Przepraszam że wchodzę z boku, ale to co napisała Lucyda naprawdę mnie zatrzymało. 'Zostawienie czegoś' i 'ułożenie się' - to dwie zupełnie różne rzeczy jeśli chodzi o to co teraz Gienia ma w domu. W jednym przypadku szkatułka to pamiątka, w drugim to jakby... klucz do umowy? Gienia, czy babcia zostawiła cokolwiek jeszcze co mogłoby tłumaczyć to zdanie? Listy, notatki, cokolwiek?
Właśnie pomyślałam o czymś w związku z tym co Rokita napisał. Jeśli to była umowa i szkatułka jest jakimś elementem tej umowy - to czy przeniesienie jej z mieszkania babci do Gieni nie jest właśnie złamaniem tej umowy? I może dlatego zaczął się pech, bo warunki się zmieniły?
Gienia, to co mówisz o tonie babci - to bardzo wymowne. Dzieci bardzo wyczuwają kiedy coś jest poważne a kiedy dorosły po prostu jest zly. I jesli babcia powiedziała spokojnie ale stanowczo, to ona traktowała tę szkatulke jako cos szczegolnego, nie zwykłą pamiatke. Mam pytanie - czy szkatulka zawsze stała na tym samym miejscu u babci czy tez sie przesuwała?
Wróćmy na chwilę do tego co Gienia powiedziała - że teraz jest spokojnie, gdy pisze. To mnie zastanawia. Czy spokój pojawił się kiedy zaczęłaś pisać na forum, czyli kiedy zaczęłaś mówić o tym na głos, czy może wcześniej - zanim jeszcze założyłaś ten wątek? Pytam bo to dość istotna różnica.
Gienia, a ta lista którą pisałaś dla siebie - leży gdzieś w mieszkaniu teraz? Czy ją wyrzuciłaś? Pytam bo czasem pisanie i zostawianie przy sobie takich notatek robi różnicę.
Dobra, żebym się nie pogubił - mamy szkatułkę zamkniętą z mapą w środku, mapę z dwoma różnymi pismami, jedno zdanie babci przy największym znaku, i pech który zaczął się po przeniesieniu szkatułki do nowego miejsca. To jest spójny obraz. Ale jedno mnie niepokoi - czy ktokolwiek z was rozważył że babcia mogła świadomie trzymać szkatułkę właśnie po to żeby mapa była zamknięta i przy znaku, i to był jej sposób na kontrolowanie czegoś? I teraz szkatułka jest gdzie indziej, mapa jest gdzie indziej, i ten 'porządek' się rozpadł.
To jest kluczowe. Gienia, jeśli te znaki na mapie odnosiły się do konkretnych miejsc w tamtym mieszkaniu - do ścian, podłogi, jakichś punktów - to przeniesienie mapy tutaj nie przenosi tych punktów. Mapa jest tylko zapisem. Ale szkatułka... szkatułka to już osobna kwestia. Czy wiesz cokolwiek skąd babcia ją miała? Czy to był prezent, zakup, rodzinna pamiątka?
Właśnie to jest chyba najważniejsze pytanie w całym wątku i jakoś do tej pory nikt tego wprost nie zapytał. Skąd pochodzi sama szkatułka, nie mapa, tylko pudełko. Bo mapa mogła być włożona później, ale szkatułka mogła mieć historię dużo wcześniejszą.
Nie wiem. Serio nie wiem. Mama twierdzi że babcia miała ją odkąd mama pamięta, a mama urodziła się w 1961. Żadna historia rodzinna na ten temat. Mogła ją kupić, mogła dostać. Moja wiedza o babci jest naprawdę ograniczona - mówiłam już że rzadko byłam u niej.
Gienia, zanim otworzysz - czy od kiedy zamknęłaś i przestałaś jej dotykać, to pech jakiś był? Czy naprawdę się uspokoiło? Pytam bo to by dało wskazówkę czy chodzi o sam kontakt z szkatułką, czy o jej obecność w domu niezależnie od tego czy ją otwierasz.
A czy to nie jest tak, że samo pisanie tutaj i nazwanie tego głośno działa jak jakiś zawór? Bo Gienia pisała wcześniej że spokój przyszedł już jak zaczęła spisywać to dla siebie. Może szkatułka sama w sobie jest neutralna, a chodzi o to co się z nią robi - otwieranie, dotykanie, przenoszenie?
Mogę zapytać o coś praktycznego? Gdzie teraz stoi szkatułka w twoim mieszkaniu? Bo to ma znaczenie jeśli chodzi o energię przestrzeni. Nie chodzi mi o jakąś skomplikowaną teorię, ale czy stoi w widocznym miejscu, czy schowałaś ją gdzieś, czy leży na ziemi czy wysoko?
Sypialnia. To jest akurat miejscw, o które wcześniej pytała Klimcia - czy jakiś znak na mapie pokrywa się z sypialnią. Gienia, wiem że nie chcesz teraz otwierać, ale czy pamiętasz z poprzednich razy kiedy oglądałaś mapę - gdzie były te mniejsze znaki względem układu mieszkania?
To co powiedziała Kostroma mnie zatrzymało - czy mieszkania mogą mieć podobny układ? Gienia, czy kiedykolwiek byłaś w sypialni babci? Pamiętasz jak wyglądała?
Naprawdę rzadko tam bywałam i byłam dzieckiem. Pamiętam głównie salon i kuchnię. Sypialnia babci była zamknięta, nie wchodziłam. To znaczy może raz - ale nic nie pamiętam poza tym że było ciemno i pachniało lawendą. Nie potrafię porównać układów.
Gienia, a ta szmatka którą przykryłaś szkatułkę - wybrałaś konkretny kolor, czy to był zwykły przypadek? I czy po przykryciu jej czujesz się inaczej w tej sypialni niż wcześniej?
To że sypialnia - to mnie trochę niepokoi. Sypialnia to miejsce gdzie jestesmy najbarziej podatni, sen, odpoczynek, przetwarzanie. Gienia, czy masz jakieś problemy ze snem od kiedy tam stoi? Bo to byłoby dla mnie ważne.
Sen... właściwie tak. Rzadziej pamiętam sny, ale to może być sto innych powodów. Czytałam że stres też tak robi. Ale pytasz i nagle sobie uświadamiam że faktycznie coś się zmieniło w tej kwestii. Nie wiem kiedy.
Nie wiem jak to opisać. Raczej drugie - mam wrażenie że coś jest ale się rozwiewa zanim zdążę pomyśleć. Jak próbuję sobie przypomnieć rano to jest nic, tylko jakieś tło emocjonalne zostaje. Czasem nieprzyjemne, ale nie mam obrazów.
To brzmi jak zakłócenie w fazie przejściowej, ale nie chcę tu za dużo gdybać. Czy masz jakiś notatnik przy łóżku? Bo gdybyś zaczęła zapisywać choćby to tło emocjonalne zaraz po obudzeniu, to po kilku razach mogłoby się zebrać w jakiś wzorzec. Niekoniecznie związany ze szkatułką, ale dałoby jakiś punkt odniesienia.
Mnie zastanawia inne pytanie. Gienia mówiła że sypialnia babci była zamknięta i tam pachniało lawendą. A szkatułka teraz stoi w jej sypialni. Czy to może być zbieżność która coś znaczy, czy kompletnie myślę w złym kierunku?
Lawendy nie czuję. Drewno ma taki stary zapach, trochę jak stare meble u dziadków. Nic konkretnego. Ale to że tak powiedziałaś Michasia - ta sypialnia babci z zamkniętymi drzwiami. Zawsze byłam ciekawa co tam jest i nigdy nie weszłam. Teraz o tym myślę.
A czy jest ktoś kto mógłby zapytać w rodzinie o tamto mieszkanie babci? Niekoniecznie o szkatułkę, żeby nie zaczynać trudnych rozmów. Chociażby o sam układ - ile pokoi, czy sypialnia była od ulicy czy od podwórka. Cokolwiek co dałoby punkt odniesienia do tej mapy.
Jest ciocia Basia, siostra mamy. Rzadko się kontaktujemy, ale mamy numer. Nigdy nie rozmawiałam z nią o babci. Nie wiem jak zacząć taką rozmowę żeby nie wyglądać dziwnie. Powiem co, zadzwonię do niej pod pretekstem. Rodzinnym. I zapytam o mieszkanie jakby mimochodem.
Gienia, to jest dobry pomysł, ale przemyśl co konkretnie chcesz wiedzieć zanim zadzwonisz. Bo jak zaczniesz pytać zbyt szczegółowo to się wyda. Jedno pytanie - na przykład czy babcia miała coś w sypialni co jej było wyjątkowo bliskie - może wystarczyć i powiedzieć więcej niż myślisz.
