Ooo ja też jestem ciekawa tej historii miejsca! I wiecie co, przyszło mi do głowy że może warto zanim ktokolwiek będzie próbował tłumaczyć CO to jest - najpierw ustalić czy to w ogóle rośnie, tzn. czy pojawia się więcej znaków z tygodnia na tydzień czy jest ich tyle samo? Hazel, masz jakieś zdjęcia z różnych dat do porównania?
No to mam pytanie, bo siedzę i czytam ten wątek od początku i jakoś nikt nie zapytał wprost - Hazel, te znaki, czy pojawiają się w jakimś rytmie? Tzn. co noc, co kilka dni, losowo? Bo z punktu widzenia numerologii rytm pojawienia się jest często ważniejszy niż sam kształt.
Dobra, zaczęłam to śledzić odkąd tu piszę i wydaje mi się, że nie ma stałego rytmu. Raz były trzy noce z rzędu, potem dwie przerwy, potem znowu. Nie umiem znaleźć wzorca. Chociaż może za mało czasu minęło żeby to ocenić.
Eufemka ma rację że rytm jest ważny! Ale ja bym patrzyła też na daty, bo jakby się okazało że to konkretne dni miesiąca albo że zawsze jest bliżej nowiu to to już coś mówi. Hazel, masz te daty zapisane? Nawet orientacyjnie?
Wracam do kwestii kształtów, bo tam utknęliśmy przy algiz i nie skończyliśmy. Hazel, czy na tym zdjęciu które wrzuciłaś ten środkowy element - ten który wygląda jak rozwidlenie - jest symetryczny? Tzn. czy obie 'gałęzie' są równej długości i pod równym kątem? To jest kluczowe żeby odróżnić algiz od kenaz albo od isa z dekoracją.
Celeste, a mam takie pytanie bo jestem świeżo przy runach - czy ta asymetria dużo zmienia jeśli chodzi o znaczenie? Zawsze myslalam ze runa to runa, kształt musi byc w miare zbliżony ale kilka stopni różnicy chyba nie przełącza z jednej runy na drugą?
A może to w ogóle nie są runy i my tu gonimy własny ogon? Tzn. serio, patrzymy na nieregularne ślady na tynku i dopasowujemy je do znanych systemów, ale co jeśli to jest jakiś inny alfabet albo w ogóle coś co nie pochodzi z żadnego ludzkiego systemu pisma?
To jest możliwe. Nie każdy znak który przekazuje energię musi być runiczny albo nawet ludzki w origins. Niektóre przekazy przychodzą w formach które nie mają odpowiednika w żadnym ziemskim katalogu. Tylko wtedy interpretacja staje się znacznie trudniejsza, bo nie masz punktu odniesienia.
No właśnie, 'nie pochodzi z żadnego ludzkiego systemu' - i tu zaczyna się ta lawina gdzie wszystko można wyjaśnić wszystkim, bo jeśli nie pasuje do znanych kategorii to automatycznie staje się nieznane i tajemnicze. Otek, mam wrażenie że zadałeś to pytanie żeby otworzyć furtkę do dowolnych interpretacji, nie żeby zawęzić temat.
Kupala i Otek oboje mają trochę racji i trochę nie. Zakładanie że to runy to błąd metodologiczny, ale zakładanie że 'może to nie ludzki system' zanim sprawdzimy zwykłe opcje to też błąd, tylko w drugą stronę. Hazel, wrzuć jeszcze raz to zdjęcie bo tamten link mi nie otwiera.
Mnie bardziej zastanawia ta jedna ściana w przedpokoju niż same kształty. przedpokój to próg, przejście, przestrzeń między wewnętrznym a zewnętrznym. energetycznie to jedno z najbardziej aktywnych miejsc w domu. jakby coś chciało się komunikować to logiczne że wybrało właśnie to miejsce a nie np kuchnię czy sypialnię
Amulecja dobrze mówi o progu. Ale dodam że ściana przy wejściu to też pierwsza bariera energetyczna domu, coś w rodzaju membrany. Jeśli coś zostawia ślad akurat tam, to może nie tyle chce wejść co chce żebyś wiedziała że jest po tej stronie progu. Hazel, czy znaki są od strony drzwi wejściowych czy raczej głębiej w korytarzu?
wysokość oczu to ciekawy szczegół. jakby ktoś pisał specjalnie żeby to było widoczne dla osoby wchodzącej. nie wiem czy to coś znaczy ale mi się wydaje że gdyby to był efekt wilgoci to równie dobrze mógłby być przy podłodze czy suficie
No ale wilgoć akurat częściej pojawia się w określonych miejscach ściany zależnie od konstrukcji budynku, nie rozkłada się losowo. Więc argument z wysokością oczu mnie nie przekonuje jako dowód na nadprzyrodzony zamiar. Hazel, z jakiego roku jest ten dom w przybliżeniu?
Czytam tejrozmowy i chcę się upewnić że Hazel ma jedno jasne pytanie dla siebie zanim pójdziemy dalej. Bo widzę że dyskusja idzie w stronę identyfikacji znaku i historii miejsca, co jest ważne, ale mam wrażenie że pierwsza kwestia to po prostu - czy chcesz żeby to ustało, czy chcesz to zrozumieć? To dwa różne kierunki działania i nie zawsze da się realizować oba naraz.
Mediumka zadała to pytanie w idealnym momencie i cieszę się że Hazel odpowiedziała tak szczerze, bo to naprawdę zmienia perspektywę rozmowy. Jeśli celem jest zrozumienie, a nie usunięcie, to podejście powinno być zupełnie inne - mniej defensywne, bardziej otwarte na dialog. Hazel, zastanawiam się czy próbowałaś kiedyś po prostu… zagadać? Tzn. stać przy tej ścianie, wyciszyć się i zapytać wprost co to jest i co chce? Wiem że brzmi dziwnie ale czasem najprostsze rzeczy działają.
Dobry pomysł Chryzoprazka ale czy nie jest tak że zagadywanie czegoś czego nie znasz to trochę ryzykowne? Tzn. co jeśli to coś co niekoniecznie chce dobrze i przez zagadanie otwieramy jakiś kontakt którego potem nie da się zamknąć? Pytam serio, nie żeby straszyć.
Chryzoprazka, 'zagadaj do ściany' to chyba nie jest porada którą powinniśmy dawać komuś kto nie wie nawet co to za zjawisko. Rozumiem intencje ale serio, wyobraź sobie że Hazel stoi przy ścianie i mówi 'hej, kim jesteś' i nic z tego nie wychodzi albo coś z tego wychodzi i jest gorzej. W obu przypadkach jesteśmy w punkcie zero albo niżej.
Wracam jeszcze do tej asymetrii bo mnie to nie daje spokoju. Hazel napisała że lewa gałąź może być dłuższa - jeśli to naprawdę algiz, to symetria nie jest kluczowa dla znaczenia, ale jeśli to jest elhaz odwrócone, to już zupełnie inna energia. Nikoletta, żeby odpowiedzieć na twoje wcześniejsze pytanie - kąt i kierunek tutaj jednak mają znaczenie, właśnie dlatego że jedna runa to jedna energia, a ta sama runa lustrzana to coś innego. Kilka stopni nie zmienia, ale zasadnicza różnica w długości ramion już może.
mnie zastanawia jedno - te znaki w ogóle zmieniają się między kolejnymi pojawieniami? tzn. czy Hazel widziała zawsze ten sam znak czy jednak za każdym razem coś trochę innego? bo jeśli jest jakaś ewolucja to to chyba ważna informacja
Swarog to bardzo dobre pytanie i właściwie nie wiem jak odpowiedzieć, bo pierwsze pojawienia dokumentowałam gorzej. Z tego co pamiętam ten środkowy element był za każdym razem, ale raz był obok coś jeszcze co wyglądało jak linia pozioma, a innym razem nie. Mogę się mylić, dlatego teraz robię zdjęcia.
to jest właśnie powód dla którego mówiłam wcześniej żeby nie wyciągać wniosków przed zebraniem porządnych danych. Jeśli znak się zmienia, to albo mamy do czynienia z czymś co 'mówi' w sekwencjach, albo mamy kilka różnych źródeł, albo… to po prostu losowe ślady i ludzki mózg dopasowuje wzory. Nie mówię że tak jest, ale ta opcja też leży na stole.
Eufemka ma rację i dobrze że to powiedziała wprost. Cały czas w tej dyskusji jest ukryte założenie że coś tam jest i chce się komunikować, a tymczasem nie udowodniliśmy nawet że te ślady w ogóle pojawiają się same. Hazel, mam podstawowe pytanie które pewnie już padało - czy jest możliwość że ktoś z domowników robi to nieświadomie? Lunatykowanie, niepamiętane gesty, cokolwiek?
No właśnie, mieszka sama - to jest ważne. Ale też wracam do tego co powiedziałam wcześniej o progu i ścianie bocznej. Hazel potwierdziła że to ściana po lewej jak się wchodzi, na wysokości oczu. Dla mnie to nie jest przypadkowe umiejscowienie, to zbyt precyzyjne żeby być efektem jakiegoś losowego procesu. Wilgoć nie wybiera ściany po lewej na wysokości oczu.
Heliosa - budynek jest z lat siedemdziesiątych, wielka płyta. Ściany wyglądają normalnie, bez widocznych zacieków ani śladów wilgoci wokół tych miejsc. Ale to jest dobry trop, przyznaje.
wielka płyta ma swoje problemy ale te budynki sa jednak stosunkowo jednorodne jesli chodzi o izolacje, mostki termiczne sa zwykle w innych miejscach - przy stropach i w narożnikach. ściana boczna przedpokoju po lewej to nie jest klasyczne miejsce dla wilgoci w takiej konstrukcji. wiec argument Heliosa jest słuszny metodologicznie ale akurat tutaj troche mija sie z typowymi patologiami budowlanymi takich budynkow
chcę wrócić do tej zmiany znaku o której mówił Swarog, bo jeśli raz był element poziomy a raz go nie było, to w ezoteryce to naprawdę nie jest bez znaczenia. jedna runa mówi jedno, dwie runy razem mówią coś innego, to się nazywa bindrune albo po prostu sekwencja. czy ktoś wie czy był jakiś wzorzec co do tego kiedy pojawiał się ten dodatkowy element a kiedy nie?
