Jedna osoba to za mało żeby wykluczyć źródło zewnętrzne, ale to już coś. Kornelia, a sama klatka schodowa albo piwnica, ktoś kto ma dostęp do budynku? Nie pytam żeby straszyć, ale jeśli ktoś np. ma magazyn z materiałami pylącymi, to może przedostawać się przez wentylację albo szczeliny przy oknach od strony ulicy.
A czy pył jest zawsze w tym samym miejscu na szybie, czy za każdym razem gdzie indziej? Bo jeśli zawsze w tym samym miejscu, to sugeruje stałe źródło albo stały kierunek. Jeśli za każdym razem inaczej, to bardziej losowe.
Odpowiadając Zdzichu, bo to dobre pytanie na które sama nie miałam odpowiedzi. Dzisiaj rano specjalnie spojrzałam uważniej zanim zetarłam. Pył był głównie w dolnym lewym rogu szyby, skupiony dość wyraźnie w tym miejscu. Nie pamiętam żebym wcześniej zwracała na to uwagę, ale mam wrażenie że zawsze jest mniej więcej tam.
Dolny lewy róg, zawsze. To już coś znaczącego. Kornelia, a to okno wychodzi na którą stronę świata? I czy w tym dolnym lewym rogu jest jakiś uszkodzenie ramy, pęknięcie, szpara? Bo jeśli tak, to możemy mieć fizyczne wytłumaczenie, niezależnie od reszty.
Albo coś zewnętrznego zaczepia o tę konkretną część szyby. Drzewo, gałąź, cokolwiek co nocą porusza się przy wietrze i ociera albo zostawia ślad. Kornelia, jest cokolwiek przed tym oknem? Balkon, drzewo blisko, latarnia?
Okno wychodzi chyba na północny zachód, nie jestem pewna co do stopni ale w tamtą stronę. Przed oknem jest podwórko, jest jedno drzewo ale raczej dalej, nie przy samej szybie. Ramy nie sprawdzałam dokładnie pod kątem szczelin, Zdzichu, ale pianka którą mama kładła powinna to uszczelniać.
Pianka z czasem kruszy się i odpada, szczególnie na starych drewnianych ramach. Pytanie jest takie, czy ta strona okna na którą mama kładła piankę, to właśnie lewy dolny narożnik? Bo jeśli tak, to masz potencjalne źródło fizyczne i warto to sprawdzić zanim pójdziemy dalej w stronę energetyczną.
Parapet też sprawdzę wieczorem, szczerze to nie patrzyłam na parapet osobno. Mam wrażenie że jest w miarę czysty, ale mogę się mylić bo skupiałam się na szybie. Dobra, dziś wieczór robię dokładniejszą inspekcję całego okna, ramy, parapetu, uszczelnień. I tym razem zostawię próbkę pyłu zamiast ścierać, bo Obserwatorka słusznie o tym pisała wcześniej.
Dobrze że wracamy do samego pyłu, bo w tym szkatułkowym wątku trochę to zeszło na boczny tor. Kornelia, mam do ciebie jedno pytanie które mnie nurtuje od dłuższego czasu. Te melodie które słyszysz, czy pojawiają się w tej samej porze nocy co pył, to znaczy czy ranek po melodii zawsze przynosi pył? Czy to są niezależne zdarzenia bez wyraźnego wzorca czasowego między nimi?
Notatki teraz, od dziś. Serio, Kornelia, zacznij zapisywać daty, godziny wybudzenia, czy była melodia, czy był pył rano i w którym miejscu szyby. Nawet tydzień takich obserwacji da ci wzorzec albo go obali. Bez tego gonimy własny ogon.
A ja mam inne pytanie, trochę z innej beczki. Kornelia, czy od kiedy masz tę szkatułkę, zmieniło się coś poza snem i zjawiskami? Cokolwiek, nastrój, zdrowie, coś w otoczeniu? Pytam bo ktoś tu wspominał o energii przedmiotu i ciekawi mnie czy Kornelia sama coś takiego czuje czy to tylko zewnętrzne obserwacje.
Dołączę bo ta rozmowa kręci się od dłuższego czasu i mam pytanie które nikt jeszcze nie zadał. Kornelia, kiedy dokładnie pojawiła się szkatułka w twoim pokoju? Mówię o miesiącu, bo mnie interesuje czy zbiegło się to z jakimś konkretnym przejściem planetarnym. Wiem że to może brzmieć jak oderwane od tematu, ale zimowe tranzyty potrafią wzmacniać przepływ pewnych energii.
Listopad to ciekawy moment, bo to czas kiedy w wielu tradycjach uważa się że granica między tym co widzialne a niewidzialne jest cieńsza. To nie jest odpowiedź na pytanie o pył, ale kontekst warto mieć. Kornelia, a jak długo po pojawieniu się szkatułki zaczęłaś zauważać te zjawiska? Od razu, po kilku dniach, czy dopiero po dłuższym czasie?
Kornelia, to co napisałaś na końcu jest ważne. Że trzaski były pewnie wcześniej, tylko nie łączyłaś ich w całość. Mam do ciebie pytanie o kolejność. Czy jesteś w stanie teraz, z perspektywy czasu, powiedzieć co było pierwsze? Trzaski, pył, czy melodie? Bo jeśli każde z tych zjawisk narastało stopniowo i w pewnej kolejności, to ta oś czasu mówi coś więcej niż sam fakt ich istnienia.
Jak tak myślę na spokojnie, to chyba pierwsze były trzaski, ale naprawdę myślałam że to mieszkanie, rury, cokolwiek. Potem zaczęłam gorzej spać i przy okazji wybudzeń słyszałam te melodie, albo zaczęłam je wtedy zauważać. A pył kojarzy mi się z późniejszym etapem, bo pamiętam że był moment kiedy patrzyłam na szybę i pomyślałam że to już drugi albo trzeci raz. Nie mam pewności, ale ta kolejność wydaje mi się prawdopodobna.
