Mam wrażenie że mama może widzieć to samo co Oksanka, ale po prostu się z tym oswoiła przez lata. Albo uznała to za jakiś defekt lustra i przestała zwracać uwagę. Ludzie potrafią się przyzwyczaić do naprawdę dziwnych rzeczy jeśli to jest stałe tło ich życia.
Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić skąd pochodzi to lustro? Czy ciotka je kupiła, czy może dostała je od kogoś, czy było w rodzinie od dawna? Bo jeśli to jest stary przedmiot który krążył po rodzinie, to historia może być długa.
mnie sie wydaje ze wazne jest tez to ze oksanka budzila sie z tymi dlonmi i to byl pokój ciotki która tam zmrala czy ktos z was mysli ze to moze byc ona sama? ta ciotka? ze chce sie dac poznac?
Stoi i czeka to jest bardzo wymowne określenie. Oksanka, czy ta ciotka dobrze się z tobą rozumiała za życia? Czy byłyście bliskie?
To może być ważne. Nie tyle bliskość sama w sobie, co to jak ją zapamiętałaś. Jeśli zapamiętałaś ją jako kogoś ciepłego i spokojnego, to ten odbiór tych dłoni jako niegroźnych mógłby pasować. Ale to jest bardzo wstępna interpretacja, nie chcę za dużo budować na tak małej podstawie.
To jest istotne że nie za każdym razem. Tzn. nie jest to jakiś automatyczny mechanizm, tylko coś co zdarza się w pewnych okolicznościach. Czy zauważyłaś jakąś różnicę między nocami kiedy to się dzieje a tymi kiedy nic się nie dzieje? Pora roku, zmęczenie, coś co robiłaś wieczorem?
Mama zawsze jest, ona tam mieszka. Ale co do różnic między nocami... szczerze to nie analizowałam tego w ten sposób. Nie pamiętam żebym była wtedy bardziej zmęczona ani bardziej rozbudzona. Może będę teraz zwracać uwagę.
Wróćmy na chwilę do lustra bo mam wrażenie że ta nić się nam gdzieś zgubiła. Oksanka widziała w lustrze inne meble, i te dłonie też są w tym samym pokoju. Mnie interesuje czy te dwa zjawiska się jakoś czasowo pokrywają. Czy noce kiedy czujesz dłonie to są te same noce kiedy widziałaś coś dziwnego w lustrze?
Ale czy to nie jest właśnie dziwne że są w tym samym miejscu ale jakby w innych momentach? Jakby jedno było dniem a drugie nocą tej samej... obecności? Przepraszam jeśli to głupio brzmi, ale mam takie wrażenie.
Chcę dopytać o samo lustro bo cały czas mówimy o nim dość ogólnie. Oksanka, czy pamiętasz jak ono wygląda? Czy to jest duże lustro, małe, w ramie, bez ramy, stare z widocznymi oznakami wieku jak plamy czy ciemnienia na tafli?
Ciemnienia na tafli to mnie nie dziwią w starym lustrze ale też właśnie takie lustra, stare ze zdegradowaną powłoką srebra, są w tradycji związanej z lustromancją często uznawane za już niejako otwarte. Jakby bariera była cieńsza. Nie mówię że tak jest, pytam raczej czy ktoś z was spotkał się z taką interpretacją.
Spotkałem się z tym wielokrotnie. I właśnie ta złocona rama pasuje do pewnego okresu w produkcji mebli i luster domowych. Oksanka, czy mama wie skąd ciotka miała to lustro? Czy dostała je od kogoś, kupiła w antykwariacie?
czy oksanka pytala mame o to lustro skad je ma ciotka? bo jakby mama wiedziala ze jest stare to moze zna tez skad pochodzi? albo moze wie ile lat ma to lustro mniej wiecej?
A czy mama Oksanki ma do tego lustra jakiś osobisty stosunek? Tzn. czy je lubi, czy może czuje coś dziwnego przy nim ale z przyzwyczajenia tego nie nazywa? Bo skoro śpi w tym pokoju od jakiegoś czasu to jakoś z nim funkcjonuje.
To że mama nic nie mówi nie znaczy że nic nie czuje. Znam to zjawisko, kiedy człowiek długo żyje z czymś dziwnym to przestaje to zauważać. Tak jakby przestawił się wewnętrznie. Oksanka, czy mama w ogóle lubi to mieszkanie? Czy jest w nim zadomowiona i dobrze jej tam, czy może wspominała kiedyś że jest jej tam jakoś ciężko, nawet nie wiążąc tego z niczym konkretnym?
Ale też nie przesadzajmy w drugą stronę, bo możemy tu dojść do sytuacji gdzie każde zachowanie mamy będzie interpretowane jako dowód na coś nadprzyrodzonego. Czuje coś, to dowód. Nie czuje, to dowód że wyparła. To trochę niebezpieczna logika. Oksanka, a co jeśli po prostu zapytasz mamę wprost? Czy jest w stanie o tym porozmawiać?
Dobrze że o tym myślisz. Możesz zacząć od czegoś neutralnego, od lustra jako mebla, powiedzieć że cię ciekawi bo jest ładne i stare, zapytać czy ciotka wspominała skąd je ma. Nie musisz od razu mówić o tym co widziałaś. Najpierw informacje, potem ewentualnie rozmowa o odczuciach.
A jak myślicie, czy to lustro mogło coś przechować z życia ciotki właśnie dlatego że ona patrzyła w nie codziennie przez tyle lat? Czytałam gdzieś że przedmioty absorbują energię od osób które ich używają. Czy to ma jakieś podstawy czy to tylko taki mit?
Pracowałam kiedyś ze starym lustrem po babci i naprawdę czułam że ono ma w sobie jakąś warstwę jej obecności. Nie straszną, wręcz przeciwnie, ale wyraźną. Tutaj zastanawia mnie jedno: Oksanka widziała w lustrze inne meble. Nie żadną twarz, nie jakąś postać, tylko meble. To jest bardzo specyficzny rodzaj obrazu.
To by mogło oznaczać że lustro pokazuje jak ten pokój wyglądał wcześniej. Za życia ciotki, albo jeszcze wcześniej. Jakby zachowało obraz z przeszłości. Znam takie opisy w kontekście miejsc o silnej historii, ale zwykle dotyczą całych pomieszczeń a nie pojedynczych przedmiotów. Tu lustro jest jakby oknem na czas który minął.
Ale czy to w ogóle jest możliwe, żeby lustro dosłownie pokazywało przeszłość? Pytam serio, bo brzmi to niesamowicie ale też trochę jak z filmu. Czy ktoś z was miał taki przypadek albo czytał o czymś udokumentowanym?
a moze te meble ktore widziala to byly meble ciotki? bo skoro ciotka tam mieszkala to moze to były jej meble sprzed lat, i lustro to pamięta? trochę sie boje pisac bo nie wiem czy to nie jest glupie
Zanim pójdziemy dalej w tym kierunku, chciałabym żebyśmy zostały przy faktach które znamy. Widziałaś inne meble, ciemniejsze i masywniejsze. Pokój za ciotki wyglądał inaczej. To są dwie informacje które się ze sobą mogą łączyć, ale mogą też nie mieć związku. Czy pamiętasz w jakich warunkach to widziałaś? O jakiej porze, czy w pokoju było jasno, czy może słabo?
Przepraszam że wchodzę bo dopiero śledzę ten wątek od jakiegoś czasu, ale chciałam zapytać o te dłonie. Skoro teraz wiemy że meble które widziała mogły być z czasów ciotki, to czy te dłonie które czuje też mogą być jej? Jak takie dłonie w ogóle są odczuwane, ciepłe, zimne, mocne?
to że są ciepłe i spokojne jest ważną informacją. Obecności, które przychodzą z niepokojem, zazwyczaj inaczej się manifestują. Ciepło w dotyku to w wielu tradycjach sygnał bliski, rodzinny. Chciałabym się upewnić, czy to zawsze te same dłonie? Masz poczucie że to jedna osoba, czy raczej jakbyś nie potrafiła tego określić?
A czy ty spałaś podczas tej wizyty u mamy w tym samym pokoju co lustro? Bo jeśli tak, to mogło się coś zacząć wtedy właśnie, w nocy, i trwa po powrocie do domu. Albo inaczej, czy coś zabrałaś z sobą od mamy przypadkowo?
Minuta czy dwie przy naładowanym lustrze to naprawdę dużo. Myślę że tu jest clue. Nie chodzi o dotyk, chodzi o skupienie uwagi i refleksję, dosłownie, bo lustro odbija. Jeśli ono przechowywało obraz z przeszłości, to twój wzrok mógł go na chwilę wywołać. I to mogło być wystarczające żebyś zabrała ze sobą coś, jakiś ślad tej uwagi.
