Nie pytałam sąsiadów, nie wpadło mi to do głowy. Z poprzednim właścicielem nie mam kontaktu, kupowałam przez agencję. Ale czy to naprawdę ma znaczenie? Bo nie wiem czy chcę zaczynać wypytywać sąsiadów o duchy.
A może nie musisz pytać wprost o duchy? Można po prostu zagadać, ile lat stoi dom, kto tu mieszkał, takie normalne sąsiedzkie rozmowy. Ludzie sami z siebie dużo mówią jak poczują że ktoś słucha.
Słucham tego wszystkiego i mam pytanie, bo może jestem zbyt przyziemna, ale czy ktoś sprawdził czy ten piasek nie jest po prostu bardzo podatny na odciski? Mam na myśli, że ciepłe noce mogą powodować ruchy drobnych zwierząt i owadów, które zbiorowo tworzą kształty. Czytałam o czymś takim.
Okej, to faktycznie trudno wytłumaczyć wiatrem jeśli piasek jest wciśnięty w dół z przesunięciem na boki. To byłby ciężar. Tylko że wtedy powinny być też jakieś ślady dojścia i odejścia, prawda? Dzidka, czy jest cokolwiek wokół kształtu, jakieś ślady podejścia?
To chyba jest ten moment kiedy trudno już mówić o zwierzętach albo wietrze. Jeśli nie ma śladów dojścia to coś się tam po prostu znalazło, bez poruszania się po piasku. To jest dla mnie najdziwniejszy detal ze wszystkich.
Właśnie, brak śladów dojścia to nie jest coś do zignorowania. To wyklucza fizyczne wyjaśnienia. Teraz wróćmy do tej asymetrii temperatury bo moim zdaniem to jest powiązane. Leontyna, czy znasz przypadki gdzie manifestacja fizyczna w terenie szła w parze z fizycznym oddziaływaniem na ciało?
Szczerze to nie wiem kiedy zaczęłam to zauważać, bo przez długi czas myślałam że to kwestia słabego krążenia albo czegoś podobnego. Dopiero jak lekarz nie znalazł nic, zaczęłam zastanawiać się kiedy to się właściwie zaczęło. Myślę że mniej więcej w tym samym czasie co kształty, ale nie jestem w stanie powiedzieć która z tych rzeczy była pierwsza.
To że nie pamiętasz kolejności może samo w sobie coś znaczyć. Czasem kiedy coś wchodzi w nasze pole powoli, nie rejestrujemy momentu początku bo zmiany są zbyt stopniowe. Nyja, jak patrzysz na tę asymetrię z perspektywy czakr, to o której czakrze mówimy przy prawej stronie ciała, bo chcę się upewnić że mówimy o tym samym?
To co powiedziała Nyja o prawej stronie i odpychaniu naprawdę mnie uderzyło. Dzidka, czy masz wrażenie że ogólnie trudniej ci mówić nie? Albo że zdarza ci się wpuszczać do swojego życia rzeczy albo ludzi, których potem żałujesz?
To dziwne pytanie, ale szczere odpowiedź brzmi: tak, mam z tym problem od dawna. Nie wiem czy to związane, bo wydaje mi się że to cecha charakteru, nie coś nowego. Choć teraz zastanawiam się czy to aby na pewno.
Właśnie o to mi chodziło i cieszę się że Gerwazy to podchwycił, bo chciałam dopytać. Ta granica, o której mówił Pelagiusza w kontekście progu, może być zarówno fizyczna jak i energetyczna. Jeśli masz trwały wzorzec wpuszczania tego co powinnaś odpychać, to prawa strona jest miejscem gdzie to się manifestuje. Ale to nie wyjaśnia tych kształtów w piasku, to są dwie oddzielne kwestie i nie chcę ich mieszać.
Nyja, ale czemu oddzielne? Jeśli jest jakiś byt który reaguje na jej energię, to mógłby właśnie dlatego się jej pokazywać, że wyczuwa tę otwartość. To dla mnie logiczne.
Zgadzam się z Nyją w tym miejscu. Tomir, rozumiem tok myślenia, ale zbyt szybkie łączenie wszystkiego w jedną narrację może nam przesłonić rzeczy które są osobne i ważne inaczej. Dzidka, wracam do piasku, bo to jest centralny punkt tego wątku. Czy kiedykolwiek próbowałaś jakoś zaznaczyć to miejsce, na przykład przed snem? Żeby rano wiedzieć czy cokolwiek się ruszyło.
Nie, nie próbowałam. Ale to jest dobry pomysł. Jak miałabym to zrobić, żeby nie zakłócić tego co już jest?
Mogłabyś wsypać cienką, równą warstwę piasku tuż obok, nie na samym miejscu, i zobaczyć czy rano coś w niej jest. Albo po prostu zapamiętaj dokładnie jak wygląda kontur kształtu i sfotografuj przed snem. Czy robisz zdjęcia?
Nie musisz iść nocą, wystarczy zdjęcie tuż przed zmrokiem i zaraz po wschodzie słońca. Chodzi o to żeby mieć punkt odniesienia. Dzidka, mam inne pytanie, bo to mnie nurtuje od dłuższego czasu w tej rozmowie. Czy ten kształt zawsze leży w tej samej pozycji? Głowa zawsze w tym samym kierunku?
Stała orientacja to ważna informacja. To nie jest przypadkowy odcisk. Coś co zostawia ślad zawsze z głową ku drzwiom, przez dłuższy czas, bez śladów dojścia i odejścia, ma jakiś cel albo przyzwyczajenie związane z tym miejscem. Majka, jak interpretujesz takie powtarzające się ustawienie? Myślę o tym przez pryzmat tego co piszesz o snach i intencji.
Jest piwnica, ale nie korzystam z niej bo jest wilgotna. Nie ma żadnego starego zabudowania, tylko ta ścieżka z piaskiem wzdłuż domu. Nigdy nie myślałam o piwnicy w tym kontekście.
A czy piwnica ma wejście od zewnątrz, czy tylko z wnętrza domu? Pytam bo jeśli kształt jest przy wejściu głównym a piwnica jest gdzieś pod ścieżką, to może coś się tu nakłada przestrzennie.
Właśnie chciałam zapytać o to samo, bo piasek na ścieżce i piwnica pod domem to może nie być przypadkowe sąsiedztwo. Choć może kompletnie nic to nie znaczy, nie mam pojęcia o takich rzeczach.
Słuchajcie, wciąż mam z tyłu głowy te kwestie fizyczne. Czy piwnica jest wilgotna od zawsze czy niedawno? Bo wilgoć pod fundamentem może powodować mikroosiadanie i wtedy na sypkim piasku na zewnątrz mogłyby powstawać zagłębienia. Wiem że to prozaiczne wyjaśnienie, ale nie chcę żeby Dzidka zignorowała coś co może wymagać remontu.
Przepraszam że wchodzę, bo jestem tu totalnie zielona z takich tematów, ale to czego Dzidka opisuje, ta stała orientacja kształtu, kompletnie mnie zmroziło. Czy to znaczy że ten ktoś albo coś wie gdzie są drzwi? Jak można być pewnym że to nie jest niebezpieczne?
To czuję niepokój, ale nie taki strach jak przed czymś złym. Bardziej jak kiedy wiesz że ktoś jest za drzwiami i czeka. Leontyna, to trudne do opisania, ale każdego ranka kiedy na to patrzę, mam wrażenie że to coś jest cierpliwe. Nie natrętne, nie agresywne. Po prostu... trwa.
To co opisujesz, ta cierpliwość, jest bardzo charakterystyczna dla pewnego rodzaju obecności związanej z miejscem, nie z osobą. Dzidka, czy dom jest stary? Pytam konkretnie o wiek budynku i o to, czy wiesz cokolwiek o tym co było na tej działce wcześniej.
Właśnie, historia miejsca to klucz. Ja bym sprawdził w pierwszej kolejności księgi wieczyste albo lokalną kronikę, bo jeśli ktoś tu mieszkał i umarł, to mogłoby tłumaczyć tę orientację głową ku drzwiom. Takie rzeczy zostają.
Dom ma ponad osiemdziesiąt lat, ale kupowałam go kilkanaście lat temu i poprzedni właściciel żyje, znam go z widzenia. Wcześniejsza historia to już nie wiem. Nigdy nie próbowałam sprawdzać.
To że poprzedni właściciel żyje nie wyklucza wcześniejszych lokatorów ani historii samej działki. Dzidka, czy możesz zapytać tego człowieka o historię domu? Nie musisz mówić po co, możesz pod jakimś pretekstem. To mogłoby dużo wyjaśnić albo przynajmniej zawęzić pole.
