To jest kluczowe. Dotknięcie przedmiotu często aktywuje cokolwiek z nim związanego. Nie mówię że tak na pewno jest, ale w relacjach z podobnymi przypadkami dotyk to był zwykle punkt zwrotny. Kornelia, mam jedno konkretne pytanie: jak się czułaś trzymając tę szkatułkę? Fizycznie, nie emocjonalnie.
Zapytaj koniecznie. Bo jeśli babcia trzymała tam coś osobistego, biżuterię, listy, nie wiem, to szkatułka mogłaby jakby nosić w sobie ten ślad. Tak to rozumiem przynajmniej. Ale Heliotrop, jak ona miałaby celowo trzymać energię, to czy ta energia nie powinna była zostać w środku, a nie wylatywać na parapet?
Wracając do tego co pytałam wcześniej o datę, rozumiem że Kornelia nie chce jej podawać publicznie, co jest zrozumiałe. Ale Kornelia, czy możesz przynajmniej powiedzieć czy rok w którym dostałaś szkatułkę był rokiem kiedy kończyłaś jakiś duży etap, zmiana pracy, przeprowadzka, coś znaczącego?
i teraz masz nową pracę, co pisałaś wcześniej. Czyli mamy dwa momenty aktywacji, dwa przejścia. W numerologii takie powtórzenia wzorca są znaczące. Jeśli szkatułka przychodziła do ciebie przy przejściach, to może reaguje właśnie na nie, a nie na czas jako taki.
To jest ciekawy punkt, bo łączy astrię Mistrala z numerologią Wibracji. Obydwa mówią w gruncie rzeczy o tym samym, o momencie zmiany. Mistral czy tranzyt Saturna który opisywałeś wcześniej ma jakiś związek z przejściami życiowymi, bo to by pasowało do tego co mówi Wibracja?
Przepraszam że wchodzę w środek tego astrologiczno-numerologicznego wątku, ale chcę wrócić do samego pyłu, bo jeszcze nie dostałam odpowiedzi. Kornelia, ten pył, matowy jak talk, błyszczący, ziarnisty, puszysty? To naprawdę istotne dla zrozumienia o co tu chodzi materialnie.
Też chciałabym wiedzieć co ma Feliks na myśli, bo widzę że zanim zaczniemy mówić o energiach i duchach, ktoś powinien po prostu sprawdzić okno. Kornelia, czy był ostatnio remont w budynku albo prace na elewacji? Bo biały pył który nie wchodzi na szmatkę to brzmi jak coś z zewnątrz.
Kornelia, to ważna informacja o remoncie. Mój pomysł był właśnie taki, że jeśli w budynku prowadzono prace przy tynku albo elewacji, drobny pył wapienny może migrować przez mikroszczeliny w ramie, szczególnie przy wahaniach temperatury w nocy. To mogłoby tłumaczyć pojawienie się nocą. Ale piszesz, że nie wchodzi na szmatkę, co trochę psuje tę teorię, bo pył budowlany normalnie się zbiera.
Trudno mi to ocenić, bo trzaski słyszę głównie rano kiedy budzę się w nocy, a pył zauważam rano. Nie siedzę i nie obserwuję okna w nocy. Melodia to osobna sprawa, pojawia się sporadycznie i nigdy nie byłam pewna czy to szkatułka czy mi się zdaje.
to jest kluczowe rozróżnienie. Dwie możliwości, albo te zjawiska są powiązane i mają jedno źródło, albo obserwujesz dwie różne rzeczy i łączysz je ze sobą przez bliskość w czasie. Czy melodia brzmi jak muzyczka ze szkatułki, czy inaczej?
to bardzo istotna uwaga. Mechanizmy muzyczne w starych szkatułkach bywają rozregulowane w taki sposób, że sprężyna zwalnia powoli pod wpływem temperatury lub wilgoci, bez otwierania wieczka. To całkowicie fizyczne. Ale jeśli melodia jest wyraźna i powtarzalna, a nie chaotyczna, to jednak wskazuje na coś innego niż przypadkowe zwolnienie mechanizmu.
Chwila, czyli szkatułka może grać sama bez otwierania? To w ogóle możliwe w starym mechanizmie? Bo jeśli tak, to nagle mamy powiązanie, pył na oknie i szkatułka grająca sama w nocy, w tym samym pomieszczeniu?
Dobra, ale to nie wyklucza powiązania, po prostu oznacza że zasięg jest większy. Chociaż szczerze, wciąż jestem przy tej teorii z budynkiem. Kornelia, zapytałaś już sąsiadów? Bo to byłoby najprostsze do sprawdzenia.
Trzaski w ścianach starego budownictwa to norma, szczególnie nocą kiedy temperatura spada. Ale piszesz o melodiach, czyli mamy trzy zjawiska, pył, dźwięki mechaniczne i dźwięki melodyczne. Kornelia, czy odkąd dotknęłaś szkatułki, te melodie są częstsze?
Wchodząc znowu do tematu astrologii, bo ktoś zapytał wcześniej o kontekst. Saturna tranzyty wzmacniają percepcję tego co zwykle pozostaje niezauważone. Nie twierdzę że Saturn powoduje pył na oknie, ale jeśli Kornelia teraz więcej obserwuje i zwraca uwagę, tranzyt może odpowiadać za wyostrzenie, a nie za samo zjawisko.
Wróćmy do szkatułki, bo ten wątek urwał się w połowie. Heliotrop zaczął mówić o tym że mogła służyć do przechowywania czegoś naładowanego. Kornelia rozmawiała już z mamą? Bo to odpowiedziałoby na sporo pytań o historię przedmiotu.
To jest dobry punkt. Kornelia, czy te zjawiska, pył, dźwięki, skupiają się tylko w tym jednym pomieszczeniu, czy cokolwiek podobnego zauważyłaś w reszcie mieszkania?
Tylko w tym pokoju. W przedpokoju i kuchni nic, w łazience też nic. Nawet jeśli trzaski mogą być budynkowe, to pył jest zawsze tylko na tym jednym oknie i melodia tylko tu słyszalna. Więc albo pokój, albo coś konkretnego w pokoju.
to już jest naprawdę znacząca informacja. Jedno pomieszczenie, trzy zjawiska, żadnego powtórzenia w innych częściach mieszkania. Kornelia, jedno ważne pytanie, jak długo mieszkasz w tym pokoju i czy wcześniej, zanim zaczęłaś zauważać pył, cokolwiek w nim zmieniłaś? Meble, układ rzeczy, może coś nowego przyniosłaś?
Czekajcie, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Pył jest zawsze na tym samym oknie, trzaski głównie w ścianach tego pokoju, melodia też tylko tutaj słyszalna. To nie brzmi jak przypadkowe zbieżności, to brzmi jak coś naprawdę skupionego w jednym miejscu. Kornelia, to jest twoja sypialnia czy inne pomieszczenie?
to jest kluczowe. Nie wiesz czy zjawiska były przed szkatułką, bo możliwe że były, ale nie miałaś powodu ich zauważać. Natomiast szkatułka mogła działać jak swego rodzaju punkt ogniskujący, coś co wzmocniło to co było już obecne albo nadało temu kształt. Mam do ciebie konkretne pytanie, czy szkatułka ma jakieś zdobienia, inicjały, datę, cokolwiek co mogłoby wskazywać na właściciela?
Rozmawiałam krótko, mama powiedziała że szkatułka należała do jej ciotki, która zmarła kilkanaście lat temu. Ciotka podobno zbierała różne drobiazgi, więc mama nie wie co dokładnie w niej trzymała. Szkatułka leżała spakowana w pudle, mama uznała że mi się spodoba bo interesuję się takimi rzeczami.
No i mamy historię przedmiotu. Długo przechowywana, właścicielka już nieżyjąca, zawartość nieznana. Kornelia, czy wnętrze szkatułki jest zupełnie puste? Nie ma żadnych resztek, zapachu, śladu po czymś co kiedyś tam leżało?
Ten zapach i ślad na tkaninie to istotne szczegóły. Słodkawy zapach może pochodzić od dawno usuniętych suszonych kwiatów, wosku, perfum albo od olejków. Przedmioty przechowywane latami zostawiają taki ślad. Natomiast z punktu widzenia energetycznego, szkatułka która służyła konkretnej osobie przez lata i stała zamknięta w pudle, a potem trafiła do nowego miejsca, może wymagać pewnego rodzaju oczyszczenia zanim stanie się neutralna energetycznie. Nie twierdzę że to złe, ale musi znaleźć swoje miejsce.
Czyli Heliotrop sugeruje że szkatułka może być nośnikiem energii po właścicielce? Ale czy to automatycznie tłumaczy pył na oknie? Bo jedno to energia przedmiotu, drugie to biały osad który fizycznie pojawia się na szybie.
Wróćmy do pyłu chwilę, bo w tym wszystkim trochę o nim zapominamy. Kornelia, próbowałaś zebrać próbkę tego pyłu do pojemniczka zamiast od razu ścierać? Jeśli to jest powtarzalne zjawisko, to można by w przyszłości zachować próbkę i spróbować ustalić skład, chociażby zaniesiść do kogoś ze znajomości albo opisać dokładniej strukturę.
Dobra, ale zanim wejdziemy głębiej w szkatułkę i duchy, to chcę wrócić do czegoś praktycznego. Kornelia, zapytałaś sąsiadów? Bo naprawdę, to jest najprostsza rzecz do sprawdzenia i o ile pamiętam, odkładałaś to na później. Dwa tygodnie minęły na dyskusji o szkatułce a tego nie wiemy.
