To ma znaczenie diagnostyczne. Caputo opisywał w swoich badaniach dwa rodzaje doświadczeń lustrzanych: deformację własnego obrazu oraz pojawienie się zupełnie obcej twarzy. Te dwa zjawiska mają różne podłoże psychologiczne. Przy słabym oświetleniu i po przebudzeniu mózg jest w stanie przejściowym między snem a jawą i może generować obrazy niezależnie od bodźców wzrokowych. Pytanie do ciebie: czy to zawsze tuż po przebudzeniu, czy zdarzyło się też gdy byłaś pewna że już całkiem nie śpisz?
To jest właśnie ten szczegół który mnie niepokoi w tym wątku. Jedno to efekty przy przebudzeniu, drugie to gdy jesteś już przytomna i nadal to widzisz. Stasiu, czy zrobiłaś już to zdjęcie warkoczów, o które prosił Kuba?
Właśnie, czekam na to zdjęcie, bo mam wrażenie że cały wątek idzie w stronę lustra, a zaczęło się od włosów. Rozumiem że jedno może być powiązane z drugim, ale chciałbym zobaczyć te warkocze własnymi oczami zanim wyciągniemy wnioski.
Dobra, wrzucam. Muszę się tylko dowiedzieć jak tu technicznie dodać zdjęcie. Michasia pisała o zakładce załączniki, ale jej nie widzę w tym oknie. Może dlatego że odpowiadam przez telefon?
Na telefonie może tej zakładki nie być, forum jest chyba starsze i nie do końca mobilne. Możesz wrzucić na Imgur albo Google Zdjęcia i podać link. Ale wracając do tego co napisałaś o lustrze i byciu przytomną, mam podobne doświadczenie z lustrem w korytarzu i zawsze zastanawiałam się czy to moje zmęczone oczy czy coś więcej. Twoje jest przedwojenne?
Stara drewniana rama to ważny szczegół. Drewno i sam materiał lustra mogą przechowywać ładunek energetyczny miejsca, w którym stały przez lata. Nie mówię że to jedyne wytłumaczenie, ale przedmioty z historią reagują inaczej niż nowe. Czy ta rama ma jakieś rzeźbienia, symbole, cokolwiek charakterystycznego?
Rzeźbienia na lustrach z tego okresu czasem miały znaczenie symboliczne, to nie zawsze była tylko ozdoba. Ale chcę wrócić do tych czterech sygnałów które wymieniał Krysztal. Włosy, zimno, zapach, lustro. Do tego teraz jeszcze postać starsza. Stasia, powiedziałaś że masz wrażenie że raz widzisz kogoś z długimi jasnymi włosami, raz kogoś starszego. Czy te dwa obrazy mogą być tą samą osobą w różnym wieku?
Stasiu, a rozmawiałaś już z tą starszą panią z pierwszego piętra? Pytałaś o historię kamienicy? Bo tu mamy dużo teorii a ta rozmowa mogłaby dać nam coś konkretnego do analizy.
Dobrze, że to pamiętasz. Możesz też zapytać o lustro konkretnie, powiedzieć że jest stare i chciałabyś wiedzieć ile ma lat. To naturalne pytanie nowego lokatora i nie wymaga żadnych wyjaśnień. A przy okazji może coś powiedzieć sama z siebie.
Chcę tylko zaznaczyć jedno: cokolwiek opowie sąsiadka, to będzie jedna perspektywa, niekoniecznie pełna. Historia kamienicy z archiwum albo z ksiąg wieczystych byłaby bardziej obiektywnym punktem wyjścia. Nie neguję wartości rozmowy z sąsiadką, ale jedna rozmowa to nie jest dowód na nic. Stasia, czy wiesz w ogóle jak stara jest ta kamienica i czy ma jakiś adres który pozwoliłby szukać w zasobach historycznych?
Oczywiście że rozmowa z sąsiadką ma wartość, tylko chcę żebyśmy pamiętali o jej ograniczeniach. Jedna osoba = jedna pamięć, jeden filtr, jedno doświadczenie. Jeśli powie że nigdy nic dziwnego się tu nie działo, to nie oznacza że tak było. I odwrotnie.
Dobra, rozumiem. Postaram się nie wyciągać pochopnych wniosków z jednej rozmowy. Ale chcę was zapytać o jedną rzecz, bo mi się to kręci w głowie od rana: czy wy sądzicie, że lustro i warkocze są na pewno ze sobą powiązane? Bo teraz cała dyskusja skupiła się na lustrze, a ja nie mam pewności, że to jest jedno zjawisko.
Ja też się nad tym zastanawiałam. Mogą być dwie osobne rzeczy, które po prostu dzieją się w tym samym miejscu. Albo jedno wywołuje drugie. Stasiu, która z tych możliwości bardziej pasuje do twojego odczucia?
To jest kluczowe pytanie o chronologię. Jeśli warkocze były pierwsze, to lustro mogło się uaktywnić jako odpowiedź na obecność, a nie być jej źródłem. Czakra korony reaguje na energię miejsca zanim świadomość zarejestruje cokolwiek wzrokowo, więc ciało mogło wiedzieć wcześniej niż oczy.
Wchodzę do tej rozmowy, bo mam pytanie do Stasi. Te warkocze, które się rankiem plecą, czy są zawsze w tym samym miejscu na głowie? Mam na myśli czy to zawsze ta sama strona, ten sam poziom? Bo jeśli tak, to może wskazywać na coś konkretnego.
Czy ktoś pytał wcześniej, czy to są normalne warkocze trójpasemkowe, czy inny układ? Bo pamiętam jak czytałam o spiralnych splotach i o tym, że są zupełnie inną kategorią niż klasyczny warkocz. Nie wiem czy to ważne, ale może być.
To opisanie jest dość niepokojące. 'Jakby ktoś trzymał w garści i kręcił' to nie brzmi jak sen ruchowy. Miałem kiedyś siostrę która we śnie ruszała rękami i raz się zdarzyło że sama sobie splątała łańcuszek na szyi, ale włosy to inaczej, tu potrzeba siły.
Napięcie bez bólu to ciekawy sygnał. W kontekście przedmiotów z historią, które są w przestrzeni: lustro może nie być jedynym obiektem wartym uwagi. Stasiu, czy inne stare przedmioty zostały w tym mieszkaniu, nie tylko lustro? Bo ładunek energetyczny rzadko gromadzi się w jednym punkcie.
Stasiu, mam jedno pytanie które mi chodzi po głowie od dłuższego czasu w tym wątku. Czy te zdarzenia zaczęły się od razu jak się wprowadziłaś, czy dopiero po jakimś czasie? Bo jeśli było kilka spokojnych tygodni, a potem nagle, to jest inny kontekst niż gdy zaczęło się od pierwszej nocy.
To że spokojne noce były na początku, a potem zaczęło się stopniowo, to jest dla mnie ważna informacja. Jakby coś się powoli budziło, albo oswajało z nową osobą w tym miejscu. Stasiu, czy w tym czasie kiedy zaczęły się pierwsze splątania, coś się zmieniło? Przenosiłaś meble, dotykałaś lustro, otwierałaś szafkę z korytarza?
Ta szafka z zamykaną przegródką to mi brzmi niepokojąco. U nas w domu rodzinnym była podobna, babcia zawsze mówiła żeby nie grzebać w starych zamknięciach. Nie wiem czy to przesąd czy coś więcej, ale może warto ją jednak zamknąć i sprawdzić czy coś się zmieni ze snem.
Zapach suchych ziół w starej szafce to akurat może mieć całkiem prozaiczne wyjaśnienie, poprzedni lokatorzy mogli trzymać tam lawendę albo ziołowe woreczki na mole. To nie musi mieć żadnego znaczenia. Ale mam inne pytanie do Stasi: wspomniałaś wcześniej że lustro ma kgoś innego za każdym razem. Czy to znaczy że widzisz wyraźne twarze, sylwetki, czy raczej masz wrażenie obecności bez konkretnego obrazu?
To opisanie z cieniem i zmianą światła jest dla mnie znajome. Miałam przez jakiś czas podobne wrażenie przy oknie w sypialni, i okazało się że to był efekt refleksu od samochodów na ulicy, które co jakiś czas przejeżdżały. Stasiu, czy to lustro wisi tak, że zewnętrzne światło mogłoby w nim grać?
Wrażenie obecności bez konkretnego obrazu to jest dokładnie to co czujemy gdy czakra trzeciego oka jest częściowo aktywna, ale nie dość żeby materializować obraz. Ciało rejestruje energię, ale umysł nie ma jeszcze odpowiedniego kanału żeby ją przetłumaczyć na coś wizualnego. Stasiu, czy te chwile przy lustrze zdarzają się o jakiejś konkretnej porze, czy losowo?
Wróćmy na chwilę do samych warkocz, bo mi chodzi po głowie coś innego. Stasia powiedziała że włosy wyglądają jakby ktoś je trzymał w garści i kręcił. To jest bardzo konkretny opis. Czy masz poczucie że to jest gest opieki, dotknięcie, czy raczej coś nieprzyjemnego? Bo to zmienia interpretację.
To co Stasia mówi, że pierwsze uczucie to nie strach, wydaje mi się ważne. Zwykle jak coś jest złośliwe, to zostawia inne wrażenie. Nie mówię że na pewno jest dobrze, ale może warto wziąć pod uwagę że to nie jest coś wrogiego.
Dobrze że Stasia sprawdziła wentylację, to są właśnie te małe rzeczy które warto wykluczać po kolei. Ale mam pytanie ogólne do dyskusji: zakładając że wszystkie wyjaśnienia fizyczne zawodzą, co jest następnym krokiem? Bo ta rozmowa trochę kręci się w kółko między lustrem, szafką i czakrami, a nie mamy planu co Stasia powinna teraz zrobić.
