Mam coś dziwnego do opisania i nie wiem, co o tym myśleć. Znalazłam stare zdjęcie z dzieciństwa, które leżało w szufladzie od lat. Pamiętam je dobrze - byłam na nim z kuzynką przy jakimś płocie. Teraz kiedy je wyjęłam, kuzynki prawie nie widać. Jakby ktoś ją powoli wymazywał. Twarz jest rozmyta, sylwetka ledwo zarysowana, a przecież papier jest suchy i nienaruszony, bez zagięć, plam czy czegokolwiek. Zdjęcie nie było mokre, nie leżało na słońcu. Skąd ta zmiana? Czy ktoś w ogóle miał coś podobnego z fotografiami?
To brzmi niesamowicie. Ale czy jesteś pewna, że to nie jest po prostu stare zdjęcie i klisza sie rozłożyła? Bo te starsze fotki potrafią blakąc w dziwny sposób, szczególnie jeśli były robione na tańszym papierze. Chociaż jeśli mówisz, że pamietasz jak wyglądało wcześniej i zmiana jest wyraźna to inna sprawa.
Zdjęcia mogą blaknąc naturalnie, to prawda, ale zazwyczaj blednie całe zdjęcie albo część wystawiona na swiałto. Że jedna postać ginie a reszta jest ostra? To już dziwniejsze. Grazynka, a ta kuzynka - żyje? Pytam bo są teorie, że fotografie potrafią odzwierciedlac coś z aury albo energi osoby.
Słyszałem o tym zjawisku. Niektórzy twierdzą, że jeśli zdjęcie 'traci' kogoś, to ta osoba albo odeszła energetycznie z twojego życia, albo jej czakry są teraz zablokowane i jakby się od ciebie odcięła. Ale to nie musi być nic złego. Grazynka, jak macie teraz kontakt z tą kuzynką? Bliski, luźny, spotykacie się w ogóle?
Właśnie o to mi chodzi. Energetyczne oddalenie się od kogoś bliskiego może mieć odzwierciedlenie w przedmiotach, które was łączą. Zdjęcie to swego rodzaju kotwica. Ale nie twierdzę, że to jedyne wyjaśnienie, bo na przykład runy też mogą pokazywać takie oddalenie w zupełnie inny sposób.
Zaraz, zaraz - czy ja dobrze rozumiem, że zdjęcie samo z siebie zmienia wygląd? Fizycznie, na papierze? Bo jeśli tak, to przepraszam, ale to jest albo coś z wilgocią, albo coś absolutnie niesamowitego. Nie rozumiem jak papier może sam 'zamazywać' człowieka.
Cisowa ma rację, że warto to rozdzielić. Fizykę od reszty. Grazynka, czy porównałaś to zdjęcie z jakimś innym z tego samego okresu, zrobionym w tym samym czasie? Może całe negatywy z tamtego okresu są w złym stanie. Zanim wszyscy przejdziemy do duchów, sprawdźmy czy inne zdjęcia z tej samej szuflady wyglądają normalnie.
Mam to zapisane w notatkach z jednej książki, że przedmioty osobiste mogą zbierać energię i ją przechowywać przez lata. Zdjęcie to nie tylko papier - to swego rodzaju zapis momentu, emocji, relacji. Ciekawi mnie jedno: kiedy ostatnio trzymałaś to zdjęcie w ręku przed tym razem? Bo jeśli to było dawno temu, to może coś się zmieniło nie w zdjęciu, tylko w tym jak je teraz postrzegasz.
Hm, ale to co Zenek mówi to trochę psychologiczne wytłumaczenie a nie paranormalne. Grazynka, mam pytanie może głupie ale - czy to zdjęcie było analogowe, wywołane z kliszy, czy może to był wydruk cyfrowy? Bo to zmienia sprawę przy ocenie fizycznego stanu.
Analogowe odbitki z tamtego okresu to osobna historia. Ale mnie bardziej interesuje coś innego - czy w okolicach tej szuflady albo w pokoju gdzie to zdjęcie leżało, nie znajdowałaś wcześniej jakichś przedmiotów w dziwnych miejscach? Cokolwiek przesuniętego, co nie pasuje? Bo temat tego wątku to właśnie takie rzeczy, i ciekawi mnie czy te dwa zjawiska mogą się u ciebie nakładać.
No to już coś! Boszka w szufladzie i zamazane zjecie w tej samej szufladzie. To chyba nie przypadek. Rasphul, skąd ten pomysł żeby pytać o przedmioty? Myślisz, że jest jakiś związek między takimi znaleziskami a fotografiami?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czy takie rzeczy w ogóle się zdarzają naprawdę? Tzn. rozumiem zdjęcia, bo te mogą blakąć. Ale przedmioty same wędrujące? Zawsze myślałam, że to są takie opowieści na wieczory. Grazynka, a skąd ta broszka, rozpoznałaś ją w ogóle?
To co opisujesz z tą broszką to klasyczny przykład apportu. Przedmiot z nieustalonego źródła, pojawiający się w zamkniętej przestrzeni. Pracowałam przy kilku rytuałach gdzie ludzie zgłaszali podobne przypadki i za każdym razem okazywało się, że przedmiot miał jakieś ładunek. Grazynka, czy trzymałaś tę broszkę w ręku dłużej? Co czułaś?
A ta broszka - gdzie teraz jest? Mam na myśli, czy ją wyrzuciłaś, oddałaś, czy nadal gdzieś masz? To ważne, bo apport który trafi do kogoś, kto go nie rozpoznaje, może po prostu dalej krążyć. I jeszcze jedno - czy wzór na niej był symetryczny, geometryczny, czy bardziej organiczny, kwiatowy coś?
Dobrze, że nie czyściłaś. Ale mam pytanie do Aldony - mówiłaś, że przy takich apportach przedmiot ma swój ślad. Co dokładnie masz na myśli? Bo dla mnie to zawsze było bardziej skomplikowane niż sam fakt pojawienia się przedmiotu.
Ale chwila, wróćmy do tego zdjęcia. Mamy broszkę, mamy zamazną twarz kuzynki - czy ktoś próbował to jakoś połączyć? Tzn. czy broszka mogła być jej albo jej rodziny? Grazynka, znałaś babcię kuzynki, miała jakieś takie rzeczy?
Poczekajcie, teraz robi się naprawdę dziwnie. Twarz na zdjęciu zamazana, a to jest zdjęcie z osobą, której mama już nie żyje? Czy ta mama też jest na tym zdjęciu? Przepraszam, może zadaję głupie pytania, ale chcę dobrze zrozumieć co tam w ogóle jest na tej fotografii.
Nie, mama kuzynki nie jest na tym zdjęciu, byłyśmy same, we dwie. Zamazana jest tylko twarz samej kuzynki. Mama jej odeszła dużo później niż to zdjęcie zostało zrobione.
Zanotowałem sobie ten wątek od początku i mam takie spostrzeżenie - mamy tu trzy warstwy. Pierwsza: zdjęcie z zamazaną twarzą żyjącej osoby. Druga: broszka nieznanego pochodzenia. Trzecia: szuflada jako wspólne miejsce dla obu. Czy coś innego było kiedykolwiek w tej szufladzie, coś co zniknęło albo co pamiętasz że tam było a teraz nie ma?
Komoda po rodzicach - to już inaczej wygląda. Stare meble zbierają energie latami, szczgólnie te w sypialniach. Rasphul, co o tym myślisz? Bo mnie zastanawia jedno - czy ta broszka mogła być w komodzie już wcześniej, może wsunięta pod szufladę albo za szufladę, i po prostu wypadła?
Słuchajcie, nie chcę burzyć atmosfery, ale muszę powiedzieć wprost - broszka w szufladzie po rodzicach w mieszkaniu gdzie ktoś mieszka sam to brzmi bardziej jak rzecz, która po prostu była tam od dawna i nie była zauważona. Ludzie naprawdę nie pamiętają co mają w starych komodach. Natomiast zdjęcie z zamazaną twarzą to faktycznie coś co chciałbym zobaczyć, bo bez tego ciężko oceniać.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i właśnie sobie uświadomiłam - moja mama miała podobną historię z pierścionkiem. Tez nie wiedziała skąd się wziął, potem okazało się że to był pierścionek jej ciotki, o której istnieniu właśnie się dowiedziała. Czasem rodzinne rzeczy mają swoje ścieżki. Może ta broszka też jest jakoś z rodziną związana i po prostu jeszcze nie wiadomo czyja była?
Grazynka, to że broszka leżała na wierzchu to istotny szczegół. Gdyby leżała gdzieś wciśnięta w kąt, można by to złożyć na zapomnienie. Ale na samej górze, widoczna od razu? To trochę inne. Mam jednak do ciebie pytanie praktyczne zanim cokolwiek tutaj ustalimy - czy ta komoda ma zamek? I czy w ogóle kiedykolwiek ją zamykasz?
To mnie uderzyło w tym co napisała Aldona - że przedmiot nosi ślad miejsca albo osoby. Aldona, a jak to właściwie wygląda w praktyce? Bo mam wrażenie że sporo osób tu mówi o tej energetyce przedmiotów, ale jakby każdy rozumie to trochę inaczej.
Wróćmy do tej komodowej kwestii, bo Rasphul dobrze to naprowadził. Mam w notatkach że przy apportach bardzo często pojawia się motyw przedmiotu umieszczonego w miejscu dla niego 'znaczącym', a nie przypadkowym. Szuflada z rodzinnymi pamiątkami to logiczne miejsce. Ale to rodzi pytanie - czy broszka pasuje do klimatu tej szuflady? Grazynka, co jeszcze w niej leży, jakieś stare zdjęcia, listy, biżuteria?
To zdjęcie z kuzynką leżało w tej samej szufladzie co broszka? Przepraszam jeśli to było wcześniej, ale chyba nie łapałam tego szczegółu. Bo to by znaczyło, że oba te dziwne rzeczy są ze sobą blisko fizycznie, nie tylko w sensie historii.
Tak, to samo zdjęcie leży w tej samej szufladzie. Właśnie przez to je teraz wyjęłam i zaczęłam przyglądać. Wcześniej nie zwracałam na nie uwagi, leżało tam od dawna. Zamazywanie twarzy na zdjęciu zauważyłam jak szukałam tej broszki żeby lepiej obejrzeć.
