Szczerze to nie wiem kiedy dokładnie. Przestałam sprawdzać po tej rozmowie tutaj, a jak w końcu spojrzałam, to była zamknięta. Nie potrafię powiedzieć od kiedy. Może od kilku dni, może dłużej. Nie robiłam notatek.
No to trochę jak z patrzeniem na zegar który się zatrzymał, nie wiesz kiedy stanął bo nie patrzyłaś. Ale serio, czy to nie mogło być po prostu tak że książka sama zsunęła się z półki albo coś ją zamknęło mechanicznie? Mam na myśli przeciąg, wibracje z lodówki, cokolwiek.
Może i niezwiązane, ale ta zbieżność czasowa jest jednak zastanawiająca. Mam wrażenie że forum potrafi być takim miejscem gdzie samo wypowiedzenie czegoś na głos robi różnicę. Niekoniecznie dlatego że ktoś słucha, tylko dlatego że coś w nas się przesuwa kiedy to formułujemy.
Wróćmy na chwilę do liczby bo jeszcze czegoś nie powiedziałam. Strona 78 to też w numerologii ukryta szóstka, ale 7 i 8 osobno to dwa inne światy. Siódemka to wiedza, duchowość, pytania. Ósemka to zamknięcie cyklu, sprawy materialne, spadki, przedmioty. Razem tworzą właśnie taki układ jaki opisuje ta historia.
Helena82, masz jeszcze tę skrzynkę z listami w sypialni? Pytam bo mi się nasuwa pytanie czy od kiedy ją przeniosłaś z salonu, jakoś ją otwierałaś. Czy sięgałaś po te listy w ogóle.
Nie, nie sięgałam. Przeniosłam ją i chyba udawałam że jej nie ma. To brzmi teraz głupio powiedziane wprost, ale tak jest. Skrzynka stoi w szafie i chyba celowo wybrałam taką szafę żeby jej nie widzieć kiedy wchodzę do pokoju.
To nie brzmi głupio, to brzmi jak coś ważnego. Książka była widoczna. Skrzynka schowana. I to książka dawała sygnał przez całe te miesiące. Nie sugeruję co to znaczy, ale układ jest wyraźny i warto go zauważyć zanim zrobi się kolejny krok.
I tu wracamy do samego początku tego wątku tak naprawdę. Książka otwierała się na tej samej stronie. Nie skrzynka się otwierała, nie listy same wypadały. Właśnie ten przedmiot który był w zasięgu wzroku, a nie ten schowany. Może odpowiedź nie jest w listach. Może jest w tym co Helena82 sama jest gotowa zobaczyć.
Właśnie o to mi chodziło, ale nie umiałam tego skończyć bo urwało mi. Nie chodzi o treść strony 78 ani o listy w szafie. Chodzi o to że coś w tym mieszkaniu albo w Helenie82 szukało ruchu. I może go dostało przez samo mówienie tutaj.
Czytam to wszystko i mam dziwne poczucie że znacie to mieszkanie lepiej niż ja. W sensie, mówicie rzeczy które mi samej nie przychodziły do głowy, a jak je czytam, to myślę że tak, tak to właśnie jest. Pauza to dobre słowo. Nie czuję że coś się skończyło.
To ważna obserwacja. Helena82, czy to poczucie pauzy jest spokojne, czy raczej takie zawieszenie przed czymś? Pytam bo te dwa stany wyglądają podobnie ale znaczą coś innego.
Chyba spokojne. Nie mam teraz tego napięcia które miałam kiedy otwierałam rano książkę i znowu była na tej samej stronie. Teraz jest... cicho. Ale nie wiem czy to dobra cisza czy tylko przerwa.
Przepraszam że się wtrącam, ale czy to normalne że zjawisko po prostu się zatrzymuje bez żadnego wyjaśnienia? Mam na myśli, czy to nie może wrócić? Bo jak coś się zaczęło bez powodu, to równie dobrze może wrócić bez powodu i co wtedy?
To jest trochę błędne koło i chyba każdy kto miał cokolwiek dziwnego w domu to zna. Ja przez jakiś czas sprawdzałam szaflę trzy razy przed snem bo raz coś w niej stuknęło. W końcu przestałam nie dlatego że wiedziałam że nic nie ma, tylko że znudziło mi się sprawdzanie.
To by pasowało do pewnych teorii o obserwatorze, gdzie sama uwaga zmienia to co obserwowane. Wiem że to brzmi kwantowo i można mi to wytknąć, ale serio, jeśli Helena82 co rano podchodziła do książki z przekonaniem że będzie otwarta, to może to przekonanie było częścią układanki.
Po pewnym czasie wiedziałam. To znaczy nie szłam tam z myślą że sprawdzę, tylko szłam i już byłam prawie pewna. I chyba... chyba w pewnym momencie zaczęłam się z tym budzić, przed wstaniem, jakby to było pierwsze co mi przychodziło do głowy.
To jest bardzo istotne. Czy ten moment, kiedy zaczęłaś się z tym budzić, był bliski w czasie jakiemuś innemu zdarzeniu? Nowej myśli o cioci, czemuś co znalazłaś, śnie, rozmowie?
Nie pamiętam żadnego konkretnego zdarzenia. Ale chyba ten moment był gdzieś w okolicach kiedy przestałam czytać tę książkę. Czytałam ją normalnie, a potem odłożyłam i nie wróciłam. I wtedy chyba zaczęło się regularniej.
Zaczęłaś czytać tę książkę. Potem odłożyłaś. I to wtedy stała się aktywna w tym sensie że sama się otwierała. Czy ta strona 78 była już za tym miejscem gdzie skończyłaś czytać, czy przed nim?
To jest pytanie które mnie teraz zatrzymuje bardziej niż sama liczba. Bo jeśli strona 78 była przed miejscem gdzie Helena82 skończyła, to może nie chodzi o to żeby do przodu, tylko żeby wrócić do czegoś co ominęła albo pominęła w lekturze.
Ta strona 78 była przed miejscem gdzie skończyłam. Znaczy czytałam gdzieś do może strony stu kilkunastu, nie pamiętam dokładnie, i odłożyłam. A 78 to było wcześniej. Więc jeśli chodzi o to żebym wróciła, to do czegoś co już czytałam, ale może niewystarczająco uważnie.
To zmienia obraz sprawy dość znacząco. Nie komunikat żeby iść dalej, tylko żeby wrócić. Helena82, czy pamiętasz o czym była ta strona 78? Nie tytuł rozdziału, tylko co tam było napisane, jakiś obraz, scena, cokolwiek?
Zanim Helena odpowie, chcę dodać jedno. Siedemdziesiąt osiem to siódemka i ósemka razem. Siódemka to poszukiwanie, introspekcja, coś ukrytego. Ósemka to moc, bilans, to co musi zostać rozliczone. Te dwie razem nie brzmią jak przypadkowy adres. Brzmią jak coś co czeka żeby zostało doprowadzone do końca.
Pamiętam że to był fragment o czymś związanym z pamięcią. Albo z tym jak bardzo wspomnienia zmieniają się z czasem i przestajemy ufać własnej wersji tego co przeżyłyśmy. Nie pamiętam dokładnie zdań, ale takie było ogólne wrażenie. Teraz jak to piszę, to mi się robi nieswojo.
To jest bardzo konkretne. Pamięć, brak zaufania do własnej wersji wydarzeń. Czy ciocia miała coś wspólnego z tym tematem? Mam na myśli, czy były między wami jakieś niedomówienia, rzeczy które wyglądały inaczej z jej strony niż z twojej?
Sama treść strony 78 brzmi jak coś, co mogło być ważne dla cioci. Albo coś co jest ważne dla relacji między wami. Nie koniecznie jakaś konkretna kłótnia, może coś subtelniejszego, coś co nigdy nie zostało nazwane wprost.
Poza tym fizyczne wyjaśnienie musiałoby być naprawdę konkretne. Grzbiet uszkodzony w jednym miejscu, papier nierówno obcięty, coś co sprawia że właśnie tam leży ciężar. Ale jeśli Helena już sprawdzała i nic takiego nie było, to argument odpada. Helena82, sprawdzałaś w ogóle sam egzemplarz?
