Mam dziwny problem i nie wiem co o tym myśleć. Mieszkam w bloku z wielkiej płyty, ściana między sypialnią a łazienką. Od jakiegoś czasu słyszę w nocy regularny rytmiczny dźwięk, dokładnie jak bicie serca. Nie rury, nie instalacja, nie sąsiedzi - sprawdzałem o różnych porach. Ale to nie jest jedyna sprawa. Moja córka, ma 8 lat, narysowała niedawno postać stojącą w kącie sypialni. Bez żadnej podpowiedzi z mojej strony. I ta postać ma szczegóły - rodzaj ubrania, pewien charakterystyczny gest - które znam tylko ze starych zdjęć mojej matki, która zmarła dwa lata temu. Córka jej prawie nie znała. Skąd to mogła wziąć?
Zanim przejdę do rysunku, bo to jest naprawdę ważny wątek - powiedz mi coś więcej o tym dźwięku. Mówisz, że sprawdzałeś o różnych porach. O której najczęściej go słyszysz? I czy jest stały, miarowy, czy czasem przyspiesza albo urywa się? Bo to ma znaczenie przy odróżnianiu zjawisk od np. rezonansu akustycznego w płytach.
Wielka płyta ma całą masę rur i kanałów wentylacyjnych w środku. Zanim ktoś zacznie mówić o duchach, sprawdźcie najpierw czy to nie jest przepływ wody w instalacji albo zjawisko zwane 'uderzeniem hydraulicznym'. To generuje dokładnie takie rytmiczne dźwięki. Przyznaję, że rysunek dziecka to osobna i ciekawsza kwestia.
Godzina 2-4 w nocy to tak zwana godzina duchów albo godzina czarownicy, to jest czas kiedy zasłona między światami jest najcieńsza. To w wielu tradycjach potwierdzone. Bicie serca w ścianie w tym właśnie czasie to bardzo mocny sygnał że ktoś próbuje nawiązać kontakt.
Ten rysunek to mnie najbardziej zatrzymał. Mam córkę w podobnym wieku i dzieci w tym wieku rysują to co widzą albo co czują, nie wymyślają szczegółów których nie znają. Zapytałeś ją skąd wzięła ten pomysł? Co powiedziała o tej postaci?
Ten szczegół z kątem to jest coś. Dzieci są naturalnie bardziej wrażliwe na obecność, ich percepcja nie jest jeszcze zablokowana przez racjonalizowanie. Ale chcę się upewnić - te szczegóły na rysunku, które znasz tylko ze zdjęć, czy córka mogła przypadkowo widzieć te zdjęcia? Chociażby na telefonie, na chwilę, nawet nieświadomie?
Ten gest mnie zatrzymuje. To by oznaczało że córka albo widziała coś rzeczywistego, albo że odebrała to telepatycznie od ciebie - z twojej pamięci. Są udokumentowane przypadki dzieci które odwzorowywały wspomnienia dorosłych bez świadomego przekazu. Czy dużo myślałeś o mamie w tym okresie? Czy córka widziała że jesteś w jakimś szczególnym stanie emocjonalnym?
Telepatia między bliskimi osobami? Czy to jest w ogóle możliwe między dorosłym a dzieckiem? Przepraszam że pytam, ale to dla mnie nowe.
A czakry dziecka i twoje w tym kontekście - dzieci mają otwartą czakrę trzeciego oka znacznie szerzej niż dorośli, to jest w zasadzie powszechnie uznawane nawet poza ezoteryką w sensie intuicji i percepcji niewerbalnej. Ale mam pytanie do autora tematu - czy córka wydaje się przestraszona tą postacią, czy raczej neutralna? To bardzo dużo mówi.
Jeśli dziecko nie odczuwa strachu, to jest naprawdę dobry znak. Miałam podobną sytuację - mój syn przez pewien czas rozmawiał z kimś niewidzialnym w salonie. Nie bałam się kiedy zobaczyłam że on się nie boi. Był spokojny, uśmiechnięty. Potem samo przeszło. Nigdy nie dowiedziałam się z kim rozmawiał.
Ten rysunek z gestami których nie ma na żadnym zdjęciu to jest dla mnie najbardziej poruszający element tej historii. Naprawdę.
Zanim zaczniemy interpretować - czy masz ten rysunek? Możesz go opisać dokładniej albo wrzucić zdjęcie jeśli forum pozwala? Chcę wiedzieć co dokładnie jest na nim narysowane zanim powiem cokolwiek więcej. Bo 'szczegóły ze zdjęcia' to jedno, ale szczegóły z pamięci których nie ma na żadnym zdjęciu to jest zupełnie inna klasa zjawiska.
Ten opis rysunku jest naprawdę konkretny. Włosy upięte, kołnierzyk, układ dłoni. Ale mam jedno pytanie które mnie gryzie - czy córka widziała kiedykolwiek starsze kobiety modlące się w ten sposób? Babcia z drugiej strony rodziny, sąsiadka, ktokolwiek? Bo dzieci podpatrują i zapamiętują gesty.
To ważne pytanie od Jarka83, wróćmy do niego. Chcę doprecyzować jedną rzecz - napisałeś że gest jest specyficzny i że mama nigdy nie robiła tego publicznie. Ale czy na pewno? Czasem robimy rzeczy nieświadomie, przy rodzinie, i nie zdajemy sobie sprawy że ktoś to widzi.
Cztery spotkania to mało. Ale powiedz mi - kiedy mama odeszła, jak córka na to zareagowała? Czy w ogóle rozumiała co się stało? Bo dzieci w pewnym wieku mają inną relację ze śmiercią, nie boją się jej tak jak my, i może stąd ten spokój kiedy mówi o 'pani w kącie'.
To co opisujesz z tym brakiem strachu - to jest dla mnie kluczowe. Obecności które niepokoją mają określoną energię, dzieci to wyczuwają błyskawicznie. Spokój córki coś mówi. Ale mam pytanie o ten dźwięk - ty też jesteś spokojny kiedy go słyszysz, czy raczej odczuwasz lęk?
Ten opis uczucia jest ważny. Smutek i tęsknota to nie są emocje które kojarzę z obecnościami złośliwymi. Miałam kontakt z czymś złośliwym i to zupełnie inne odczucie, dreszcze i niepokój, nie wzruszenie. Twoja mama odeszła niedawno?
Osiem miesięcy to stosunkowo niedługo. W wielu tradycjach mówi się o roku żałoby jako czasie kiedy dusza jeszcze bywa blisko. Nie twierdzę że to pewnik, ale ten czas ma znaczenie. Czy data śmierci mamy zbiega się z czymkolwiek? Z datą kiedy dźwięki się zaczęły?
Słuchajcie, zanim pójdziemy dalej w kierunku dat i numerologii - mam jedno konkretne pytanie do autora tematu. Ten rysunek nadal istnieje? Czy mógłbyś go opisać jeszcze raz ale dokładniej - tło, kolory których użyła córka, czy postać ma twarz, czy twarz ma wyraz? Szczegóły mają znaczenie.
Granatowy kolor to w symbolice ezoterycznej kolor nocy i przejścia, kolor który łączy światy. Że córka wybrała właśnie granat a nie czarny to jest znaczące. Czarny byłby niepokojący, granat mówi o spokojnym przejściu.
Mam pytanie które mnie trapi od kilku postów. Dźwięk w ścianie i rysunek to dwie osobne rzeczy. Czy jest jakaś trzecia, może mniejsza, którą zbagatelizowałeś? Coś w mieszkaniu co zmieniło miejsce, jakiś zapach, nagła zmiana temperatury w tym kącie? Bo najczęściej to nie jeden czy dwa znaki, ale całe serie małych rzeczy.
To zdanie córki... 'pani lubi jak coś ma do patrzenia'. Skąd trzylatka wie co lubi ktoś kogo według nas nie ma?
To zdanie mnie zatrzymało. 'Pani lubi jak coś ma do patrzenia' - to nie brzmi jak wymysł dziecka, bo trzylatki nie konstruują takich zdań o preferencjach kogoś innego. One mówią 'lalka tu siedzi' albo 'daję lalce'. Ale 'lubi' - to znaczy że córka wie co ta postać czuje. Szeptunie, czy ona mówi o tej pani w czasie teraźniejszym, jakby rozmawiała z nią na bieżąco?
Tak, zawsze czas teraźniejszy. 'Pani jest w kącie', 'pani patrzy', 'pani nie śpi'. Nigdy nie powiedziała 'była' ani 'przychodziła'. Dla niej to stała obecność.
To ważne rozróżnienie. Stała obecność versus wizyta - to dwa różne typy kontaktu. Szeptunie, a kiedy córka ostatnio coś powiedziała o tej pani? Bo mam wrażenie że te jej komentarze są spontaniczne, nie w odpowiedzi na twoje pytania, zgadza się?
Zmęczona. To jest słowo które mnie uderza. Skąd dziecko wie że duch może być zmęczony? I w jakim sensie zmęczona - czy to może znaczyć że ta obecność słabnie? Czy może odwrotnie, że coś ją wyczerpuje po tamtej stronie?
Poczekaj. Napisałeś wcześniej że mama modliła się wieczorami, prywatnie, że to był tylko jej rytuał. Ale czy córka mogła kiedykolwiek wejść do pokoju w nieodpowiednim momencie, w czasie jednej z tych czterech wizyt? Dzieci pamiętają obrazy które dorośli uważają za niezauważone.
