Nie wiem od czego zacząć, bo sam opis brzmi dziwnie, ale piszę bo naprawdę nie mam pojęcia co o tym myśleć. Przed moim domem jest skrawek piasku przy wejściu, taki dekoracyjny. Każdego ranka wychodzę i widzę w nim wgnieciony kształt przypominający leżącego człowieka. Coś jak odcisk ciała. Nie ma śladów stóp dookoła, tylko ten jeden kształt. Z początku myślałam że ktoś się tam kładzie w nocy, ale zamontowałam kamerę i kamera nic nie nagrywa, tzn. nagrywa, ale na nagraniu nie widać żeby ktokolwiek chodził. Kształt po prostu jest rano. Drugi dziwny objaw to że lewa strona mojego ciała jest wyraźnie cieplejsza niż prawa, czuję to szczególnie wieczorami. Byłam u lekarza, zrobiłam badania krwi i inne, wszystko w normie. Ktoś miał coś podobnego albo ma jakiś pomysł co to może być?
To brzmi naprawdę niepokojąco i nie mówię tego żeby straszyć. Ten kształt w piasku to jedno, ale ta różnica temperatury między lewą a prawą stroną ciała mnie zatrzymuje bardziej. Ile czasu trwa ten stan z temperaturą? I czy zaczęło się to mniej więcej w tym samym czasie co kształty w piasku, czy jedno było wcześniej?
Kamera nic nie nagrywa i mówisz że nie widać nikogo a kształt jest? To klasyczny przypadek manifestacji energetycznej. Coś przyciąga do twojego progu i zostawia ślad na poziomie fizycznym. Ta różnica temperatury to potwierdzenie że jesteś na to wrażliwa, lewa strona to strona odbiorcza energii w ciele człowieka.
A ten kształt w piasku, to jest zawsze w tym samym miejscu i tej samej wielkości? Czy zmienia się jakoś, przesuwa? I czy jest wyraźny, jak gdyby ktoś tam naprawdę leżał, czy raczej rozmyty?
Boże, to strasznie niesamowite. Mam jedno pytanie może głupie, ale czy sprawdzałaś czy to może jakieś zwierzę? Pies albo lis mogłyby tworzyć dziwne kształty?
Myślałam o tym, ale to naprawdę nie wygląda jak zwierzę. Zarys jest poziomy i ma kształt humanoidalny, widać coś co przypomina ramiona ułożone wzdłuż ciała. Poza tym żaden lis nie ma półtora metra.
To wróćmy do temperatury, bo mi to nie daje spokoju. Lewa strona cieplejsza niż prawa to nie jest normalny stan fizjologiczny i skoro lekarz nic nie wykrył, to mamy dwa wyjścia. Albo ta różnica jest subtelna i badania po prostu jej nie wychwytują, albo to nie ma źródła w ciele fizycznym. Czy ta ciepłota jest przyjemna czy raczej pulsuje, uwiera, jest nieprzyjemna?
Może to brzmi inaczej niż wszyscy tutaj myślą, ale czy to nie może być po prostu duch kogoś bliskiego, kto próbuje dać znak? Kształt leżącego człowieka przed drzwiami to mógłby być ktoś kto chce żebyś go zauważyła, nie żeby straszyć.
Regularność to klucz tutaj. Przypadkowe zjawiska paranormalne rzadko są tak precyzyjnie powtarzalne. To albo wskazuje na coś związanego z miejscem, nie z tobą osobiście, albo odwrotnie, coś jest bardzo mocno do ciebie przywiązane. Jak długo mieszkasz w tym domu i czy coś zmieniło się w twoim życiu mniej więcej przed momentem kiedy to się zaczęło?
A może grunt ma tam jakąś historię? Jak stary jest ten dom i czy wiesz co tam było wcześniej? Czytałam że miejsca gdzie ktoś umarł albo był pochowany potrafią dawać takie znaki latami.
Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie do osoby co to napisała. Czy ten kształt jest zawsze taki sam jeśli chodzi o ułożenie, tzn. głowa zawsze w tym samym kierunku? I czy próbowałaś tam stanąć wieczorem i po prostu... poczekać? Nie wiem może to naiwne ale jakby to coś chce kontaktu to może samo przyjdzie?
Ta róznica temperatury miedzy lewą a prawą stroną moze byc wazna wskazówka. Miałam kiedyś podobnie, nie z kształtami ale z uczuciem zimna po jednej stronie, i okazało sie że to był kontakt ze strony kogoś kto zostawił nieskonczone sprawy w tym miejscu. Nie mówię że u ciebie tak samo ale warto sie zastanowić czy to miejsce ma jakąś historię jak pisała Wikusia.
Chcę zapytać o jedną rzecz bo nie rozumiem. Skoro kamera nagrywa ale nic nie widać, to znaczy że to nagranie jest ciemne i po prostu nic nie widać, czy nagranie jest jasne i miejsce jest wyraźnie puste, a kształt i tak pojawia się rano? Bo to dwie bardzo różne sytuacje.
No właśnie, bo jak nagranie jest ciemne to tak naprawdę nic z niego nie wynika. Ani że coś tam jest, ani że nic nie ma. Mam wrażenie że to ważne żeby to ustalić zanim będziemy interpretować co to może być.
Wracając do samego kształtu w piasku, bo trochę zeszliśmy na temperaturę. Dzidka, napisałaś że głowa, ramiona, biodra są wyraźne. A co z nogami? Kształt jest pełny, do stóp, czy urywa się w połowie? Bo to może mieć znaczenie przy interpretacji co to za rodzaj obecności.
A czy ten kształt jest zawsze ułożony w jedną stronę głową? Tzn. czy głowa jest zawsze od strony domu czy od furtki? Bo zastanawiam się czy to ma jakiś kierunek, coś jak że coś idzie w stronę wejścia albo od niego odchodzi.
Głowa skierowana ku wejściu to nie jest bez znaczenia. Czy piasek jest przed drzwiami jak podjazd, czy to jest oddzielony fragment, coś w rodzaju ozdobnej rabatki z piaskiem? Bo chcę zrozumieć układ przestrzenny, zanim cokolwiek powiem.
To że jest dokładnie na środku i zawsze głową ku wejściu sugeruje intencjonalność. Przypadkowe odciski, nawet od zwierząt, nie trzymają się środka i kierunku z taką regularnością. Czulu, co o tym myślisz z perspektywy rytuałów miejsca?
Ten rok przerwy to moze byc wazne. Jakby cos czekalo az sie osiedlisz, az sie poczujesz w domu i zwiazesz z miejscem. Albo jakis twoj stan emocjonalny zmienil sie po roku i cos to poczulo. Czy cos szczegolnego wydarzylo sie w twoim zyciu mniej wiecej w tym czasie kiedy ksztalty sie zaczely?
Właśnie chciałam zapytać o to samo co Majka. Bo ten rok to dużo, to nie jest tak że od razu zareagowało na twoje wejście. Może coś zmieniło się w tobie, a nie w miejscu?
Nie przyszło mi do głowy żeby tak na to patrzeć. Rok temu... to był ciężki okres, dużo stresu zawodowego, kilka miesięcy bardzo intensywnych. Ale nie wiem czy to może mieć związek.
Stres może bardzo otwierać percepcję na rzeczy których wcześniej nie widziałaś, ale może też przyciągać pewne energie, które normalnie by nie znalazły punktu zaczepienia. To nie jest rzadkie. Ale wróćmy do temperatury bo nadal tego nie wyjaśniłyśmy. Ta asymetria, czy ona jest cały czas, przez całą dobę, czy bardziej wieczorami albo w nocy?
Ciężki okres emocjonalny, otwarcie się na coś, coś co czeka i pojawia się przy wejściu głową ku drzwiom... dla mnie to nadal brzmi jak ktoś kto chce być wpuszczony, a nie ktoś kto chce skrzywdzić. Czy miałaś kiedyś wrażenie że ktoś jest za tobą kiedy wchodzisz do domu?
Bardziej jakby stało i czekało. Nie miałam nigdy wrażenia że coś mnie śledzi, to bardziej jakby ktoś był przy drzwiach i chciał wejść razem ze mną. Ale nie wiedziałam jak to opisać żeby nie brzmiało absurdalnie.
To wcale nie brzmi absurdalnie. To brzmi jak bardzo konkretny opis i właśnie takich szczegółów potrzebujemy. Czulu, czy to pasuje do tego co myślisz o układzie przestrzennym?
Tylko przy progu. W środku czuję się normalnie, nigdy nie miałam wrażenia że coś jest za mną w środku. To zawsze przy wejściu, kiedy przekraczam próg, i potem mija.
Ten próg to ważny detal. Próg historycznie jest granicą, i to że zjawisko zatrzymuje się na nim może oznaczać że coś nie ma wstępu do środka, albo nie ma zaproszenia, albo jego natura jest związana z miejscem na zewnątrz, nie z tobą ani z domem. Majka, co o tym sądzisz biorąc pod uwagę to co powiedziałaś wcześniej o roku oczekiwania?
