Dobrze że Stasia sprawdziła wentylację, to są właśnie te małe rzeczy które warto wykluczać po kolei. Ale mam pytanie ogólne do dyskusji: zakładając że wszystkie wyjaśnienia fizyczne zawodzą, co jest następnym krokiem? Bo ta rozmowa trochę kręci się w kółko między 'to może być mechaniczne' a 'to może być obecność', i chyba czas żebyśmy zdecydowali w którą stronę idziemy.
To co Stasia opisuje z gumką wypadającą i celowym skręceniem mi nie daje spokoju. Czy te sploty są zawsze podobne? Pytam serio, bo jest różnica między chaotycznym splątaniem a czymś co ma powtarzalny wzór. Widziałam opisy gdzie sploty miały konkretny kierunek, zawsze ten sam, i to jest inny sygnał niż przypadkowe węzły.
Lewa strona ciała jest w wielu tradycjach związana ze stroną odbiorczą, pasywną. Nie mówię że to coś przesądza, ale jeśli to zawsze lewa skroń, to już nie jest przypadek mechaniczny. Stasiu, czy masz na tej stronie coś charakterystycznego, jakiś tatuaż, bliznę, cokolwiek? Albo czy kładziesz się na łóżku z głową bliżej którejś ściany?
Wróćmy do tej lewej skroni, bo to jest konkretny detal. Stasiu, czy lustro wisi po lewej stronie łóżka jeśli patrzeć od wezgłowia? Próbuję sobie rozrysować ten pokój w głowie.
To ciekawe zestawienie, ale chcę zapytać o coś bardziej podstawowego: czy to lustro było w tym mieszkaniu gdy się sprowadziłaś, czy je wniosłaś sama? Bo historia przedmiotu w tym kontekście jest ważna, a jakoś to umknęło wcześniej.
Stare lustro zostawione przez poprzednich lokatorów, szafka z zamykaną przegródką, i to wszystko razem w jednym pokoju. Nie mówię żeby wpadać w panikę, ale ten zestaw brzmi ciężej niż każda z tych rzeczy osobno.
Stasiu, mam pytanie może z innej strony: czy od kiedy tu mieszkasz zmieniło się coś w twoich snach? Niekoniecznie coś związanego z lustrem czy warkoczami, po prostu jakość snów, ich nastrój, czy pamiętasz je lepiej albo gorzej.
Intensywniejsze sny i lepsza ich pamięć po zmianie miejsca to jest coś co warto odnotować. Przestrzeń ma swoją numerologiczną wartość, adres mieszkania, numer piętra, wszystko to tworzy pole w którym funkcjonujesz. Nie wiem czy Stasia podawała adres, ale jeśli chodzi o same cyfry, to możemy sprawdzić czy ta przestrzeń jest z natury otwierająca, bo to mogłoby wyjaśniać i sny i całą resztę.
Nie wiem czy Stasia podawała adres, ale jeśli mogłaby podać chociaż numer piętra i czy to parzyste czy nieparzyste, to już dałoby pewne pole do interpretacji. Numerologia miejsca jest czymś co często się pomija, a tymczasem pole energetyczne przestrzeni współgra z tym wszystkim, o czym tu mówimy, z lustrem, z lewą stroną, ze snami.
Stasiu, wróćmy na chwilę do tych snów, bo wspomniałaś że są szczegółowe i długie. Czy pojawiają się w nich jakieś powtarzające się miejsca albo postacie? Pytam bo intensywność snów plus to miejsce przy lewej skroni to może być coś więcej niż tylko sen.
To opóźnienie jest ważnym szczegółem. W relacjach dotyczących tzw. zjawisk związanych z lustrem ten czas aklimatyzacji pojawia się dość często. Jakby przestrzeń, jeśli w ogóle ma jakieś właściwości, reagowała dopiero gdy codzienna obecność staje się regularna. Stasiu, czy mniej więcej w tym samym czasie zmieniło się cokolwiek innego, nie musi być spektakularne?
To co mówi Stasia o korytarzu z oknami i znajomym poczuciu przypomina mi coś z własnych doświadczeń. Wielokrotnie śniłem o miejscach których nigdy nie widziałem, a które miały tę samą jakość co coś dobrze znanego. Zastanawiam się czy to jest związane z miejscem, w którym się śpi, czy z czymś co wnosimy sami.
Odwrotność tego co otacza na jawie w przestrzeni sennej to nie jest motyw który bym zbagatelizowała. Stasiu, masz może w tym mieszkaniu jakiekolwiek lustro inne niż to stare? Nawet małe, łazienkowe?
to ważne rozróżnienie. Przy pracy z lustrem jako przedmiotem naładowanym ważna jest też jego historia wizualna, tzn. ile pokoleń osób się w nim przeglądało. Stare lustra kumulują obrazy w sensie energetycznym, to nie jest metafora, to jest konkretna właściwość materiału i czasu. Czy masz jakikolwiek pomysł jak stare jest to lustro?
Chcę wrócić do czegoś co powiedziała Stasia wcześniej, bo to mi zostało w głowie. Że gumka wypada i włosy są skręcone jakby celowo. Celowość to jest słowo kluczowe. Chaotyczne splątanie wyglądałoby inaczej mechanicznie, inne kierunki, inna gęstość. Stasiu, czy próbowałaś kiedyś sfotografować ten splot rano zaraz po przebudzeniu, żeby był jakiś konkretny obraz?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i jedno mnie zastanawia. Skoro lustro jest stare i zostało przez poprzednich lokatorów, to czy ktoś próbował dowiedzieć się czegoś o historii mieszkania? Nie mówię o numerologii, ale o dosłownej historii, kto tam mieszkał wcześniej.
Ale nawet bez historii formalnej można próbować. Jeśli lustro reaguje na obecność, to przy odpowiednim skupieniu można wyczuć co zostało w nim zapisane. Nie mówię o seansach ani niczym poważnym, wystarczy siedzieć przy nim spokojnie i obserwować własne odczucia. Próbowałaś kiedyś po prostu popatrzeć w nie świadomie, nie przy czesaniu, ale tak specjalnie?
Dobra, to jest post który robiłam sobie w myślach od jakiegoś czasu. Wcześniej wspomniałam o zdjęciach i teraz mam pytanie praktyczne, bo nie wiem jak to zrobić żeby nie naruszyć układu. Czy wystarczy zdjęcie z telefonu zrobione z góry, czy muszę jakoś dokumentować coś więcej, jakiś kontekst, godzinę, cokolwiek?
Zrób zdjęcie z góry i z boku, żeby widać było kierunek skrętu. I koniecznie zaznacz godzinę, włącz znaczniki czasu w telefonie jeśli masz taką opcję. Najważniejsze żebyś nie dotykała włosów zanim nie masz przynajmniej dwóch ujęć z różnych kątów.
Do tej dokumentacji dodałabym jeszcze jedno, Stasiu. Zanim zaczniesz fotografować, stań chwilę i sprawdź jak się czujesz fizycznie. Czy jesteś rozespana, spokojna, spięta. To nie jest drobiazg, to część obrazu. Ciało reaguje na środowisko zanim głowa zdąży coś przetworzyć i ta informacja jest równie ważna co układ warkocza.
Ale to jest właściwie normalne, że człowiek najpierw reaguje a nie dokumentuje. Stasiu, to że teraz o tym myślisz to już dużo. Mam pytanie które może być głupie, ale czy te noce kiedy warkocze są najbardziej splątane różnią się czymś od tych spokojniejszych? Poza powiedzmy tym czy mocno spałaś?
To że nie jesteś pewna czy to obserwacja czy konfabulacja jest uczciwe i ważne. Właśnie dlatego dokumentacja od teraz ma sens, żebyś miała dane a nie wrażenia. Magicwoman, masz jakiś sensowny schemat takiego dziennika który by Stasi pomógł, bez żeby od razu stawała się analitykiem własnych snów?
I dorzuciłabym fazę księżyca, serio. Wiem że to brzmi jak zbędna ezoteryka ale jeśli szukamy wzorca, to korelacja z cyklem księżycowym pojawia się w opisach tego rodzaju zjawisk na tyle regularnie że ignorowanie jej to metodologiczny błąd. Jest mnóstwo aplikacji które to podają automatycznie.
Zgadzam się z Kryształem w tej kwestii. Stasiu, zanim wejdziesz w jakiekolwiek teorie, wróćmy do lustro. Powiedziałaś wcześniej że masz poczucie że jest w nim ktoś inny kiedy patrzysz. Czy to poczucie jest stałe, czy zdarza się tylko o pewnych porach dnia albo przy konkretnym świetle?
To co mówisz o świetle mnie zastanawia. Czytałam gdzieś że stare lustra ze względu na skład rtęciowych powłok inaczej odbijają przy sztucznym świetle niż przy naturalnym i to może dawać efekt jakby odbicie żyło własnym życiem. Nie mówię że to wyjaśnienie, ale czy próbowałaś kiedyś patrzeć w to lustro przy świecy zamiast przy lampce?
I dobrze że to czujesz i słuchasz tego. Serio, ten wewnętrzny opór to nie jest słabość, to jest coś na co warto zwracać uwagę przy takich rzeczach. Nie ma sensu robić czegoś z czym nie jesteś gotowa, szczególnie sama w nocy.
Stasiu, mam jeszcze jedno pytanie do wątku z tym korytarzem ze snów. Mówiłaś że jest znajomy ale nie kojarzysz go z żadnym miejscem które znasz. Czy kiedykolwiek śniłaś o tym korytarzu zanim się sprowadziłaś do tego mieszkania, czy to jest coś co zaczęło się razem z lustrem?
