Dostałam po babci drewnianą szkatułkę, taką starą, z rzeźbionym wiekiem. Babcia miała ją całe życie, nigdy nie mówiła skąd pochodzi. Minął może miesiąc odkąd ją mam i zaczęły się dziać dziwne rzeczy - stłuczka samochodowa (drobna, ale jednak), zalanie łazienki przez sąsiada, awaria pralki, mąż skręcił kostkę. Każda z tych rzeczy z osobna to przypadek, ale wszystko naraz w ciągu czterech tygodni? Poza tym robiłam porządki i znalazłam starą mapę mieszkania, taką kredową, narysowaną chyba ręcznie. I są na niej jakieś oznaczenia w rogach pomieszczeń, których nikt z rodziny nie pamięta, nikt nie wie co znaczą. Zapytałam mamę - mówi że nie zna, zapytałam ciocię - też nic. Czy ktoś miał coś podobnego z przedmiotem po bliskiej osobie?
Te oznaczenia na mapie - możesz opisać jak wyglądają? Czy to symbole, litery, cyfry, czy coś bardziej geometrycznego? Bo to może być kluczowe zanim w ogóle będzie można powiedzieć cokolwiek o tej szkatułce.
Ja miałam podobną sytuacje z zegarkiem po dziadku. Jak go wzięłam, to przez dwa tygodnie co rusz coś sie sypało. Potem oddałam do oczyszczenia i spokój. Ale tutaj ciekawi mnie ta mapa - bo to nie jest typowe dla zwykłych mieszkań. Skąd w ogóle ta mapa sie wzięła, była w szkatułce?
Spirala i znaki w rogach pomieszczeń - to może być zwykłe oznaczenie instalacji albo grubości ścian, takie rzeczy architekci czasem robili na planach domów. Zanim to połączysz z szkatułką i pechem, powiedz mi - kiedy dokładnie zaczął się ten zły okres? Przed czy po tym jak znalazłaś mapę?
Bardzo dziękuję że opisałaś to tak dokładnie, bo podobna sprawa dotyczy mojego kuzyna i nie wiedzieliśmy od czego zacząć. Czy szkatułka była zamknięta kiedy ją dostałaś? Co w niej było?
A co było w środku szkatułki? Bo to naprawdę ważne. Różne przedmioty mogą nosić różny ładunek, szczególnie jeśli babcia miała je długo przy sobie. Długoletnie używanie przedmiotu przez jedną osobę zostawia na nim wyraźny ślad energetyczny.
Ja mam pytanie troche z boku - a masz może jakiś sen od kiedy ta szkatulka jest w domu? Bo czasem przedmiot nie działa bezposrednio tylko wchodzi w kontakt nocą. Pytam bo sam miałem podobą sytuację z pewną figurką i wtedy sny były pierwszym sygnałem.
Ten woreczek z lawendą to może byc wazny element. Lawenda sie używa do oczyszczeń ale też do ochrony - babcia mogła to wiedzieć i sama zabezpieczyć szkatułke. Pytanie czy woreczek jest jeszcze aktywny czy już wypalony energetycznie. Jak on wygląda, czy jest zawiązany, czy ma jakiś sznurek, kolor?
Ale czy to nie może być tak, że babcia celowo zostawiła te przedmioty razem właśnie dlatego, że one razem tworzą jakiś zestaw ochronny? Może szkatułka bez tych listów i woreczka zachowuje się inaczej niż kiedy wszystko jest w środku?
Babcia była praktykującą katoliczką, ale mama mówi że miała swoje dziwactwa, różne zioła suszyła, pewne rzeczy robiła w określone dni. Nigdy tego głośno nie nazywała. Rodzina traktowała to jako folklorystyczne przyzwyczajenia. Teraz zaczynam się zastanawiać czy to nie było coś więcej.
To jest bardzo częste połączenie - katolicyzm z ludową tradycją zielarską i ochroniarską. Takie kobiety w dawnych wsiach były po prostu depozytariuszkami wiedzy, którą przekazywały córkom albo wnuczkom. Tylko że gdzieś to się urwało. Czy babcia próbowała tobie coś przekazać, zanim odeszła?
Właśnie, bo jak ona zostawiła tę szkatułkę akurat tobie, to musiało być celowe? Czy was było więcej, wnuczek, córek, które mogły ją dostać?
Imiennie w testamencie - to już nie jest przypadek. Babcia wiedziała co robi. Mam jedno konkretne pytanie: te oznaczenia na mapie, czy są we wszystkich pokojach po równo, czy jakieś pomieszczenie ma ich więcej albo inaczej rozmieszczone? I gdzie stoi teraz szkatułka?
Słucham tego i zastanawiam się nad czymś innym - od kiedy masz tę szkatułkę, jak się czujesz fizycznie i energetycznie? Czy jest jakiś pokój w mieszkaniu gdzie czujesz się gorzej, bardziej zmęczona, niespokojnie? Często zanim zaczną się zewnętrzne zdarzenia, ciało już reaguje.
Z czakrowego punktu widzenia stare przedmioty mogą blokować przepływ w czakrze podstawy, szczególnie jeśli niosą ze sobą traumatyczną historię. To tłumaczyłoby ten pech materialny - stłuczki, zalanie, awarie. Wszystko to sfera fizyczna, ziemska. Radziłbym natychmiastowe przeniesienie szkatułki poza strefę sypialni i salonu.
Odpowiadam od razu na kilka pytań, bo widzę że narosło ich sporo. Tajemniczka - sprawdziłam mapę dokładniej. Znaki są we wszystkich pokojach, ale w salonie, gdzie stoi szkatułka, w dwóch rogach są jakby podwójne - jeden znak na drugi nałożony. Nie wiem czy to błąd rysującego czy celowe. Szkatułka stoi na komodzie przy oknie. Pranava - fizycznie... tak, właściwie czuję się gorzej w salonie wieczorami. Myślałam że to przez oświetlenie, ale teraz jak pytasz, to zauważam że rzadziej tam siadam niż przed.
Podwójne znaki w salonie - to nie jest błąd rysującego, jestem prawie pewna. To celowe wzmocnienie. Ale zanim cokolwiek z tym zrobisz, muszę zapytać - czy ta komoda stoi tam od zawsze, czy ty ją tam postawiłaś razem ze szkatułką? Bo jeśli ona tam nie stała wcześniej, to mogłaś nieświadomie wybrać akurat ten punkt.
Chwila, bo chcę się upewnić, że dobrze rozumiem tę mapę. Mówisz o planie mieszkania narysowanym na papierze, tak? I te znaki są odręczne, czy wydrukowane razem z planem? To dość istotne, bo jedno to plan z adnotacjami zrobionymi przez babcię, a drugie to zupełnie inna historia.
Ja wróce do tych podwójnych znaków w salonie, bo to mnie nie daje spokoju. Jeśli są nałożone jeden na drugi, to moze chodzić o dwa różne poziomy działania - jeden ziemski, jeden wyższy. Babcia mogła warstwować ochronę. Ale Gienia, powiedz szczerze - czy pech którego doswiadczasz dotyczy tylko ciebie, czy też innych osób które są w mieszkaniu?
Bardzo dziękuję za ten szczegół o podwójnych znakach, bo to właśnie może być kluczowe dla sprawy mojego kuzyna, o której wspominałem. Ale chcę zapytać do wszystkich - czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić co te znaki znaczą, zanim się je dotknie albo spróbuje zdekodować? Bo może samo patrzenie na nie już coś uruchamia?
To jest plan mojego obecnego mieszkania. Babcia nigdy tu nie mieszkała, ja tu jestem od trzech lat. Skąd ona miała plan akurat tego miejsca, nie mam pojęcia. To mnie chyba najbardziej niepokoi ze wszystkiego.
Zaraz, zaraz - ona miała plan mieszkania, w którym nigdy nie była, a w którym ty teraz mieszkasz? I te znaki są w rogach twoich obecnych pomieszczeń? Czy to mieszkanie kupowałaś, wynajmujesz, może jest rodzinne? Pytam bo może babcia wiedziała że tutaj trafisz i z wyprzedzeniem to zabezpieczyła. Albo odwrotnie - ostrzegała.
Mam wrażenie że to nie jest przypadkowe - babcia zostawia szkatułkę z mapą, imiennie dla wnuczki, do mieszkania w którym sama nigdy nie była. Czy to nie wygląda jakby przekazywała nie tyle przedmiot, co jakiś obowiązek albo misję? Może ona wiedziała coś o tym miejscu, czego ty jeszcze nie wiesz?
To co mówisz o wieczorach jest ważne. A czy masz sny powiązane z tym pokojem albo w ogóle od kiedy masz szkatułkę? Pytam konkretnie - czy śnisz babcię, czy śnisz to mieszkanie, czy może coś zupełnie obcego czego wcześniej nie śniłaś? Granica między dniem a nocą to często moment gdy takie rzeczy dają o sobie znać.
Ja mam trochę inne pytanie, może naiwne, ale - czy próbowałaś po prostu wynieść tę szkatułkę do innego pomieszczenia i zobaczyć czy coś się zmieni z tym salonem wieczorami? Zanim robi się jakieś rytuały, może warto sprawdzić prostą rzecz?
Właściwie oboje macie rację po trochu, ale ja bym zapytała inaczej - Gienia, czy masz kogoś bliskiego, komu możesz pokazać tę mapę i listy fizycznie, nie przez zdjęcie? Ktoś z rodziny kto pamiętał babcię lepiej, jej nawyki, może wie skąd taki plan mógł się wziąć? Zanim idziemy dalej w interpretacje, ten jeden telefon do mamy mógłby wszystko wyjaśnić albo pogłębić tajemnicę.
Odpowiadając na pytanie Michasi - jest mama, ale ona i babcia miały ciężką relację, nie rozmawiały ze sobą przez ostatnie kilkanaście lat życia babci. Nie wiem czy mama w ogóle będzie chciała rozmawiać o tym co babcia zostawiała. Ale masz rację, że to najlepsza osoba. Muszę spróbować. Co do listów i mapy - na razie nie porównywałam pisma, ale właśnie wyjęłam jeden z listów i muszę powiedzieć, że to nie jest ten sam charakter pisma co znaki na mapie. List jest pisany drobnym, okrągłym pismem, a te oznaczenia na mapie są bardziej kanciastego, zdecydowanego charakteru. Jakby ktoś inny to pisał.
