Ciągłe, płynne. I głośność - trochę się waha, ale to może być dlatego że nie zawsze stoję w tym samym miejscu gdy słyszę. Za pierwszym razem byłam przy samych drzwiach do piwnicy i to było najwyraźniejsze. Babcia wieczorami schodzila do piwnicy po słoiki na kolację. To był jej rytuał prawie codziennie.
To zdanie o słoikach na kolację jakoś mnie zatrzymało. Tak bardzo zwyczajna rzecz i tak bardzo jej. Przepraszam jeśli to nie na temat ale czy te puste półki są na tej samej ścianie co drzwi wejściowe do piwnicy?
Nieduża piwnica. Schodami w dół, na wprost okno które wspominałam. Po lewej wzdłuż ściany te półki, chyba ze trzy metry. Po prawej stary stół i jakieś skrzynie. Drzwi od kuchni prowadzą na korytarzyk, z korytarzyka schody w dół. Klamka co do której pisałam jest właśnie przy tych drzwiach do korytarzyka.
Słuchajcie - może to naprawdę głupie pytanie ale muszę zapytać. Czy sprawdzono czy tam na dole np. nie mieszka kot sąsiada albo cokolwiek żywego? Bo znam takie przypadki gdzie przez miesiące ludzie słyszeli dziwne odgłosy i okazywało się że coś wlazło przez jakąś szczelinę.
Zgadzam się z Tatarak w tej kwestii. Melodia to melodia - ma strukturę, powtarzalność, intencję. Akacja, jeszcze jedno - powiedziałaś wcześniej że to brzmi jak przy pracy. Czy to jest rytmiczne? Czy ma jakiś takt?
To co powiedziałaś o umykaniu gdy zaczynałaś za uważnie słuchać - to jest bardzo charakterystyczne. Nie wiem jak inni, ale ja to interpretuję jako coś co istnieje na granicy uwagi. Nie pcha się, nie domaga. Po prostu jest.
Dziwne pytanie bo dopiero teraz to analizuję. Nie czuję strachu w momencie gdy słyszę. Bardziej coś jak... zakłopotanie? I smutek. Tak jak gdy coś przypomina ci o kimś i wiesz że tego już nie ma. To nie jest przyjemne ale nie jest też przerażające.
Wchodzę w temat bo czytam od jakiegoś czasu i to zdanie o zakłopotaniu i smutku jest dla mnie znaczące. W pracy z przestrzeniami po bliskich najczęściej właśnie to się pojawia - nie strach, ale żal. Czy rozmawiałaś z kimś z rodziny o tym co słyszysz? Ktoś bliski babci, kto mógłby powiedzieć czy takie zachowanie - śpiewanie przy pracy - było dla niej typowe?
Przepraszam że wchodzę z innej strony ale numerologicznie ciekawi mnie te trzy tygodnie i sześć, siedem razy. Trzy tygodnie to dwadzieścia jeden dni, siódemka pojawia się i w liczbie zdarzeń i w liczbie dni w tygodniu. Nie mówię że to cokolwiek wyjaśnia, ale czy ktoś zwrócił uwagę na daty konkretnych incydentów?
Jest jedna osoba - ciocia, siostra babci. Ma osiemdziesiąt kilka lat, rzadko przyjeżdża, ale zna ten dom od zawsze. Nie rozmawiałam z nią o tym jeszcze. Trochę się waham, bo nie wiem jak zacząć. Zadzwonić i powiedzieć co? Że słyszę śpiew z piwnicy?
Dokładnie tak. Zadzwonić i powiedzieć to. Takie osoby - które pamiętają dom sprzed dekad - często mają kontekst, którego ty nie masz skąd znać. Czy ciocia w ogóle jest typem osoby z którą można porozmawiać o czymś takim bez obawy że to zbagatelizuje?
Leontyna ma rację i powiem ci więcej - nie musisz tego opisywać jako zjawisko paranormalne. Możesz po prostu zapytać czy babcia miała jakiś zwyczaj w piwnicy, co tam robiła, jak spędzała czas. Odpowiedź sama wiele powie. Starsze osoby często się otwierają przy takich pytaniach, nie musisz wchodzić z tezą.
Zatrzymuję się na chwilę przy tej piwnicy, bo chyba nie spytałam o coś ważnego. Akacja, to okno które wymieniałaś - jest od strony której? Wychodzi na podwórko, na ogród, na sąsiadów? I czy jest szczelne?
właśnie to jest kluczowe rozróżnienie. Śpiew który brzmi jakby dochodził z zewnątrz przez szczelinę ma zupełnie inną charakterystykę niż taki, który jest wewnątrz zamkniętej przestrzeni. Opisujesz to jako 'w środku' - ale jak to czujesz? Bardziej jakby dochodził zza ściany czy zza drzwi, czy jakby był w samym centrum pomieszczenia?
To co powiedziałaś - że jak otwierasz drzwi, to cisza - jest dla mnie jednym z ważniejszych szczegółów w całym tym wątku. Czy to się zdarzyło za każdym razem? Że próbowałaś otworzyć i nic?
To jest w ogóle charakterystyczny wzorzec - obecność która nie konfrontuje, nie przesuwa się bliżej, wycisza się gdy ktoś zbliża uwagę bezpośrednio. Jakby istniała tylko w tym samym polu co codzienność, a nie w polu bezpośredniego kontaktu. Celestyna_B ty masz podobne doświadczenia z tym schematem?
Słuchajcie, może głupie - ale czy ktoś w ogóle sprawdził temperaturę przy tych drzwiach? Bo temat wątku mówi coś o zmianie temperatury w drewnie, metalu i ceramice. Akacja, czy klamka do piwnicy jest jakoś... inna w dotyku gdy słyszysz śpiew?
To o chłodniejszym powietrzu przy schodach jest ważne i trochę zmienia perspektywę. Piwnice z natury są chłodne i mogą ciągnąć zimne powietrze przez szpary. Ale - i to duże ale - czy ten chłód był przy drzwiach od dołu, czy gdzieś wyżej? Bo to zmienia czy to fizyka czy coś innego.
Dorzucę coś do tego chłodu, bo to akurat temat wątku jakby o tym zapomnieliśmy. Nagła zmiana temperatury drewna, metalu, ceramiki - to jest opisywane w różnych tradycjach jako jeden ze śladów obecności. Nie straszny, nie agresywny - po prostu znak że coś jest w tej samej przestrzeni. Akacja, czy w piwnicy jest ceramika? Stare garnki, doniczki, cokolwiek z gliny?
Ten garnek mnie ciekawi. Stare przedmioty gliniane mają zdolność do zatrzymywania - w sensie energetycznym. Nie mówię że to wyjaśnienie, ale ceramika jest jednym z materiałów który w wielu tradycjach służył właśnie do przechowywania czegoś więcej niż żywność. Czy wiesz ile ten garnek może mieć lat?
Zadzwonię w tym tygodniu. Trochę się boję tej rozmowy, ale po tym co tutaj piszecie - chyba muszę. Ciocia jest w porządku, nie zbagatelizuje. Ona sama raz coś wspomniała przy rodzinnym stole o babci że 'była nie z tego świata' - ale wtedy nie wiedziałam co miała na myśli i nikt nie drążył.
To zdanie cioci o babci że 'była nie z tego świata' - Akacja, musisz ją zapytać właśnie o to. Nie ogólnie, nie o piwnicę, ale o to konkretne zdanie. Skąd to powiedziała, co miała na myśli, czy to był żart czy coś więcej. Czasem rodzina wie więcej niż mówi, bo nie wie jak to ująć.
Zatrzymuję się na tym co napisała Akacja - 'nie wiedziałam co miała na myśli'. A teraz gdybyś miała zgadnąć, to jak byś to interpretowała? Co ci to mówi?
Czyli możliwe że babcia miała zdolności, nazwijmy to - czucia. I teraz pytanie które mnie nurtuje: czy piwnica była jej miejscem? Znaczy, czy tam spędzała dużo czasu, czy to był jej kąt, jej przestrzeń?
To co teraz piszesz jest ważniejsze niż cała ta dyskusja o okienku i temperaturze. Miejsce w którym ktoś intensywnie przebywał i do którego wracał po spokój - to jest zupełnie inny kontekst. Czy twoja mama też tak to czuła? Że babcia tam 'szła po spokój'?
Mamy już nie ma. Dlatego ta rozmowa z ciocią jest teraz jedyna. Ciocia była siostrą mamy, znała babcię równie dobrze.
Przepraszam, nie wiedziałam. Rozumiem teraz dlaczego ta rozmowa z ciocią jest dla ciebie trudna i dlaczego się boisz. To nie jest tylko pytanie o babcię, prawda?
