To co Akacja opisuje - piwnica jako miejsce powrotu do spokoju, babcia z intuicją, sąsiadki przychodzące po radę - to mi układa się w pewien obraz. Niekoniecznie nadprzyrodzony w sensie filmowym, ale... głęboko zakorzeniony. Czy ktoś wie czy babcia miała jakiś konkretny rytuał, cokolwiek powtarzalnego co robiła?
Czyli śpiewała w domu i może śpiewała w piwnicy też. To by tłumaczyło dlaczego właśnie stamtąd to słyszysz, nie? Jakby echo wspomnienia, czy jak to nazwać.
Mam jednak pytanie do Leontyny i Perun80, bo oboje macie wiedzę której mi brakuje - czy są tradycje słowiańskie które mówią wprost o takim przechowywaniu przez ziemię, przez piwnicę? Bo to jest przestrzeń pod ziemią, a to nie jest bez znaczenia.
Czytam ten wątek od początku i teraz to zdanie Perun80 mnie zatrzymało. Przestrzeń graniczna - czy to znaczy że Akacja może po prostu mieszkać blisko czegoś co jest normalną częścią tego domu, a nie czymś strasznym?
Bardziej nie wiem co z tym zrobić. Strach był na początku, teraz jest inaczej. Jak się osłucham z tym wątkiem i z tym co tu piszecie, to mam wrażenie że ten śpiew nie chce mi nic złego. Po prostu jest. Ale to jest właśnie dziwne - bo co to znaczy 'po prostu jest'?
To jest dobre pytanie i myślę że odpowiedź przyjdzie po rozmowie z ciocią. Napiszesz nam jak pójdzie? Bo ten wątek jest otwarty i myślę że nie tylko ja chcę wiedzieć.
Napisałam do cioci. Nie zadzwoniłam, napisałam, bo bałam się że przez telefon się posypię. Odpisała krótko, że tak, pogadamy, ale nie w wiadomościach. Więc jeszcze chwila. A tymczasem ostatniej nocy znowu coś słyszałam. Nie pieśń tym razem, raczej... coś jakby przesuwanie. Jeden raz. Cisza. I po wszystkim. Nie wiem czy to związane czy już sobie dobieram dźwięki bo jestem wyczulona.
To przesuwanie - czy bardziej od dołu, z kierunku piwnicy, czy z zewnątrz? I o której to było, pamiętasz mniej więcej?
Jeden dźwięk w nocy to może być dosłownie wszystko - termiczne kurczenie się drewna, cokolwiek. Ale połączone z tym co wcześniej opisywałaś, rozumiem że nie jest łatwo to zbagatelizować. Jak się czułaś po tym? Nie pytam o racjonalne wytłumaczenie, pytam o odczucie.
Spokój przy dźwiękach które powinny niepokoić - to się pojawiło tu już wcześniej. Akacja, czy ty masz wrażenie że ten spokój przychodzi z zewnątrz, że coś cię uspokaja, czy że po prostu już nie jesteś taka spięta jak na początku?
To co opisujesz z oddechem to nie jest bez znaczenia. Ciało reaguje zanim głowa zdąży pomyśleć. Leontyna, ty masz więcej doświadczenia - czy to że ciało się uspokaja w takim miejscu to dobry znak, zły znak, czy po prostu neutralny?
Ten obraz z lasem jest ciekawy bo to też jest przestrzeń graniczna w wielu tradycjach. Ale wracając do piwnicy - to przesuwanie w nocy, jednorazowe. Czy w piwnicy są jakieś duże przedmioty, słoiki na półkach, coś co mogłoby się samo przesunąć przy zmianie temperatury lub wilgoci?
No ale tu jest właśnie ten tytuł wątku - drewno, metal, ceramika i zmiana temperatury. Akacja, czy ty kiedyś sprawdzałaś temperaturę w tej piwnicy termometrem? Albo chociaż ręką - czy jest tam wyraźnie chłodniej niż w reszcie domu?
To poczucie gęstszego powietrza - czy to tylko przy schodach, czy też głębiej w środku? I czy to jest zanim wejdziesz w całości, na granicy, czy dopiero w środku?
Próg. To słowo pada tu nie pierwszy raz. Perun80 wspominał wcześniej o przestrzeni progowej, miejscu między. Akacja, czy te schody są drewniane? I czy tam właśnie babcia stawiała najwięcej kroków, przechodziła najczęściej?
Te schody mnie zatrzymały. Drewniane, stare, skrzypiące - i przez kilkadziesiąt lat te same stopy w kółko po nich. Akacja, czy to skrzypienie jest zawsze w tym samym miejscu, na tym samym stopniu? Bo jeśli tak, to ten dźwięk jest jakby wbudowany w strukturę tego drewna.
Dwa konkretne stopnie, nie losowo. To mnie uderza bardziej niż cała reszta. Czy babcia miała jakiś nawyk chodzenia po schodach - może stawiała nogę zawsze w to samo miejsce, omijała środek, trzymała się jednej poręczy?
Wracając do temperatury, bo ten wątek z tytułu wątku trochę urwał się przy schodach - Akacja, to poczucie gęstszego powietrza na progu, czy ono zmienia się porami roku? Zimą tak samo jak latem, czy jest różnica?
To co opisujesz - w klatce piersiowej, nie na skórze - to mnie interesuje z zupełnie innej strony. Czy masz wrażenie że to uczucie pojawia się przy wdechu czy wydechu? Wiem że to brzmi dziwnie ale pytam konkretnie.
Cięższe przy wdechu, tylko w dół. To nie jest klasyczny opis paniki ani nawet silnego napięcia. Celestyna, ty pracujesz ze zjawiskami w przestrzeni - jak ty byś to zakwalifikowała, bo ja się waham.
Zostańmy przy ceramice i drewnie chwilę, bo tytuł wątku o tym mówi wprost. Akacja, czy w tej piwnicy są słoiki, naczynia, cokolwiek ceramicznego albo metalowego co stoi tam od dawna? I czy cokolwiek z tego wyglądało kiedykolwiek inaczej niż powinno - pęknięcia, przesunięcia?
