rozmowy.
ale chwila, Edek_70 - sugestia czy nie, sam fakt ze zapach babci w fotelu jest silny to jest coś fizycznego. tkaniny wchłaniają zapachy przez lata, to nie magia to chemia. ale co jest ciekawe to to że Walentynka poczuła to dopiero teraz, przy tym wątku. czy ten fotel był wietrzony? prany? bo jesli nie to mamy tam dosłownie zakonserwowane kawałki czasu.
zakonserwowane kawałki czasu, o matko ale to ładnie powiedziane. ale poważnie - czy to nie znaczy że fotel jest jakby punktem zakotwiczenia? że babcia jest przy nim zakotwiczona przez te warstwy - zapach, wspomnienie, ulubione miejsce? to trochę wyjaśniałoby to poczucie obserwacji, nie?
zakotwiczenie to jedno słowo które tu słyszę i chcę dopytać - bo używacie go jakby znaczyło jedno i to samo, a nie musi. zakotwiczenie energetyczne to co innego niż zakotwiczenie przez przedmiot i jeszcze co innego niż zakotwiczenie przez żal osoby która odeszła. Walentynka, wiesz jak wyglądało odejście babci? czy był spokój, czy było coś nierozwiązanego?
