Amulecja świetnie łapiesz! I tak, to się łączy z moim wcześniejszym pytaniem o daty. Jeśli mamy zmienność znaku i zmienność częstotliwości, to te dwie zmienne razem mogą coś opisywać. Hazel, wiem że wcześniej pytałam i nie miałaś dat, ale może przynajmniej pamiętasz czy ten dodatkowy element poziomy był przy którymś konkretnym pojawieniu, np. tym pierwszym albo ostatnim?
Zatrzymuję się na chwilę przy tym co powiedziała Hazel o tym że nie chce żeby ustało, chce zrozumieć. To jest bardzo dojrzałe podejście i coś ważnego w tym widzę. Strach zamyka odbiór, a Hazel tego strachu najwyraźniej teraz nie ma. To samo w sobie może być informacją - niektóre energie nie budzą lęku bo nie mają takiego ładunku.
Zgadzam się z Renią co do postawy Hazel, ale chcę też powiedzieć praktycznie - dobra, mamy znaki, mamy lokalizację, mamy budynek z lat 70, mieszka sama, nie ma oczywistego wyjaśnienia materialistycznego. Zanim zaczniemy głębiej w interpretacje, warto by Hazel sprawdziła jedną rzecz: czy w tym miejscu na ścianie jest kiedykolwiek chłodniejszy fragment niż reszta? Ręką, późno wieczorem. To coś mówi o konstrukcji niezależnie od wszystkiego innego.
Dobra, wracam do swojego poprzedniego pytania bo widzę że trochę uciekło w boczne wątki. Hazel, napisałaś że dokumentujesz - jak dokładnie? Zdjęcia, notatki odręczne, coś jeszcze? Bo to ważne na tym etapie, żeby nie stracić danych które już masz.
Betalia - zdjęcia telefonem głównie, plus notatki w zwykłym zeszycie. Zapisuję datę kiedy zauważam, gdzie dokładnie na ścianie i jak mi się wydaje wyglądał znak. Zdjęcia nie zawsze wychodzą dobrze bo aparat w telefonie nie jest najlepszy i przy słabym świetle w przedpokoju to widać gorzej niż na żywo.
Hazel, jedno praktyczne pytanie dotyczące tych zdjęć - czy próbowałaś fotografować z bocznym oświetleniem? Tzn. trzymasz lampkę czy telefon latarką pod kątem do ściany, a nie prosto na nią. Płaskie tekstury na tynku zdecydowanie lepiej wychodzą przy świetle bocznym i wtedy można zobaczyć rzeczy które przy normalnym oświetleniu są niewidoczne. I odwrotnie - coś co wydaje się wyraźne przy lampie może przy innym kącie wyglądać inaczej.
No właśnie i to jest dokładnie ten typ weryfikacji o który mi chodziło wcześniej. Hazel, czy po tych zdjęciach które masz możesz powiedzieć czy znak jest na powierzchni tynku - tzn. jakiś ślad fizyczny - czy raczej wygląda jak przebarwienie, zmiana koloru, coś w rodzaju cienia?
Oracula - szczerze to jest pytanie na które nie wiem jak odpowiedzieć bo nigdy tak szczegółowo nie patrzyłam. Wizualnie to wygląda jakby ktoś narysował coś bardzo jasnym kolorem na białej ścianie, albo jakby ściana była lekko wklęśnięta w tych liniach. Ale czy to jest faktyczna zmiana powierzchni czy przebarwienie - nie dotykałam, trochę się bałam.
Hazel bałaś się dotknąć własnej ściany? Serio pytam bez złośliwości, bo to jest ważna informacja psychologiczna - jeśli ten strach jest obecny, to znaczy że jednak nie jest tak spokojnie jak piszesz. Co czujesz kiedy stoisz przy tej ścianie?
To 'oczekiwanie' o którym pisze Hazel jest dla mnie bardzo wymowne. Strach zamyka, a oczekiwanie otwiera. Coś w tej przestrzeni wie że jest obserwowane i to zmienia dynamikę całego zjawiska.
wracajac do tych zdjec i swiatla bocznego bo Celeste ma racje - w wieloplytowych budynkach tynk bywa nierowny i przy pewnym swietle rzuca cienie ktore wygladaja jak linie. sam mialem taki kwadrat na scianie przez rok, okazalo sie ze to byl odcisk od szafki ktora stala tam poprzednio. nie mowie ze to wyjaśnienie Hazel, ale sprawdzic warto przed innymi wnioskami
Modest, tylko że Hazel mówiła że te znaki pojawiają się i znikają, więc odcisk od szafki odpada - odcisk jest stały. To jest ważna różnica w tym co opisuje.
Właśnie, i to jest kluczowe - czy Hazel sprawdziła kiedy znaku 'nie ma', czy tylko zakłada że go nie ma bo nie patrzy? Bo są dwa scenariusze: znak pojawia się i znika, albo znak jest cały czas ale jest widoczny tylko w pewnych warunkach oświetleniowych. Te dwa scenariusze to zupełnie inne zjawiska.
Eufemka - o matko, to jest pytanie które mnie teraz uderzyło. Bo szczerze mówiąc nie stałam przy tej ścianie w środku dnia przy pełnym świetle i świadomie sprawdzałam czy znaku nie ma. Po prostu kiedy go widziałam - widziałam, a kiedy go nie było to… po prostu nie patrzyłam. Musze to sprawdzić.
to jest mega ważne co właśnie wyszło w tej rozmowie, poważnie. Hazel, zrób to jak najbliżej możliwe - cały dzień kilka razy zajrzyj do przedpokoju w różnych porach i przy różnym świetle. i zanotuj za każdym razem
tak, i przy okazji notuj też godzinę dokładnie! jeśli okazałoby się że znak pojawia się zawsze o podobnej porze albo jest widoczny tylko o konkretnym czasie to to jest informacja która łączy się z tym co mówiłam wcześniej o datach i rytmie. może nie jest rytm miesięczny tylko dobowy?
Dziwozona, wiesz co, mam podobne doświadczenie z czymś zupełnie innym - miałam w domu miejsce gdzie kamień kładłam i zawsze rano był inaczej ciepły niż wieczorem, w sumie to mogło być słońce przez okno ale długo myślałam że to coś więcej 🙂 W każdym razie pora dnia naprawdę zmienia jak odbieramy pewne rzeczy. Hazel, ten przedpokój ma okno czy jest bez okna?
Żarówka w suficie to też może być różnica - jeśli żarówka trochę migocze albo ma inną temperaturę barwową niż była wcześniej, to cienie na ścianie będą inne. Hazel, zmieniałaś ostatnio żarówkę w przedpokoju?
Chcę wrócić do tego co powiedziała Betalia na początku tej strony - zebranie danych przed interpretacją. Myślę że ten wątek zaczął się kręcić coraz szerzej i tracimy z oczu konkret. Hazel ma teraz jedno zadanie: sprawdzić ścianę o różnych porach i przy bocznym świetle jak mówiła Celeste. Dopóki tego nie zrobimy, dyskusja o runach i bytach jest trochę w próżni.
Zgadzam się z Walentynką co do zbierania danych, ale nie zgadzam się że interpretacja jest w próżni. Lokalizacja znaku, uczucie oczekiwania, brak naturalnego wyjaśnienia dla zmieniającego się śladu - to są realne przesłanki. Czekamy na więcej danych od Hazel ale to co już wiemy coś znaczy.
Hej, może głupie pytanie ale czy Hazel próbowała jakoś oznaczyć ten znak jak jest widoczny - np. obrysować go ołówkiem z boku żeby potem porównać czy następnym razem jest dokładnie w tym samym miejscu? Bo jeśli to duch to może znak trochę wędruje, a jeśli to efekt optyczny to będzie zawsze identycznie
Otek, Celeste - tak, to mogę zrobić! Nigdy na to nie wpadłam a to takie proste. Przy okazji to pomoże też ustalić czy za każdym razem jest dokładnie ta sama wielkość znaku czy może różna.
czytam tegowszystkiego i mam pytanie z innej beczki - Hazel mówi że mieszka sama i że zaczęło się po przeprowadzce. a co tam bylo przed nia? wie ktos kto mieszkal w tym mieszkaniu wczesniej i czy cos sie dzialo?
Rafalek - nie wiem za dużo, dostałam mieszkanie po kimś z rodziny kto się wyprowadził. Nie pytałam o historię i szczerze mówiąc nie wiem czy jest tu coś ciekawego do wyciągnięcia. Mogę spróbować zapytać.
Historia mieszkania to bardzo ważna rzecz! W tradycji słowiańskiej uważało się że dom ma swoją pamięć i nowy mieszkaniec przejmuje też co zostało po poprzednim. Jeśli ktoś praktykował tam coś albo jeśli był tam silny ładunek emocjonalny to ślad zostaje. Hazel zdecydowanie powinna to zbadać.
Cesia, można wierzyć że zjawiska paranormalne istnieją i jednocześnie sprawdzać czy to co widzimy to na pewno jedno z nich, a nie coś zwykłego. Te dwie rzeczy nie wykluczają się. Jeśli ktoś od razu zakłada że to duch bo 'nie ma innego wyjaśnienia', to robi błąd bo nie sprawdził wyjaśnień.
Dodam coś do tego sporu bo on jest ważny i obie strony mają rację - tyle że na różnych poziomach. Oracula ma rację że zbieramy dane. Cesia ma rację że historia miejsca jest relevantna. W mojej praktyce zawsze zaczyna się od tych dwóch rzeczy równolegle, nie zamiast siebie. Hazel, to pytanie o poprzednich mieszkańców warto zadać, ale nie dlatego że to wyjaśni znaki - tylko dlatego że uzupełni obraz.
