Poczekaj - mówisz, że pismo na mapie i pismo w listach to dwie różne osoby? To zupełnie zmienia perspektywę. Kto zatem narysował te znaki? I skąd ktokolwiek, poza tobą, mógł mieć plan tego konkretnego mieszkania?
To jest właśnie ta informacja, której brakowało. Dwa różne charaktery pisma oznaczają, że mapa trafiła do szkatułki babci, ale niekoniecznie ona ją tam włożyła. Ktoś jej ją dał, albo ona sama ją zebrała od kogoś. Gienia, kiedy babcia nabyła tę szkatułkę, wiesz coś o tym? Bo to może być kluczowe - czy szkatułka była jej od zawsze, czy może dostała ją od kogoś tak jak ty dostałaś ją od niej?
Bardzo dziękuję za ten szczegół o piśmie, bo to naprawdę coś wyjaśnia. Chciałem zapytać - czy litery na tych znakach wyglądają jak alfabet, który znasz, czy może to coś obcego? Bo mój kuzyn opisywał podobne oznaczenia i tam były symbole, których nikt nie umiał przyporządkować do żadnego języka.
To nie są litery, to raczej geometryczne kształty, coś w rodzaju małych kół z kreskami, niektóre wyglądają jak litery, ale to nie jest żaden alfabet który znam. W salonie ten podwójny znak - teraz jak patrzę uważniej - wygląda jak dwa okręgi nałożone na siebie z prostopadłymi liniami wewnątrz. Próbowałam szukać w internecie, nic konkretnego nie znalazłam. Co do babci - mama kiedyś mówiła, że babcia była 'dziwna' i że miała 'swoje tajemnice', ale to mówiła ze złością, więc nie wiedziałam ile w tym prawdy.
Wróćcie na chwilę do snów, bo jeszcze nie dostałam odpowiedzi na swoje pytanie. Gienia, śpisz normalnie od kiedy masz szkatułkę, czy coś się zmieniło? Pytam konkretnie - czy budzisz się w środku nocy, czy masz sny których nie miałaś wcześniej, jakieś z twarzami albo miejscami których nie znasz?
Puste pomieszczenia z obecnością i nieznana starsza kobieta - to jest spójne z tym co opisujesz w salonie na jawie. Mam jedno konkretne pytanie: ta kobieta ze snów, czy ona cię widzi, rozmawia z tobą, czy po prostu jest obok? Bo to rozróżnienie jest ważne.
Ta starsza kobieta ze snów - czy to mogłaby być osoba, która te znaki narysowała? Skoro pismo jest inne niż babci, to znaczy że ktoś trzeci jest częścią tej historii. Może śnisz właśnie tę osobę?
Dwa okręgi nałożone na siebie z prostopadłymi liniami to może być Vesica Piscis albo jakiś pochodny symbol. Szukałem i znalazłem że to symbol połączenia dwóch sfer, ziemskiej i nieziemskiej. Ale nie jestem pewny, bo było ich dużo podobnych. Gienia, czy możesz wrzucić zdjęcie tego znaku z salonu? Bo opis jeden, a widząc bezpośrednio możnaby porównać.
Gienia, nie rób tego sama i wieczorem na pewno nie. Jeśli masz sprawdzać rogi pomieszczeń w tym salonie, to zrób to w ciągu dnia i z kimś. Nie dlatego że coś złego się stanie, ale po prostu spokojniej to zrobisz i będziesz mogła skupić się na obserwacji. A co do mamy - myślę że warto zadzwonić, nawet jeśli rozmowa będzie trudna. Ta kłótnia między babcią a mamą mogła mieć związek właśnie z takimi rzeczami.
Ja bym przed sprawdzaniem ścian zrobiła coś prostego - sól gruboziarnista w progach i na parapetach, żeby poczuć się bezpieczniej podczas takiego szukania. To nic agresywnego wobec znaków, po prostu własna ochrona zanim człowiek zagląda w miejsca których nie zna. Gienia, czy w ogóle masz w domu jakieś własne praktyki ochronne, cokolwiek?
Mam pytanie może z innej beczki - czy ktoś poza tobą był w tym mieszkaniu i też czuł coś dziwnego w salonie? Albo odwrotnie, ktoś kto by powiedział że nic tam nie czuje? Bo to by dużo mówiło czy to coś obiektywnego czy związanego z tobą osobiście.
Gienia, to że przyjaciółka poczuła 'duszność' i wyszła szybciej niż zwykle - to jest ważna informacja, ale muszę dopytać: czy ona wiedziała wcześniej że masz szkatułkę i że coś się dzieje, czy powiedziała o tej duszności zupełnie spontanicznie, bez wiedzy o całej sytuacji?
To jest właśnie pytanie klucz. Bo jeśli przyjaciółka wiedziała - to mogła po prostu wchłonąć twój nastrój i swoje odczucie budować na tym co jej powiedziałaś. A jeśli nie wiedziała i sama z siebie to powiedziała, to już zupełnie inna sprawa.
Szkatułka stoi w salonie od początku, bo tam jest mebel na którym ją postawiłam jak ją przywiozłam. Raz przeniosłam ją na chwilę do sypialni bo szukałam miejsca, ale z powrotem wróciła do salonu jeszcze tego samego wieczoru. Nie pamiętam żebym coś wtedy czuła inaczej, ale to było zanim zaczęłam w ogóle zwracać uwagę na te rzeczy.
Gienia, to że przeniosłaś ją na chwilę do sypialni i tego samego wieczoru wróciła - czy to była twoja decyzja że wróciła, czy jakoś tak wyszło że jednak wolałaś żeby nie była w sypialni? Pytam bo czasem robimy coś instynktownie i dopiero potem myślimy dlaczego.
To wróćmy do tych snów przez chwilę, bo ten szczegół jest ważny. Jeśli instynktownie wyniosłaś szkatułkę z sypialni, a sny i tak się pojawiają - to one nie są bezpośrednio powiązane z fizyczną obecnością przedmiotu obok ciebie w nocy. Raczej z tym że go masz w ogóle, albo z czymś co już w tobie zostało.
Bardzo dziękuję Gieni za ten szczegół o sypialni, bo to naprawdę dużo tłumaczy. Ale mam pytanie do Lucydy - czy to co mówisz o 'czymś co zostało' oznacza że samo pozbycie się szkatułki mogłoby nie wystarczyć? Bo rozumiem że to trudna odpowiedź ale chciałbym wiedzieć.
Ale chwila - jeśli kobieta ze snów i ta trzecia osoba która pisała na mapie to ta sama osoba, to może ona jest w jakiś sposób przywiązana do szkatułki, nie do mieszkania? I wtedy przeniesienie szkatułki do innego pokoju nic nie pokaże, bo ona po prostu pójdzie za nią. Albo odwrotnie, może zostać w miejscu gdzie był ten znak na mapie.
Gienia, jak mówiłaś wcześniej że trochę się różni od obecnego układu - czy to znaczy że ściany były kiedyś postawione inaczej? Bo jeśli np. jakiś pokój został podzielony albo dwa połączone, to ten duży znak z salonu mógł kiedyś być w centrum innego pomieszczenia. I to mogłoby zmieniać znaczenie.
To jest bardzo wazna uwaga od Klimci. W starych mieszkaniach często przerabiano układ i to co teraz jest salonem moglo byc kiedys dwoma pokoikami albo odwrotnie. Gienia, czy masz jakis pomysł skąd pochodzi ta mapa, z jakiego mniej więcej okresu? Bo to by pomagalo zrozumiec kiedy te znaki powstaly.
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym co Gienia powiedziała wcześniej - że od kiedy o tym pisze, jest spokojniej. Pytam wprost: jak jest teraz, dziś, gdy ta rozmowa się rozwinęła i zaczęłaś mówić o mapie, o znakach w różnych pokojach? Czy nadal jest spokojniej, czy coś zaczęło ciążyć z powrotem?
Mam konkretne pytanie zanim pójdziemy dalej z mapą - Gienia, ta szkatułka jest teraz zamknięta czy otwarta? I czy mapa leży w środku, czy wyjęłaś ją i trzymasz osobno? Pytam bo jeśli mapa jest ciągle w szkatułce i razem ze sobą leżą, to to może być istotne.
Odpowiadam Cynamonce i Wiesi jednocześnie, bo pytacie o to samo. Szkatułka jest zamknięta - ma taką małą mosiężną zasuwkę, nic skomplikowanego, ale zamyka się. Mapa leży w środku, nie wyjmowałam jej po tym jak znalazłam. Tzn. wyjmowałam żeby dokładnie obejrzeć, ale potem zawsze wkładałam z powrotem. Nie wiem czemu - może dlatego że tam była, tam ją babcia trzymała. I tak, Pranava też pytał jak teraz - teraz jest spokojnie, piszę i nie czuję żeby coś było nie tak. Ale nie wiem czy to przez tę rozmowę, czy przez coś innego.
To ważne że zamykasz i wkładasz z powrotem. Mam takie pytanie - czy jak wyjmowałaś mapę żeby oglądać, to robiłaś to w tym samym miejscu gdzie stoi szkatułka, czyli w salonie? Czy gdzieś indziej? Bo jeśli te znaki na mapie wskazują konkretne miejsca w mieszkaniu, to ogląd tej mapy akurat w salonie może mieć inne znaczenie niż gdzie indziej.
Czekajcie, bo mam pytanie do Gieni które mnie męczy od kilku postów. Mówiłaś że pismo babci na mapie wygląda powojenne, a to drugie, z symbolami, wygląda inaczej - starsze czy po prostu inne? Bo jeśli starsze, to ktoś przed babcią robił te oznaczenia. A jeśli po prostu inne, inne charakterem pisma, to mogła to być inna osoba z tego samego okresu. To całkowicie zminia sens tej mapy.
Gienia, a ta adnotacja babci - to były słowa, zdanie, czy tylko kilka wyrazów? I czy to był komentarz do czegoś na mapie, czy coś zupełnie osobnego? Pytam bo 'nie otwierać' albo 'zostawić' to co innego niż np. data albo czyjeś imię.
'Tu był i niech zostanie' - to brzmi jak świadome zostawienie czegoś. Nie przypadkowe, nie z niewiedzy. Gienia, czy babcia mogła wiedzieć o tych symbolach i po prostu... zaakceptować to co w mieszkaniu było? Albo nawet ułożyć się z tym jakoś? Bo to zdanie brzmi raczej na pogodzenie się niż na ostrzeżenie.
