Poczekaj, to jest ważne. Kiedy piszesz że odwróciła głowę w twoją stronę - czy wtedy też poczułaś tę tęsknotę, czy to był zupełnie inny rodzaj uczucia? Bo to mogłoby dużo powiedzieć o tym co łączy te dwa fragmenty doświadczenia.
Ten jeden moment kiedy odwróciła głowę i pojawiło się coś innego niż tęsknota - to może być po prostu moment przełamania rutyny zjawiska. Jakby coś zakłóciło powtarzający się wzorzec. W zapisach o śladach energetycznych pojawia się to jako tzw. moment reaktywny, kiedy ślad na ułamek sekundy wchodzi w kontakt z obecną energią.
Ale dobrze że napisałaś, bo nawet takie niedopewne momenty sa wazne. Jak zaczniesz pisac notatki to notuj też takie rzeczy z dopiskem 'nie jestem pewna' bo potem jak bedzie wiecej przypadkow to moze sie jakis wzorzec wyjasniac.
Właśnie, te niepewne momenty mogą być równie ważne co te pewne. Zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą - Kazia, czy ta obca mowa którą słyszysz, to jest zawsze to samo? Znaczy, czy brzmienie jest zawsze podobne, ten sam rytm, ta sama melodia głosu?
To mnie najbardziej zastanawia w całej tej historii. Że sens jest jasny mimo że słów nie rozumiesz. Czy to nie jest trochę jak w snach kiedy wiadomo co się dzieje mimo że nikt nic nie mówi? Bo ja miewam takie sny i to jest podobne uczucie.
Ma sens i jest bardziej spójne niż mogłoby się wydawać. Jeśli to jest ślad albo powtórzony fragment czyjejś obecności, to emocje które za nim idą też byłyby powtórzeniem. Zawsze te same bo to nie jest żywe przeżycie, tylko echo. Ale Kazia, mam pytanie - czy ten smutek cię gdzieś dosięgał? Czy wychodzisz z klatki z tym uczuciem, czy ono zostaje przy schodach?
To bardzo ważne pytanie. Jeśli to uczucie chodzi za tobą to jest inny rodzaj sytuacji niż jeśli zostaje na miejscu. Kazia, jak to jest u ciebie?
Zostaje przy schodach, na szczęście. Jak wychodzę to po chwili jest normalnie. Trochę jakby się zostawiało coś za sobą za drzwiami. Ale właśnie - za drzwiami. Nigdy nie miałam wrażenia że idzie za mną do mieszkania ani że zostaje w głowie na cały dzień.
To że zostaje przy schodach, a nie idzie za tobą, to jest bardzo znaczące. W tym co opisujesz jest wyraźna granica - jej przestrzeń kończy się przy drzwiach. Zastanawiam się czy kiedykolwiek próbowałaś zostać dłużej, zamiast wychodzić? Czy zawsze jest ten odruch żeby wyjść?
Zawsze wychodzę. Nie wiem czy to odruch czy po prostu taki był pretekst - byłam w drodze gdzieś. Nigdy celowo nie siadałam żeby poobserwować. Może powinnam? Trochę mnie to przeraża.
Nie robiłabym tego bez jakiegoś przygotowania, Kazia. Siedzenie i czekanie na kontakt to nie to samo co przypadkowe mijanie na schodach. Zmienia charakter sytuacji. Możesz nieświadomie coś zaprosić albo wzmocnić.
Poza tym Kazia sama napisała że czuje tęsknotę, a gdy ta postać raz się odwróciła, pojawił się niepokój. Te dwa stany to nie to samo. Jeśli jest w tym jakaś gradacja w zależności od kontaktu wzrokowego, to siedzenie i patrzenie może być zupełnie innym doświadczeniem niż mijanie.
A wracając do tej mowy - skoro zawsze czułaś to samo, czyli tę tęsknotę za czymś minionym, to zastanawiam się czy ta obca mowa też była o tym? Znaczy, czy uczucie które szło za słowami pasowało do brzmienia? Bo czasem jak się słyszy np. kołysankę to wiadomo że to kołysanka zanim się zastanowi.
Czy ta postać w ogóle ruszała się w trakcie kiedy byłaś na schodach, czy zawsze siedziała nieruchomo? Bo jak to czytam to wyobrażam sobie coś zupełnie nieruchomego jak zdjęcie, ale chyba nie o to chodzi.
To jest kluczowe rozróżnienie. Ślad energetyczny to zazwyczaj właśnie taka kukła - powtarza jeden ruch, jedno działanie. To co opisujesz Kazia brzmi bardziej jak obecność która ma pewien zakres stanów, nawet jeśli mały. To zmienia obraz całej sytuacji.
Właśnie to mnie zatrzymuje - 'nie zupełnie martwe'. Kazia, czy miałaś kiedykolwiek wrażenie że ona tam jest specjalnie? Że to miejsce na schodach to jest jej wybór, a nie tylko ostatnie miejsce gdzie była?
Robi. Jeśli to jest jej miejsce z wyboru, a nie z uwięzienia, to całe podejście do tego jest inne. Miejsca mają pamięć i czasem ktoś wraca do swojego miejsca. To niekoniecznie musi być tragedia. Kazia, czy klatka schodowa jest jakoś szczególna? Stary budynek, oryginalne schody, coś co przetrwało?
Słucham tego wątku od dawna i jedno mi nie daje spokoju - ta mowa. Czy to mogłoby być po prostu pamięć miejsca w sensie fizycznym? Że stare ściany dosłownie niosą dźwięk? Słyszałam o czymś takim w kontekście starych budynków.
Kazia, a ten budynek - ile mniej więcej ma lat? I czy wiesz cokolwiek o jego historii? Bo Mimoza dobrze pyta, to może być klucz do tego kim ta postać jest i dlaczego akurat te schody.
Nie wiem dokładnie, ale to stara kamienica, przedwojenna na pewno. Nie znam historii, nigdy specjalnie nie szukałam. Właścicielka jest stara, może by wiedziała coś więcej, ale nie mam z nią kontaktu poza płaceniem czynszu.
Przedwojenna kamienica to zupełnie zmienia kontekst. Takie budynki mają warstwy - i to dosłownie. Ile pokoleń lokatorów, ile wydarzeń, ile emocji osadzonych w ścianach. To że tam coś zostało nie byłoby żadnym zaskoczeniem.
A to palto ktore nosii - czy wyglądało jak stare? Tzn czy mogło być z tamtych czasów? Bo jak budunek predjwojenny to i ubranie mogło byc z tamtej epoki.
Właśnie tak. To nie było współczesne. Takie długie, ciemne, jakby z grubszego materiału. Nie zastanawiałam się nad tym szczególnie, ale teraz jak pytasz - tak, pasowałoby do starszych czasów.
To bardzo dużo mówi. Jeśli ubranie, budynek i ta mowa której nie rozumiesz składają się w jedną całość, to masz coś bardzo osadzonego w konkretnym czasie. Kazia, czy ta mowa miała jakiś szczególny rytm? Czy to bardziej przypominało mówienie do kogoś, czy do siebie?
Modlitwa albo zamawianie. Takie ciche powtarzanie czegoś dla siebie, nie dla słuchacza - to brzmi właśnie tak. Różne tradycje miały swoje formuły które się mówiło pod nosem, przy pracy, przy trosce o kogoś. Kazia, czy to brzmiało spokojnie czy smutno?
To rozróżnienie jest ważne. Emocja jako treść, nie jako wyraz. To bardziej świadoma obecność niż ślad bólu. Ballen, czy to zmienia cokolwiek w tym co mówiłeś o spektrum między echem a pełną obecnością?
Chwila, bo chcę się upewnić że rozumiem. Mówicie że ta postać coś przekazuje, ale nie Kazii konkretnie? To komu? I po co w takim razie Kazia to czuje?
