I wracamy do sedna, bo właśnie to mnie zastanawia od początku. Mówimy o zjawiskach, o snach, o numerologii, a cały czas odpowiedź może leżeć w tej szufladzie. Czy to nie jest trochę tak że Helena82 szuka potwierdzenia zanim sięgnie po coś co może być po prostu ważne rodzinnie, bez żadnej magii?
Albo jedno i drugie naraz. Ja jak brałam się za rzeczy po mamie, to przez długi czas nie mogłam otworzyć jej notesu. I on leżał po prostu na stole, otwarty na jakiejś stronie. Teraz jak czytam ten wątek, to myślę że może nie było w tym nic paranormalnego, ale to że leżał otwarty w kółko na tej samej stronie, to faktycznie mnie zastanawia z perspektywy czasu. Helena82, czy sprawdziłaś kiedykolwiek czy ta strona nie jest po prostu uszkodzona, zagięta, coś takiego?
To co napisałaś o babci i grobie, Helena82, siedzi mi w głowie. Że nie wiesz gdzie jest pochowana i że mama wiedziała. To jest jakiś dziwny węzeł, bo jednocześnie pytasz co chce ci ta książka powiedzieć, a tu nagle okazuje się że jest coś bardzo podstawowego, czego po prostu nie wiesz o własnej rodzinie. Może te listy to nie jest odpowiedź, tylko wskazówka gdzie szukać tej odpowiedzi.
Nie wiem do końca od kogo są listy. Widziałam tylko koperty, nie otwierałam. Część wygląda jak od babci, bo poznałam charakter pisma z kartek które dostawałam jako dziecko. Ale część jest obca. To może być ktokolwiek.
Szczerze? Nigdy o tym nie myślałam. To znaczy wiedziałam że babcia umarła zanim zdążyłam ją dobrze poznać, ale nigdy mnie to nie bolało w sposób który bym odczuwała. Dopiero jak napisałam tu o grobie, to dotarło że nawet nie wiem gdzie jest.
To jest bardzo ciekawy moment. Coś co było wyciszone albo schowane bardzo głęboko wychodzi przez działanie zewnętrzne, przez książkę, przez sny, przez samo pisanie na tym forum. Widziałam coś podobnego przy czytaniu kart, kiedy pytanie zadane na głos nagle sprawia że klient słyszy odpowiedź której szukał, jeszcze zanim obejrzycie razem layout. Jak ty to teraz czujesz, pisząc to wszystko?
Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale chcę wrócić do samej książki, bo trochę odpłynęliśmy. Ta strona siedemdziesiąt osiem, czy ktoś faktycznie sprawdził co tam jest napisane? Mam na myśli nie symbolicznie, nie numerologicznie, tylko dosłownie. Jaka to książka, jaki to rozdział, co jest na tej stronie. Bo może tam po prostu jest jakieś zdanie które jest kluczem do całej reszty.
Czytałam. To jest powieść, nie ezoteryczna, zwykła. Na tej stronie jest scena kiedy główna bohaterka wraca do rodzinnego domu po śmierci matki i odkrywa że sąsiedzi pamiętają o niej więcej niż ona sama. To jest taki fragment kiedy ktoś obcy mówi jej rzeczy o jej własnej mamie których nie wiedziała.
No to chyba jest odpowiedź i to dość czytelna. Czemu jeszcze dyskutujemy?
Chcę dorzucić coś do tej sceny z książki. Obcy który wie więcej niż ty o własnej rodzinie. W numerologii mamy pojęcie liczby karmicznej 14, która często pojawia się przy osobach które muszą odzyskać wiedzę o przodkach przez pośrednika, przez kogoś lub coś zewnętrznego. Nie mówię że to jest twoja liczba, Helena82, bo nie liczyłam, ale ten motyw z powieści pasuje do wzorca. Czy w twojej rodzinie był ktoś kto mógł tę historię znać? Jakaś ciocia, sąsiadka, ktokolwiek kto pamiętał babcię?
Jest jedna ciocia, starsza siostra mamy. Nie rozmawiałyśmy od lat, pokłóciłyśmy się przy jakimś sprawunku po pogrzebie mamy. Ale ona by wiedziała o babci na pewno. Nigdy mi nie przyszło do głowy żeby do niej zadzwonić w tej sprawie.
I oto jest. Przepraszam że to powiem tak bezpośrednio, ale ta ciocia to jest żywy klucz. Listy mogą poczekać, grób można znaleźć, ale ta relacja jest czymś co może się zamknąć niezależnie od ciebie i niezależnie od żadnego zjawiska. Czy jest jakaś przeszkoda żeby do niej napisać, niekoniecznie dzwonić, właśnie napisać?
Wróćmy na chwilę do ciała bo mi się to kręci w głowie. Helena82, kiedy teraz myślisz o tej cioci i o tej możliwości napisania do niej, co czujesz fizycznie? Pytam serio, bo ten opór który opisywałaś przy listach i ten ciężar bez złości to były sygnały z ciała. Teraz masz nowy punkt i zastanawiam się czy ciało reaguje tak samo, inaczej, czy w ogóle.
Helena82, to co napisałaś o wstydzie zamiast strachu jest bardzo ważne. Strach blokuje, ale wstyd to zupełnie inne zwierzę. On mówi że coś jest możliwe, tylko wymaga odwagi. Czy wiesz co dokładnie was wtedy poróżniło przy tym pogrzebie?
Pokłóciłyśmy się o rzeczy po mamie. Ciocia chciała zabrać kilka przedmiotów, ja się nie zgodziłam, powiedziałam coś za ostro i to urosło do większej awantury. Teraz mam wrażenie że to był wstyd właśnie, że zachowałam się źle, a nie że ona jest zła.
A czy kontaktowanie się teraz po tylu latach bez żadnego wstępu nie mogłoby jej urazić albo wzbudzić podejrzenia? Mam na myśli że nagle dzwonisz o babci kiedy wcześniej przez lata się nie odzywałaś. Nie zrozum mnie źle, ale się zastanawiam jak ona to odbierze.
Wróćmy na chwilę do tej książki bo mi się to połączyło inaczej niż wcześniej. Strona siedemdziesiąt osiem, scena z obcym który wie więcej o twojej rodzinie niż ty sama. Helena82, ta ciocia to jest właśnie taki obcy który nie jest obcy. Ona wie. Czy to mogło być przesłanie od początku i po prostu zajęło nam tyle postów żeby to rozczytać?
No dobra ale czy ta ciocia to temat na forum o zjawiskach paranormalnych, czy to już jest zwykłe życiowe porządkowanie? Bo trochę mi się te poziomy mieszają.
A czy ktoś w ogóle rozważa że to może nie być babcia która komunikuje się przez tę książkę? Bo przez całą rozmowę zakładamy że to ona, ale Helena82 sama powiedziała że nie wiedziała jej dobrze. Czy to nie mogłoby być coś zupełnie innego, jakaś inna obecność?
Nigdy nie czułam przy tej książce czegoś groźnego ani obcego. To jest raczej jakieś ciepło, może nawet tęsknota, ale nie moja. Jakby ktoś czekał na coś co ja mam zrobić. Nie umiem tego lepiej opisać.
To co napisałaś o tęsknocie która nie jest twoja jest takie wzruszające. Dziękuję że się tym podzieliłaś, naprawdę. Zastanawiam się tylko czy ta tęsknota jest do ciebie, czy może przez ciebie, jakbyś była kanałem dla kogoś kto czeka.
Miałam kiedyś przedmiot po babci, szkatułkę, i przy niej było podobne poczucie. Nie strach, nie zimno, tylko właśnie takie czekanie. Okazało się że babcia nie powiedziała mi czegoś ważnego bo nie zdążyła. Nie wiem czy to analogia tu pasuje, ale pomyślałam że warto napisać.
Helena82, wróćmy do czegoś konkretnego bo gubimy wątek. Powiedziałaś że listy są w domu, część od babci, część nieznana. Czy te listy leżą gdzieś blisko tej książki? Mam na myśli fizycznie, w tym samym miejscu? Bo jeśli tak, to może warto zacząć od układu przestrzennego, zanim przejdziemy do wewnętrznych odczuć.
To znaczy. Przeniosłaś skrzynkę ale książka została. I to książka nadal daje znak, a nie skrzynka. Jakby coś wybrało swój nośnik i nie dało się przenieść razem z pudłem.
A czy ktoś wie czy jest jakiś rytuał który pomaga otworzyć się na takie przesłania? Pytam bo Helena82 wydaje się gotowa, ale może potrzebuje jakiegoś przygotowania zanim zrobi ten krok z ciotką albo listami. Żeby nie robić tego na zimno.
To jest dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam czytając tę rozmowę. Moim zdaniem książka jest tylko wskaźnikiem, nie miejscem działania. Więc przygotowanie powinno dotyczyć listów albo cioci, a nie siedzenia przy półce z zapaloną świeczką.
Właśnie to mnie nurtuje od kilku postów. Helena82, kiedy dokładnie zorientowałaś się że książka się już nie otwiera? Czy to był jeden konkretny poranek, czy stopniowo przestałaś to sprawdzać?
