Zgadzam sie z Leontyna, bo historia miejsca to pierwsze co bym sprawdzila. Ale mam inne pytanie do Dzidki, wróce do tej asymetrii którą wspominałaś wcześniej, raz kształt bardziej wyciągnięty raz zwartszy. Czy zauważyłaś czy to się wiąże z jakimiś konkretnymi dniami albo może z pogodą?
Dziennik to bardzo dobry pomysł i powinna go zacząć jak najszybciej. Ale chcę wrócić do czegoś co Majka poruszyła, bo ten związek z pogodą jest ciekawy. Dzidka, czy ten kształt pojawia się też kiedy jest mróz albo przymarznięta ziemia? Czy masz go przez cały rok?
Szczerze, to zauważyłam to dopiero kilka miesięcy temu i teraz jest cieplejsza pora, więc nie wiem jak to jest zimą. Może było wcześniej i nie zwracałam uwagi, albo może nie ma go w zimne miesiące. Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.
A czy robiłaś wcześniej zdjęcia ścieżki albo podwórka, może na telefonie masz coś z poprzednich lat, jaieś zdjęcia z ogrodu? Czasem się znajdzie coś w tle, czego wtedy nie zauważyłaś.
To jest naprawdę dobry trop. Ja swoje zdjęcia z telefonu mam posegregowane według daty i nieraz wracam do starych i widzę rzeczy których nie zauważyłem na żywo. Dzidka, warto przejrzeć.
Właśnie to samo chciałam powiedzieć co Bluszczyk. I jeszcze mam pytanie, może głupie, ale czy sąsiedzi mają psa albo kota który chodzi po tym terenie? Pytam przez tę pogodę i odciski, bo zwierzęta też zostawiają ślady.
Chcę się upewnić że dobrze rozumiem, ten kształt to nie jest odcisk stóp ani śladów chodzenia, tylko cały zarys człowieka leżącego? Jakby ktoś tam położył się i wstał a ziemia zapamiętała?
Tak, dokładnie tak. To nie są ślady kroków. To jest kontur, jakby ktoś leżał na boku albo na plecach i wstał, a piasek zachował ten kształt. Długość mniej więcej taka jak człowiek, może trochę mniejsza.
To doprecyzowanie jest ważne. Majka mówiła wcześniej o strażniku albo kimś kto czeka na pozwolenie, i ta interpretacja pasuje do leżącej pozycji tylko jeśli potraktujemy ją jako odcisk z wcześniejszego okresu, nie aktywną postawę. To inne konotacje. Dzidka, czy kształt wygląda jakby postać była rozluźniona, czy raczej sztywna, złożona?
Rozluźniona pozycja jest inną informacją niż obronna albo skurczona. To ważne. Nie musi to być coś co czeka, to może być coś co spoczywa. Dzidka, to może zmienić sposób w jaki do tego podejdziesz.
Czyli może to jest miejsce gdzie coś ma zwyczaj odpoczywać, nie czekać? Bo jeśli ma rozluźnioną pozycję i wraca co noc, to brzmi jak przyzwyczajenie do konkretnego miejsca, nie jak celowe obserwowanie drzwi. Może ta głowa ku drzwiom jest tylko efektem ubocznym, a nie intencją?
Tzn. chcę to rozwinąć, bo mi się wydaje, że zbyt szybko poszliśmy w kierunku czegoś aktywnego i czekającego. Jeśli pozycja jest rozluźniona i ręce wzdłuż ciała, to to jest pozycja spoczynku, nie czujki. I może po prostu mamy do czynienia z miejscem, które coś zapamiętało, nie z czymś co wraca z konkretnym celem.
To co Tomir mówi jest zasadne, ale chcę dopytać Dzidkę o jedną rzecz, bo to może zmienić interpretację. Czy ten kształt jest zawsze w tym samym miejscu, co do centymetra, czy przesuwa się? Bo jeśli to pamięć miejsca, to powinna być stała. Jeśli się przesuwa, to jest coś innego.
Dzidka, przy tym dzienniku, proszę żebyś zaznaczała punkty odniesienia. Jakiś kamień, krawędź płytki, cokolwiek co jest stałe. Bez tego porównanie z tygodnia na tydzień nic nie powie. To nie jest skomplikowane, wystarczy zdjęcie z tym samym obiektem w kadrze.
A może by tak zrobić jakiś punkt stały fizycznie, nie tylko na zdjęciu? Jakiś patyk albo kamień wtknięty obok, żeby mieć pewność. Pytam bo sam robię dokumentację innej sytuacji u siebie i zdjęcia bez punktu odniesienia naprawdę nie dają nic konkretnego po czasie.
Dobry pomysł Gerwazy, ale Dzidka wspomnij wtedy ten punkt w dzieniku tez, bo patyk moze sie przesunać jak wiatr albo cokolwiek. Ja zapisuje wszystko podwójnie jak dokumentuje coś podobnego i sie ciesze z tego. Wracam do pytania Pelagiuszy, bo jest ważne, czy ktokolwiek z was miał sytuacje gdzie kształt w miejscu się przesuwał?
Przepraszam że wchodzę z czymś bardziej podstawowym, ale zastanawiam się nad tą asymetrią z ciepłem i zimnem. Dzidka, czy to czujesz fizycznie, że jedna strona ciała jest cieplejsza od drugiej, czy to bardziej wewnętrzne odczucie? Bo to by mogło coś mówić o tym jak ta obecność na ciebie oddziałuje.
Fizycznie. To znaczy mogę dotknąć lewego ramienia i prawego i jest różnica. Badałam to kilka razy. Lekarze mówili że norma, cyrkulacja, nie wiem co. Ale to nie jest wyobrażone, można zmierzyć.
To że można zmierzyć jest ważne i nie powinniśmy tego odkładać. Dzidka, po której stronie jest ten kształt kiedy leżysz na ziemi, czy jest po lewej stronie twojego ciała, po prawej, czy kształt leży inaczej? Pytam bo ta asymetria termiczna i orientacja kształtu mogą być ze sobą powiązane, ale muszę wiedzieć jak.
To nie jest zbieżność, to jest istotna informacja. Lewa strona ciepła, głowa kształtu po lewej. Jeśli jest jakiś kontakt energetyczny, to idzie od głowy, nie od nóg. To sugeruje że ten kontakt jest świadomy albo przynajmniej ukierunkowany.
Leontyna ma rację, ale chcę dodać coś do tego. Nawet jeśli zbieżność okaże się stała, nie musi to oznaczać kontaktu świadomego. Może to być rezonans miejsca z ciałem osoby która tu mieszka, coś co ukształtowało się przez lata, niekoniecznie celowe. Dzidka, jak długo masz tę asymetrię termiczną? Od kiedy tu mieszkasz, od zawsze, czy pojawiło się w pewnym momencie?
Ja bym tu zadała inne pytanie, przepraszam że nie jestem ekspertem, ale czy komuś bliskiemu Dzidki, kto często bywa w tym domu, też coś się dzieje fizycznie? Bo jeśli to jest coś związanego z miejscem a nie z osobą, to powinna być jakaś różnica między gościem a osobą co tu mieszka na stałe.
Moja córka raz powiedziała że źle spała kiedy była u mnie, ale to mogło być wszystko. Nie wspominała o zimnie ani o niczym konkretnym. Teściowa raz nie chciała nocować u mnie ale ona jest po prostu trudna, nie łączę tego z tym tematem.
Dzidka, wróćmy na chwilę do tej ścieżki i kształtu, bo ten wątek z dokumentacją jest ważny i nie chcę żebyśmy za daleko odeszli. Ile mniej więcej czasu od momentu kiedy to zauważasz do momentu kiedy kształt znika, czy on znika rano jak wychodzisz, czy dopiero w ciągu dnia?
Dzidka, żeby nie zgubić tego wątku, bo jest ważny, mam konkretne pytanie. Czy kształt jest zawsze kompletny kiedy go widzisz rano, tzn. głowa, tułów, nogi, czy zdarzają się wersje niepełne? Bo to by dużo mówiło o tym czy mówimy o czymś powtarzalnym w sensie fizycznym.
Zawsze jest w miarę kompletny, ale różni się detalami. Raz jest wyraźny, raz trochę rozmyty przy nogach. Głowa zawsze jest wyraźna. Nigdy nie widziałam żeby była tylko połowa.
To że głowa jest zawsze wyraźna jest kluczowe. Nie mówię że mam rację w stu procentach, ale głowa to centrum intencji w wielu tradycjach. Jeśli ta część jest stała a reszta się zmienia, to sugeruje że coś komunikuje w określony sposób.
