o matko to jest takie piękne i smutne jednocześnie co Dreamweaver napisała. wyobraź sobie że twoja mama próbuje się do ciebie przebić i jedyne co może zrobić to takie delikatne muśnięcie ramienia i ma nadzieję że to czujesz. ja bym chyba płakała cały czas
czytam to co napisała Sobieslawa i też mam łzy w oczach. właśnie o to chodzi, że to nie jest straszne. to jest smutne i ciepłe jednocześnie i nie wiem jak inaczej to opisać. jakby ktoś chciał powiedzieć 'hej, jestem, widzę cię' i to wszystko
okej, wiem że moje pytania są niewygodne, ale zależy mi żeby Ulka miała pełny obraz. Ulka, powiedz mi jedno. czy w dniu kiedy poczułaś ten dotyk po raz pierwszy byłaś wyspana? normalna kolacja, żadnych leków, może jakieś wino wieczorem? nie pytam złośliwie, serio
hej, śledze ten watek od jakiegos czasu i mam pytanie moze naiwne. czy to musi byc duch mamy? tzn czy to nie moze byc cos innego, jakas inna energia albo obecnosc ktora po prostu wyczuwa ze Ulka jest otwarta na kontakt?
czytam i mam mysl - numerologicznie data śmierci i data urodzin tworza często mosty energetyczne. czy Ulka pamięta w jakim miesiącu to się zaczęło? bo to może mieć związek z cyklami
ale hej, wracam do kota bo mi to nie daje spokoju. Ulka, czy kot nadal robi to samo? wpatruje się w to krzesło? bo to by znaczyło że ta obecność jest stała a nie jednorazowa
zostańmy przy tym co powiedziała Ulka o przeczuciu, bo to dla mnie ważniejsze niż spór o kota. Ulka, to wewnętrzne przekonanie że to mama, zanim jeszcze zaczęłaś analizować, kiedy ono pojawiło się po raz pierwszy? przy pierwszym dotknięciu czy wcześniej?
to rozpoznanie o którym mówi Ulka jest bardzo charakterystyczne. jakby informacja przyszła kanałem który omija myślenie i trafia prosto do tego co czujemy. w tarocie mamy coś podobnego, pierwsze wrażenie przy karcie zanim zaczniesz ją analizować. i to pierwsze wrażenie bywa trafniejsze
a może ktoś mi wyjaśnić bo dopiero poznaję ten temat. to rozpoznanie o którym piszecie, da się jakoś pogłębić? czy to zawsze jest spontaniczne i nie można się tego nauczyć? pytam bo mam wrażenie że ja w ogóle nie jestem wrażliwy na takie rzeczy
a te kryształy to naprawdę nic nie pomogą? Hierofantka mówiła o selenicie, ale może jakoś połączyć z czymś do ochrony żeby było bezpieczniej?
dobra, wróćmy do tego rozpoznania bo mnie to naprawdę zastanawia. Ulka powiedziała że wiedziała czyja to dłoń zanim w ogóle to do niej dotarło świadomie. jak to w ogóle działa? tzn skąd ta informacja przychodzi jeśli nie przez myślenie?
to jest właśnie ten poziom który jest najtrudniejszy do wytłumaczenia ludziom którzy nie mieli podobnego doświadczenia. nie chodzi o myśl, chodzi o coś co jest głębiej niż myśl. u mnie to zawsze przychodzi jako pewność w klatce piersiowej, nie w głowie. Ulka, u ciebie gdzie to czujesz? to ważne żeby zlokalizować
o, to ciekawe pytanie. nie zastanawiałam się gdzie to siedzI. chyba… w żołądku? nie żołądek dosłownie, ale gdzieś tu, w środku, jakby coś ciepłego. jakby ktoś zapalił małe światełko. to brzmi głupio jak to piszę ale inaczej nie umiem
nie brzmi głupio, brzmi bardzo precyzyjnie. to co opisujesz to jest splot słoneczny, obszar który bioenergoterapeuci uważają za jedno z głównych miejsc odbioru energii emocjonalnej. fakt że to ciepło a nie zimno i strach mówi nam coś ważnego o naturze tej obecności
hej a ja mam pytanie trochę z innej strony. Ulka, czy kiedykolwiek poczułaś ten dotyk w miejscu innym niż ramię? tzn czy to zawsze jest to samo miejsce czy były wyjątki? bo mi się wydaje że powtarzalność miejsca to jest tez jakiś sygnał
o matko. Ulka to jest niesamowite. tzn to jest tak konkretny szczegół że aż ciarki. lewe ramię od tyłu, ten sam gest co zawsze. jak można to wyjaśnić czymkolwiek innym
można. pamięć ciała jest bardzo silna i może generować odczucia zmysłowe szczególnie w stanach relaksu lub półsnu. ulubione gesty bliskiej osoby które znamy od lat są głęboko zakodowane. to nie wyklucza że Ulka coś czuje, ale wyjaśnienie nie musi być paranormalne
ale Pawelek jeśli to jest tylko pamięć ciała to czemu nie pojawia się np w ciągu dnia przy różnych okazjach? czemu akurat wieczorem, akurat w tym fotelu, akurat kiedy kot patrzy w kąt? zbyt dużo zmiennych sie zbieża żeby to był czysty przypadek
Ulka, to co powiedziałaś o lewym ramieniu i geście mamy, to jest dla mnie jeden z mocniejszych momentów całej tej rozmowy. taki szczegół rzadko się pojawia. czy ona robiła to często? to był jej sposób na coś, na powiedzenie czegoś bez słów?
Ulka, przepraszam że wchodzę w tym momencie ale to co napisałaś jest naprawdę ważne. ten gest miał znaczenie za jej życia. i teraz pojawia się dokładnie taki sam. jakby komunikat był ten sam: jestem tu, nie martw sie. duchy nie zawsze mówią słowami
czytam od dłuższego czasu i mam pytanie może głupie. czy ten dotyk jest tak samo intensywny za każdym razem czy się zmienia? np staje się silniejszy albo słabszy z czasem?
ta stałość intensywności jest ciekawa. w snach kiedy jest kontakt z odchodzącymi, nasilenie zazwyczaj odpowiada energii którą dana osoba wnosi. coś co jest stałe i spokojne nie szuka uwagi na siłę. raczej jest po prostu obecne. to brzmi jak czyjaś charakterystyczna forma bycia
a jak by to wyglądało gdyby Ulka spróbowała odpowiedzieć na ten dotyk? tzn nie wiem, pomyśleć coś, powiedzieć coś w środku? czy ktokolwiek próbował czegoś takiego i coś z tego wyszło?
o Ulka, to jest właśnie to co chciałam zapytać od dłuższego czasu. czy po takich momentach jak ten fotel, te wieczory, czujesz się lepiej czy gorzej? tzn. czy to cię wyczerpuje jakoś emocjonalnie czy raczej daje spokój?
to co Ulka opisuje jest spójne z tym co obserwuję u osób które mają kontakt z bliskimi po odejściu. obecność która daje spokój a nie lęk, powtarzalny gest, stała intensywność. to nie jest przypadkowy zestaw. ale zanim pójdziemy dalej, chciałabym zapytać: czy w domu gdzie to się dzieje były jakieś zmiany ostatnio? przeprowadzka, remont, coś nowego wniesionego?
a mnie ciekawi ta kwestia odpowiadania. bo Ulka powiedziała że w myślach coś powiedziała i dotyk trwał dłużej. to jest jakby potwierdzenie odbioru, nie? tzn. jeśli to tylko pamięć ciała jak mówi Pawelek, to jak by mogła sama sobie przedłużyć ten dotyk tylko myśląc o mamie. cos tu nie gra z tą teorią
właśnie, o to mi chodziło od początku. specyficzność tego co Ulka opisuje jest zbyt duża żeby to zbywać ogólnymi mechanizmami percepcji. lewe ramię, ta sama siła, ten sam gest, i reaguje na myśl o konkretnej osobie. każdy z tych elementów z osobna może mieć wytłumaczenie, ale wszystkie razem?
