Nie wiem od czego zacząć, bo samo to brzmi dziwnie, ale powiem jak jest. Mieszkam w tym domu od ponad dwudziestu lat i przez cały ten czas piwnica była zamknięta, zakurzona, nic tam nie ma prócz starych słoików po babci. Tymczasem ostatnio, kilka razy w tygodniu, słyszę stamtąd muzykę. Taka stara, jakby z radia albo patefonu. Coś w stylu lat pięćdziesiątych, takie tanga albo fokstroty. Sprawdzałem, nikogo tam nie ma, drzwi zamknięte od zewnątrz, żadnych urządzeń. Sąsiedzi mówią że nic nie słyszą. Do tego mam w domu starą broszkę po prababci i kilka razy zauważyłem, że zapięcie samo się otworzyło, zawsze w momentach które miały dla mnie jakieś znaczenie - raz jak dostałem złą wiadomość, raz jak miałem urodziny. Nie wiem co o tym myśleć.
Czytam to i mam gęsią skórkę. Ta broszka mnie najbardziej niepokoi, bo jedno to dźwięki, które można różnie tłumaczyć, ale przedmiot który sam się otwiera w konkretnych momentach... to już trudniej zbyć. Czy ta muzyka pojawia się zawsze o podobnej porze, czy to jest losowe?
Też bym się skupiła na tej broszce. Biżuteria po bliskich potrafi przechowywać bardzo silny ślad emocjonalny. Ale mam pytanie do ciebie - czy wiesz coś o prababci? Kim była, jak żyła, czy coś dramatycznego ją spotkało?
Zanim ktoś zacznie od razu mówić o duchach - chcę zadać kilka bardziej przyziemnych pytań. Czy w piwnicy są rury cieplne albo gazowe? Rezonans w starych instalacjach potrafi tworzyć dźwięki zadziwiająco zbliżone do muzyki. Słyszałam o przypadkach gdzie para wodna w rurach robiła coś przypominającego melodię. Co do broszki - stare zapięcia po prostu się rozluźniają. Mam jednak też drugie pytanie: skąd wiesz, że ta muzyka pochodzi z lat pięćdziesiątych, a nie na przykład z trzydziestych? Bo to dość precyzyjne określenie.
Mnie też zastanawia to powiązanie między broszką a piwnicą. Jak to jest blisko siebie fizycznie? I czy jak muzyka grała, to broszka też była otwarta, czy to były osobne zdarzenia?
Mnie uderza coś innego. Mówisz że babcia miała słoiki w tej piwnicy. Czy to może być piwnica babci, nie prababci? Bo jeśli muzyka brzmi jak to co babcia słuchała, i broszka jest po prababci, to może tu są dwie warstwy, dwie różne energie albo osoby.
Chcę się odnieść do tej broszki, bo to jest dla mnie kluczowy element. Przedmioty z długą historią rodzinną, szczególnie biżuteria noszona przy ciele, mogą działać jako coś w rodzaju kotwicy dla energii osoby która je nosiła. Ale żeby to sensownie rozważyć, musiałbym wiedzieć więcej. Czy wiesz, czy prababcia nosiła tę broszkę długo, czy była z nią emocjonalnie związana? I czy te momenty kiedy się otwierała - ta zła wiadomość, urodziny - miały jakiś związek akurat z nią, z jej historią?
Czytam i zastanawiam się nad czymś - czy ktokolwiek inny w domu, rodzina, znajomi, też słyszał tę muzykę? Albo zauważył broszkę? Czy to jest wyłącznie twoje doświadczenie?
Dom był po babci, tak, ale babcia mieszkała tu razem z prababcią przez wiele lat. Obydwie żyły tu długo. Żona słyszała muzykę raz i powiedziała że jej się zdawało. Broszkę zauważyła otwartą tylko ja, bo leży na komodzie w sypialni i żona rzadko tam zagląda. Co do prababci i broszki - nie wiem za dużo, tylko że nosiła ją na ważne wyjścia. Babcia mówiła że prababcia bardzo ją lubiła.
Nie chcę być nieprzyjemny, ale zapytam wprost - czy sprawdzałeś czy w pobliżu nie ma jakichś zakłóceń sygnałów radiowych, jakiegoś starszego odbiornika u sąsiada, coś takiego? Stare radia czasem zaczynają działać po latach przy odpowiedniej wilgoci. Wiem, wiem, brzmi banalnie, ale zanim to nazwiemy zjawiskiem paranormalnym...
Skrzat ma rację że warto wykluczyć prozaiczne przyczyny. Natomiast muszę przyznać, że połączenie muzyki z konkretnej epoki i biżuterii reagującej na momenty emocjonalne to wzorzec który pojawia się w wielu opisach tzw. zjawisk rezydualnych. To nie jest duch w sensie świadomej obecności, tylko powtarzający się ślad energetyczny, jak nagranie które odtwarza się w określonych warunkach. Czy te momenty kiedy broszka się otwiera mają wspólny mianownik emocjonalny, coś co je łączy poza samym faktem że były ważne?
To co napisałeś o łzach bez powodu i o melancholii to ciekawe. Zenobia mówiła o śladzie energetycznym, ale zastanawiam się czy tu nie chodzi o coś jeszcze - o to że ty możesz być po prostu wrażliwy na tę energię. Bo nie każdy w tym domu to czuje, żona miała wątpliwości. Czy w twojej rodzinie ktoś miał podobne doświadczenia albo był uznawany za kogoś kto czuje więcej?
Mam pytanie do wszystkich którzy się tu wypowiadają - czy ktoś słyszał o przypadkach gdzie biżuteria i dźwięki tworzyły razem jeden spójny wzorzec? Bo mi to wygląda jakby jedno bez drugiego nie miało sensu. Muzyka bez broszki to fenomen, broszka bez muzyki to fenomen, ale razem to może być coś co się wzajemnie potwierdza. Idzi, czy te otwarcia broszki i muzyka kiedykolwiek zdarzały się w tym samym czasie?
Bo mi to wygląda jakby jedno bez drugiego nie miało sensu. Muzyka bez broszki to fenomen, broszka bez muzyki to fenomen, ale razem - to już jakiś język. Czy ktoś z was spotykał podobny układ, gdzie dwa różne przejawy tworzyły coś w rodzaju całości?
Prababcia miała na imię Władysława, wszyscy mówili na nią Władzia. Umarła chyba w latach siedemdziesiątych, zanim się urodziłem. Tata wspominał że lubiła śpiewać, że była z tych kobiet co w domu zawsze coś nuciły przy pracy. Więcej nie wiem, rodzina rzadko o niej mówiła.
To że lubiła śpiewać i nucić przy pracy jest ważne. Dźwięk który człowiek wytwarza regularnie, z emocjami, przez lata - to zostaje w miejscu inaczej niż inne ślady. To nie jest metafora, to obserwacja którą znam z wielu opisów podobnych zjawisk. Czy piwnica była jej miejscem? Czy ona tam spędzała dużo czasu?
Przedwojenny dom, piwnica jako przestrzeń gospodarcza kobiety, i muzyka z lat pięćdziesiątych. Czekaj, lata pięćdziesiąte to czas kiedy Władzia była już dorosłą kobietą, pewnie po trzydziestce. To mogło być jej złote lata, czas kiedy słuchała tej muzyki z przyjemnością. Idzi, czy ta melodia którą słyszysz brzmi radośnie czy smutno?
Melancholijnie i z tych konkretnych lat - może to był czas dla niej ważny, a nie tylko ulubiony gatunek? Miłość, młodość, coś co się skończyło? To by też tłumaczyło dlaczego broszka reaguje na momenty emocjonalne, bo i ona i muzyka mają ten sam korzeń - jakiś konkretny czas jej życia.
Właśnie, czy masz kogoś w rodzinie kto pamiętał prababcię? Jakaś starsza ciocia, kuzyn? Bo takie rzeczy są w głowach ludzi, nie w internecie.
Mam jedną ciocię, siostrę taty, ma ponad osiemdziesiąt lat. Nigdy jej nie pytałem o prababcię, szczerze to nie przychodziło mi do głowy. Może powinienem zadzwonić.
Zdecydowanie zadzwoń. I zapytaj konkretnie o broszkę, czy ją zna, skąd pochodzi. Stare osoby często pamiętają przedmioty z domu, szczegulnie biżuterię bo to było coś wartościowego. Może ci powie coś co wszystko złoży w całość.
To naprawdę ważne żebyś zadzwonił, Idzi. Ale mam takie przeczucie, że ta rozmowa może być emocjonalna dla cioci. Przygotuj się że mogą wyjść inne tematy niż się spodziewasz. Przy przedmiotach i wspomnieniach po bliskich często wychodzą rzeczy które rodzina długo milczała.
Mam pytanie bo może głupie, ale - czy ta broszka była kiedykolwiek w tej piwnicy? Znaczy czy mogła tam leżeć wcześniej, zanim trafiła na komodę? Bo może połączenie między nią a piwnicą jest bardziej dosłowne niż myślimy.
Przy takich przypadkach zawsze pytam o jedno - kiedy słyszysz tę muzykę, gdzie dokładnie stoisz? W piwnicy, nad piwnicą, przy wejściu? I czy broszka była wtedy otwarta czy zamknięta? To nie są pytania dla ozdoby, to może powiedzieć dużo o tym jak ten wzorzec działa.
To teraz mamy zadanie domowe dla Idziego - przy następnym usłyszeniu muzyki od razu iść sprawdzić broszkę. Byłoby naprawdę ważne wiedzieć czy te dwa zjawiska są zsynchronizowane czy nie. Bo to zmienia całą interpretację.
Zsynchronizowanie tych dwóch zjawisk byłoby kluczowe. Ale zanim do tego dojdziemy - Idzi, ile razy słyszałeś tę muzykę odkąd tu piszesz? Bo jeśli to rzadkie zdarzenia, możesz długo czekać na potwierdzenie.
Kilka razy w ciągu ostatnich tygodni. Nie jest tak że to codziennie, ale nie jest też wyjątkowe. Trudno powiedzieć kiedy następny raz.
