chcę się zatrzymać na chwilę przy tej odpowiedzi Ulki, że po tym jest spokój. to dla mnie jest jeden z kluczowych wyznaczników. obecności które mają charakter niechciany lub zakłócający niosą niepokój, dyskomfort, czasem wyczerpanie. to co Ulka opisuje ma zupełnie inny charakter energetyczny. chciałabym zapytać: czy twoja mama była osobą spokojną?
coś mnie uderzyło w tym co Ulka napisała. 'spokojny, pewny'. ona nie szuka kontaktu na siłę, nie straszy, nie przyciąga uwagi hałasem ani zimnem. jest. po prostu jest. jakby kontynuowała to kim była za życia. to jest bardzo piękne i bardzo rzadkie żeby ktoś to tak opisał
hej, przepraszam że wchodzę, ale mam takie pierwsze pytanie bo to ciekawy temat. Ulka piszesz że to zawsze wieczór, ten sam fotel. ale czy próbowałaś kiedyś w innym miejscu, innej porze, po prostu gdzieś gdzie jej tam nie ma? tzn czy to miejsce i pora mają znaczenie czy by się pojawiło gdziekolwiek?
ten lęk przed sprawdzeniem jest naturalny i nie powinnaś go przełamywać na siłę. miejsca nasycone wspólnymi przeżyciami mają inną jakość energetyczną, to nie magia, to po prostu gęstość emocjonalna zakodowana w przestrzeni. fotel, wieczór, te same nawyki, to wszystko buduje coś w rodzaju nici. ale mam pytanie do Ulki: czy mama miała jakiś zapach? perfumy, coś charakterystycznego? czy cokolwiek takiego się pojawiało razem z dotykiem?
o, też chciałam o to zapytać! bo czytałam że zapach to jedna z najczęstszych form kontaktu. i że właśnie zapachy są jakby łatwiejsze do przesłania niż obraz. Ulka?
zapach. kurcze. tak. czasem jest. nie zawsze, ale bywa. lawendа. mama miała taką olejek lawendowy i smarowała nim dłonie wieczorem. nigdy nie kojarzyłam tego z tym dotykiem bo myslalam ze to z poduszki albo z czegoś w domu. ale teraz jak piszecie…
Ulka, to jest bardzo istotna informacja. zmysł węchu jest bezpośrednio połączony z układem limbicznym, obszarem mózgu odpowiedzialnym za emocje i pamięć. zapach lawendy przy dotyku to nie jest przypadek. ale tu mam pytanie do Perkyny i Pawelka: jak pamięć ciała tłumaczy spontaniczne pojawienie się zapachu w przestrzeni, bez żadnego fizycznego źródła?
ok ale to kiedy zaczęło sie pojawiać. Ulka jak dawno temu odeszła mama i jak szybko potem zaczęłaś czuć ten dotyk? bo jeśli to był tydzień po to rozumiem że żałoba. ale jak to jest od lat to trochę ciężej tłumaczyć żałobą co nie?
trzy lata i nie rzadziej. to jest kluczowe. żałoba w sensie psychologicznym to zazwyczaj kilka miesięcy do roku. mechanizmy żałoby słabną, a nie nasilają się. tutaj coś innego gra
no Pawelek właśnie przyznał że coś tu nie gra haha. to rzadkość. Ulka, mam pytanie, ten dotyk jest zawsze tej samej siły? ani mocniejszy ani słabszy przez te trzy lata?
stała intensywność przez trzy lata jest bardzo charakterystyczna dla kontaktu z konkretną obecnością, a nie dla konstruktu psychicznego. pamięć i projekcja ewoluują, zmieniają się wraz z nami. to co Ulka opisuje ma charakter zewnętrzny, nie wewnętrzny. i do tego ten zapach lawendy, który pojawiał się niezależnie zanim Ulka połączyła te dwa fakty, to jest dla mnie dodatkowe potwierdzenie
