Dobra, bo muszę to gdzieś opisać bo sama nie wiem co myśleć. Od jakichś trzech tygodni na ścianie w przedpokoju pojawiają się znaki. Nie graffiti jak na ulicy, bardziej takie… linie, jakby ktoś rysował palcem po tynku ale bez żadnej farby, ołówka, nic. Rano wstaję i są. Czasem jedna kreska, czasem coś bardziej złożonego. Mąż twierdzi że to wilgoć albo że sama chodzę przez sen i się nie przyznaję, ale sprawdzałam ręce zaraz po przebudzeniu, czyste. I to nie jest wilgoć, wilgoć nie tworzy takich kształtów. Ktoś miał coś podobnego?
O matko, to brzmi naprawdę dziwnie. Mów więcej - te znaki są zawsze w tym samym miejscu na ścianie czy w różnych miejscach? I czy masz wrażenie że te kształty coś znaczą, czy to bardziej takie bazgroły? Bo to dość ważna różnica jak mi się wydaje.
Zanim ktokolwiek zacznie wyrokować - czy w tym domu coś się zmieniło ostatnio? Przenosiłaś meble, robiłaś remont, coś nowego wniosłaś do mieszkania? Albo czy miałaś jakieś sny ostatnio, cokolwiek co wydało ci się dziwne?
A nie prościej sprawdzić czy to aby nie taki przyziemny powód - stara farba na ścianie, jakiś podkład który reaguje na temperaturę albo wilgotność powietrza? Bo szczerze, zanim będziemy gadać o duchach, warto wykluczyć to co można wykluczyć. Fotografujesz to jakoś?
Pytanie z ciekawości bo jestem raczej sceptyczna w tych sprawach - jak duże są te znaki? I czy pojawia się w nocy zawsze, czy zdarzało się też w ciągu dnia?
Takie zjawisko może mieć kilka źródeł i nie zawsze jest to coś złego. Zanim się nastraszysz - czy te znaki budzą w tobie jakieś konkretne uczucie gdy na nie patrzysz? Strach, spokój, coś pomiędzy? Ciało i intuicja często wiedzą więcej niż my sami, zanim zdążymy to przetworzyć.
wiesz co, czytam i myślę o tym że podobno entity które zostawiają znaki robią to żeby nawiązać kontakt, nie żeby straszyć. ale skąd wiedzieć co dane znaki znaczą, jeśli nie są w żadnym alfabecie który znamy? tego nie rozumiem w tych historiach
Runy, znaki z różnych tradycji, symbole plemienne - zanim wrzucisz zdjęcia to miej na uwadze, że rozpoznanie takich znaków wymaga wiedzy z wielu obszarów. Zrób dobre, wyraźne fotografie i najlepiej zmierz proporcje. To ważne przy identyfikacji.
a czy was nie zastanawia że to moze byc po prostu dziecko albo ktos z domownikow? bez urazy ale czesto jak sie szuka nadnaturalnego to sie pomija oczywiste 😉 nie mowie ze kłamie tylko ze moze ktos w domu chodzi w nocy i nie pamieta
Chcę doprecyzować jedną rzecz - piszesz ze znaki są na tynku ale bez farby. Czy one są jakby wgłębione w powierzchnię, jakby ktoś rył palcem, czy może są jaśniejsze lub ciemniejsze od reszty ściany? To nie jest bez znaczenia.
Hm, a to że to widać tylko pod kątem światła to akurat mocno przemawia za naturalnym wyjaśnieniem. Tynk, stara warstwa farby, kurz który się osiada nierównomiernie - to może tworzyć złudzenie wzoru. Nie mówię że tak jest na pewno, ale zanim ktoś tu zacznie pisać o duchach to jednak warto.
ale czy nie jest tak że duchy właśnie korzystają z takich fizycznych własności materii żeby zostawiać ślady? tzn. może nie mają siły żeby normalnie pisać więc używają tego co jest dostępne, zmieniają strukturę powierzchni? Czytałem że tak to działa w niektórych przypadkach
Mnie zastanawia coś innego - czy to jest zawsze ta sama ściana? Przedpokój to miejsce wejścia, próg. W wielu tradycjach to przestrzeń graniczna, gdzie dwa światy są bliżej siebie. Może to nie jest przypadkowe gdzie to się pojawia.
Granica między tym co zwykłe a tym co nie jest czasem cieńsza niż myślimy. Ale i tak czekam na te zdjęcia - bo dużo można powiedzieć patrząc na kształty, nawet bez dotykania miejsca. Hazel, opisz jak wyglądają te bardziej złożone wzory. Czy mają w sobie coś symetrycznego?
Czytam ten wątek od początku i serio skóra mi cierpnie. Trzymam kciuki żeby sie okazało ze to jednak naturalne wytłumaczenie, ale jakby nie, to dobrze ze piszesz tutaj bo lepiej nie ignorować takich rzeczy. Dzięki że się podzieliłaś, to odważne.
Ok, próbuję wrzucić zdjęcia, mam nadzieję że to zadziała. Zrobiłam trzy fotki z różnych kątów, jedna z lampą skierowaną z boku żeby widać było tę zmianę faktury. Jak nie widać to dajcie znać, bo nie wiem czy forum to przepuszcza.
Widzę zdjęcia! I… no właśnie. To nie wygląda na przypadkowe zacieki ani kurz. Ten jeden kształt po lewej, ten zamknięty, to mi wygląda prawie jak odwrócone algiz albo coś w tym stylu. Celeste, ty lepiej znasz runy, co ty na to?
Patrze na te zdjęcia i szczerze, to naprawdę może być zmiana faktury tynku pod wpływem wilgoci. Widziałam podobne rzeczy w starszych kamienicach, szczególnie przy ścianach działowych. Nie mówię że tak jest, ale to jest konkretna, sprawdzalna hipoteza. Czy dom ma piwnicę albo czy jest jakaś ściana od strony ogrodu?
ale czy wilgoć robi takie regularne kształty? bo widziałem nieraz zacieki i one są raczej przypadkowe, amorficzne. a tu widać jakiś schemat. nie mówię że to duch ale wilgoć to nie wyjaśnia regularności chyba?
no dobra ale pareidolia to jest jak widzisz twarz w chmurze bo chmura ma przypadkowy kształt. a tutaj Hazel mówi że ta zmiana faktury jest co noc nowa, czyli coś aktywnie robi nowe wzory. pareidolia nie wyjaśnia dlaczego ich wcześniej nie było przez 6 lat
Dobre pytanie od Swaroga, serio. Hazel, kiedy to się zaczęło? Jakiś konkretny moment, zmiana pór roku, jakieś prace w domu albo w okolicy? Bo jeśli przez 6 lat nic, a teraz nagle - to coś się zmieniło, tylko pytanie co.
Akurat ten szczegół może być z związku, Hazel. Silny stres w domu, zaburzony rytm, napięcie - to wszystko wpływa na energię przestrzeni. Nie mówię że to wyjaśnienie, ale wyklucz tę możliwość ostatnią, nie pierwszą. Czy twój mąż wie o tych znakach? Co on na to?
Wie, ale traktuje to bardzo na spokojnie, mówi że to pewnie ściana robi jakieś numery. Nie jest sceptyczny złośliwie, po prostu go to nie niepokoi. Mnie niepokoi bardziej.
A właśnie, wróćmy do pytania które Sprawiedliwa zadała wcześniej i Hazel chyba nie odpowiedziała wprost - co czujesz jak patrzysz na te znaki? Bo napisałaś że cię niepokoi, ale to ogólnie. Chodzi mi o to - czy jest jakiś strach, czy raczej coś jak… ciekawość? Niepewność? To naprawdę nie jest bez znaczenia.
To bardzo ważne rozróżnienie. Nocny strach to często nasza własna psychika która się nakręca, natomiast to co czujesz przy samym zjawisku - to bardziej wiarygodny sygnał. To co opisujesz, ta niepewność bez zagrożenia, to nie jest typowe dla czegoś złośliwego. Ale mam pytanie - czy to zawsze przedpokój, czy pojawił się już znak w innym pomieszczeniu?
Jedna ściana, przy wejściu, od miesięcy. To jest jakiś komunikat skierowany właśnie tutaj, do granicy. Zastanawiam się czy w tym domu albo na tej działce coś się kiedyś wydarzyło. Czy wiesz coś o historii miejsca?
no i tu sie zaczyna ten wątek o historii miejsca ktory zawsze pojawia sie na forum 😉 Hazel, serio zapytaj właściciela albo starszych sąsiadów, nie musisz od razu szukać tragediow, czasem po prostu ktoś sie tu urodził albo umarł ze starości i zostawił jakiś ślad
