Sprawdzałam na początku. Kartki nie są zniszczone, grzbiet jest w porządku, nie ma żadnej zakładki ani czegoś wciśniętego między strony. Kilka razy przekładałam tak żeby otworzyła się na innej stronie i zamykałam, a rano i tak 78. Więc fizycznie nie znalazłam niczego.
To ciekawe że sprawdzałaś. Czyli na początku też szukałaś racjonalnego wyjaśnienia, nie od razu poszłaś w stronę nadprzyrodzonego. Kiedy przestałaś szukać fizycznej przyczyny i zaczęłaś myśleć że może chodzi o coś innego?
Chyba po trzecim albo czwartym razie. W pewnym momencie pomyślałam że skoro nie ma fizycznej przyczyny, to może nie o to chodzi. I wtedy zaczęłam się bardziej przyglądać tej stronie, a nie samej książce jako przedmiotowi.
To przejście jest ważne. Przestałaś traktować ją jako przedmiot który się zachowuje, zaczęłaś traktować jako coś co komunikuje. I właśnie wtedy, jak tu wcześniej ktoś napisał, zaczęłaś się z tym budzić rano. Jakby twoja uwaga otworzyła kanał w obie strony.
Jest jedno pytanie które przez całą tę rozmowę nie padło wprost. Helena82, czy ty chcesz wiedzieć co jest w tej skrzynce? Nie czy powinnaś, nie czy się boisz, tylko czy chcesz. Bo to jest różnica.
To jest naprawdę ważne pytanie, dziękuję że ktoś to wreszcie powiedział tak bezpośrednio. Bo przez całą rozmowę Helena opisuje co się dzieje, co odczuwa, ale nie padło jeszcze to proste czy chcę.
Myślałam o tym właśnie teraz kiedy czytałam ostatnie posty. I chyba... chyba chcę, ale powoli. Nie wiem czy to ma sens, że chcę, ale nie teraz, nie nagle. Może to dlatego jest ta cisza, że coś czeka aż będę gotowa, a nie że to się skończyło.
To co napisałaś na końcu brzmi bardzo dojrzale. Chcę, ale powoli. Czy masz jakieś poczucie kiedy będziesz gotowa? Albo czy jest coś konkretnego co musiałoby się wydarzyć żebyś poczuła że moment jest dobry?
Cisza po ważnym komunikacie to nie jest cisza z braku. To jest cisza oczekiwania. Książka przestała się otwierać, bo swoje zrobiła. Teraz ruch jest po stronie Heleny, a nie po stronie tego co chce się z nią skontaktować.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale czy otwarcie tej skrzynki nie może sprowokować czegoś czego Helena nie będzie umiała zatrzymać? Jeśli już sama książka tak działała, to co może być w środku? Pytam bo naprawdę się trochę o to martwię.
Jakoś nie czuję żeby to była groźna energia. Tamten kontakt przez książkę nie był straszny, był raczej smutny i spokojny. Jakby ktoś siedział obok i czekał. Skrzynka budzi we mnie coś innego niż strach. Bardziej coś w stylu że nie jestem pewna czy mam prawo tam zajrzeć. Jakby to nie była do końca moja rzecz.
To 'nie mam prawa' jest ważniejsze niż cały reszta razem wzięta. Skąd pochodzi to poczucie? Ze strachu, z szacunku, czy może z czegoś co wiąże się konkretnie z relacją z ciocią?
Miałam podobne coś z szkatułką po babci. Wiedziałam gdzie leży, przez kilka miesięcy jej nie ruszałam. Aż pewnego dnia weszłam do pokoju i po prostu ją wzięłam. Nie planowałam, po prostu wiedziałam że czas. Może tak samo będzie ze skrzynką.
