To jest ważne. Sugestia działa kiedy masz punkt wyjścia. Skoro nie wiedziałaś o żadnych opowieściach, to trudniej to zrzucić na autosugestię. Chociaż oczywiście można by się kłócić że ogólna atmosfera starego budynku już jest formą sugestii.
Ale właśnie sama atmosfera to za mało. Apolonia opisała coś bardzo ukierunkowanego, lewe ramię, konkretne miejsce przy stole. Rozproszona sugestia nie daje takich precyzyjnych doznań.
Wróćmy do książki, bo ta kwestia jest otwarta. Apolonia powiedziała że koleżanka siedziała po drugiej stronie sali. Czy koleżanka w ogóle podchodziła do tych półek w czasie kiedy Apolonia tam była? Bo jeśli nie, to jej pewność co do ułożenia książek jest podejrzana.
To jest chyba najważniejszy punkt tej całej historii. Twoja koleżanka twierdzi coś o miejscu gdzie prawdopodobnie przez te pół godziny nie była. Skąd miałaby wiedzieć jak były ułożone książki? Z daleka? Marta mogła po prostu źle zapamiętać albo wcale nie sprawdzać.
Albo zapamiętała jak wyglądały zanim Apolonia tam usiadła, kiedy obie razem wchodziły do tego działu.
Właśnie. I o tym dokładnie rozmawiałam z Martą po wyjściu. Ona twierdziła że od początku wszystko leżało równo. A ja mam bardzo wyraźny obraz tej jednej książki otwartej na jakiejś stronie z ilustracją, nie pamiętam czego, ale pamiętam że była ilustracja i że leżała ukośnie na wierzchu. To nie jest rzecz którą można sobie tak po prostu dofantazjować.
To co mówisz o tej ilustracji jest dla mnie ważne. Nie pamiętasz co przedstawiała, ale pamiętasz że była i że książka była otwarta. Pamięć tak nie działa kiedy coś sobie dopowiadamy, wtedy zwykle mamy albo całość albo nic. Urywek z konkretnym detalem wizualnym to inna jakość.
Właśnie. I to jest ten punkt do którego chciałem wrócić. Marta twierdziła od początku że wszystko leżało równo. Ale apolonia była przy tych regałach przez pół godziny. Czy Marta w ogóle mogła to widzieć ze swojego miejsca? Bo jeśli nie, to jej zeznanie jest praktycznie bez wartości dla tej sprawy.
Sala jest dość duża, dwa rzędy regałów oddzielają miejsca przy oknie od tej części gdzie siedziałam. Marta siedziała przy oknie. Dosłownie nie mogła widzieć co leżało na półce.
No to skąd w ogóle twierdziła że wie jak leżały te książki? Tego nie rozumiem.
Albo Marta coś czuła i sama nie chciała tego przyznać, więc instynktownie zaprzeczała. Nie każdy jest gotowy zaakceptować takie doświadczenia, szczególnie w miejscu publicznym przy kimś znajomym.
Mam pytanie do apolonii, bo cały czas o tym myślę. Kiedy wróciłaś do tego miejsca w bibliotece przy półkach, już po tej chwili z obecnością za ramieniem, czy czułaś coś innego niż wcześniej? Czy tamto miejsce jakoś się zmieniło dla ciebie w odczuciu?
To normalne. Kiedy jesteśmy w trybie wycofania, zamykamy się na zewnętrzne bodźce. To nie znaczy że nic tam nie było, ani że było. Po prostu inne nastawienie daje inne rezultaty.
Wróćmy na chwilę do historii tego budynku, bo apolonia mówiła że dowiedziała się czegoś po fakcie. Co konkretnie udało ci się znaleźć? Czy to były zapisy o konkretnych wydarzeniach w tym miejscu, czy raczej ogólna reputacja?
Ile razy coś takiego jest na lokalnych portalach i jest po prostu powtórzeniem plotki bez żadnego oparcia w dokumentach. Nie mówię że tak jest w tym przypadku, ale radziłbym nie opierać interpretacji tego doświadczenia na czymś co nie ma potwierdzonego źródła.
Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić tę historię? Archiwa miejskie, biblioteka historyczna w tym mieście? Jeśli coś naprawdę tam się wydarzyło w czasie okupacji, powinny być jakieś ślady w dokumentach.
To bardzo rozsądne podejście i rzadko je słyszę. Większość ludzi w takiej sytuacji rzuca się do szukania wszystkiego co może potwierdzić doświadczenie. Że nie chcesz tego robić to mówi coś dobrego o tym jak do tego podchodzisz.
To co powiedziała apolonia o niechęci do dalszego szukania jest dla mnie bardzo ważne. Ale mam jedno pytanie, bo nie dawało mi spokoju od kilku postów. Czy w momencie gdy poczułaś tę obecność za ramieniem, byłaś w stanie powiedzieć czy to coś stało bliżej regałów, czy bliżej wyjścia z tej części sali?
To bardzo precyzyjny szczegół jak na coś czego już nie jesteś pewna. Czy w tamtym momencie od razu miałaś poczucie że to jest za tobą z lewej, czy to jest coś co dopiero teraz, jak to opisujesz, tak lokalizujesz?
Odruch odwrócenia głowy to nie jest dowód na kierunek obecności. To może być reakcja na jakikolwiek bodziec, słuchowy, termiczny, ruch powietrza z wentylacji. Nie chcę deprecjonować doświadczenia, ale ten szczegół nie jest tak znaczący jak się wydaje.
Dokładnie. Bo to jest sedno rozróżnienia między autentycznym doznaniem a tym co potem nasz umysł skleja w całość. Apolonia powiedziała że miała odruch fizyczny, a to jest ważniejsze niż samo wspomnienie o kierunku.
To uczciwa odpowiedź. I to właśnie jest trudność w takich doświadczeniach. Im dłużej czekamy z zapisem, tym bardziej pamięć jest mieszana z interpretacją. To nie unieważnia tego co czułaś, ale warto to mieć z tyłu głowy przy ocenie szczegółów.
A wracając do Marty, bo mi to nie daje spokoju. Napisałaś do niej wieczorem z pytaniem czy coś czuła. Co dokładnie odpowiedziała? Bo to że mówiła że półki leżały równo to jedno, ale czy powiedziała cokolwiek o swoich własnych odczuciach w tamtej sali?
'Dziwna biblioteka zawsze' to bardzo ciekawe słowa. Czyli ona sama ma jakieś odczucie wobec tego miejsca, tyle że je bagatelizuje albo traktuje jak coś oczywistego. To nie jest osoba bez żadnej wrażliwości na to miejsce.
Ale tu nie chodzi o samo słowo. Chodzi o to że Marta z jednej strony twierdziła że wszystko było normalne i półki leżały równo, a z drugiej sama opisała to miejsce jako zawsze dziwne. To są dwa różne komunikaty i lekko sprzeczne.
Nie wiedziałam że to będzie ważne. Teraz żałuję że nie zapytałam. Marta była w tej bibliotece wcześniej, parę razy chyba. Mogła mieć jakieś własne odczucia stamtąd. Ale teraz nie wiem czy chcę wracać do tej rozmowy z nią, bo czuję że może się skończyć znowu na jej niedowierzaniu.
To rozumiem. Tylko powiem tyle, że jeśli kiedykolwiek zdecydujesz się zapytać Martę, to pytaj o jej konkretne doświadczenia w tym miejscu, nie o to co ty przeżyłaś. Ludzie znacznie chętniej mówią o sobie niż odnoszą się do cudzych historii, które mogą kwestionować.
