Ciepło z palca wystarczy, dosłownie potrzymaj koralik między kciukiem a palcem wskazującym przez chwilę i przyłóż do nosa. Sandałowiec jest naprawdę charakterystyczny, taki mleczno-drzewny zapach, trudno go z czymkolwiek pomylić. Heban nie ma wyraźnego zapachu, ale jest zaskakująco ciężki nawet dla małego koralika.
Dobra, właśnie wzięłam sznurek i próbuję. Ciężar... trudno ocenić bo koraliki są małe. Zapachu nie czuję nic wyraźnego, może minimalnie coś drzewnego, ale mogę sobie sugerować. To nie jest taki wyraźny zapach o którym mówisz Kornelia?
Jeśli musisz się zastanawiać czy czujesz, to raczej nie sandałowiec. Sandałowiec jest oczywisty. Bardziej bym stawiała na barwione drewno albo jakiś twardszy gatunek bez wyraźnego zapachu. To nie dyskwalifikuje sznurka energetycznie, po prostu inne drewno ma inne właściwości.
A czy ciemny kolor jest oryginalny czy mogło być barwione? Bo barwienie zmienia trochę właściwości, zamyka pory drewna, a to faktycznie wpływa na to jak materiał wchodzi w interakcję z polem osoby noszącej. Mam to zanotowane przy kilku przypadkach biżuterii z barwionego drewna i wyniki były za każdym razem nieco inne niż przy naturalnym.
Nie czułam nic szczególnego, nosiłam go jak każdą inną biżuterię. Ale jest jedna rzecz którą sobie przypomniałam, bo ta rozmowa o zapachu coś odbiła. Ten sznurek czasem przez pierwsze tygodnie wydawał mi się trochę cieplejszy w dotyku niż inne rzeczy na szyi. Mogłam to zignorować.
To już jest coś. Ciepłota jest ważnym sygnałem, szczególnie przy drewnie, które powinno być neutralne termicznie. Czy to ciepło było stałe, czy tylko w pewnych momentach, na przykład wieczorem albo zaraz po wejściu do sypialni?
To że ciepło minęło albo przestałaś je czuć to może być równie ważne co to że było. Można by to interpretować jako rodzaj wyrównania energetycznego, sznurek dostosował się do Ciebie albo odwrotnie. Ale też jeśli te zjawiska z supełkami nadal trwają, to coś nadal jest aktywne.
Chyba tylko ten sznurek, może jakieś drobiazgi ale nic co mam do tej pory. A dlaczego pytasz o inne zakupy z tego stoiska?
bo myślę sobie, jeśli wytwórca czegoś wniosła do tego sznurka jakąś energię, to raczej robiła to nieświadomie i ta sama energia byłaby w innych jej rzeczach. Jakbyś miała coś jeszcze stamtąd i to też zachowywałoby się dziwnie, byłby to jakiś dodatkowy sygnał potwierdzający.
Dobre myślenie, ale mam tu jedno zastrzeżenie. Każdy przedmiot trafia do innej osoby i zaczyna pracować z jej polem, więc efekty mogą być zupełnie różne nawet dla przedmiotów z tej samej ręki. To że u Dobrusi sznurek robi supełki nie znaczy że u kogoś innego cokolwiek by się działo.
No właśnie, to byłoby zbyt proste. Poza tym minął pewien czas od zakupu, ta sprzedawczyni od tamtej pory zrobiła pewnie setki kolejnych sznurków i nikt nie zgłasza anomalii. Moim zdaniem to Dobrusia jest zmienną, nie sznurek jako taki.
To mieszkanie mnie zastanawia bardziej niż sznurek. Czy wyniosłaś z tamtego miejsca jakiekolwiek przedmioty, które teraz masz w sypialni gdzie dzieją się te rzeczy? Pytam serio, bo nie piszesz kiedy to było ani jak długo tam mieszkałaś.
Nie chodzi mi o rodzaj, bardziej o to jak długo mieszkałaś w tamtym miejscu i jak to się skończyło. Bo jeśli to były lata i wyprowadziłaś się z jakiegoś konkretnego powodu, to jest to inna rozmowa niż gdybyś tam była kilka miesięcy i odeszłaś przez coś zupełnie banalnego. To nieprzyjazne poczucie które opisałaś, czy ono po wyprowadzce od razu minęło?
Mieszkałam tam chyba z półtora roku, wyprowadziłam się ze względów czysto praktycznych, zmiana pracy. Uczucie minęło dosłownie po wyjściu, co wtedy uznałam za dowód że to był jakiś kiepski klimat w tym konkretnym miejscu. Ale teraz jak to piszę, to też zastanawiam się czy nie zabrałam stamtąd czegoś czego nie chciałam. Choć nadal nie rozumiem jak miałoby to działać przez tyle lat z opóźnieniem.
To nie musi być opóźnienie, to może być po prostu coś co czekało na aktywator. Sznurek zakupiony na bazarze, energetycznie podatny, i nagle coś co siedziało uśpione dostaje nowy kanał. Brzmię jak z horroru, wiem, ale logika jest tu podobna jak przy nawiedzonych domach, nie wszystko aktywuje się od razu.
Dobrusia, wróćmy do tego co mnie od początku zastanawia. Te supełki i ten sznurek który sam się napina, to dzieje się tylko w nocy w sypialni, czy zdarzyło ci się coś podobnego w dzień albo w innym pomieszczeniu? Pytam bo to by dużo mówiło o tym czy jesteśmy przy geografii miejsca czy raczej przy stanie człowieka.
Ta izolacja do sypialni jest naprawdę istotna. Sypialnia to miejsce obniżonej czujności, ciało jest rozluźnione, bariera między tym co świadome a resztą jest rozmyta. Nie mówię że to jest tylko psychologia, ale pytanie Marlenki zmierzało w ważnym kierunku. Czy Dobrusia kiedykolwiek prosiła kogoś żeby spędził noc w tym pokoju i potem relacjonował swoje odczucia?
Kot to akurat dosyć wiarygodny wskaźnik, bo reagują na rzeczy których my nie rejestrujemy. Jeśli kot jest spokojny i normalny, to może to coś oznaczać. Albo oznaczać że kot po prostu jest zbyt sennym egzemplarzem 🙂 Ale na serio, Dobrusia, powiedz mi jedno, czy te zdarzenia nasilają się w jakimś konkretnym czasie, po jakimś wydarzeniu w Twoim życiu, albo w pewnych porach roku?
Właśnie to pytanie chciałam zadać. Bo korelacja z wydarzeniami w życiu byłaby bardzo konkretnym tropem. Zwłaszcza jeśli te rzeczy zaczęły się albo nasiliły po jakimś stresie, stracie, czy ważnej zmianie.
Hm. Jak to mówicie, to sobie uświadamiam że sporo tych zdarzeń skupiło się wokół okresu kiedy zmieniałam pracę i dużo się u mnie działo. Ale nie wiem czy to obserwacja czy już nadinterpretacja, bo może po prostu wtedy byłam bardziej skupiona na sobie i więcej zauważałam.
To rozróżnienie jest trudne, ale nie niemożliwe. Spróbuj odpowiedzieć sobie na jedno pytanie, czy w tym samym czasie kiedy się to działo, ktoś bliski ci komentował że jesteś bardziej napięta, inna, albo że coś jest nie tak? Bo zewnętrzna obserwacja często chwyta to czego sami nie widzimy. Poza tym zmiana pracy to często w numerologii przejście między cyklami i takie przejścia faktycznie mogą otwierać różne kanały, niezależnie od samego stresu jako zjawiska psychologicznego.
To co Dobrusia opisuje, to uczucie bycia 'cieńszą', jest jednym z tych sygnałów które przez długi czas lekceważymy bo nie mamy dla nich nazwy. Ale chcę zapytać o jedną konkretną rzecz. Czy w tym okresie zmiany pracy sznurek zachowywał się inaczej niż wcześniej, czy to był dopiero jego początek?
Jest jeszcze trzecia opcja której żadne z was nie wymieniło. Może to nie stres otworzył ją na sznurek, ani sznurek nie zareagował na stres, tylko po prostu przez intensywny emocjonalnie czas ona po raz pierwszy zaczęła naprawdę zauważać. Uwaga skupia się inaczej kiedy jesteśmy w środku czegoś trudnego.
Chcę wrócić do wątku przepuszczalności który sam poruszyłem, bo Dobrusia użyła słowa 'cieńsza' i to mnie naprawdę zatrzymało. W kontekście energetycznym okresy przejścia, a zmiana pracy jest właśnie takim przejściem, powodują że dotychczasowe wzorce ochrony przestają działać tak samo. Nie znikają, ale są jakby rozciągnięte. Czy w tym czasie miałaś też inne zdarzenia których nie umiałaś wyjaśnić, niekoniecznie związane z biżuterią?
Dobrusia, a te sny były w tym samym czasie co aktywność sznurka i biżuterii? Bo jeśli tak, to mamy kilka niezależnych od siebie kanałów i to jest coś zupełnie innego niż jeden izolowany fenomen.
Hej, trochę zboczyliście od tematu. Supełki i rozpinająca się bransoletka to jest konkretny problem. Czy ktoś w ogóle odpowiedział na pytanie co z tym zrobić albo co to jest? Bo czytam te rozważania i są ciekawe, ale Dobrusia chyba też by chciała jakiś wniosek.
Zatrzymajcie się na chwilę przy tym sznurku z rękodzieła. Wróćmy do podstawowego pytania tematu bo trochę odpłynęliśmy. Rozplata się, zawiązuje, spada biżuteria. Czy ktokolwiek zapytał Dobrusia o jedną prostą rzecz. Czy te supełki są zawsze w tym samym miejscu na sznurku, czy w różnych?
