Dobrusia, czyli rozumiem, że będziesz obserwować. Dobrze. Ale wróćmy do tego miejsca przy zapięciu, bo to nie jest przypadkowe. Supełki blisko zapięcia to inny sygnał niż supełki w połowie sznurka. Przy zapięciu mamy punkt gdzie energia wchodzi i wychodzi, mówiąc w uproszczeniu. Czy to zapięcie jest metalowe czy sznurkowe, bo pisałaś chyba że to rękodzieło z bazarku?
Dobrusia, to jest kluczowe, weź kartkę i zapisz każdy raz. Data, czy sznurek był na szyi czy leżał, i gdzie supełek. Bo za dwa tygodnie nie będziesz pamiętać i znów będziemy gdybać. To jest podstawa, bez tego dyskusja się kręci w kółko.
Słuchajcie, ale czy my nie dokładamy coraz więcej warstw interpretacji na coś co może być prostsze? Sznurek, supełki, miejsce przy zapięciu. Zanim dojdziemy do Merkurego i energii przedmiotów, czy ktoś na przykład ma pomysł jak sprawdzić czy to ma wytłumaczenie czysto fizyczne? Pytam serio, bo nie wiem jak to odróżnić.
To ma sens, ale zrób to świadomie. Czyli nie po prostu połóż, tylko zrób z tego intencjonalny gest, wyczyść energetycznie to pudełko i ten sznurek zanim go przeniesiesz, żeby zaczynał czysty. Inaczej możesz przenieść coś co już jest nasycone czymś innym i wyniki będą nieczytelne.
Dobrze, ale kiedy już Dobrusia to zrobi i zacznie notatki, to co dalej? Bo mam wrażenie że rozmawiamy o tym tygodniami i wciąż jesteśmy na etapie obserwacji. Czy ktoś ma jakiś konkretny kolejny krok? Pytam bo jak już wiemy że to nie mechaniczne, to co się z tym robi?
Muszę się tu wtrącić bo czytam od początku i jedna rzecz mi nie daje spokoju. Dobrusia, napisałaś że to jest sznurek z bazarku, z rękodzieła. Czy wiesz cokolwiek o osobie która go zrobiła? Bo ręcznie robione przedmioty, szczególnie zawiązywane, noszą w sobie energię wytwórcy. Supełki przy zapięciu to miejsca które były intencjonalnie zawiązane przez człowieka. To nie jest bez znaczenia.
Może mieć znaczenie, bo przy ręcznie wiązanych przedmiotach intencja twórcy wchodzi razem z węzłami. To nie jest teoria, to jest dosłownie mechanika rytuałów wiązania, które istnieją w kilku tradycjach. Ale nie chcę cię tym przestraszyć, bo to nie musi być złośliwe. Kornelia, ty masz doświadczenie z przedmiotami z nieznanego źródła, jak do tego podchodzisz?
Jak go zakładam to nic szczególnego, jest mi z nim po prostu dobrze. Naprawdę lubiłam go od początku, wydawał mi się spokojny. Dopiero te supełki zaczęły mi go kojarzyć z czymś dziwnym, ale samo noszenie nie było nigdy nieprzyjemne. Czy to coś zmienia?
Zmienia dość dużo. Dyskomfort przy kontakcie z przedmiotem to jeden z wyraźniejszych sygnałów że coś jest nie tak na poziomie energetycznym. Jeśli go nie ma, a zjawiska i tak się dzieją, to raczej nie patrzymy na obecność wrogą. Ale Dobrusia, mam jedno konkretne pytanie: supełki pojawiają się wtedy gdy sznurek jest na tobie, czy gdy leży?
To jest kluczowy podział, bo jeśli supełki robią się głównie kiedy leży, to wygląda inaczej niż kiedy jest na szyi. Chociażby dlatego że na szyi się poruszasz przez noc, możesz się kręcić, a sznurek może się owijać wokół czegoś. Natomiast leżący na stoliku i supełkujący się sam to jest już inny poziom dziwności.
Hm, ale czy to znaczy że teraz po zakończeniu retrogradacji to powinno się uspokoić? Bo jeśli tak, to Dobrusia mogłaby zobaczyć czy zjawiska zanikają same. Pytam bo to byłby taki naturalny test, bez interwencji.
Dobra, ale my tutaj omawiamy coraz więcej możliwości i za każdym razem kiedy Dobrusia ma odpowiedź, pojawia się kolejne pytanie. Nie mówię że to złe, ale mam wrażenie że potrzebujemy jakiejś hierarchii. Co jest pierwsze: notatki przez ile czasu, potem co?
To jest ważna informacja, bo znaczy że nie mamy żadnej historycznej dokumentacji, tylko wspomnienia. Czyli tak naprawdę zaczynamy od zera. Dobrusia, ta bransoletka z pudełka którą chciałaś przenieść na stolik, to jest podobna do sznurka, wiązana ręcznie, czy coś innego?
Ma znaczenie i to spore. Ręcznie wiązana z intencją to zupełnie inny przedmiot niż produkowana seryjnie. Jeśli chcesz grupy kontrolnej to ta bransoletka jest całkiem dobra właśnie dlatego, że jest neutralna. Ale tu mam pytanie do całej rozmowy: zakładając że notatki pokażą wzorzec, co chcemy z tym zrobić? Oczyszczenie, rozwiązanie, zostawienie? Bo to powinno być jasne zanim zbierzemy dane.
To pytanie mnie zaskoczyło, bo nie myślałam o tym tak wprost. Chyba chcę przede wszystkim zrozumieć, co się dzieje. Jeśli to coś neutralnego albo pozytywnego, to nie mam potrzeby żeby to zatrzymywać. Ale chcę wiedzieć z czym mam do czynienia. Czy to jest możliwe, że ktoś może chcieć i jednego i drugiego jednocześnie?
Możliwe, i rozumiem to, ale problem jest praktyczny: działania które podejmujesz zależą od tego co chcesz osiągnąć. Obserwacja służy zrozumieniu, ale jeśli dojdziesz do wniosku że chcesz coś zmienić, to metoda będzie zupełnie inna niż gdy chcesz tylko nawiązać kontakt. Więc może tak: obserwuj, a decyzję odłóż do momentu kiedy będziesz miała więcej danych.
Mechaniczne notowanie to dobry start właśnie dlatego, że nie dokłada twojej energii do sytuacji. Ale powiem szczerze, kilka dni to za mało żeby zobaczyć jakikolwiek wzorzec. Czy supełki pojawiły się już odkąd tu piszesz, czy cisza?
To znaczy że jednak się dzieje, nawet pod obserwacją. Zastanawiam się czy to cokolwiek zmienia w interpretacji, że to nie ustało kiedy zaczęłaś uważać?
Okej, ale jeśli to jeden supełek w kilka dni, to jak odróżnić czy to zjawisko czy po prostu raz mu się zaplątało? Jeden przypadek to za mało, nie?
Raz na dwa tygodnie to przy sznurku noszonycm codziennie jest całkiem rzadko. Gdyby to był jakiś mechaniczny efekt tarcia albo ruchu nocnego, spodziewałbym się częściej. Więc ta rzadkość jest dla mnie argumentem za czymś nieprzypadkowym.
Wróciłam do początku wątku i zastanawiam się czy ktoś pytał o to jak Dobrusia nabyła ten sznurek. Bo targowisko rękodzielnicze to jedno, ale czy rozmawiała z twórcą, wie coś o nim, o niej? Czy to był ktoś z intencją w robocie czy przypadkowy stoisko?
Ale właśnie to mnie zastanawia. Jeśli twórca coś umieszcza w przedmiocie, to robi to świadomie czy to się dzieje mimowolnie? Bo jeśli ta kobieta po prostu robiła sznurki dla zarobku i nie myślała o niczym energetycznym, to czy przedmiot w ogóle coś niesie z jej strony?
I dlatego zawsze mówię że przy kupowaniu ręcznie robionych przedmiotów warto choć chwilę pogadać z twórcą. Nie żeby ich przesłuchiwać, ale żeby poczuć ich energię. Dobrusia, masz jeszcze jakiś kontakt do tej kobiety, wiesz z jakiego stoiska to było, czy zupełna anonimowość?
No i właśnie to jest problem z kupowaniem rzeczy bez zastanowienia. Nie mówię tego złośliwie, sama tak robiłam. Ale skoro nie ma możliwości dotarcia do źródła, to może warto skupić się na tym co mamy, czyli na samym sznurku i tym co się z nim dzieje. Betalia, jak ty byś do tego podeszła bez możliwości weryfikacji origins?
Ale to chyba normalne że się przyzwyczajamy do biżuterii którą nosimy codziennie? Mam pierścionek który noszę od lat i też go nie czuję. Nie wiem czy to jest argument za czy przeciw.
Chcę wrócić do kwestii której nie domknęliśmy, bo ona może być kluczowa. Mówiliśmy o tym że twórca mógł nieświadomie wnieść coś do przedmiotu przez samą pracę rąk. Ale jest jeszcze jeden wektor którego nie braliśmy pod uwagę: właściciel. Dobrusia, odkąd masz ten sznurek, przez kilka miesięcy, czy w twoim życiu działo się coś, co generowało silne stany emocjonalne? Nie proszę o szczegóły, tylko o ogólne tak lub nie.
może mieć, i to bardzo. Przedmioty noszone przy ciele podczas silnych stanów emocjonalnych, zwłaszcza jeśli są z materiałów naturalnych i przez dłuższy czas, mogą działać jak coś w rodzaju akumulatora. Nie twierdzę że to jedyne wyjaśnienie, ale warto to mieć w głowie analizując kiedy i jak często zdarzenia się powtarzają.
