Hej, mam dziwny problem i nie wiem czy to już paranormalne czy może mi się wydaje. W moim pokoju jest jeden konkretny kąt - ten przy oknie, po lewej stronie jak wchodzisz - i od jakiegoś czasu mam nieodparte wrażenie że stamtąd ktoś na mnie patrzy. Nie z zewnątrz okna, bo mieszkam na trzecim piętrze i to niemożliwe, ale jakby z samego kąta. Zawsze z tego samego miejsca. Siadam przy biurku i po chwili czuję na karku takie… no nie wiem jak to opisać, takie mrowienie i odwracam się odruchowo. I nic tam nie ma oczywiście. Ale to się powtarza za każdym razem. Zaczęło się może ze trzy tygodnie temu, bez żadnego powodu. Nie wiem co z tym zrobić.
O, to ciekawe bo ja miałam coś podobnego ale u mnie to był kąt przy szafie… nie wiem czy to ta sama sprawa. Pytanie czy coś się wtedy zmieniło w tym pokoju? Przestawiłaś meble, coś nowego wstawiłaś może? Podobno takie rzeczy potrafią „obudzić” miejsca, szczególnie jeśli jakiś przedmiot przyszedł z drugiej ręki.
Zanim zaczniemy przywoływać duchy i energie - czy tam stoi coś nowego, kupionego z drugiej ręki, ze starego domu, targu? Bo ludzie często pomijają najprostsze wyjaśnienia. Poza tym - to uczucie 'bycia obserwowanym z kąta' to bardzo powszechna rzecz i ma swoją neurologiczną nazwę, coś związanego z działaniem kory skroniowej. Mózg lubi wykrywać wzorce i twarze nawet tam gdzie ich nie ma. Pytam żeby zobaczyć czy warto w ogóle szukać tu czegoś więcej.
Weles61 ma rację że warto najpierw wykluczyć oczywiste rzeczy, ale nie zgodzę się że to zawsze kwestia neurologii. Miejsca w domach mają swoją historię energetyczną i ona może się kumulować przez lata. Kąty pomieszczeń to szczególnie wrażliwe punkty - w wielu tradycjach uważa się je za miejsca gdzie energie stają, nie przepływają. Tam gdzie nie ma ruchu powietrza, gdzie nie pada światło, gdzie nikt nie zagląda - tam coś może osiąść. Chciałabym zapytać - czy to uczucie pojawia się o konkretnych porach? W dzień tak samo jak wieczorem, czy bardziej po zmierzchu?
Głównie wieczorem, ale zdarzało się też w ciągu dnia. Jak siedzę przy biurku i uczę się albo coś czytam. Co do zmian - no właśnie nic konkretnego nie zmieniłam, to jest ten kąt gdzie mam półkę na książki i stary fotel po babci. Czekajcie, ten fotel stoi tam od roku, ale jakoś wcześniej nic nie czułam… Zresztą fotel jest z domu babci, która umarła dwa lata temu. Nie wiem czy to ma znaczenie.
Ten fotel po babci to może być klucz do całej sprawy. Przedmioty po bliskich, szczególnie tych co już odeszli, potrafią zatrzymywać ich energię. Nie mówię że to coś złego, twoja babcia pewnie by ci nic złego nie zrobiła, ale może po prostu jej obecność jest tam wciąż „zapisana”. To dość częste zjawisko z przedmiotami używanymi przez długi czas.
Hej, wtrącę się - ile ten fotel był używany przez babcię? Jeśli przez lata i bardzo zżyta z nim była, to faktycznie mógł wchłonąć silną energię. Czytałem że stare tkaniny, szczególnie naturalne, są wyjątkowo podatne na retencję energetyczną. Jak skóra albo wełna. Nie mówię że to na pewno to, ale warte sprawdzenia. A powiedz - czy to uczucie jest zawsze takie samo, zawsze z tego kąta, czy może czasem z innego miejsca?
Serio? Fotel po babci i od razu 'retencja energetyczna'? Fotel stoi tam od roku jak sama mówisz, czemu uczucie zaczęło sie trzy tygodnie temu a nie rok temu jak go wstawiłaś? Logika tego nie trzyma. Bardziej bym obstawiał że coś się zmieniło w twoim życiu albo w trybie snu i mózg po prostu jest bardziej pobudzony.
A może to nie z samego fotela, tylko z miejsca? Bo kąty domów to tak jak Serenity mówiła - mogą być punktami gdzie coś 'stoi'. I może przez rok nic tam nie siedziało, a potem coś się przeniosło, przyciągnięte przez coś albo przez kogoś. Czy masz ostatnio kogoś bliskiego kto jest w złym stanie, chory albo przygnębiony? Takie osoby potrafią nieświadomie gdzieś zostawiać energetyczny ślad.
To jest ważne pytanie. Ale chciałabym wrócić do jednej rzeczy - Walentynka napisała że mrowienie czuje na karku. Kark, tył głowy, ramiona - to miejsca gdzie ciało reaguje na obecność energii które są napięte lub negatywnie naładowane. Mrowienie to nie jest to samo co strach czy sugestia. To fizyczna reakcja ciała. Czy ono pojawia się zanim pomyślisz o tym kącie, czy dopiero jak zaczniesz zwracać uwagę?
Czekajcie, a czy ktoś sprawdził kiedyś czy takie miejsca mogą mieć związek z numerologią adresu? Czytałam że numer domu i numer pokoju mogą wpływać na to jakie energie tam rezonują… znaczy, nie rezonują - przepraszam, jakie energie tam działają. Nie wiem czy to tu pasuje ale może warto pod tym kątem sprawdzić.
Obsydiana, nie mieszaj tematów, to nie o numerologię tu chodzi 🙂 Wracając do meritum - Walentynka, mrowienie które pojawia się przed myślą to faktycznie bardziej wiarygodne niż odwrotnie. Jak sama o tym myślisz i się nakręcasz to mózg daje takie odczucia przez sugestię. Ale jeśli mrowienie przychodzi pierwsze - to inaczej wygląda. Ja miałam podobny przypadek lata temu, u mnie w kącie przy piwnicy. Okazało się ze to było miejsce gdzie w tym domu wcześniej coś przykrego się wydarzyło. Nie mówię że tak musi być u ciebie.
Hej, chcę tylko zaznaczyć że mrowienie na karku ma też całkowicie fizyczne wytłumaczenie - ciągi powietrzne, różnica temperatur między kątem a resztą pokoju, nawet podświadome napięcie mięśni karku przy długim siedzeniu. Zanim ktoś zacznie oczyszczać pokój i odprawiać rytuały, warto sprawdzić czy w tym konkretnym kącie temperatura się różni od reszty pokoju. Serio, to podstawa zanim cokolwiek innego.
Edek_70 no tak ale co jeśli wszystko wygląda fizycznie ok, a uczucie i tak jest? Pytam bo też mam coś podobnego w swoim domu i zastanawiam się czy to tylko moje nerwy czy jednak coś więcej. Nie wiem jak odróżnić jedno od drugiego i się boję że jak sprawdzę temperaturę i będzie normalna to i tak nie będę wiedziała co robić…
Dobra, kilka rzeczy naraz. Edek ma rację żeby najpierw sprawdzić fizyczne przyczyny, to zawsze pierwszy krok. Ale Serenity też ma rację że mrowienie przed myślą to istotna obserwacja. Walentynka, spróbuj jednej prostej rzeczy: przez kilka dni notuj kiedy to czujesz, pora dnia, co robiłaś przed, czy byłaś zmęczona. Wzorzec dużo powie. A co do fotela - nie wyrzucałabym go od razu, ale mogłabyś go tymczasowo przestawić w inne miejsce i zobaczyć czy uczucie zostaje w kącie czy idzie za fotelem.
To co Nyja mówi o przestawieniu fotela to naprawdę mądre. Proste, nie wymaga żadnej magii, a daje konkretną odpowiedź. Jeśli uczucie zostaje w kącie to mamy do czynienia z miejscem, jeśli idzie za fotelem to mamy przedmiot. To dwie zupełnie różne sprawy i wymagają innego podejścia. Walentynka, czy jesteś w stanie to sprawdzić? Masz gdzie przestawić ten fotel?
A zastanawialiście się czy ktoś mógłby spróbować tam z czakrami? Tzn. wejść do tego kąta i poczuć czy tam jakaś czakra reaguje inaczej? Słyszałem że miejsca o silnej energii potrafią blokować czakrę splotu słonecznego albo czakrę serca. Nie wiem czy to ma sens w tym kontekście, pytam.
Mam wrażenie ze tu jest kilka osobnych spraw pomieszanych. Jedno to skad pochodzi ta energia, drugie to co z tym robić. Bez wiedzenia co tam siedzi (jesli cokolwiek) to jak leczyć chorobę bez diagnozy. Walentynka, mam jedno pytanie bo nikt jeszcze nie zapytał - czy masz psy lub koty w domu? I jak one zachowują się przy tym konkretnym kącie?
Okej, właśnie przeczytałam pytanie Sigilmistrza i chcę odpowiedzieć, bo faktycznie nikt wcześniej nie pytał o to co mnie zapytał. Czy kiedyś coś się działo w tym pokoju, coś trudnego? Tak, właściwie tak. Rok temu mieliśmy w domu ciężki okres, moja mama była chora i dużo się u mnie działo emocjonalnie. Siedziałam właśnie w tym pokoju i dużo płakałam, dużo myślałam. Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie ale sama mi to skojarzyłeś.
no właśnie, to może być ważne. miejsca pochłaniają emocje, szczególnie te silne i długotrwałe. rok intensywnego bólu w jednym miejscu to nie jest mało. teraz pytanie jest inne - czy fotel był tam wtedy? bo jesli tak to mamy i przedmiot i miejsce naładowane tym samym ładunkiem emocjonalnym
To co napisałaś o mamie i o tym trudnym czasie jest bardzo istotne i dziękuję że to ujawniłaś, bo zmienia obraz całej sprawy. Żałoba, lęk, bezsilność to emocje które zostawiają bardzo głęboki ślad energetyczny. Nie mówię że to jedyne wytłumaczenie, ale to konkretna, namacalna historia tego miejsca. Cierpienie które było przeżywane miesiącami w jednym kącie pokoju może tworzyć rodzaj 'zaproszenia' dla energii które lubią takie miejsca. Walentynka, czy twoja mama już wyzdrowiała?
i oto mamy odpowiedź na całą zagadkę. nie ma żadnego ducha, nie ma żadnej energii babci, jest miejsce gdzie przeżywałaś skrajny stres przez wiele miesięcy. mózg zapamiętał ten kąt jako 'niebezpieczny' i teraz wysyła sygnały alarmowe za każdym razem gdy na niego patrzysz. to jest klasyczne warunkowanie. serio, to psychiatria a nie ezoteryka
przepraszam że wchodzę, ale Pentaklista ma tym razem całkowitą rację i to warto powiedzieć wprost. to co opisujesz to podręcznikowy przykład traumatycznego skojarzenia miejsca. mózg jest bardzo sprawny w zapamiętywaniu 'gdzie było mi źle' i potem reaguje fizycznie na te miejsca nawet bez świadomego myślenia. mrowienie na karku, uczucie obserwacji, napięcie - to wszystko ma swój odpowiednik neurologiczny. to nie znaczy że to nieważne, ale przyczyna jest w tobie, nie w kącie
ale dlaczego te dwa wytłumaczenia muszą być przeciwko sobie? jeśli w miejscu była taka intensywna energia to może przyciągnęła coś co teraz tam zostało? i to coś reaguje właśnie dlatego że Walentynka tam była i jest jakieś połączenie. nie mówię że Edek nie ma racji z tym neurologicznym, ale może to nie jest pełny obraz?
właśnie się zastanawiam czy fotel nie wzmacnia tego wszystkiego podwójnie. bo mamy i miejsce naładowane emocjami i przedmiot który był tam cały ten czas i wchłaniał to samo. czytałem że tkaniny mają zdolność zatrzymywania emocjonalnych odcisków znacznie dłużej niż np meble z twardego drewna. Walentynka z czego jest ten fotel? tapicerka, tkanina naturalna?
nie martw się tym że 'sama stworzyłaś'. to nie jest nic złego ani twoja wina. każdy człowiek zostawia ślady tam gdzie przebywa, to naturalne. pytanie jest co teraz z tym zrobić. bo nawet jeśli to wyłącznie energetyczny ślad twoich emocji, to nie znaczy że nie można tego oczyścić i zacząć od nowa
dobra, jedno mnie ciekawi. to uczucie zaczęło się trzy tygodnie temu. jeśli fotel i trudny okres były rok temu, to czemu nie od razu? czemu przez rok nic, a teraz nagle? czy coś się zmieniło w twoim życiu trzy tygodnie temu, nawet coś małego, coś co może cię podświadomie wróciło do tamtego okresu?
