ale to znaczy ze ona teraz nosi to ze sobą? i dlatego dłonie sie pojawiaja u niej w domu a nie tylko u mamy? bo tak to rozumiem ale nie jestem pewna czy dobrze
Chcę wrócić do czegoś co powiedziała Oksanka wcześniej, że dłonie czuje między snem a jawą. To jest bardzo specyficzny stan, hipnagogia albo hipnopompia w zależności od kierunku. Właśnie w takich stanach percepcja rozszerza się i to co normalnie jest filtrowane, może się przebić. Pytanie do niej: czy to jest tuż przed zaśnięciem czy tuż przed przebudzeniem?
to hipnopompia, wyjście ze snu. Interesujące że to właśnie w tym kierunku. Bo w hipnagogii, przy zasypianiu, częściej mamy projekcje własnego umysłu. Przy wybudzaniu, przy hipnopompii, to co się pojawia bywa bardziej zewnętrzne w odczuciu. Nie mówię że to dowód na cokolwiek, ale warto to odnotować.
Mam pytanie do całej dyskusji bo zaczyna mnie to nurtować. Mówimy dużo o dłoniach i o lustrze osobno. Ale czy te dwa zjawiska na pewno są ze sobą połączone? Może lustro to jedno, a dłonie to drugie, niezwiązane? Oksanka, czy masz intuicję że to jest to samo źródło?
Właśnie o to chodzi, Oksanka, że przy hipnopompii ta granica jest naprawdę cienka. Ale mam do ciebie konkretne pytanie, bo to może dużo zmienić w interpretacji. Czy te dłonie czujesz zawsze w tym samym miejscu na ciele? Na ramionach, na rękach, czy gdzieś indziej?
to bardzo konkretne, to nie jest rozmyte czucie, tylko wyraźne miejsce. Mnie to zastanawia, bo dotyk od tyłu, od pleców, to coś zupełnie innego niż dotyk frontalny. Jakby ktoś był za tobą, nie naprzeciwko. Czy masz jakieś skojarzenie z tym układem?
Plecy i ramiona to w wielu tradycjach miejsce, gdzie czujemy obecność kogoś bliskiego, kogoś kto chronił. Nie mówię że to na pewno tak jest, ale to skojarzenie samo się nasuwa. Oksanka, czy twoja mama mówiła coś o lustrze, kto je kupił, skąd pochodzi?
a myślisz że mogłabyś zapytać dokładniej? Bo jeśli to jest lustro po babci, to historia sięga dużo głębiej niż ci się wydaje. I to by tłumaczyło stałość charakteru, o której mówiłaś wcześniej.
Przepraszam że się wtrącam, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że lustro może coś przechowywać, jakiś obraz albo obecność. Ale czy to znaczy że każde stare lustro może coś takiego robić? Czy chodzi o coś konkretnego co musiało się wydarzyć?
O, to jest istotne. Bardzo. To zmienia kontekst całej rozmowy, myślę. Oksanka, a jak wyglądały twoje relacje z babcią? Czy byłyście blisko?
to może być klucz do całego tego doświadczenia. Nie straszny, nie niepokojący, ale ważny. Plecy i ramiona, dotyk od tyłu, spokojny i ciepły, to brzmi jak coś ochronnego. Masz jakieś wspomnienie babci związane z tym rodzajem dotyku?
oksanka ja mam gęsią skórkę czytając to. moja babcia tez nas przytulała od tyłu, takie jej było. czy ty czujesz ze te dlonie sa jej? ze to ona?
Nie chcę tego mówić głośno, ale... tak. Tak to czuję. Czuję że to ona. Ale boję się że to tylko mój żal i tęsknota i że sobie to wmawiam.
To co powiedziałaś jest bardzo ważne i chcę żebyś się przy tym zatrzymała. To że boisz się że sobie wmawiasz, to jest uczciwa i zdrowa wątpliwość. Ale jedno drugiego nie wyklucza, można tęsknić i jednocześnie naprawdę coś odbierać. Pytanie jest inne, czy ten dotyk cię niepokoi, czy cię uspokaja?
A wracając do lustra, czy po tej wizycie u mamy chodziłaś jeszcze do tamtego pokoju? Czy patrzyłaś jeszcze w nie? Bo zastanawiam się czy lustro i dłonie to nie jest coś co idzie w parze, że jedno drugiemu towarzyszy.
To zależy od tego czego szukasz. Jeśli chcesz zrozumieć, to może warto, ale nie sama i nie bez przygotowania. Jeśli chcesz spokoju, to może najpierw daj sobie czas. Jedno i drugie jest w porządku. Ale zanim o tym, mam pytanie do reszty, czy ktoś miał podobne doświadczenie z lustrem w domu rodzinnym po śmierci kogoś bliskiego? Bo wydaje mi się że to nie jest wyjątkowa sytuacja.
Wracam do mojego pytania bo urwało się w połowie. Chciałam zapytać resztę, czy ktoś miał podobne doświadczenie z lustrem, które pokazuje coś innego niż aktualny układ mebli? Bo słyszałam o tym kilka razy, ale zawsze z drugiej ręki, nigdy od kogoś kto sam widział.
Ja nie miałam z lustrem, ale miałam z fotografią. Zdjęcie w ramce pokazywało inne tło niż to które było kiedy je robiono. Nie dramatycznie inne, ale jednak. Wyrzuciłam je w końcu bo nie dawało mi spokoju. Nie wiem czy to porównywalne.
To co opisuje Oksanka z lustrem, a co Kamilka z fotografią, to brzmi jak dwa różne mechanizmy. Lustro odbija, ale zdjęcie utrwala. Zastanawiam się czy to nie działa inaczej w każdym przypadku. Oksanka, to co widziałaś w lustrze, było statyczne czy miałaś wrażenie że się zmienia za każdym razem gdy patrzysz?
To rozróżnienie które Wolchw zaproponował jest ciekawe, bo lustro jako odbijacz działa w czasie rzeczywistym, a jeśli pokazuje coś innego niż to co jest, to znaczy że odbija inny czas albo inną warstwę przestrzeni. Ale nie chcę za bardzo teoretyzować. Oksanka, czy te meble które widziałaś w lustrze, rozpoznałaś? Czy mogłaś je gdzieś wcześniej widzieć, u babci może?
To pytanie mnie zatrzymało. Nie pomyślałam o tym wcześniej. Jeden fotel, taki ciemniejszy, wydawał mi się znajomy. Ale nie byłam pewna. Babcia miała podobny chyba, ale też nie jestem pewna czy dobrze pamiętam.
Jeśli to są meble babci, to wszystko nabiera innego sensu. Lustro może pokazywać jej dom, jej układ, jej przestrzeń. I jednocześnie ona dotyka cię przez sen. To jest spójne. Ale Oksanka, zapytaj mamę o ten fotel. Konkretnie, opisz go jak najdokładniej i zapytaj czy coś jej to mówi.
Poczekajcie, mam pytanie bo może zadaję głupie rzeczy, ale, skoro lustro stoi tam od lat i mama codziennie mija ten pokój, to czy mama nigdy nie zauważyła czegoś dziwnego? Czy tylko Oksanka to widzi?
a jak bys jej powiedziala co najgorzej moze sie stac? moze ona tez cos widziala i tez sie boi tobie powiedziec? moze obie siedzicie cicho i nikt nic nie mowi
To co powiedziałaś o mamie jest ważne. Mimochodem powiedziane rzeczy często są bardziej prawdziwe niż to co ktoś świadomie komunikuje. Wiesz, kiedy jedziesz do mamy, zanim zapytasz o lustro, zapytaj ją o babcię. Po prostu o wspomnienia. I patrz jak reaguje, co się wtedy dzieje z nią, z przestrzenią. Czasem odpowiedź jest w tym jak ktoś milczy.
Ja bym się bała jechać sama szczerze mówiąc. Oksanka, czy masz kogoś bliskiego kto mógłby z tobą pojechać? Nie koniecznie żeby oglądał lustro, ale żeby po prostu być?
Mam siostrę która jest otwarta na takie tematy. Myślę że mogłabym ją zabrać, ona by zrozumiała o co chodzi. Ale teraz zastanawiam się nad tym co powiedziała Zorka, że może się nie pokazać. Chociaż z drugiej strony, to nie jest coś co chcę 'złapać', bardziej chcę po prostu tam być i poczuć.
